Witam,
Sąsiadka na ogródkach ROD powiedziała że jak jest skaleczona to czuje podczas mycia że razi ją prąd. Podszedłem z multimetrem i dokonałem pomiaru pomiędzy kranem a kablem neutralnym w najbliższym gniazdku i pokazało 50V. Pomyślałem że może coś z bojlerem i odłączyłem go i napięcie znikło na kranie. Przemierzyłem czy jest zwarcie na bojlerze między przewodami i nigdzie zwarcia nie było. Dokonałem zerowania w gniazdku podpinając kabel neutralny pod bolec a następnie mostek do N i napięcie na kranie się nie pojawia. (stara instalacja dwużyłowa).
Skąd mogło się brać 50 V na kranie w momencie kiedy nie było mostka między N a PE?
Sąsiadka na ogródkach ROD powiedziała że jak jest skaleczona to czuje podczas mycia że razi ją prąd. Podszedłem z multimetrem i dokonałem pomiaru pomiędzy kranem a kablem neutralnym w najbliższym gniazdku i pokazało 50V. Pomyślałem że może coś z bojlerem i odłączyłem go i napięcie znikło na kranie. Przemierzyłem czy jest zwarcie na bojlerze między przewodami i nigdzie zwarcia nie było. Dokonałem zerowania w gniazdku podpinając kabel neutralny pod bolec a następnie mostek do N i napięcie na kranie się nie pojawia. (stara instalacja dwużyłowa).
Skąd mogło się brać 50 V na kranie w momencie kiedy nie było mostka między N a PE?