Szanowni Państwo,
Dostałem w spadku po dziadku garaż wraz ze wspomniana tokarką. Stała w kącie przez 25 lat bez ruchu. Z tego co wiem do końca pracowała. Jest bez oleju w stanie ogólnym przyzwoitym jak na oko nauczyciela fizyki
. Pragnę ją uruchomić w celach hobbystycznych oraz dlatego, że szkoda na nią patrzeć rdzewiejącą. W garażu też dużo się cięło pilarką i wnętrze jest pełne smaru zmieszanego z pyłem. Rozkręciłem co mogłem (wszystkie dekle, porywy etc.). Zdjąłem konika i przyszedł czas na suport. Jest przykręcony do sań czterema śrubami, po poluzowaniu których zaczął opadać. Czy mogę go zostawić "dyndającego" na wałkach, przesunąć sanki i wymyć od góry? Czy muszę wyciągnąć wszystkie wałki i śrubę pociągową i go opuścić? Wg. mojego ojca przesadzam i powinienem całą tokarkę przesmarowań pędzlem i ropą, a potem kompresor, pistolet z lancą, benzyna i każdą dziurę wymyć pod ciśnieniem i musi wystarczyć... Może ktoś ma jakieś doświadczenie i robił metodą mojego taty? Może rzeczywiście przesadzam. Chciałbym zrobić to w miarę porządnie, ale z drugiej strony nie zamierzam spędzić nad nią wszystkich weekendów w tym roku.
Z góry dziękuję za poradę.
Dostałem w spadku po dziadku garaż wraz ze wspomniana tokarką. Stała w kącie przez 25 lat bez ruchu. Z tego co wiem do końca pracowała. Jest bez oleju w stanie ogólnym przyzwoitym jak na oko nauczyciela fizyki
Z góry dziękuję za poradę.