aksakal napisał: masz błąd łączenia początków i końców pierwotnych uzwojen transformatorów. Przy rownoleglym łączeniu 1 uzwojen 2 transformatorow należy łączyć między sobą początek uzwojenia 1 transformatora z początkiem uzwojenia 2 transformatora
To nie jest prawda.
Uzwojenia pierwotne można łączyć równolegle bez zachowania zgodności faz uzwojeń, a wtedy:
1.
Chcąc połączyć uzw. wtórne szeregowo łączymy dowolny koniec jednego wtórnego z dowolnym końcem drugiego, a woltomierzem mierzymy napięcie na pozostałych dwóch końcach.
Jeśli napięcie podwoiło się - jest OK, jeśli jest bliskie zeru - należy zamienić końce jednego z uzw. wtórnych.
2.
Chcąc połączyć uzw. wtórne równolegle (UWAGA: - można tak łączyć tylko identyczne transformatory, a i to należy się upewnić czy nie płyną prądy wyrównawcze) - należy połączyć je jak w pkt 1, ale z odwrotnymi wnioskami:
-jeśli napięcie wynosi zero - jest OK, i można połączyć drugie końce (między którymi mierzono napięcie),
- jeśli napięcie jest bliskie podwojonemu - należy zamienić końce jednego z uzw. wtórnych.
Biorąc pod uwagę to, że prawie nigdy nie znamy kierunków nawinięcia uzwojeń (ich faz), to zalecenia typu
aksakal napisał: należy łączyć między sobą początek uzwojenia 1 transformatora z początkiem uzwojenia 2 transformatora
są bez znaczenia praktycznego, sposób połączenia wtórnych (który koniec z którym) stwierdza się pomiarami woltomierzem (opis wyżej) i nie dziwię się, że autor tematu pisze
_patelnia_ napisał: Nie rozumiem za bardzo twojego postu.
W związku z powyższym - autor tematu nie ma błędu połączeń, gdyż łączy wtórne szeregowo, żadne prądy wyrównawcze nie mogą płynąć, a jedynym negatywnym skutkiem mógłby być taki, że napięcie wyjściowe =0.