Witam. Posiadam samochód Daihatsu Rocky z silnikiem 2,8 Turbo Diesel, rok 1991.
W samochodzie wymieniłem alternator bo stary był spalony (uzwojenie na stojanie było aż czarne). Po wymianie alternatora na używany z allegro kontrolki ładowania dalej się świecą. Doszedłem do przyczyny problemu. W regulatorze napięcia są dwa styczniki (jeden uruchamia drugi gdy napięcie alternatora jest odpowiednio wysokie), przy czym jeden stycznik "nie ma siły" na załączenie zwory a zarazem ładowania. Gdy mu się pomoże palcem ładowanie jest. Co więcej alternator podczas pracy się grzeje (podczas pracy na luzie), prąd jaki wychodzi z alternatora na samochód to około 16 -19 A. Przy czym 10 - 15 A idzie na akumulator a 4A na samochód (robione pomiary ile pobiera samochód przy odłączonym alternatorze itp). Co ciekawe jeśli przewód + połączy się szeregowo przez jakiś rezystor do alternatora (lub w ogóle się go nie podłączy) to kontrolki ładowania gasną. Napięcie pokazywane na woltomierzu wewnątrz kabiny przy przy gazówce dochodzi nawet do 17V. Na luzie około 15V. Przy odłączonym akumulatorze drastycznie rośnie nawet ponad 20V i lepiej (tak wiem, że nie powinno się tak testować).
Teraz parę pytań.
1.Dlaczego nie włącza się stycznik w regulatorze napięcia.
2.Czy prąd około 20A to normalny prąd pracy alternatora.
3.Czy to normalne, że alternator podczas pracy się grzeje tak, że czasami ciężko utrzymać rękę.
Pozdrawiam
W samochodzie wymieniłem alternator bo stary był spalony (uzwojenie na stojanie było aż czarne). Po wymianie alternatora na używany z allegro kontrolki ładowania dalej się świecą. Doszedłem do przyczyny problemu. W regulatorze napięcia są dwa styczniki (jeden uruchamia drugi gdy napięcie alternatora jest odpowiednio wysokie), przy czym jeden stycznik "nie ma siły" na załączenie zwory a zarazem ładowania. Gdy mu się pomoże palcem ładowanie jest. Co więcej alternator podczas pracy się grzeje (podczas pracy na luzie), prąd jaki wychodzi z alternatora na samochód to około 16 -19 A. Przy czym 10 - 15 A idzie na akumulator a 4A na samochód (robione pomiary ile pobiera samochód przy odłączonym alternatorze itp). Co ciekawe jeśli przewód + połączy się szeregowo przez jakiś rezystor do alternatora (lub w ogóle się go nie podłączy) to kontrolki ładowania gasną. Napięcie pokazywane na woltomierzu wewnątrz kabiny przy przy gazówce dochodzi nawet do 17V. Na luzie około 15V. Przy odłączonym akumulatorze drastycznie rośnie nawet ponad 20V i lepiej (tak wiem, że nie powinno się tak testować).
Teraz parę pytań.
1.Dlaczego nie włącza się stycznik w regulatorze napięcia.
2.Czy prąd około 20A to normalny prąd pracy alternatora.
3.Czy to normalne, że alternator podczas pracy się grzeje tak, że czasami ciężko utrzymać rękę.
Pozdrawiam