Ekspertem nie jestem, ale moim zdaniem jedni i drudzy opowiadają bajki.
W pierwszym linku, najpierw piszą że:
Cytat: Jeśli akumulator jest naturalnie doładowywany do pełna, nie mamy już w tej kwestii nic do roboty.
Oczywiste jest więc, że owe "naturalne doładowywanie do pełna" to po prostu doładowywanie podczas jazdy z alternatora.
O alternatorze piszą tak:
Cytat: Sprawny alternator podczas pracy wytwarza nie więcej niż 14,4 V.
Jednocześnie twierdzą że:
Cytat: Ponadto dobry prostownik, który ładuje baterię do pełna, pod koniec ładowania osiąga napięcie 2,7 V na ogniwo, czyli ok. 16 V.
i:
Cytat: 15,5-16,5 V pozwoli sprawnie naładować akumulator do pełna. To mu dobrze zrobi – będzie działał dłużej.
To w końcu "narutalne ładowanie do pełna" przez alternator, który daje nie więcej niż 14.4V wystarczy, czy jednak nie wystarczy, bo trzeba ładować do 16V?
Moim zdaniem komuś się pomyliły kwestie - do tak wysokiego napięcia (16V) można ładować akumulator gdy próbujemy go zreanimować po głębokim wyładowaniu, jednak jest to zabieg raczej na chwilę niż na stałe. Akumulatory po głębokim wyładowaniu rzadko wracają do pełnej sprawności. Poza tym właśnie przy tak wysokich napięciach (powyżej 14.4V) zaczynają się wydzielać gazy którymi tak bardzo tam straszą. Rzadko też spotyka się obecnie akumulatory które mają odkręcane korki. Zdecydowana większość (jak nie wszystkie) obecnie produkowane akumulatory to akumulatory bezobsługowe.
Takie z korkami można spotkać np. w wózkach widłowych, ale nie o takie nam tutaj chodzi.
Tego Pana z Boscha nawet nie chce mi się komentować, wystarczy jedno zdanie:
Cytat: Zdarzają się nawet wypadki eksplodowania wyświetlaczy komputerów pokładowych
Nie wiem czym miałby się różnić wyświetlacz w samochodzie od jakiegokolwiek innego wyświetlacza LCD. Eksplozji wyświetlacza nigdy na oczy widziałem i chyba nieprędko zobaczę.
Kineskop, owszem ale tego w samochodach nie ma.
Polecam poczytać na naszym forum np.:
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1840923.html