Całość instalacji "zastana" po poprzednim właścicielu lokalu.
Zaczynając od najważniejszych - zrobiona kuchnia, podcieka po ścianie od rury elastycznej, na wejściu w ścianę (do rury kanalizacyjnej).
Na samej rurze nie widzę żadnych uszczelek od strony ściany, zakładam że powinienem kupić uszczelkę klinową / stożkową?
Dalej kuchnia - z zaworu ciepłej wody kapie - kropelka na 2 sekundy może, ale jednak. Po zakręceniu zaworu chwile pokapie i przestaje kapać.
Jak rozebrać, jaki rodzaj uszczelki?
Dalej - Łazienka, prysznic - "góra" od odpływu generalnie była pogięta w pierun, i nie przejmowałbym się tym (będzie remont, będzie kute) ale jednak nie można się normalnie umyć.
Tempo spływu wody z brodzika jest tak niskie, że prysznic polega na szybkim zmoczeniu się, zakręceniu wody, namydleniu się i szybkim spłukaniu.
Nie ma mowy o ciepłym, relaksującym prysznicu bez zalania całej łazienki.
Kret w żelu nie zrobił w sumie nic, dzisiaj będę jeszcze kreta w granulkach z wrzątkiem walił po rurach, ale jakoś mam czuja, że to również nie zadziała.
Poprzednią właścicielką była typowa Januszka od najmów - opierdzielić białą farbą po kosztach, najtańsze meble itd., to też zakładam ewentualność, że rura prysznicowa będzie zawalona jakąś gładzią, farbą czy innymi szmatami po czyszczeniu po remoncie "na odwal się".
Kuchnię, którą pewnie zrobiłbym w góra 4 dni robiliśmy z partnerką ponad 10 dni, bo zwyczajnie wszystko trzeba było poprawiać.
Elektryki nawet nie skomentuję, ale tu się w temacie jako/tako ogarniam (uprawienia SEP są) więc poskładałem wszystko zgodnie ze sztuką.
Albo skomentuję, a co tam, pośmiejcie się - bolce uziemieniowe w ogóle nie podłączone do instalacji, kable słabo zaciśnięte, a (nie wiem jak to się nazywa) "zęby" nie były w ogóle wgryzione w puszkę - nawet lekko śruba od zęba nie była ruszona z pozycji wyjściowej/sklepowej - to też połowa gniazdek była wyrwana ze ścian, bo była wkręcana na tandetne wkręty - ja nowe gniazdka zabezpieczyłem na wszystkie 6 wkrętów (poprzednicy zrobili to na dwa) oraz zęby.
No i na zakończenie - puszka łączeniowa bez dekla podtynkowego zasłonięta szafą... ale... nie mam im tego za złe - zrobię tu kolejne gniazdko, będzie akurat dobre miejsce dla stacji ładowania odkurzacza
Także prosiłbym szanownych forumowiczów o pomoc z tymi hydraulicznymi puzzlami, bo ewidentnie brakowało w tej instalacji miłości.
Dodam, że wąż elastyczny musiał na ścianie ciec wcześniej, bo były purchle pod wejściem w ścianie
Jeśli to komuś potrzebne - gipskarton z chyba centymetrową warstwą gładzi...
Zaczynając od najważniejszych - zrobiona kuchnia, podcieka po ścianie od rury elastycznej, na wejściu w ścianę (do rury kanalizacyjnej).
Na samej rurze nie widzę żadnych uszczelek od strony ściany, zakładam że powinienem kupić uszczelkę klinową / stożkową?
Dalej kuchnia - z zaworu ciepłej wody kapie - kropelka na 2 sekundy może, ale jednak. Po zakręceniu zaworu chwile pokapie i przestaje kapać.
Jak rozebrać, jaki rodzaj uszczelki?
Dalej - Łazienka, prysznic - "góra" od odpływu generalnie była pogięta w pierun, i nie przejmowałbym się tym (będzie remont, będzie kute) ale jednak nie można się normalnie umyć.
Tempo spływu wody z brodzika jest tak niskie, że prysznic polega na szybkim zmoczeniu się, zakręceniu wody, namydleniu się i szybkim spłukaniu.
Nie ma mowy o ciepłym, relaksującym prysznicu bez zalania całej łazienki.
Kret w żelu nie zrobił w sumie nic, dzisiaj będę jeszcze kreta w granulkach z wrzątkiem walił po rurach, ale jakoś mam czuja, że to również nie zadziała.
Poprzednią właścicielką była typowa Januszka od najmów - opierdzielić białą farbą po kosztach, najtańsze meble itd., to też zakładam ewentualność, że rura prysznicowa będzie zawalona jakąś gładzią, farbą czy innymi szmatami po czyszczeniu po remoncie "na odwal się".
Kuchnię, którą pewnie zrobiłbym w góra 4 dni robiliśmy z partnerką ponad 10 dni, bo zwyczajnie wszystko trzeba było poprawiać.
Elektryki nawet nie skomentuję, ale tu się w temacie jako/tako ogarniam (uprawienia SEP są) więc poskładałem wszystko zgodnie ze sztuką.
Albo skomentuję, a co tam, pośmiejcie się - bolce uziemieniowe w ogóle nie podłączone do instalacji, kable słabo zaciśnięte, a (nie wiem jak to się nazywa) "zęby" nie były w ogóle wgryzione w puszkę - nawet lekko śruba od zęba nie była ruszona z pozycji wyjściowej/sklepowej - to też połowa gniazdek była wyrwana ze ścian, bo była wkręcana na tandetne wkręty - ja nowe gniazdka zabezpieczyłem na wszystkie 6 wkrętów (poprzednicy zrobili to na dwa) oraz zęby.
No i na zakończenie - puszka łączeniowa bez dekla podtynkowego zasłonięta szafą... ale... nie mam im tego za złe - zrobię tu kolejne gniazdko, będzie akurat dobre miejsce dla stacji ładowania odkurzacza
Także prosiłbym szanownych forumowiczów o pomoc z tymi hydraulicznymi puzzlami, bo ewidentnie brakowało w tej instalacji miłości.
Dodam, że wąż elastyczny musiał na ścianie ciec wcześniej, bo były purchle pod wejściem w ścianie
Jeśli to komuś potrzebne - gipskarton z chyba centymetrową warstwą gładzi...