Chciałbym podzielić się nurtującym mnie problemem, który dzisiaj został rozwiązany, ale jednocześnie pokazał wadę systemu Danfoss Link.
Posiadam w domu 7 grzejników. Mieszkanie. Własny piec Ferroli oraz grzejniki z głowicami termostatycznymi. Dwa grzejniki na zaworach termostatycznych M30x1.5, reszta na zaworach Danfossa. Posiadałem przez okres paru lat zwykłe głowice termostatyczne manualne (pokrętło, regulacja 1-5). Dodatkowo zamontowany był bezprzewodowy termostat pokojowy Kemota sterujący piecem. Wszystko było fajnie do czasu, gdy zasięg tego termostatu spadł drastycznie. Wadą tego rozwiązania było również to, że aby oszczędzić trochę na ogrzewaniu trzeba było sterować głowicami na zaworach w pokojach nasłonecznionych za dnia w taki sposób by w północnej części (która nie jest nasłoneczniona) mieć ciepło (różnice temperatur były 3-4 stopnie). Zależało mi na rozwiązaniu, które samo przymykałoby grzejniki wedle temperatury w pomieszczeniach.
Oczywiście takim systemem był Danfoss Link, który na przestrzeni roku trochę potaniał.
Dodam, że w instalacji ostatni grzejnik był bez jakiejkolwiek głowicy zanim zainstalowałem Danfossa. Zawsze był ciepły.
Gdy zamówiłem Danfossa i panowie instalatorzy pojawili się i zaczęli montować głowicę oraz sprzężać je z panelem sterującym.
Na koniec zapytałem jak sprzeżą Panel sterujący z piecem (poprzedni termostat - pokojowy posiadał w zestawie odbiornik, który sterował pracą pieca), odpowiedź brzmiała: nie sprzeżają, bo system nie jest zależny od pieca i odwrotnie. Piec przechodzi w tryb manualny i wyłącza się według swojego planu działania. Piec wyłączy się w takim trybie jeśli na powrocie będzie miał zbliżoną temperaturę wody (układ nagrzany). I rzeczywiście tak się działo po kilkudziesięciu sekundach . Dla mnie ta zasada była jasna również.
Po zamontowaniu systemu zaczęły się dziać jaja na początku w nocy. Za dnia miałem ustawioną min. temp 21 C a po 23:00 ... 19 C. Gdy temperatura w pokojach (wszędzie) była powyżej 19 stopni a piec się załączał po chwili od uruchomienia (dosłownie 5-10 sec) zaczynał trzeszczeć, bulgotać a na manometrze ciśnienie spadało. Dzisiaj prawie do 0, po czym się podnosiło. Zadzwoniłem do swojego specjalisty, który konserwuje mi co roku ten piec, sprawdził filtry, ciśnienie, czy piec nie jest zapowietrzony ale wykonał również taki test by udowodnić tezę, że system Danfossa działa niewspółmiernie do zasady działania pieca. A mianowicie chodzi o to, że piec w trybie manualnym, tak jak już wspominałem wyłączy się jak będzie miał wodę na powrocie przepływającą. Nie może jednak mieć skoro głowice dosłownie zamykają grzejniki i ciśnienie spada. Wykonaliśmy test i w grzejniku najbliżej (łazienka) obniżyliśmy temperaturę poniżej 21 stopni. Głowica zamknęła grzejnik i po chwili gdy w innych pomieszczeniach też było zmniejszone piec po załączeniu robi to samo. Gdy tylko zwiększyłem temperaturę w łazience do 24 (głowica otwiera się) piec chodził normalnie. Wnioski nasunęły się same, potwierdziły to, co powiedział specjalista.
Żadne piece, nawet konwencyjne nie mają tzw by-passa czy zaworu różnicowego, który będzie omijał duży (zamknięty przez głowice) obieg i będzie leciał małym i normalnie się wyłączał. A takie rozwiązanie można by było ewentualnie zastosować, ale jest to tzw przeróbka.
Takie oczywiście rozwiązanie jest bezsensowne, bo to pokazuje, że Danfoss w ogóle nie jest przystosowany do takich instalacji i zapewnienia instalatora Danfoss, przy montażu cyt.:
I to były słowa instalatora, który zakładaL mi ten system. Jak się okazuje był w błędzie. Bo piec nigdy nie będzie miał ciśnienia na powrocie gdy głowice zamknąć obieg w grzejnikach. A tak się niestety dzieję, co udowodniłem przez zamykanie głowic aby zreplikować to zachowanie pieca.
Najdogodniejszym rozwiązaniem byłoby to o co pytałem instalatora Danfoss by panel sterujący sterował pracą pieca (tak jak termostat pokojowy wcześniej) i gdy jakaś głowica przy grzejniku odczyta temperaturę poniżej ustawionej , otwiera grzejnik i raportuje do panelu sterującego. Ten natomiast interpretuje do aktywowania sygnału i wysyła go do odbiornika, który załącza wtedy piec. Piec dalej byłby sterowany przez zewnętrzne urządzenie (nie pracowałby w trybie manualnym). Obecnie w łazience nakręciłem na zawór termostatyczny bezpośrednio zwykłą nakrętkę budowlaną i delikatnie skręciłem aby jednak zachować przepływ (Taki by-pass na grzejniku, najbliżej pieca).
Obecnie mam dwie tezy. Jedna z nich potwierdzona doświadczeniem, ze Danfoss nie jest przystosowany i nie powinien być sprzedawany w takiej konstrukcji jakiej jest zaprojektowany do mieszkań z takimi piecami dwufunkcyjnymi.
?
Co sądzicie? Czy ktoś spotkał się z takim samym problemem?
Posiadam w domu 7 grzejników. Mieszkanie. Własny piec Ferroli oraz grzejniki z głowicami termostatycznymi. Dwa grzejniki na zaworach termostatycznych M30x1.5, reszta na zaworach Danfossa. Posiadałem przez okres paru lat zwykłe głowice termostatyczne manualne (pokrętło, regulacja 1-5). Dodatkowo zamontowany był bezprzewodowy termostat pokojowy Kemota sterujący piecem. Wszystko było fajnie do czasu, gdy zasięg tego termostatu spadł drastycznie. Wadą tego rozwiązania było również to, że aby oszczędzić trochę na ogrzewaniu trzeba było sterować głowicami na zaworach w pokojach nasłonecznionych za dnia w taki sposób by w północnej części (która nie jest nasłoneczniona) mieć ciepło (różnice temperatur były 3-4 stopnie). Zależało mi na rozwiązaniu, które samo przymykałoby grzejniki wedle temperatury w pomieszczeniach.
Oczywiście takim systemem był Danfoss Link, który na przestrzeni roku trochę potaniał.
Dodam, że w instalacji ostatni grzejnik był bez jakiejkolwiek głowicy zanim zainstalowałem Danfossa. Zawsze był ciepły.
Gdy zamówiłem Danfossa i panowie instalatorzy pojawili się i zaczęli montować głowicę oraz sprzężać je z panelem sterującym.
Na koniec zapytałem jak sprzeżą Panel sterujący z piecem (poprzedni termostat - pokojowy posiadał w zestawie odbiornik, który sterował pracą pieca), odpowiedź brzmiała: nie sprzeżają, bo system nie jest zależny od pieca i odwrotnie. Piec przechodzi w tryb manualny i wyłącza się według swojego planu działania. Piec wyłączy się w takim trybie jeśli na powrocie będzie miał zbliżoną temperaturę wody (układ nagrzany). I rzeczywiście tak się działo po kilkudziesięciu sekundach . Dla mnie ta zasada była jasna również.
Po zamontowaniu systemu zaczęły się dziać jaja na początku w nocy. Za dnia miałem ustawioną min. temp 21 C a po 23:00 ... 19 C. Gdy temperatura w pokojach (wszędzie) była powyżej 19 stopni a piec się załączał po chwili od uruchomienia (dosłownie 5-10 sec) zaczynał trzeszczeć, bulgotać a na manometrze ciśnienie spadało. Dzisiaj prawie do 0, po czym się podnosiło. Zadzwoniłem do swojego specjalisty, który konserwuje mi co roku ten piec, sprawdził filtry, ciśnienie, czy piec nie jest zapowietrzony ale wykonał również taki test by udowodnić tezę, że system Danfossa działa niewspółmiernie do zasady działania pieca. A mianowicie chodzi o to, że piec w trybie manualnym, tak jak już wspominałem wyłączy się jak będzie miał wodę na powrocie przepływającą. Nie może jednak mieć skoro głowice dosłownie zamykają grzejniki i ciśnienie spada. Wykonaliśmy test i w grzejniku najbliżej (łazienka) obniżyliśmy temperaturę poniżej 21 stopni. Głowica zamknęła grzejnik i po chwili gdy w innych pomieszczeniach też było zmniejszone piec po załączeniu robi to samo. Gdy tylko zwiększyłem temperaturę w łazience do 24 (głowica otwiera się) piec chodził normalnie. Wnioski nasunęły się same, potwierdziły to, co powiedział specjalista.
Żadne piece, nawet konwencyjne nie mają tzw by-passa czy zaworu różnicowego, który będzie omijał duży (zamknięty przez głowice) obieg i będzie leciał małym i normalnie się wyłączał. A takie rozwiązanie można by było ewentualnie zastosować, ale jest to tzw przeróbka.
Takie oczywiście rozwiązanie jest bezsensowne, bo to pokazuje, że Danfoss w ogóle nie jest przystosowany do takich instalacji i zapewnienia instalatora Danfoss, przy montażu cyt.:
Cytat:odpowiedź brzmiała: nie sprzeżają, bo system nie jest zależny od pieca i odwrotnie. Piec przechodzi w tryb manualny i wyłaczą się według swojego planu działania. Piec wyłączy się w takim trybie jeśli na powrocie będzie miał zbliżoną temperaturę wody (układ nagrzany). I rzeczywiście tak się działo po kilkudziesięciu sekundach . Dla mnie ta zasada była jasna również.
I to były słowa instalatora, który zakładaL mi ten system. Jak się okazuje był w błędzie. Bo piec nigdy nie będzie miał ciśnienia na powrocie gdy głowice zamknąć obieg w grzejnikach. A tak się niestety dzieję, co udowodniłem przez zamykanie głowic aby zreplikować to zachowanie pieca.
Najdogodniejszym rozwiązaniem byłoby to o co pytałem instalatora Danfoss by panel sterujący sterował pracą pieca (tak jak termostat pokojowy wcześniej) i gdy jakaś głowica przy grzejniku odczyta temperaturę poniżej ustawionej , otwiera grzejnik i raportuje do panelu sterującego. Ten natomiast interpretuje do aktywowania sygnału i wysyła go do odbiornika, który załącza wtedy piec. Piec dalej byłby sterowany przez zewnętrzne urządzenie (nie pracowałby w trybie manualnym). Obecnie w łazience nakręciłem na zawór termostatyczny bezpośrednio zwykłą nakrętkę budowlaną i delikatnie skręciłem aby jednak zachować przepływ (Taki by-pass na grzejniku, najbliżej pieca).
Obecnie mam dwie tezy. Jedna z nich potwierdzona doświadczeniem, ze Danfoss nie jest przystosowany i nie powinien być sprzedawany w takiej konstrukcji jakiej jest zaprojektowany do mieszkań z takimi piecami dwufunkcyjnymi.
?
Co sądzicie? Czy ktoś spotkał się z takim samym problemem?