Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Zapowietrzająca instalacja wodna. Studnia ciśnienie własne.

monk76 18 Aug 2017 11:41 2847 23
  • #1
    monk76
    Level 10  
    Witam wszystkich.
    Mam taki problem.
    Mieszkam w domu jednorodzinnym, zasilanie w wodę jest zorganizowane tak, że nad domem ( na zboczu góry) znajduje się studnia. W studni umieszczona jest rura ssąca z koszem i zaworem zwrotnym. Rura następnie wychodzi pionowo z wody na około 1 - 1,5 metra nad lustro, tutaj znajduje się trojak zaślepiony od góry korkiem. Rura skręca w poziom, tutaj jest zwykły zawór i dalej rura ułożona jest ziemią od studni do domu ze spadkiem. Po zalaniu instalacji ciśnienie w domu wynosi około 2 barów. Problem jest taki, że po kilku tygodniach rura stopniowo się zapowietrza, a ciśnienie spada i po jakimś czasie wydajność jest poniżej krytyki.
    Trzeba znowu iść do studni, odkręcić korek i zalać instalację, żeby wszystko działało. Tak w kółko wiosna, lato, jesień, zima.
    Lustro wody w studni w ciągu roku podnosi się i opada około metra, ale rura ssąca jest głęboko zanurzona ( kilka metrów pod lustrem) nie ma więc możliwości żeby zasysało powietrze przez kosz. Wymieniliśmy wszystkie rury w studni, trojak, korek i zawór. Problem nie ustąpił.
    Ktoś ma jakieś pomysły co może być przyczyną takiego stanu rzeczy? Dodam że zapowietrzanie następuje w bardzo regularnym okresie 5-6 tygodni od zalania instalacji, bez względu na ilość wody pobieranej tym czasie.
    Pozdrawiam
    Marcin
    Kamery 3D Time of Flight - zastosowania w przemyśle. Darmowe szkolenie 16.12.2021r. g. 10.00 Zarejestruj się
  • #2
    TheKamil
    Level 14  
    Przyczyną może być ulatnianie się gazów rozpuszczonych w wodzie
  • #4
    monk76
    Level 10  
    hmm, przyznam że nie pomyślałem o czymś takim. Ale w takim przypadku woda musiałaby być pod dużym ciśnieniem ?
    Studnia nie jest szczelna, woda swobodnie napływa i gazy chyba by się ulotniły już w studni ? Pozostaje kwestia podciśnienia w rurze, bo woda musi zostać nieco podciągnięta od lustra do trojaka. Potem woda swobodnie płynie w dół.

    Dodano po 5 [minuty]:

    Jest tak. najpierw przez jakieś 2-3 tygodnie ciśnienie jest stałe, po czym spada dosyć nagle o 0,5 bara, i później stopniowo jest coraz niższe. Gdy spadnie poniżej 1 to już jest problem w domu z wodą i trzeba zalewać. Z tego co zauważyłem to kiedyś spadło do około 0,5 B, ale wtedy na piętrze z kranu nie leci już woda.
  • #5
    zimny8
    Level 33  
    Czyli najniższe zarejestrowane ciśnienie to 0,5 B, sugeruje to że na linii na wysokości ok. 5m (nad ciśnieniomierzem) jest usterka. Łatwo to wymierzyć przy użyciu poziomicy "strzelając z niej okiem" z wysokości 5m (strych) w stronę biegnącej linii. Robiłem tak wiele razy zawsze z powodzeniem.
    A najpierw sprawdź czy przed usterką nie były robione jakieś wykopy w okolicy biegnącej linii.

    Ps. gazami nie zaprzątaj sobie głowy, chyba że masz w studni sodówkę.
  • Helpful post
    #6
    mczapski
    Level 39  
    A więc rozumiem, że stydnia znajduje się ponad 20 m nad domem. Nie wiem, czy rura dostawcza metalowa, czy tworzywo. Funkcję zaworu przy studni rozumiem, ale on w tym miejscu przy takim rozwiązaniu może sprawiać niespodzianki. Ale dla zaworu zwrotnego jakoś nie znajduję uzasadnienia (chyba, że podczas zalewania instalacji). Ciekawe także, że nie występuje całkowity zanik dopływu lecz obniżenie wydajności i to w dość długim czasie. Więc sprawcą może być ów zawór zwrotny, który z czasem się skleja. Mnie jakoś nie pasuje prosta nieszczelność na rurociągu.
  • #7
    monk76
    Level 10  
    zimny8 wrote:
    Czyli najniższe zarejestrowane ciśnienie to 0,5 B, sugeruje to że na linii na wysokości ok. 5m (nad ciśnieniomierzem) jest usterka. Łatwo to wymierzyć przy użyciu poziomicy "strzelając z niej okiem" z wysokości 5m (strych) w stronę biegnącej linii. Robiłem tak wiele razy zawsze z powodzeniem.
    A najpierw sprawdź czy przed usterką nie były robione jakieś wykopy w okolicy biegnącej linii.

    Trudno powiedzieć jakie jest najniższe ciśnienie bo żeby normalnie żyć trzeba korzystać z wody :) więc zalewamy jak tylko jest okazja i trochę czasu.
    Sprawdzaliśmy cały przebieg linii i nigdzie nie ma takiej sytuacji żeby woda wypływała, było mokro czy coś. Woda w studni jest non stop. Gdyby była nieszczelność niżej to woda ze studni chyba by wypłynęła i wylała w miejscu nieszczelności? Sprawdzę to jutro z tą poziomicą i zobaczę jak to daleko wychodzi.

    Dodano po 11 [minuty]:

    mczapski wrote:
    A więc rozumiem, że studnia znajduje się ponad 20 m nad domem. Nie wiem, czy rura dostawcza metalowa, czy tworzywo. Funkcję zaworu przy studni rozumiem, ale on w tym miejscu przy takim rozwiązaniu może sprawiać niespodzianki. Ale dla zaworu zwrotnego jakoś nie znajduję uzasadnienia (chyba, że podczas zalewania instalacji). Ciekawe także, że nie występuje całkowity zanik dopływu lecz obniżenie wydajności i to w dość długim czasie. Więc sprawcą może być ów zawór zwrotny, który z czasem się skleja. Mnie jakoś nie pasuje prosta nieszczelność na rurociągu.

    Tak, studnia jest wysoko, może i te 20 metrów nad. Rurociąg ma kilkaset metrów. Manometr jest na samym dole w kotłowni więc na piętrze ciśnienie jest zapewne niższe. Zawór w studni był zmieniany już trzy razy. najpierw był zwykły grzybkowy, potem kulowy, a teraz znów jest grzybkowy. To jednak nie zmieniło sytuacji. Co do kosza z zaworem zwrotnym to nie wiem czemu tak jest. Przy zalewaniu jest potrzebny żeby woda nie wracała do studni, potem tylko otwiera i zamyka przepływ przy pobieraniu wody. Też był wymieniany i sprawdzany. Działa dosyć lekko, ta klapka chyba jest na sprężynie. Wszystkie rury w studni są metalowe, ze studni wychodzi około 3 metry rura metalowa i jest łączona z rurą pcv. Potem już do samego domu jest tworzywo. Nigdzie nie widać wycieku. Woda jest w studni, w okolicach studni teren jest podmokły ale to chyba normalne.
    Dlaczego zawór zwrotny w studni mógłby powodować problemy?
  • #8
    zimny8
    Level 33  
    W takim razie nieszczelność (bo ona jest), będzie gdzieś wysoko przy studni, i tam zasysa powietrze do linii, co dzień trochę i to się kumuluje.
    Po co zawór w studni?.
  • #9
    monk76
    Level 10  
    Widzę, że innych pomysłów nie ma. Miałem nadzieję, że nie trzeba będzie kopać :( ale widzę, że bez tego się nie obędzie. Może w sobotę dokopię się do rury przy studni i sprawdzę czy na łączeniu rur nie ma usterki. Były dobrze łączone, ale kto wie, może faktycznie tam jest nieszczelność. Dam znać co i jak.
  • Helpful post
    #10
    zimny8
    Level 33  
    Najpierw sprawdź jeszcze raz połączenia w studni, odkręć korek i nalej do pełna, sprawdź czy woda opada( może to potrwać), jeśli tak to albo przez kosz (co w tym przypadku nie ma decydującego znaczenia w kwestii zapowietrzania), albo przy zaworze, albo na połączeniach (jeśli są), na górnym odcinku linii.
    Plastikowe łącza są udogodnieniem ale naprawdę trzeba to zrobić solidnie, i sprawdzić.
    Jeśli będą wątpliwości, odkręć też ten zawór daj kolanko i do góry metr rury zalewaj, sprawdzaj. jeśli woda nie opada to znaczy że nieszczelność na połączeniach w studni.
    Jeśli opada to pozostaje kopanie w miejscach łączeń.
  • #12
    gimak
    Level 39  
    Dla mnie trochę zastanawiające jest to
    monk76 wrote:
    najpierw przez jakieś 2-3 tygodnie ciśnienie jest stałe, po czym spada dosyć nagle o 0,5 bara,

    i nie bardzo wiem jak to tłumaczyć, bo w przypadku zwykłej nieszczelności spadek ciśnienia powinien następować stopniowo.
    Wg mnie, w ten sposób nieszczelności można szukać do końca świata i jeden dzień dłużej. A to dlatego, że instalacja w zasadzie działa jak podciśnieniowa i przez to wycieków na zewnątrz nie będzie - w rurociągu ponad lustrem wody w studni występuje podciśnienie. Nieszczelność, jeżeli jest, bo może być tak jak napisał kolega w #2 poście, to będzie gdzieś przy studni, prawdopodobnie na łączeniu metal-plasik, albo na zaworze służącym do zalewania instalacji.
    W tym wypadku (ja bym tak zrobił), po napełnieniu instalacji wodą stworzyłbym w niej dodatkowe ciśnienie rzędu 1-2 bary ponad te 2 bary ciśnienia i sprawdziłbym gdzie zrobi się mokro.
  • #13
    krzysztofh
    Level 29  
    gimak wrote:
    Dla mnie trochę zastanawiające jest to
    monk76 wrote:
    najpierw przez jakieś 2-3 tygodnie ciśnienie jest stałe, po czym spada dosyć nagle o 0,5 bara,

    i nie bardzo wiem jak to tłumaczyć, bo w przypadku zwykłej nieszczelności spadek ciśnienia powinien następować stopniowo.
    Wg mnie, w ten sposób nieszczelności można szukać do końca świata i jeden dzień dłużej. A to dlatego, że instalacja w zasadzie działa jak podciśnieniowa i przez to wycieków na zewnątrz nie będzie - w rurociągu ponad lustrem wody w studni występuje podciśnienie. Nieszczelność, jeżeli jest, bo może być tak jak napisał kolega w #2 poście, to będzie gdzieś przy studni, prawdopodobnie na łączeniu metal-plasik, albo na zaworze służącym do zalewania instalacji.
    W tym wypadku (ja bym tak zrobił), po napełnieniu instalacji wodą stworzyłbym w niej dodatkowe ciśnienie rzędu 1-2 bary ponad te 2 bary ciśnienia i sprawdziłbym gdzie zrobi się mokro.


    Sprawa jest dosyć jasna jeżeli chodzi o zjawisko.
    Po prostu instalacja się zapowietrza i im więcej powietrza w instalacji tym realne ciśnienie spada w domu. Trzeba zauważyć, że rurociąg idzie mocno do góry i tam zbiera się powietrze, co utrudnia przesył wody. To tłumaczy dlaczego spadek ciśnienia jest powolny.
    Trudniej jest natomiast zdiagnozować dlaczego tak się dzieje.
    Ja takie zjawisko miałem w instalacji domowej, w której jest studnia głębinowa i woda wymagająca uzdatniania (żelazo). Napowietrzanie wody w celu pozbycia się żelaza z wody powodowało jej napowietrzenie i zwykły odpowietrznik na instalacji nie dawał rady, co się objawiało ciągłym "prychaniem" wody z kranów z powietrzem i blokowanie czasami cyrkulacji bąblami powietrznymi.
  • #14
    mczapski
    Level 39  
    Trochę tracę cirpliwość do tego tematu. Równanie Bernouliego dla ciągłości przepływu nie daje się zasosować przy Waszych teoriach a ono obowiązuje. Jakim cudem (innym niż opory na ssaniu) może przy odbiorze zaistieć przytaczane 0,5 bara? Różnica między poziomem zasysania i np zaworu to malutki ułamek całkowitej wysokości. Więc gdyby nawet w górnej części rurociągu zbierało się powietrze to i tak poziom zapewniający przepływ wynosiłby ok 20 m. Skąd zatem owo 0,5 bara? Proszę sobie spróbować odbierać paliwo ze zbiornika do niżej stojącego pojemnika. Prz<cież jeśli na moment wytworzy się obszar powietrzny przerywający strumień i oczywiście zgromadzi się w najwyższym miejscu to nie ma mowy o przepływie tego paliwa. A tutaj jest przepływ.
  • Helpful post
    #15
    zimny8
    Level 33  
    monk76 wrote:
    W studni umieszczona jest rura ssąca z koszem i zaworem zwrotnym. Rura następnie wychodzi pionowo z wody na około 1 - 1,5 metra nad lustro, tutaj znajduje się trojak zaślepiony od góry korkiem. Rura skręca w poziom,

    Jeśli np. koło korka zaślepiającego jest niewielka nieszczelność i tam będzie powoli zasysać powietrze to stopniowo z każdym poborem wody będzie jej ubywać z linii co będzie skutkować coraz niższym wskazaniem manometru.
    Przy ciśnieniu 0,5 odkręcając kurek opadająca woda z wys. ok.5m wytworzy podciśnienie które zasie wodę z poziomu lustra wody do wysokości 1,5m jak (napisano), i woda jakiś czas znów popłynie, czyż nie?.
  • Helpful post
    #16
    gimak
    Level 39  
    zimny8 wrote:
    monk76 napisał:
    W studni umieszczona jest rura ssąca z koszem i zaworem zwrotnym. Rura następnie wychodzi pionowo z wody na około 1 - 1,5 metra nad lustro, tutaj znajduje się trojak zaślepiony od góry korkiem. Rura skręca w poziom,

    Jeśli np. koło korka zaślepiającego jest niewielka nieszczelność i tam będzie powoli zasysać powietrze to stopniowo z każdym poborem wody będzie jej ubywać z linii co będzie skutkować coraz niższym wskazaniem manometru.

    Tak będzie działo się cały czas, nie tylko w momencie pobierania wody, bo w instalacji, przynajmniej w jej górnej części będzie cały czas podciśnienie wywołane słupem wody nad lustrem wody. To podciśnienie w miarę powiększania się pęcherza powietrza będzie maleć, bo słup wody nad lustrem będzie malał, aż zrówna się z lustrem wody w studni.
    I do tego miejsca w zasadzie wszystko byłoby jasne, gdyby nie ta informacja
    monk76 wrote:
    najpierw przez jakieś 2-3 tygodnie ciśnienie jest stałe, po czym spada dosyć nagle o 0,5 bara
    proszę zwrócić na to uwagę, że po zalaniu zalaniu rurociągu ciśnienie nie zaczyna spadać od razu, tylko po jakimś czasie, najpierw szybko, a później wolniej. Pytanie co się zmienia w momencie jak ciśnienie zaczyna spadać.
    A nieszczelność, przez którą jest zasysane powietrze i dlatego jej nie widać, może być tylko na odcinku gdzie panuje podciśnienie w rurociągu, a więc między najwyższym punktem rurociągu a lustrem wody.
    Z ciekawości będę obserwował jaki będzie finał.
  • Helpful post
    #17
    kot mirmur
    Level 33  
    Witam kolegów. Ciekawa zagadka hydrologiczna. Ja stawiam na - gazy rozpuszczone w wodzie pobieranej ze studni. W momencie kiedy woda stoi w rurach gazy w efekcie działania podciśnienia 2 barów są stopniowo uwalniane do otoczenia> w tym przypadku wnętrza rury. Tworzy nam się ładny syfon powietrzny i woda przestaje płynąć.
  • Helpful post
    #18
    gimak
    Level 39  
    kot mirmur wrote:
    W momencie kiedy woda stoi w rurach gazy w efekcie działania podciśnienia 2 barów

    i małe sprostowanie, najwyższe podciśnienie jakie można osiągnąć to 1 bar, w tym wypadku
    monk76 wrote:
    Rura następnie wychodzi pionowo z wody na około 1 - 1,5 metra nad lustro, tutaj znajduje się trojak zaślepiony od góry korkiem. Rura skręca w poziom,

    to podciśnienie w poziomym odcinku będzie wynosiło 0.15 bara (1.5 m słupa wody).
  • Helpful post
    #19
    mczapski
    Level 39  
    Ponieważ trudno zupełnie zaprzeczyć teoriom zapowietrzania naturalnego podsyłam ad hoc napotkaną literaturę : Link. Lektura stron 22 do 26 coś wnosi. Jest jednak problem z wielkością wyniesienia. Zgłoszone tutaj ok 2 m to niewiele aby wystąpiło wrzenie i kawitacja. Zjawisko raczej występuje przy sporym podciśnieniu i sporej prędkości przepływu. I smutne stwierdzenie, właściwie niewiele można tutaj zaradzić.Jednak zawór zwrotny zwiększa różnicę ciśnień.
  • #20
    gimak
    Level 39  
    mczapski wrote:
    I smutne stwierdzenie, właściwie niewiele można tutaj zaradzić.

    Trzeba po prostu znaleźć nieszczelność, którędy powietrze dostaję do rurociągu, a sprzyjać temu może wbrew pozorom właśnie zawór zwrotny w studni w sytuacji gdyby się przycinał, bo wtedy podczas pobierania wody, może wzrastać podciśnienie w rurociągu, sprzyjające zaciąganiu do niego powietrza.
    Przy szczelnym rurociągu, w sytuacji gdyby się przyciął zawór zwrotny, to może dojść do wystąpienia zjawiska, może nie kawitacji, ale przerwania ciągłości strugi (bąbla pary wodnej) w czasie pobierania wody z kranu (z racji tego, że różnica poziomów jest 20 metrów - ciśnienie 2 bary), ale po zaprzestaniu jej pobierania bąbel zniknie - para zamieni się z powrotem w wodę.
    Dodam jeszcze, że ta instalacja powinna też dobrze pracować bez zaworu zwrotnego w studni, do jej uruchomienia w zupełności wystarczyć powinno napełnienie odcinka rurociągu idącego po upadzie od studni do budynku.
  • #21
    kot mirmur
    Level 33  
    Przepraszam za pomyłkę. Wcale nie miałem na myśli efektu kawitacji. Chodziło mi o wydzielanie się z wody, wskutek działania podciśnienia, naturalnie rozpuszczonych w niej gazów.
  • #22
    monk76
    Level 10  
    gimak wrote:
    mczapski wrote:
    I smutne stwierdzenie, właściwie niewiele można tutaj zaradzić.

    Trzeba po prostu znaleźć nieszczelność, którędy powietrze dostaję do rurociągu, a sprzyjać temu może wbrew pozorom właśnie zawór zwrotny w studni w sytuacji gdyby się przycinał, bo wtedy podczas pobierania wody, może wzrastać podciśnienie w rurociągu, sprzyjające zaciąganiu do niego powietrza.
    Przy szczelnym rurociągu, w sytuacji gdyby się przyciął zawór zwrotny, to może dojść do wystąpienia zjawiska, może nie kawitacji, ale przerwania ciągłości strugi (bąbla pary wodnej) w czasie pobierania wody z kranu (z racji tego, że różnica poziomów jest 20 metrów - ciśnienie 2 bary), ale po zaprzestaniu jej pobierania bąbel zniknie - para zamieni się z powrotem w wodę.
    Dodam jeszcze, że ta instalacja powinna też dobrze pracować bez zaworu zwrotnego w studni, do jej uruchomienia w zupełności wystarczyć powinno napełnienie odcinka rurociągu idącego po upadzie od studni do budynku.

    Wybaczcie, ale żeby cokolwiek sprawdzić to zawsze muszę odczekać kilka tygodni, więc ten temat może być trochę długo otwarty. To nie jest tak że do tej pory nic nie robiłem w temacie i nie czytałem różnych opinii w różnych miejscach. Jestem bardzo wdzięczny za każdą opinię i każdą traktuję jako ewentualne rozwiązanie problemu.
    Lustro wody w studni opada i podnosi się więc podciśnienie raz jest większe, raz mniejsze. Zawór w studni jest potrzebny, bo w razie awarii w domu lub na przesyle można zamknąć wypływ wody ze studni i w ten sposób ocalić cenne zasoby wody.
    Co do zaworu zwrotnego na rurze ssącej to oczywiście instalacja działa i bez niego. Problemem jest zalewanie instalacji bo sporo wody wraca do studni zamiast płynąć do wodociągu. W tej chwili żeby zalać do "pełna" instalację po 6-8 tygodniach trzeba około 40 - 50 litrów wody. Tak więc sporo powietrza się gromadzi.
    Woda była badana i nadaje się do spożycia. Co jakiś czas badania powtarzamy. Woda jest twarda około 14 st N, twardość węglanowa też spora (11 stopni) więc woda ma dobry bufor i nie zmienia łatwo swoich właściwości.
    Myślałem o tym żeby po odkopaniu początkowego odcinka rury, obniżyć ją względem lustra wody. To powinno znacząco obniżyć ewentualne podciśnienie w rurze nad lustrem wody , ale jednocześnie utrudni zalewanie instalacji. Może to jakoś rozwiąże problem?
    Co do korków i zaworów w studni, to już pisałem, że wszystko w studni było wymieniane. Połączenia są mocno pasowane na pakułach. Sam zawór był zmieniany trzy razy, właśnie na podejrzenie że to on przepuszcza powietrze.
    Sprawdzałem po zalaniu wodociągu na otwartym zaworze. Woda powolutku opada. Bardzo powoli ale jednak gdzieś płynie. Tak więc gdzieś musi być dziurka, albo woda gdzieś na dole wycieka przez jakiś odbiornik.
    Przy okazji pojawił się kolejny problem, bo żaden z budowniczych, którzy jeszcze żyją, nie pamięta dokładnego przebiegu całego rurociągu :) Krajobraz zmienił się przez te wszystkie lata.
    W ramach wolnego czasu zacząłem w sobotę wykopki w okolicach studni, ale jeszcze nie dokopałem się do połączenia rury metal - tworzywo. Trzeba będzie chyba wziąć urlop i zorganizować ekipę do pomocy.
  • Helpful post
    #23
    gimak
    Level 39  
    monk76 wrote:
    Lustro wody w studni opada i podnosi się więc podciśnienie raz jest większe, raz mniejsze.

    Napisałeś, że ruch lustra wody w studni wynosi ok. 1 metra, więc to w tej sytuacji nie ma praktycznie żadnego znaczenia.
    monk76 wrote:
    Sprawdzałem po zalaniu wodociągu na otwartym zaworze. Woda powolutku opada. Bardzo powoli ale jednak gdzieś płynie. Tak więc gdzieś musi być dziurka, albo woda gdzieś na dole wycieka przez jakiś odbiornik.

    Wg mnie najbardziej prawdopodobne jest, ze ucieka przez zawór zwrotny do studni.
    To, że przepuszcza, to małe piwo, ale na pewno stwarza jakieś opory przy przepływie wody (nad tym nie masz żadnej kontroli), a to przekłada się na spadki ciśnienia w momencie pobierania wody. W skrajnym przypadku, gdyby zawór zwrotny nie chciał się otworzyć, to w tej sytuacji (różnica poziomów 20 metrów), może i na pewno dojdzie do zerwania ciągłości strugi w rurociągu i wtedy w najwyższym odcinku rurociągu powstanie bardzo duże podciśnienie (rzędu -0.8bara), które przy każdej nieszczelności na rurociągu powyżej lustra wody w studni, będzie powodowało zasysanie powietrza do rurociągu, tym intensywniejsze im większe powstanie podciśnienie w rurociągu. To zassane powietrze już zostaje w rurociągu i z czasem jest go coraz więcej i siłą rzeczy, powoduje coraz większy spadek ciśnienia pokazywany przez manometr.
    Gdyby to ode mnie zależało, to wywaliłbym całkowicie zawór zwrotny, bo on w tej sytuacji jest całkowicie zbędny, a nie ma nad nim praktycznie żadnej kontroli. Do tego, żeby to ustrojstwo działało wystarczy zalać rurociąg po spadzie od studni do domu. A do tego, zeby woda przy zalewaniu nie wracała do studni, wystarczy zamontować, albo przełożyć istniejący zawór, między punkt zalewania a koniec rurociągu w studni i na czas zalewania rurociągu go zamknąć.
    Nieszczelności rurociągu poniżej lustra wody w studni nie są powodem kłopotów, ale zaczynają nabierać znaczenia w przypadku zacinającego się zaworu zwrotnego.
    Podsumowując. Ja tak jak napisałem wywaliłbym zawór zwrotny oraz zamontowałbym zawór uniemożliwiający wracanie się wody do studni przy zalewaniu odcinka rurociągu do domu i prawdopodobnie to będzie koniec kłopotów.
    Mam dokładnie taką samą instalację na działce, do przemieszczania deszczówki z beczek do których ją łapię, do beczki położonej niżej (ok. 1 metr), z której ją biorę do podlewania. Ktoś może zapytać po co ten cyrk, a no po to, aby z konewką nie biegać dodatkowo 20 metrów.
    I jak to ustrojstwo zalałem na wiosnę, to działa do dzisiaj bez najmniejszych kłopotów.
  • #24
    monk76
    Level 10  
    Witam ponownie.
    Trochę czasu minęło i jak to się mówi upłynęło trochę wody. Dosłownie i w przenośni.
    Niestety nie miałem kompletnie czasu zająć się tą sprawą. Tak więc przez te lata latałem do studni zalewać wodę raz na miesiąc lub nieco rzadziej. W tym roku częstotliwość zapowietrzania stała się na tyle duża, że trzeba było latać już co trzy tygodnie. Tego już nerwowo nie wytrzymałem i w końcu zabrałem się do roboty.
    Wykopałem rurę metalową ( kopanie ręczne). Okazało się, że były tam dwa fragmenty rury metalowej połączone mufką i również mufką połączone z rurą plastikową.
    Wyjąłem te dwa fragmenty rury metalowej. Okazało się, że w pierwszej rurze, około 20 cm na zewnątrz od kręgu studni był wżer rdzy a w nim mała dziurka. Kiedy ją postukaliśmy, dziurka zrobiła się większa tak na ok. 4-5 mm. Więc to chyba był powód zapowietrzania. Ale oczywiście nie jestem całkiem pewien.
    Zrobiłem głębszy wykop. Swoją drogą wykop na 130 cm to masakra :) Rura została obniżona o pół metra. Wymieniona oczywiście na rurę PE do wodociągów. Złączki PE skręcane. Wywaliłem zawór z wnętrza studni. Po złożeniu okazało się, że nie da się zalać wody :(... bo nowa rura miała zbyt mały spad. Więc znowu wszystko rozebrałem, pogłębiłem wykop, zrobiłem porządny spad od studni w kierunku domu, złożyłem wszystko na nowo i jest gitara.
    Teraz rura pozioma jest praktycznie na poziomie lustra wody.
    Ponieważ nie byłem pewien czy problem został rozwiązany, wkręciłem jeszcze wewnątrz studni w trójnik pionową, metrową rurę, zamykaną na końcu zaworem i korkiem, która w razie czego ułatwi zalewanie całej instalacji bez wchodzenia do studni.
    Minęło już prawie 2 tygodnie i jak na razie wskazówka manometru ani drgnęła :D a ja mam nadzieję że tak pozostanie.
    Serdecznie dziękuję wszystkim tym, którzy tutaj poświęcili swój czas i podzielili się wiedzą, żeby spróbować rozwiązać ten problem.