Witam.
Zrobiłem układ przerywacza (coś jakby stroboskop, ale nie do końca) z zabezpieczeniem przeciwzwarciowym. Maksymalne napięcie to ok 400V, a prąd przerywany to 2A.
Schemat wygląda tak:
Układ jest sterowany z mikrokontrolera poprzez transoptor OK1. Elementy Q1 i R7 wraz z D1 odpowiedzialne są za szybkie rozładowanie ładunku bramki tanzystora mosfet. Częstotliwosc steorwania to max kilkadziesiąt Hz - nie trzeba sie zbytnio martwić o stormość napięcia.
Zabezpieczenie składa się z bocznika R13, na którym podczas przeciążenia, odłoży się napięcie ponad 0,5V, spowoduje to otwarcie tranzystora T1 i jego zatrzaśnięcie tranzystorem T3, i tu najważniejsze ściągnięcie bramki tranzystora Q2 do masy i jego szybkie wyłączenie. Dodatkowo zostanie wysłana informacja o zwarciu poprzez OK2 do mikrokontrolera. "+" zasilania 400V jest podane na dren tranzystora sterującego, więc układ zasilany jest z odseparowanej przetwornicy 12V.
Wszystko wygląda ok, i nawet działa dość dobrze, ale tylko przy małym napięciu - np 100V. Przy napięcie 300-400V ukłąd zabezpieczenia czasem nie zadziała - znisczeniu ulegają wszystkie tranzystory oraz transoptor OK1.
Układ przy niższych napieciach działa więc dość dobrze, może ktoś zechce pomysł wykorzystać, natomiast jak to zrobić pewniej?
Szybkość reakcji układu można zwiększyć zmniejszając pojemność C12, ale spaliłem resztę tranzystorów i nie bardzo chcę ryzykować kolejne.
Proszę więc o rade, jak zrobić układ zabezpieczenia zwarciowego, jak najprostszy i skuteczny.
Dzięki
Zrobiłem układ przerywacza (coś jakby stroboskop, ale nie do końca) z zabezpieczeniem przeciwzwarciowym. Maksymalne napięcie to ok 400V, a prąd przerywany to 2A.
Schemat wygląda tak:
Układ jest sterowany z mikrokontrolera poprzez transoptor OK1. Elementy Q1 i R7 wraz z D1 odpowiedzialne są za szybkie rozładowanie ładunku bramki tanzystora mosfet. Częstotliwosc steorwania to max kilkadziesiąt Hz - nie trzeba sie zbytnio martwić o stormość napięcia.
Zabezpieczenie składa się z bocznika R13, na którym podczas przeciążenia, odłoży się napięcie ponad 0,5V, spowoduje to otwarcie tranzystora T1 i jego zatrzaśnięcie tranzystorem T3, i tu najważniejsze ściągnięcie bramki tranzystora Q2 do masy i jego szybkie wyłączenie. Dodatkowo zostanie wysłana informacja o zwarciu poprzez OK2 do mikrokontrolera. "+" zasilania 400V jest podane na dren tranzystora sterującego, więc układ zasilany jest z odseparowanej przetwornicy 12V.
Wszystko wygląda ok, i nawet działa dość dobrze, ale tylko przy małym napięciu - np 100V. Przy napięcie 300-400V ukłąd zabezpieczenia czasem nie zadziała - znisczeniu ulegają wszystkie tranzystory oraz transoptor OK1.
Układ przy niższych napieciach działa więc dość dobrze, może ktoś zechce pomysł wykorzystać, natomiast jak to zrobić pewniej?
Szybkość reakcji układu można zwiększyć zmniejszając pojemność C12, ale spaliłem resztę tranzystorów i nie bardzo chcę ryzykować kolejne.
Proszę więc o rade, jak zrobić układ zabezpieczenia zwarciowego, jak najprostszy i skuteczny.
Dzięki