Hej, co myślicie o mojej koncepcji natywnego 3D bez okularów w telewizorach/monitorach przyszłości? Czy możliwa jest realizacja w sposób, w jaki ja to opisałem?
Według mojej koncepcji w kinematografii 3D wystarczy wyłącznie jedna nakręcona perspektywa dla danej sceny, zamiast dwóch lub więcej następnie nakładanych na siebie w celu wykreowania optycznego złudzenia 3D. Co więcej, efekt 3D będzie dostrzegalny nawet jednym okiem na każdym pikselu wyświetlacza, a żeby tego było mało, każda osoba usytuowana przed 100-calowym wyświetlaczem będzie obserwowała obraz 3D wyłącznie ze swojej własnej perspektywy, czyli inaczej niż sąsiedni telewidz (a'la holografia). Z pewnością szczegółowość i głębia trójwymiaru powinna być na nieosiągalnym dotąd poziomie. W jaki sposób?
Wszystko rozchodzi się o fizyczną implementację w/na każdym pikselu przezroczystej i giętkiej membrano-soczewki, które to w dynamiczny sposób powinny nieustannie zmieniać swą pozycyjność/formę, od wklęsłej poprzez płaską po wypukłą, w zależności od aktualnie wyświetlanego obrazu na ekranie, tym samym kreując głębię scenerii wyświetlanego obrazu oraz głębię poszczególnych obiektów usytuowanych na każdej z tych scenerii. Algorytmy AI chipa obrazu powinny na bieżąco w stanie automatycznie konwertować 2D na 3D, natomiast dla jeszcze lepszego efektu zarówno gry, jak i filmy będą w dedykowany sposób produkowane, a stare przerabiane. Poza AI twórcy filmowi będą przy produkcji wykorzystywać takie narzędzia jak radary, lidary, czujniki rozlokowane na ciele, do określania dokładnych pomiarów i tworzenia wirtualnych struktur przestrzennych obiektów, jak całego otoczenia, a następnie taki kod danych pomiarowych zawarty w filmie będzie dekodowany przez chip wyświetlacza i dostosowywany do pozycji membrano-soczewek, odtwarzając tym samym trójwymiarowe otoczenie sceny filmowej - im bardziej membrano-soczewka piksela przyjmuje pozycję wypuklejszą, tym bardziej promień światła rozchodzi się w kierunku rozwartym (powiększenie elementu obrazu) i odwrotnie, im bardziej wklęsła, tym promień światła bardziej schodzi się do środka (oddalenie elementu obrazu).
Według mojej koncepcji w kinematografii 3D wystarczy wyłącznie jedna nakręcona perspektywa dla danej sceny, zamiast dwóch lub więcej następnie nakładanych na siebie w celu wykreowania optycznego złudzenia 3D. Co więcej, efekt 3D będzie dostrzegalny nawet jednym okiem na każdym pikselu wyświetlacza, a żeby tego było mało, każda osoba usytuowana przed 100-calowym wyświetlaczem będzie obserwowała obraz 3D wyłącznie ze swojej własnej perspektywy, czyli inaczej niż sąsiedni telewidz (a'la holografia). Z pewnością szczegółowość i głębia trójwymiaru powinna być na nieosiągalnym dotąd poziomie. W jaki sposób?
Wszystko rozchodzi się o fizyczną implementację w/na każdym pikselu przezroczystej i giętkiej membrano-soczewki, które to w dynamiczny sposób powinny nieustannie zmieniać swą pozycyjność/formę, od wklęsłej poprzez płaską po wypukłą, w zależności od aktualnie wyświetlanego obrazu na ekranie, tym samym kreując głębię scenerii wyświetlanego obrazu oraz głębię poszczególnych obiektów usytuowanych na każdej z tych scenerii. Algorytmy AI chipa obrazu powinny na bieżąco w stanie automatycznie konwertować 2D na 3D, natomiast dla jeszcze lepszego efektu zarówno gry, jak i filmy będą w dedykowany sposób produkowane, a stare przerabiane. Poza AI twórcy filmowi będą przy produkcji wykorzystywać takie narzędzia jak radary, lidary, czujniki rozlokowane na ciele, do określania dokładnych pomiarów i tworzenia wirtualnych struktur przestrzennych obiektów, jak całego otoczenia, a następnie taki kod danych pomiarowych zawarty w filmie będzie dekodowany przez chip wyświetlacza i dostosowywany do pozycji membrano-soczewek, odtwarzając tym samym trójwymiarowe otoczenie sceny filmowej - im bardziej membrano-soczewka piksela przyjmuje pozycję wypuklejszą, tym bardziej promień światła rozchodzi się w kierunku rozwartym (powiększenie elementu obrazu) i odwrotnie, im bardziej wklęsła, tym promień światła bardziej schodzi się do środka (oddalenie elementu obrazu).