U nas w szkole jest typ, o którym już całe historie krążą. A właściwie o jego ciekawych teoriach elektroniczno-technicznych. Tak w kolejności względnie chronologicznej, od 1 klasy technikum:
-Akumulator samochodowy zabija, bo ma dużo amper.
-Każdą płytę CD można w sekundę skasować magnesem.
-W samochodzie z silnikiem diesla można jeździć na pół sprzęgle, bo tam sprzęgło działa na zupełnie innej zasadzie (jeden z lepszych



)
-Piorun praktycznie nie ma napięcia, to same ampery (?)
-Głośnik z wentylowaną cewką musi chodzić w BR, bo się w zamkniętej spali (czy jakoś tak. Tak zamotał te "zależności" że chyba ich nie odtworzę w całości)
-Równoległe połączenie 2 wzmacniaczy to mostek (zwykła niewiedza, można wybaczyć)
-W obudowie liczy się odległość tylnej ściany od membrany i to jest ważniejsze od objętości, czy BR.
-W obudowie BR jak otwór jest z przodu, to się nie daje rurek, a jak z tyłu to daje (do dziś nie wiem jak on to wywnioskował)
Ogólnie typ żyje na domysłach i NIGDY się o nic nie zapyta, bo wyszło by że się nie zna. Miał discmana (którego teraz ja mam) i twierdził, że ma zabezpieczenie przed chińskimi bateriami



. Fakt był taki, że w sekundzie rozruchu pożerał prawie 0,5A i z 3V na bateriach zostawało coś koło 0,8 o ile pamiętam, NO ALE on przecież ma zabezpieczenie, z jakiego innego powodu mógłby się nie włączać na chińczykach??? HeH, kond 4700/6,3 i po zabezpieczeniu

.
Kiedyś, przy debacie czy lepszy diesel, czy benzyna było ciekawie.. Stwierdził, że nie przemawia do niego niski moment obrotowy diesla...

Szok i zdziwienie?
A CO?? 3000 OBROTÓW TO DUŻO?
Typ nawet nie odróżnia momentu obrotowego od obrotów...
Inny, w pierwszej klasie miał głośnik 150V 4A...
Jeszcze inny robił tranzystory w domowym zaciszu (zakładałem kiedyś temat o nim, pewnie już go nie ma).
Nazywanie wszystkiego kondensatorem jest na porządku dziennym (jedyna nazwa jaką znali poza rezystorem, tylko że rezystor jakoś jeszcze rozpoznawali).
Jednym słowem.. Długo by wymieniać.....