Po wymianie klucza włączyłem zasilacz z odpiętym main z żarówką 60W zamiast bezpiecznika. Żarówka świeci podświetlenie mruga. Na kondensatorze PFC około 250V. Zmieniam żarówkę na 150W i dalej świeci a napięcie na elektrolicie niewiele wyższe. Ponad dwa lata temu miałem podobny przypadek z PFC co prawda w innym modelu ale sterownik PFC ten sam Link
Idąc tamtym tokiem postępowania rozłączam dren klucza i żarówka już nie świeci co logiczne. Podświetlenie dalej miga ale najdziwniejsze jest to, że na elektrolicie PFC napięcie to tylko 270-280V (skacze ale jest zmienne obciążenie bo miga podświetlenie). Po odpięciu podświetlenia mam 290V ale to i tak za nisko bo powinno być ponad 300. Mostek sprawny, napięcie z mostka jest podawane na elektrolit PFC przez diody DP803 805 i też sprawne ( oczywiście na teście diodowym). Sam elektrolit mierzony testerem ESR też wygląda na sprawny. Zanim zacznę kopać głębiej chciałem się skonsultować. Może ktoś miał podobny przypadek.
Idąc tamtym tokiem postępowania rozłączam dren klucza i żarówka już nie świeci co logiczne. Podświetlenie dalej miga ale najdziwniejsze jest to, że na elektrolicie PFC napięcie to tylko 270-280V (skacze ale jest zmienne obciążenie bo miga podświetlenie). Po odpięciu podświetlenia mam 290V ale to i tak za nisko bo powinno być ponad 300. Mostek sprawny, napięcie z mostka jest podawane na elektrolit PFC przez diody DP803 805 i też sprawne ( oczywiście na teście diodowym). Sam elektrolit mierzony testerem ESR też wygląda na sprawny. Zanim zacznę kopać głębiej chciałem się skonsultować. Może ktoś miał podobny przypadek.