Wczoraj naprawiając zasilacz od laptopa nieumyślne dotknąłem się dwoma rękami płytki i poraził mnie prąd (ręka-ręka, zasilacz odłączony 10min przed zdarzeniem - naładowane kondensatory pewnie koło 200V).
Trwało to maksymalnie sekundę, w pierwszej chwili myślałem, że złapał mnie kolega siedzący obok mnie. Porażenie było dosyć mocne.
Mam 17 lat, więc skóra nie jest jeszcze gruba itd
Nic mi się nie działo oprócz tego, że się wystraszyłem, skoczył mi puls i spociły się dłonie.
Puki co żyję
(czuję się tak jak zawsze)
Jest czego się obawiać?
Iść do lekarza?
Trwało to maksymalnie sekundę, w pierwszej chwili myślałem, że złapał mnie kolega siedzący obok mnie. Porażenie było dosyć mocne.
Mam 17 lat, więc skóra nie jest jeszcze gruba itd
Nic mi się nie działo oprócz tego, że się wystraszyłem, skoczył mi puls i spociły się dłonie.
Puki co żyję
Jest czego się obawiać?
Iść do lekarza?