Witajcie
Od pewnego czasu mam problem z elektryką w swoim mieszkaniu.
Historia wygląda tak:
W grudniu zakończył się gruntowny remont mieszkania, wraz z wymianą całej instalacji elektrycznej. Wykonał to elektryk z uprawnieniami.
Wszystko było dobrze do kilku dni wstecz. W pewnym momencie wybiło różnicówkę. Pstryknąłem ją w górę i było dobrze, przez najbliższe 24h, gdy sytuacja się powtórzyła. Tym razem, gdy próbowałem ją załączyć wybijała natychmiast. Zostawiłem na chwile wyłączony prąd, i spróbowałem ponownie. Zadziałało, ale tylko na kilka godzin. Różnicówka znowu wybiła i już nie mogłem jej włączyć. Wyszedłem na klatkę schodową i wykręciłem bezpiecznik topikowy od mojego mieszkania, wróciłem do środka, pstryknąłem różnicówkę i znowu wybiła. W tym momencie wiedziałem, że problem wykracza poza moją znajomość elektryki, jeśli różnicówka wybija, jak nie ma napięcia w domu.
Ale zacząłem grzebać, szukać sprawdzać na tyle ile potrafię.
Instalacja w domu jest trójkablowa - do domu wchodzi kabel neutralny i faza. W rozdzielni, uziemienie jest podłączone pod N.
Na początek odłączyłem uziemienie od N w rozdzielni i różnicówka dała się załączyć. Próba podłączenia wybijała różnicówkę.
Odłączyłem wszystkie kable uziemiające od zbiorczej szyny. Sprawdziłem każdy z osobna próbówką i znalazłem kilka które zaświeciły. Między innymi obwód pralki i obwód zmywarki. Odłączyłem je z gniazdka, przestały świecić. Sprawdziłem jeszcze pod napięciem świecił np bęben pralki czy obudowa zmywarki. Ale poza tym obwód od płyty i lodówki też świecił. Nie wierzyłem, że nagle po 3 miesiącach 4 urządzenia zaczęły jakoś dziwnie działać jednocześnie. Nic mnie nie zalało, a obwody tych urządzeń są tylko dla nich, nigdzie nie łączone. Czytając to forum trafiłem na info, że czasami w nowych urządzeniach, tak bywa, że np bęben pralki świeci jak nie jest uziemienie wyzerowane. Z ciekawości podłączyłem szynę zbiroczą uziemienia pod szynę N tak jak była tylko że pustą i zacząłem podłączać te "świecące" urządzenia. Zmywarka-nic, pralka-nic,płyta-nic,lodówka-nic... różnicówka nie wybiła, a bęben czy obudowa przestała w tych urządzeniach świecić. Zostawiłem instalację w pełni włączoną bez wyzerowanych uziemień w zbiorczych gniazkach czy oświetleniu tylko z tymi urządzeniami co świeciły. Wszystko działało.
Postanowiłem posprzątać bajzel po dwóch dniach i zacząłem podłączać po kolei uziemienia pozostałych obwodów. jeden, drugi, trzeci... i trach, różnicówka wybiła. Odłączyłem cały prąd na klatce, dalej wybija. Odłączyłem całe uziemienie, da się załączyć. Próba podłączania pojedynczych kabli uziemienia wybija różnicówkę na różnych kablach. Czasami przy 2 czasami przy 6, czasami przy 4, a obwody podpinam w tej samej kolejności.
Podsumowując, uziemienie wybija mi różnicówkę, nawet jak nie ma napięcia w całym mieszkaniu. Nie da się namierzyć kabla uziemiającego który to powoduje, gdyż sytuacja dzieję się dość losowo, przy różnej ilości podpiętych obwodów.
Dodam, że w trakcie tych zdarzeń, nie było uruchomione żadne prądożerne urządzenie, nie pojawiły się w ciągu 2 miesięcy żadne nowe urządzenia podpięte do prądu, a instalacja działała wzorowo, przez ponad 3 miesiące od remontu.
Jakieś rady?
Od pewnego czasu mam problem z elektryką w swoim mieszkaniu.
Historia wygląda tak:
W grudniu zakończył się gruntowny remont mieszkania, wraz z wymianą całej instalacji elektrycznej. Wykonał to elektryk z uprawnieniami.
Wszystko było dobrze do kilku dni wstecz. W pewnym momencie wybiło różnicówkę. Pstryknąłem ją w górę i było dobrze, przez najbliższe 24h, gdy sytuacja się powtórzyła. Tym razem, gdy próbowałem ją załączyć wybijała natychmiast. Zostawiłem na chwile wyłączony prąd, i spróbowałem ponownie. Zadziałało, ale tylko na kilka godzin. Różnicówka znowu wybiła i już nie mogłem jej włączyć. Wyszedłem na klatkę schodową i wykręciłem bezpiecznik topikowy od mojego mieszkania, wróciłem do środka, pstryknąłem różnicówkę i znowu wybiła. W tym momencie wiedziałem, że problem wykracza poza moją znajomość elektryki, jeśli różnicówka wybija, jak nie ma napięcia w domu.
Ale zacząłem grzebać, szukać sprawdzać na tyle ile potrafię.
Instalacja w domu jest trójkablowa - do domu wchodzi kabel neutralny i faza. W rozdzielni, uziemienie jest podłączone pod N.
Na początek odłączyłem uziemienie od N w rozdzielni i różnicówka dała się załączyć. Próba podłączenia wybijała różnicówkę.
Odłączyłem wszystkie kable uziemiające od zbiorczej szyny. Sprawdziłem każdy z osobna próbówką i znalazłem kilka które zaświeciły. Między innymi obwód pralki i obwód zmywarki. Odłączyłem je z gniazdka, przestały świecić. Sprawdziłem jeszcze pod napięciem świecił np bęben pralki czy obudowa zmywarki. Ale poza tym obwód od płyty i lodówki też świecił. Nie wierzyłem, że nagle po 3 miesiącach 4 urządzenia zaczęły jakoś dziwnie działać jednocześnie. Nic mnie nie zalało, a obwody tych urządzeń są tylko dla nich, nigdzie nie łączone. Czytając to forum trafiłem na info, że czasami w nowych urządzeniach, tak bywa, że np bęben pralki świeci jak nie jest uziemienie wyzerowane. Z ciekawości podłączyłem szynę zbiroczą uziemienia pod szynę N tak jak była tylko że pustą i zacząłem podłączać te "świecące" urządzenia. Zmywarka-nic, pralka-nic,płyta-nic,lodówka-nic... różnicówka nie wybiła, a bęben czy obudowa przestała w tych urządzeniach świecić. Zostawiłem instalację w pełni włączoną bez wyzerowanych uziemień w zbiorczych gniazkach czy oświetleniu tylko z tymi urządzeniami co świeciły. Wszystko działało.
Postanowiłem posprzątać bajzel po dwóch dniach i zacząłem podłączać po kolei uziemienia pozostałych obwodów. jeden, drugi, trzeci... i trach, różnicówka wybiła. Odłączyłem cały prąd na klatce, dalej wybija. Odłączyłem całe uziemienie, da się załączyć. Próba podłączania pojedynczych kabli uziemienia wybija różnicówkę na różnych kablach. Czasami przy 2 czasami przy 6, czasami przy 4, a obwody podpinam w tej samej kolejności.
Podsumowując, uziemienie wybija mi różnicówkę, nawet jak nie ma napięcia w całym mieszkaniu. Nie da się namierzyć kabla uziemiającego który to powoduje, gdyż sytuacja dzieję się dość losowo, przy różnej ilości podpiętych obwodów.
Dodam, że w trakcie tych zdarzeń, nie było uruchomione żadne prądożerne urządzenie, nie pojawiły się w ciągu 2 miesięcy żadne nowe urządzenia podpięte do prądu, a instalacja działała wzorowo, przez ponad 3 miesiące od remontu.
Jakieś rady?