Kondensator łączy się w szeregu z lampą.
Musi kolega zrozumieć, jak działa typowa, tania lampa LED na 230V.
Jest to nic innego jak zwykły zasilacz beztransformatorowy, gdzie szeregowy kondensator ogranicza prąd płynący przez diody LED.
Problem jest taki, że prąd ustalony przez producenta jest dla tych diod zbyt duży i wpływa w znacznym stopniu na żywotność.
Wstawiając dodatkowy kondensator w szeregu zmniejszamy prąd płynący przez diody, co powinno korzystnie wpłynąć na żywotność.
Jeśli chodzi o poszukiwanie lamp, to warto sobie kupić na próbę po jednej i popatrzeć jak reagują na takie traktowanie. Zawsze można zwrócić w sklepie. Lampy nie przystosowane do ściemniania są dobrym tropem, bo zasilacz beztransformatorowy nie jest do tego przystosowany.
Co do wstawienia diody w szeregu z obecnymi lampami, to zależy to od lampy. Choć w przypadku 12V nie spodziewam się zaawansowanej techniki, pewnie tylko rezystor ogranicza prąd diod. Na pewno wypadałoby dać lampy po tak, by obciążały obie połówki sinusoidy. Jak obecnie są 4 lampy, to dwie mają szeregową diodę w jednym kierunku, a kolejne dwie w przeciwnym. Może kolega przetestować, co się stanie dla szeregowej diody przy obecnych lampach i będzie coś wiadomo o ich wewnętrznej konstrukcji. Względnie można uszkodzoną lampę po prostu otworzyć i popatrzeć co jest w środku.
Jeśli kupić lampy 12V pracujące na prądzie stałym i nie posiadające żadnej stabilizacji prądu (diody LED mają wtedy jedynie szeregowy rezystor), to zwykły zasilacz 12V często ma jakiś wyprowadzony potencjometr do regulacji napięcia. Można obniżyć trochę napięcie, powiedzmy do 10V, co powinno pomóc na żywotność. Najczęściej białe LED-y mają około 3V spadku i są trzy szeregowo, co daje ok.9V na diodach i resztę na rezystorze.
Jak na razie bawię się jakimś tanim Lexmanem 4W 230V, jako "platforma testowa". Potem zacznę sukcesywnie wymieniać więcej lamp w domu na taki patent. Obym już nigdy więcej nie musiał żarówek/lamp wymieniać

.