Michal_WWL napisał: Stan układu to jedna rzecz, bicie na tarczach to inna.
Przy tarczach dobrej jakości prawdopodobieństwo będzie mniejsze. Niech sie wypowiedzą znawcy tematu producentów.
Wypowiadam się zatem jako znawca, gdyż z zawodu jestem metalurgiem, także zajmowałem się jakiś czas hartownictwem, strukturami metali i ich właściwościami. Oświadczam więc z pełną odpowiedzialnością, że w bardzo niewielkim stopniu ma wpływ na odkształcenie tarcz hamulcowych woda z kałuży, czy innej cieczy. Nie zależy to nawet od tego, czy metal użyty do produkcji jest "miękki", czy "twardy", posiada więcej lub mniej dodatków uszlachetniających, itd. Gdyby tak było, to hartowanie stali szybkotnącej lub wysokostopowej typu WWN1, używanej do wytwarzanie łożysk i luf karabinowych za każdym razem oznaczałoby klęskę rzutującą na precyzję wyrobu. Stal podgrzana do 2000 stopni, czyli już niemal na granicy "płynięcia", wrzucona do oleju wrzecionowego na kilka sekund, według powyższej teorii nadawałaby się do wyrzucenia lub przetoczenia. A nic takiego się nie dzieje.
Zatem uprasza się, drodzy admini, nie walić z grubej rury, że ktoś jest teoretykiem, bo samemu można się skompromitować w oczach całego forum, że zwykła tarcza hamulcowa ulega wykrzywieniu po wjeździe w kałużę. Gdyby tak się działo, to każdy z nas miałby krzywe tarcze i wszyscy gremialnie byśmy zmieniali co chwila po kilka kompletów co 2 miesiące.
Pierwsza rzecz, jaką w takich wypadkach należy zrobić, to sprawdzić
grubość klocków w każdym zacisku. Jeżeli, tak jak powiedziałem poprzednio, jeden klocek jest grubszy od drugiego, to właśnie tutaj jest źródło problemu, a nie wjazd w kałużę. Ponadto wszystkie warunki, które wymieniłem są ważne, np. nie doprowadzać do dysproporcji pomiędzy siłą hamowania między przednimi a tylnymi hamulcami. Proporcja ta powinna podążać zawsze 50%/50%, wtedy nie ma olbrzymich przeciążeń na przednie koła, tylko są równo rozłożone.
Czemu jakoś tylne tarcze się nie krzywią, mimo, że np. są wymieniane równocześnie z przednimi? One nie są bardziej odporne od przednich, tylko są mniej obciążone i to powinno od razu dać do myślenia, że coś jest nie tak. W dodatku też przecież wjeżdżają w tę samą kałużę, nie przelatują nad nią w powietrzu...
Pzdr KotBury