W moim poprzednim temacie (link) opisującym naprawę pojawiła się dyskusja o traktowaniu przewodów zasilających przez Panie, więc tym razem będzie sprzęt bezprzewodowy
Objawy: po dłuższym czasie nieużywania nie włączała się. Został jednak opracowany sposób, który czasem pomagał - popchnięcie wirnika drucikiem lub wykałaczką do saszłyków
Jakiś czas później zaczęły się problemy z ładowaniem, początkowe możliwe do rozwiązania przez naginanie wtyczki i naciąganie przewodu od ładowarki.
Sprzęt typu no-name (albo multi-name), zamówiona wiele lat temu na aliexpress, zanim stały się one powszechne i popularne. Poniżej zdjęcie poglądowe pod inną marką.
Po pierwszym użyciu przez moją mamę została nazwana "rewolucją w myciu okien". Początkowo krążyła wypożyczana w kilku gospodarstwach domowych, zanim każdy zakupił własną, i tu mała ciekawostka - przeżyła dłużej niż dwa zółte Karchery z marketu budowlanego kupione później. Niestety one do mnie nie dotarły, więc nie wiem jakie tam były usterki i czy dałyby się naprawić.
Wracając do pacjenta. Diagnoza potwierdzona, nie ładuje, nie włącza się, jednak przy pierwszym naciśnięciu włącznika miałem wrażenie, że coś jakby drgnęło w środku...
Rozkręcamy.
Obudowa skręcana, bez niespodzianek w postaci zatrzasków i ukrytych śrubek. Plastik raczej azjatyki, przypomina w dotyku i zapachu pierwsze sprzęty i zabawki sprowadzane z Azji, a kupowane na bazarach…
Myjka zawiera już trochę elektroniki, ogniwo 18650, brak jednak na nim nadruków mówiących o pojemności. Silnik DC znany z wielu sprzętów i zabawek. Swoją drogą spodziewałem się nieco większego silnika.
Po rozmontowaniu na chwilę ruszyła, jak się okazało problemem jest pompka odsysająca wodę. Jej oś stanęła dęba.
Po zalaniu WD-40, potem olejem (ta buteleczka to 5W30, ten rowerowy dawno sie skoczył, ale aplikator jest wygodny) udało się ją uruchomić i finalnie wyjąć. Rys czy zatarć nie było, tylko coś w rodzaju szlamu.
Wszystkie plastiki poszły do mycia, a ja w tym czasie zająłem się elektroniką.
Na płytcę jeden układ bez oznaczeń - zapewne pełniący rolę BMS.
W drugim końcu płytki dwa układy 8205A - podwójne mosfety stosowane w obwodach zabezpieczania baterii. Widziałem je już wcześniej, chyba w powerbanku, zrobiłem z ciekawości mały research jak są używane: electronics.stackexchange.com/questions/203463/dual-mosfet-8205a-lithium-battery-protection-circuit
Do tego spora ilość elementów dyskretnych - początkowo podejrzewałem, że został nawet na tych tranzystorach zbudowany układ flip-flop dla włącznika, ale włącznik jest tradycyjny - mechaniczny, bistabilny stąd dość grube przewody, którymi został podłączony..
Na PCB brak widocznych uszkodzeń, bateria miała ok. 2.8 V więc dolna granica dla takiego ogniwa, podczas pomiaru ukazała się prawdopodobna przyczyna braku ładowania - jedno z odprowadzeń baterii oderwało się od PCB.
Pad był w porządku, raczej przyczyną mogła być mała ilość spoiwa lub jego nidogrzanie? W podobnym stanie były pini złącza ładowarki, więc rozlutowałem wszystko, wyczyściłem i zlutowałem ponownie nie żałując nieekologicznej cyny ołowiowej
Po tych zabiegach ogniwo zaczęło się ładować, zostawiłem na jakiś czas jeszcze nie składając. Po osiągnięciu 4,1 V założyłem że wszystko będzie działać i zacząłem składać. Ośka została wyczyszczona - chyba jest to stal pracująca w tulejce z brązu - nałożyłem grubo smaru łożyskowego nieznanego rodzaju z nadzieją, że jeszcze jakiś czas podziała...
I działa, przetrwała już mycie kilkunastu okien, i podobnie jak w przypadku wspomnianego na początku naprawianego preze mnie blendera - kolejnego elektrośmiecia mniej.
Fajne? Ranking DIY