Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jak obliczyć moc transformatora do wzmacniacza mocy?

17 Lut 2003 21:01 8013 45
  • Poziom 21  
    Witam!!
    Mam pytanko jak sie przelicza moc transformatora do wzmacniacza o odpowiedniej mocy. Czy taki transformatorek powinien miec ok 90% mocy wzmaka(tak napisali w jednej z gazet) czy wiecej??
  • Poziom 21  
    najlepiej dwa razy tyle, chyba że korzystasz z zasilacza impulsowego, co jest mniej korzystne dla dżwięku
  • Poziom 13  
    co najmniej dwa razy tyle zeby wyrabial przy mocnym basie i dobra filtracja
  • Poziom 21  
    czasami nie potrzeba 2 razy mocniejszego trafa, wszytsko zalezy od tego w jakiej klasie pracuje wzmacniacz. jak ma sprawnosc 90 % to tafo musi miec tylko 110 % mocy wzmacniacza (teoretycznie) Faktem jest jednak ze im wiekszy zapas pradowy tym lepiej. Nie zapomnij o porzadnych konensatorach !!
  • Poziom 1  
  • Poziom 14  
    Tak jak koledzy napisali wyżej... moc min. 2x wieksza. No chyba ze nie bedziesz miał zamiaru wydusić z wzmaka jego max mocy.
    Wraz ze wzrostem poboru prądu spada napiecie wyjsciowe na trafku i pojawiają sie rózne smieci, dlatego zapas mocy jest potrzebny. Inna sprawa ze sprawnośc typowych wzmacniaczy mocy to 60-70% (w dużym uproszczeniu).
  • Spec od TV
    cześć

    w klasie A wzmacniacza gdzie kąt przepływu prądu przez kolektor tranzystora mocy jest 360 stopni (znaczy się że cała sinusoida) sprawność wynosi zaledwie 40 - 50% ale masz MNIEJSZE ZNIEKSZTAŁCENIA! (nie musisz stosować pary komplementarnej ), ale kosztem gorszego wykorzystania zasilacza
    w klasie B wzmacniacza kąt przepływu wynosi 180 stopni co wymusza stosowanie pary komplementernej dla osobnych połowek sinusoid. masz większe zniekształcenia ale sprawność wynosi 70-80% i co najważniejsze dużo lepsze wykorzystanie zasilacza!
    jeśli chodzi o mnie to zdecydowanie wolę klasę B lub AB te zniekształcenia i tak nie są słyszalne dla normalnego ucha...chyba że może noworodek - to on od razu je odróżni :D
  • Poziom 24  
    Dla wzmacniaczy średniej klasy Moc trafa wynosi sumę mocy kanałów plus 40 procent. Dla wzmacniaczy wysokiej klasy conajmniej moc trafa musi być 2 krotnie wieksza niż moc zsumowanych kanałów ( mowa o wzmacniaczach w klasie AB ). Tutaj nie chodzi tylko o samą moc lecz również o sztywność napięcia zasilania. Im większa moc trafa w proporcji do mocy wzmacniacza tym niej będzie zjeżdżać napięcie zasilania pod wpływem zwiększającego się prądu. Ma to wpływ na odtwarzanie w szczególności niskich tonów jak i na wsółczynnik tłumienia. Należy wziąść również pod uwagę fakt , że kolumna ma charakter obciążenia reaktancyjny i jej impedancja może spadać ponad 2 krotnie od znamionowej ( im lepsza kolumna tym bardziej wymagająca ). Dlatego zapotrzebowanie wzmacniacza na moc w pewnych warunkach może być znacznie większa niż wynika to z pobieżnych obliczeń. I dlatego wzmacniacze HF-End mają dość często zosilacze przewyższające mocą kilkakrotnie moc końćówek mocy.
  • Spec od TV
    ....... :arrow: ZOLTAR
    z tym zjeżdżaniem napięcia.......
    istotną rolę odgrywają stabilizatory napięcia....tudzież potężne kondensatory elektrolityczne......zatem wzmacniacz nie powinien odczuć wahań. No chyba że napięcie spadnie poniżej progowego stabilizacji
    pzdr
  • Poziom 24  
    Tylko te potężne kondensatory też muszą się kiedyś naładować. Ja piszę o wzmacniaczu z prawdziwego zdażenia , a nie o takim co osiągnie swoją moc chwilowo, a później przy wymagającym sygnale się nie wyrobi i zacznie zniekształcać. Im wydajniejsze trafo tym szybciej to nastąpi i szybciej wzmacniacz będzie gotów do wzmocnienia serii wymagających impulsów. Niestety praw fizyki nie da się oszukać nawet super kondensatorami ( które zresztą są wbrew pozorom stosunkowo wolne ). Duże baterie kondesatorów przynoszą pozytywny efekt w połączeniu z wydajnym trafem.
  • Spec od TV
    zgadzam się z Tobą w 100%......
    transformator w zespole z kądziorami powinien zapewnić odpowiednią dawkę "kopa" w każdej chwili nawet dla najbardziej wymagających kolumn w który moduł impedancji niekiedy chwilowo spada do 2 ohm i nie zniekształacać dźwięku.
    Osobiście skromnie mówiąc mam DENON'a PMA 1080R pracuje rewelacjnie!!- transformator chłodozny olejem :sm16:
    pzdr
  • Poziom 12  
    [quote="leszczu"]cześć

    w klasie A wzmacniacza gdzie kąt przepływu prądu przez kolektor tranzystora mocy jest 360 stopni (znaczy się że cała sinusoida) sprawność wynosi zaledwie 40 - 50%
    Sprawność wzmacniacza klasy A w sprzyjających warunkach nie wyciągnie>20%.

    :arrow: leszczu napisał:"istotną rolę odgrywają stabilizatory napięcia"
    Wszystko ładnie, ale we wzmacniaczach mocy nie stosuje sie stabilizatorów.

    :arrow: z kondensatorami też nie można przesadzać , bo słyszałem kiedyś jek gościu miał 2x40 000 mikro to miał taki pobór prądu przy włączaniu że jarało bezpieczniki w mieszkaniu
  • Serwisant
    Jest jeszcze jeden sposób o którym nikt nie napisał. Moc trafa może być taka jak moc wzmacniacza ale napięcie zasilania z trafa podnieść o 15%. Natomiast co do kondensatorów to aby był efekt zauważalny to należy ponieść pojemność czterokrotnie aby zysk energetyczny był taki jak przy pierwotnej pojemności.
  • Poziom 31  
    Sam mam we wzmacniaczu bufory 2x 35000 uF i przy transformatorze 200W nic się nie pali, ani układ, ani stabilizator, ani też bezpieczniki. Wystarczy pomiędzy mostek prostowniczy (najlepiej 30A) a kondensatory wstawić w każdą linię rezystor o wartości powiedzmy 0R1 10W lub (ja tak mam) dwa rezystory 0R1 10W równolegle. Zabezpiecza to przed zbyt dużym impulsem prądowym podczas włączania wzmacniacza. Jeśli ktoś uważa, że to zbyt duży spadek napięcia, można zrobić inaczej. Rezystory np. 1R 10W zwierane przekaźnikiem po 5 - 6 sekundach od startu wzmacniacza. W ten sposób nie wysadzi bezpieczników, a podczas "ostrej" muzyki nie spowoduje spadku napięcia. Jednym słowem i wilk syty i owca cała.
    Pozdrawiam, Michał.
  • Poziom 24  
    tomi :arrow:
    Tego sposobu z podnoszeniem napięcia nie zawsze można stosować.
    1. Napięcie na końcówce ( nie obciązonej )zawsze jest wyższe od nominalnego podczas oddawania pełnej mocy przez wzmacniacz. Końcówki są tak skonturuowane, ze to napięcie im nic złego nie robi gdyż nie przekracza maxymalnego napięcia zasilania danej końćówki mocy, ale może ono być już blisko dopuszczalnego. Podniesienie go o 15% może prowadzić do zwiększenia awaryjności.
    2. Transoformator o zbyt majej mocy może być w pewnych mometach przeciążony. Samemu trafokowi takie chwilowe stany nie szkodzą, ale zmienia się w zanacznym stopniu przebieg napiecia wyjściowego z trafa na szpilkowy, który prowadzi do wzrostu zakłóceń, a nawet może przyspieszyć zużywanie się kondesatorów.
    3. Przeciązone trafo z przesyconym rdzeniem staje się źródłem zakłócen elektromagnetycznych..

    Owszem to rozwiązanie pozwoli na zwiększenie mocy wyjścowej wzmacniacza w proporcji do mocy transformatora, ale jest to mało eleganckie rozwiązanie i w niektórych przypadkach ryzykowne.
  • Serwisant
    Zoltar jak najbardziej masz rację i się zgadzam z tobą jednak ostatnio wiele firm stosuje takie rozwiązanie obniżając w ten sposób koszty produkcji, a przy tym jednak wzmacniacze grają szczególnie te profesjonalne, estradowe.
  • Poziom 24  
    Niestety konkurencja od producentów wymusza schodzenie z cenami i szukają oszczędności. Na szczęście my czasami potrafimy zrobić coś sami dla siebie nie oglądając się na drobne oszczędności.

    Pozdrawiam all.
  • Poziom 21  
    Czyli juz wiem wszystko wielkie dzieki!! Tylko dziwi mnie jeden fak ze w takiej gazecie jak Praktyczny Elektonik napisali ze moc trafa moze byc mniejsze nawet do 90% bo nigdy nie korzysta sie z pełnej mocy???
  • Poziom 27  
    :arrow: devolt napisales ze moc moze byc mniejsza nawet do 90% oczywiscie ze strony PE niema zadnej pomylki! :)
  • Poziom 21  
    To jak to wkońcu jest... ale jak da sie te 90% mocy wzmaka to bedzie przysiadał w ostrych momentach...z tego wynika
  • Poziom 24  
    To jest tak:
    Moc muzyczna wzmacniacza dzięku energii zgromadzonej w elektrolitach jest wieksza niż moc trafa. Natomiast moc ciągła rms gdzie wzmacniacz dla sinusa musi oddawać ją w sposób ciągły przez kilka minut jest zdecydowanie mniejsza od mocy trafa.
    Wszystkie zabiegi , które opsali koledzy związane z zwiekszaniem baterii kondesatorów i podnoszeniem napięcia zasilania mają znaczący i pozytywny wpływ na moc muzyczną. Z zachowaniem rozsądku należy z nich kożystać.
    PS.
    Tak na prawdę słuchasz muzyki , a nie sinusa i nie popadajmy w skrajności.
  • Poziom 11  
    Po pierwsze Panie leszczu: "w klasie A wzmacniacza gdzie kąt przepływu prądu przez kolektor tranzystora mocy jest 360 stopni (znaczy się że cała sinusoida) sprawność wynosi zaledwie 40 - 50% ale masz MNIEJSZE ZNIEKSZTAŁCENIA! (nie musisz stosować pary komplementarnej ), ale kosztem gorszego wykorzystania zasilacza "

    Sprawnosc klasy A to 5 do 20%, nie wklejaj swoich ksiazkowych tekstow bo jak ktos sie zna na rzeczy to sie nie nabierze, takie teksty dzialaja tylko na dzieci.

    Druga rzecz: zwiekszanie pojemnosci w nieskonczonosc tez nie ma sensu. Zasilacz "obciazony" taka pojemnoscia generuje olbrzymie pole elektromagnetyczne co nie jest dobre dla ukladu.

    Kros wspomnial o zastosowaniu napiecia wiekszego o 15%. Dawno nie slyszalem takiej bzdury, czlowieku zastanow sie o czym piszesz. Napiecie i tak spadnie, a brak pradu spowoduje obcinanie wzmacniacza.

    Rezystory 0,1R miedzy mostkiem a kondensatorami. Bardzo dobry pomysl (rezystory przy okazji dzialaja jak filtr dolnoprzepustowy do okolo 500Hz), jednak dziala na toroidy do 250-300W. Potem nalezy zastosowac uklad z przekaznikiem po stronie pierwotnej!.

    Jak ktos dobrze zauwazyl muzyka to nie sinusoida, sprawnosc AB dochodzi do 70%, najmniejsza sprawnosc jest przy malych mocach, przy duzych mocach (powiedzmy od 70% mocy) sprawnosc jest coraz wieksza. Przy wzmacniaczu 100W wystarczy trafo toroidalny 160W i 2x 10000uF, przy 200W jest juz idealnie, wiekszego nie ma co dawac, strata pieniedzy.

    Ktos wspominal o ogromnych transformatorach wzmacniaczy hi-end. Po pierwsze stosuja to po to zeby wlasnie tacy ludzie sie napalali, po drugie jak juz hi-end to postarali by sie o stabilizacje napiecia (20k pln to nie malo).

    Wiem ze tlumienie tetnien w dzosiejszych wzmacniaczach jest duze, jednak przy stabilizacji mamy wieksza stabilnosc, co na pewno da wieksza poprawe dzwieku niz rezystory millsa.
  • Poziom 24  
    :arrow: SOFM
    Co do mocy skutecznej masz rację i nic tu się nie da oszukać.
    Co do mocy muzycznej to radziłbym Ci zanim skrytykujesz innch dokształcić się i czytać uważniej ich posty.
    Jeżeli ktoś stwierdza fakt że w Hi-END raobi się tak czy inaczej nie twierdzi on, ze się na to napala.
    Co do pojemności to przy wzmacniaczach 100W jest sens zwiekszac je aż do 30mF pod warunkiem, ze są one odpowiedniej jakości i trafo również jest odpowiednie.

    Pozdrawiam ALL.
  • Poziom 26  
    zaobserwowałem 23 posty z których ani jeden nie daje odpowiedzi na pytanie a ogromna większośc nie ma wogóle racji. Dlatego też zdecydowałem się na wypowiedź. Co bardziej inteligentni wezmą to do siebie, reszta nadal będzie napędzać popyt na dziwne konstrukcje (Wasza sprawa).
    Prawda jest następująca: Jeżeli wzmacniacz ma moc 100W RMS, załóżmy przy impedancji 8omów, to transformator wcale nie musi być na 100W + to co się wydzieliło na radiatorze końcówki czyli ok. 170W (zwracam uwagę że on tej mocy nie ma tylko ją tranformuje, więc nie mówmy , że on ma 170W). W praktyce wystarczy ok. 70 - 100W. Dlaczego? Ano dlatego że przeciętny materiał muzyczny ma odstęp mocy średniej od mocy szczytowej rzędu 10dB. Najbardziej wymagający kawałek jaki znam (zbadałem ich ponad 10000) ma odstęp rzędu 4dB, czyli ok. 1 / 2.5. Oczywiście istnieje możliwość przeciążenia takiego transformatora np podzczas testów z generatoremlub, kiedy co bardziej głusi przesterowują wzmacniacz. Dobre konstrukcje mają czujnik temperatury w tranformatorze, który przed tym chroni. Pewnie mało kto wie że z tego zasilacza,obciążonego odpowiednio wzmacniaczem, mozna wyciągnąć nawet około 200W.
    A teraz następna sprawa: Czy transformator o wiekszej mocy jest lepszy? Otóż nie, najczęściej transformator o większej mocy ma mniejszą rezystancję. Ato jest właśnie gorzej, gdyż wzmacniacz o mocy 100W RMS ze "sztywnym zasilaniaem" będzie miał moc muzyczną powiedzmy 120W. Ja wolę ten z większą rezystancją który będzie miał moc muzyczną 150-180W, bo będzie głośnijszy, bardziej dynamiczny. UWAGA nie porównujemy transformatorów z tym samym napięciem zasilania, transformator o mniejszej mocy znamionowej musi mieć wyższe napięcie , aby moc RMS była taka sama jak w tym sztywniejszym. Dla samego stopnia mocy straty mocy i niezawodność są porównywalne (niewiele bardziej niebezpieczne jest jednak miększe zasilanie).
    No tak została jeszcze tylko jedna wątpliwość: wspólczynnik tłumienia. Otóż współczynnik tłumienia zasilacza nie ma nic wspólnego ze współczynnikiem tłumienia wzmacniacza. Jeśli ktoś nie wierzy to mogę mu pokazać wzmacniacz (własnej konstrukcji), który ma współczynnik tłumienia około 4000 , a jego zasilacz ma współczynnik tłumienia około 5 do 8.
    Aha i jeszcze jedna warzna rzecz: transformator o większej rezystancji lepiej wygładza napięcie na elektrolitach, więc potrzeba ich wówczas mniej.
    Możecie sami zadecydować za co chcecie płacić to Wasze pieniądze :)
  • Poziom 24  
    Ja należę do tych mniej inteligentnych :)))))))
    Masz rację co do charakterystyki widma przebiegów muzycznych, ale moc rms jest mocą mierzoną dla przebiegu sinusoidalnego i musi ją wzmacniacz oddawać przez conajmniej 10 minut w czsie pomiarów. Żeby to uzyskać w sposób elegancki moc trafa powinna mieć moc wyjścową wzmacniacza + moc start. Ty odnosisz się do mocy rms i piszesz o mocy muzycznej.
    I jeszcze jedno. Im wzmacniasz ma miekszy trafo tym proporcje pomiędzy mocą rms , a muzyczną rosną z tym, ze jest jeden mankament.
    Jak masz wzmacniacz o mocy rms np. 100W i muzycznej 140W to po zmienieniu na trafo o większej rezystancji uzwojeń uzyskasz np. 80W mocy rms i 130W mocy muzycznej. Relacje są raczej niekożystne.
  • Poziom 26  
    Przecież wyrażnie napisałem, ze trafo miększe musi miec większe napięcie - moc RMS wzmacniacza zostanie 100W, a muzyzcna może wzrosnąć do 150 - 180W.
    Owe 10 min o których piszesz wymaga standard DIN, którego ani ja ani Ty, ani żadna firma nie musi się trzymać, zresztą to jest nonsensowne bo w praktyce wystarczy, że zasilacz wytrzyma moc RMS prze kilka sekund, no powiedzmy dla audiofili kilkanaście, w praktyce lekko przeciążone trafa wytrzymują kilka minut. Znam produkty (pracuję w branży estradowej), w których trafa nie wytrzymują owych dziesięciu minut. bo po co? pomiar można przeprowadzić w kilka sekund.
    Zapomniałem jeszcze ważnego argumentu. Nie zapominajmy, że średnia impedancja obciążenia jest wyzsza od znamionowej, więc w praktyce straty są mniejsze niż przy pomiarach z obciążeniem rezystancyjnym.
    Aha zapomniałem, że niektóre wzmacniacze mają ogranicznik napięcia, takie konstrukcje są mało praktyczne, bo nie posiadają mocy muzycznej wcale (tzn ponad moc RMS) tam rzeczywiście sztywnijsze trafo byłoby lepsze, ale tylko ze względu na mniejsze straty w końcówce.
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Ciekawe dlaczego, niektóre hi endowe konstrukcje mają stabilizowane źródło zasilania:) To sprzeczne z teorią eqt. Wg mnie trafo im sztywniejsze tym lepsze. Tak też podają poważni znawcy tematu.
  • Poziom 26  
    a potrafisz wyjaśnić dlaczego?
    Bo ja jestem za tym żeby było 3x moc wzmaka