Dobry wieczór wszystkim.
Dziś chciałem się Was poradzić, czy możliwa jest taka naprawa maszyny. Maszyna związana jest z produkcją obuwia. Jest to coś w rodzaju maszyny do szycia. Ktoś w niej grzebał, ja ją zobaczyłem pierwszy raz w życiu. Musiałem iść do tyłu jak po nitce do kłębka, aby choć trochę zrozumieć, jak ona działa. Przy okazji był gość, który zamiast mi pomagać, to tylko mieszał.
Sprawa ma się tak: jest grzałka, pracuje na napięcie 24 V AC, oporność jej to ok. 26 Ω. Zasilana jest z transformatora 2 A 24 V, czyli ma moc około 48 VA. Do regulacji temperatury zastosowany jest w szereg drutowy potencjometr. Przylutowany jest tylko środek, czyli ślizgacz, i jeden boczny terminal. Jaką ma wartość, to dokładnie nie wiem. Maszyna jest stara i tak brudna, że się odechciewa wsadzać ręce.
Co się stało? Spaliła się ta grzałka, właściciel kupił nową i zamontował. Coś pomieszał z kablami i teraz nie nagrzewa się i przy okazji wylatuje różnicówka.
Za pomocą miernika sprawdziłem zasilanie tej grzałki i znalazłem kilka problemów. Potencjometr miał przepalony drut od strony min. rezystencji. Ponieważ drugi odczep był dobry, to zamieniłem stronę i przewód zasilający przylutowałem z drugiej strony. Teraz na skali ustawienie temperatury będzie odwrotnie.
Po tym zmierzyłem napięcie, jakie było na zacisku, gdzie podłącza się grzałkę, i było ok. 12 V. Takie było bez podłączenia tej grzałki. Kiedy ją podłączyłem, to napięcie, te 12 V, spadło do zera. Śledząc przewody, dotarłem do transformatora, tego 2 A 24 V. I tutaj okazało się, że są spalone przewody od strony 230 V. Skąd się wzięło to 12 V, nie wiem. Jest drugi transformator 500 VA i ma na wyjściu 60 V, którym zasila inne trzy grzałki.
I teraz dochodzę do pytania o ten transformator. Ma on 48 VA. Nie mam takiego, ale mam 24 V 5 A, czyli ok. 120 VA.
Czy mogę ten transformator zastosować?
Nie podoba mi się zasilanie tej grzałki, bo nie ma kontroli temperatury. Nie ma żadnej sondy.
Ten mniejszy transformator ma mniejszy prąd, drut ma cieńszy, więc i spadek napięcia pod obciążeniem będzie większy. Zaś ten drugi, 5 A, będzie mógł oddać więcej prądu. Nie wiem, czy to w jakiś sposób wpłynie na grzałkę.
Zastanawiam się, czy w szereg dać bezpiecznik 2,5 A, a nawet żarówkę, aby na niej był dodatkowy spadek napięcia. Bo nie wiem, jak ta grzałka będzie pracować, czy się nie spali na tym mocniejszym transformatorze.
Grzałka to nawinięty drut, w izolacji, wygląda na licę, a korpus to chyba jest preszpan. Środek jest pusty, bo tutaj przepływa klej.
Co o tym myślicie?
Taka dziwaczna ta maszyna.
PS ta naprawa to taka fucha. Nie ma ani schematu, ani instrukcji.
Dziś chciałem się Was poradzić, czy możliwa jest taka naprawa maszyny. Maszyna związana jest z produkcją obuwia. Jest to coś w rodzaju maszyny do szycia. Ktoś w niej grzebał, ja ją zobaczyłem pierwszy raz w życiu. Musiałem iść do tyłu jak po nitce do kłębka, aby choć trochę zrozumieć, jak ona działa. Przy okazji był gość, który zamiast mi pomagać, to tylko mieszał.
Sprawa ma się tak: jest grzałka, pracuje na napięcie 24 V AC, oporność jej to ok. 26 Ω. Zasilana jest z transformatora 2 A 24 V, czyli ma moc około 48 VA. Do regulacji temperatury zastosowany jest w szereg drutowy potencjometr. Przylutowany jest tylko środek, czyli ślizgacz, i jeden boczny terminal. Jaką ma wartość, to dokładnie nie wiem. Maszyna jest stara i tak brudna, że się odechciewa wsadzać ręce.
Co się stało? Spaliła się ta grzałka, właściciel kupił nową i zamontował. Coś pomieszał z kablami i teraz nie nagrzewa się i przy okazji wylatuje różnicówka.
Za pomocą miernika sprawdziłem zasilanie tej grzałki i znalazłem kilka problemów. Potencjometr miał przepalony drut od strony min. rezystencji. Ponieważ drugi odczep był dobry, to zamieniłem stronę i przewód zasilający przylutowałem z drugiej strony. Teraz na skali ustawienie temperatury będzie odwrotnie.
Po tym zmierzyłem napięcie, jakie było na zacisku, gdzie podłącza się grzałkę, i było ok. 12 V. Takie było bez podłączenia tej grzałki. Kiedy ją podłączyłem, to napięcie, te 12 V, spadło do zera. Śledząc przewody, dotarłem do transformatora, tego 2 A 24 V. I tutaj okazało się, że są spalone przewody od strony 230 V. Skąd się wzięło to 12 V, nie wiem. Jest drugi transformator 500 VA i ma na wyjściu 60 V, którym zasila inne trzy grzałki.
I teraz dochodzę do pytania o ten transformator. Ma on 48 VA. Nie mam takiego, ale mam 24 V 5 A, czyli ok. 120 VA.
Czy mogę ten transformator zastosować?
Nie podoba mi się zasilanie tej grzałki, bo nie ma kontroli temperatury. Nie ma żadnej sondy.
Ten mniejszy transformator ma mniejszy prąd, drut ma cieńszy, więc i spadek napięcia pod obciążeniem będzie większy. Zaś ten drugi, 5 A, będzie mógł oddać więcej prądu. Nie wiem, czy to w jakiś sposób wpłynie na grzałkę.
Zastanawiam się, czy w szereg dać bezpiecznik 2,5 A, a nawet żarówkę, aby na niej był dodatkowy spadek napięcia. Bo nie wiem, jak ta grzałka będzie pracować, czy się nie spali na tym mocniejszym transformatorze.
Grzałka to nawinięty drut, w izolacji, wygląda na licę, a korpus to chyba jest preszpan. Środek jest pusty, bo tutaj przepływa klej.
Co o tym myślicie?
Taka dziwaczna ta maszyna.
PS ta naprawa to taka fucha. Nie ma ani schematu, ani instrukcji.