Witam,
Z góry dziękuję za odpowiedź na moje zapytanie i przepraszam jeśli wybrałem do tego nieodpowiedni dział. Przyznaje, że nie spodziewałem się tak wielu podforów.
Przechodząc jednak do rzeczy i zarazem nakreślając nieco całe zagadnienie na początek.
W domu mojej dziewczyny, który pamięta szare czasy komunizmu od jakiegoś czasu zaczęła dawać się we znaki instalacja elektryczna. Podczas silnych mrozów, wiatrów przepaleniu ulegają żarówki na tyle w drastyczny sposób, że bezpieczniki "wyskakują" na tablicy. Instalacja jaką wykonano w jej mieszkaniu to przewody aluminiowe bez uziemienia.
Zmierzając do sedna oto moje pytanie, a raczej pytania:
Z racji tego, że w domostwie korzysta się z lekkiej elektroniki jak duże istnieje ryzyko, że podczas kolokwialnego "wybicia korków" dojdzie do spalenia się jednego z urządzeń podpiętego wtedy do sieci ?
Czy teoretycznie bezpiecznik w takiej sytuacji zapewnia relatywną ochronę przed usmażeniem się sprzętów elektronicznych, czy też to loteria ?
Czy telefon podpięty do ładowania ma w takiej sytuacji równie duża szansę uszkodzenia co znacznie bardziej prądożerny sprzęt jak lodówka, telewizor ?
Czy listwa przeciwprzepięciowa zapewnia jakąkolwiek dodatkową linię ochrony w takim wypadku, czy jest to wtedy jedynie przedłużacz z eleganckim wyłącznikiem, z racji braku nawet zwykłego bolca w gniazdku a co dopiero przewodu zerowego ?
W domu nie korzysta się ze zbyt dużej ilości sprzętów i zdecydowanie nie na raz co tym bardziej jest alarmujące. Niemniej na wizytę elektryka przyjdzie jeszcze chwilę poczekać z racji tego, że to wynajmowane mieszkanie dlatego też musząc radzić z tym co się ma, zależy mi na wyeliminowaniu, tudzież zminimalizowaniu potencjalnych szkód jak i szans na nie.
Jeszcze raz z góry serdecznie dziękuję za podzielenie się odrobiną wiedzy.
Pozdrawiam ; )
Z góry dziękuję za odpowiedź na moje zapytanie i przepraszam jeśli wybrałem do tego nieodpowiedni dział. Przyznaje, że nie spodziewałem się tak wielu podforów.
Przechodząc jednak do rzeczy i zarazem nakreślając nieco całe zagadnienie na początek.
W domu mojej dziewczyny, który pamięta szare czasy komunizmu od jakiegoś czasu zaczęła dawać się we znaki instalacja elektryczna. Podczas silnych mrozów, wiatrów przepaleniu ulegają żarówki na tyle w drastyczny sposób, że bezpieczniki "wyskakują" na tablicy. Instalacja jaką wykonano w jej mieszkaniu to przewody aluminiowe bez uziemienia.
Zmierzając do sedna oto moje pytanie, a raczej pytania:
Z racji tego, że w domostwie korzysta się z lekkiej elektroniki jak duże istnieje ryzyko, że podczas kolokwialnego "wybicia korków" dojdzie do spalenia się jednego z urządzeń podpiętego wtedy do sieci ?
Czy teoretycznie bezpiecznik w takiej sytuacji zapewnia relatywną ochronę przed usmażeniem się sprzętów elektronicznych, czy też to loteria ?
Czy telefon podpięty do ładowania ma w takiej sytuacji równie duża szansę uszkodzenia co znacznie bardziej prądożerny sprzęt jak lodówka, telewizor ?
Czy listwa przeciwprzepięciowa zapewnia jakąkolwiek dodatkową linię ochrony w takim wypadku, czy jest to wtedy jedynie przedłużacz z eleganckim wyłącznikiem, z racji braku nawet zwykłego bolca w gniazdku a co dopiero przewodu zerowego ?
W domu nie korzysta się ze zbyt dużej ilości sprzętów i zdecydowanie nie na raz co tym bardziej jest alarmujące. Niemniej na wizytę elektryka przyjdzie jeszcze chwilę poczekać z racji tego, że to wynajmowane mieszkanie dlatego też musząc radzić z tym co się ma, zależy mi na wyeliminowaniu, tudzież zminimalizowaniu potencjalnych szkód jak i szans na nie.
Jeszcze raz z góry serdecznie dziękuję za podzielenie się odrobiną wiedzy.
Pozdrawiam ; )