logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Na co zwrócić uwagę, analizując oferty pracy w IT?

(Sponsorowany) magic9 19 Lis 2025 15:14 2856 99
Najlepsze odpowiedzi

Na co zwrócić uwagę przy ocenie ofert pracy w IT, żeby nie dać się nabrać na atrakcyjne ogłoszenie?

Poza widełkami płacowymi i rodzajem umowy najważniejsze jest sprawdzenie, czy oferta opisuje realną pracę, a nie tylko ładnie brzmiące hasła. W IT zdarza się, że na rozmowie padają pytania o nowoczesne algorytmy i funkcje języków, a po zatrudnieniu wychodzi utrzymanie starego spaghetti code, więc warto dopytać ludzi z projektu o faktyczną technologię, stabilność, perspektywy i to, czy nie będziesz przerzucany między projektami [#21756837] Trzeba też ocenić, czy styl pracy pasuje do Twoich preferencji, bo inaczej działa startup, a inaczej sztywne projekty z automotive czy telekomu [#21756837] Uważaj na oferty, w których jedna pensja ma przykrywać kilka stanowisk i dodatkowe obowiązki [#21758637] Jeśli firma chwali się prywatną opieką medyczną, sprawdź realne warunki umowy i dostępność lekarzy, bo benefit może wyglądać dobrze tylko na papierze [#21757457]
REKLAMA
  • #31 21761928
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6790
    Pomógł: 555
    Ocena: 1233
    @kaleron No to słuchaj tego ;)
    Za covida szef przywoził mi sprzęt do domu, naprawiałem go w domu, przy użyciu prywatnych narzędzi, prywatnego miejsca, prywatnego prądu i prywatnego internetu. Nie ingerujmy w to, w jaki sposób się z tej roboty rozliczaliśmy - chodzi mi jedynie o to, że mi osobiście jest WYGODNIEJ pracować u siebie.

    Co więc mnie interesują jego koszty? Przecież on nie szuka pracownika, żeby pomóc komuś przeżyć, tylko żeby odwalał brudną robotę za niego.

    Nie wiem, masz mnie za idiotę? Myślisz że nie wiem ile kasy zgarnia za zlecenie?

    Średnio raz w roku mamy robotę, którą w sumie wykonuję w 100% sam, za którą inkasuje - na czysto - 100k PLN.

    Uczciwie by było podzielić się - nawet 20/80 - bo jego sprzęt, jego klient, jego pomysł, jego inwestycja - ale dla mnie "bonus" za odwalenie całej roboty samemu, że mógł sobie z klientem wypić kawkę i kręcić dalsze biznesy. Ba, nie potrzebuję jego sprzętu - mogę jeździć swoim autem, ze swoim sprzętem - ale w tym wypadku, to jemu się opłaca wrzucać auto, paliwo i zakup kolejnych "zabawek" w koszta, zamiast płacić mi za amortyzację sprzętu, czy ew. odpowiednio więcej, ale de facto w ramach dokładnie tego samego.

    Wiesz ile takie wielkie przedsięwzięcie mi zajmuje? 3, góra 5 dni roboczych, zależnie od tego co jest do zrobienia.

    Także z całym szacunkiem, ale nie piernicz mi tu jak to pracodawcy nie jest ciężko, bo przecież może zrezygnować z pracowników, jeśli minimum nie zarabiają na siebie - a jak tak trudno mu firmę prowadzić, to zawsze może wrócić na etat, prawda?

    Ja nie mówię, broń Boże, że każdy jeden hurr prywaciarz durr, to złodziej, sknera, wyzyskiwacz i manipulator - ba, większość prywaciarzy jakich znam opłaca swoich pracowników minimum godnie - ot chociażby zaznajomiony warsztat, chłopaki dostają "%" od każdego odrestaurowanego zabytkowego pojazdu - bo tam trzeba włożyć odrobinę serduszka - podstawę to mają płaconą za "daily" obowiązki warsztatowe - wymiana oleju, opon czy jakieś naprawy.

    Więc tak, najmniej w moim przypadku mam 100% pewności, że zarabiam na dwa swoje byty w firmie - jedną taką robotą w ciągu roku - a pomniejszych, z których też jest fajny pieniądz już nawet nie muszę liczyć, bo to po prostu kolejne szekle w bezdennej kieszeni wiecznie urlopującego prezesa ;)

    Ja naprawdę aż tak zielony w temacie prowadzenia firmy nie jestem - kolega dopiero co zamknął swój warsztat motocyklowy, bo zajechały go koszta.
    PS - zatrudnienie pracownika na ostatnie pół roku tak naprawdę pomogło mu przedłużyć żywotność serwisu - a pracownik nie pracował za przysłowiowe odpadki ;)

    kaleron napisał:
    bo zbyt dużo z tej pracy wyciąga Ojczyzna

    A to jest faktem, dostajesz "karę" na pysk, za to że pracujesz, po czym w sklepie dostajesz dodatkową karę na pysk, za to że chcesz coś do tego pyska włożyć.
    A żeby te kary jeszcze cokolwiek w kraju zmieniały na lepsze :)
  • REKLAMA
  • #32 21761962
    cranky
    Poziom 30  
    Posty: 2106
    Pomógł: 70
    Ocena: 386
    kaleron napisał:
    Nieruchomości poszybowały, bo ludzie zamiast odkładać przez 20 lat postanowili się zadłużać na 30,

    Nieruchomości poszybowały ze względu na to, że inwestują w nie fundusze inwestycyjne. Im bardziej inwestują, tym bardziej rosną. Skala zakupów jest taka, że detaliczny klient i jego możliwości nie ma tu nic do rzeczy. Ewentualnie w skali Polski znaczenie maja jeszcze uciekający przed wojną kupujący od razu cały blok mieszkań.
    Ponadto np. beton w Polsce jest droższy niż w Niemczech, a po wykryciu zmowy cenowej na rynku cementu i jej rozbiciu ceny cementu... ani drgnęły. Co sugeruje raczej reformę zmowy cenowej.
    Jednak powoli spirala funduszy inwestycyjnych się chwieje i od Chin, przez USA do Europy czeka nas spadek (jeśli nie będzie wojny).
  • #33 21761972
    kaleron

    Specjalista - HDD i odzyskiwanie danych
    Posty: 7076
    Pomógł: 962
    Ocena: 2335
    OPservator napisał:
    Co więc mnie interesują jego koszty?
    - jego tak samo nie interesują Twoje koszty - umawiacie się na stawkę za robotę, robota ma być zrobiona, kasa wypłacona, a reszta, to prywatne sprawy, czy to Twoje, czy jego.
    OPservator napisał:
    Nie wiem, masz mnie za idiotę?
    Czyżbyś starał się mnie przekonać do tej tezy? Musisz jeszcze trochę popracować;)
    OPservator napisał:
    Myślisz że nie wiem ile kasy zgarnia za zlecenie?
    - fajnie się widzi cudze biznesy od strony wystawianych rachunków, gorzej, jeśli trzeba się przyjrzeć kosztom, co sam napisałeś:
    OPservator napisał:
    Co więc mnie interesują jego koszty?
    Jak to takie proste, to sam otwórz firmę, zgarniaj lukratywne zlecenia, obsługuj je bez żadnych kosztów albo zatrudnij do brudnej roboty pracowników za godne pieniądze (bo przecież pewnie potrafisz to zrobić lepiej od swojego szefa) i żyj z tego jak król. Jak dobrze pójdzie, nie biorąc za nic odpowiedzialności, gorzej, jak się coś wywali, bo pracownik ma odpowiedzialność do trzech wypłat (chyba, że szkodę wyrządzi celowo), firma - całym majątkiem.
    OPservator napisał:
    jemu się opłaca wrzucać auto, paliwo i zakup kolejnych "zabawek" w koszta
    - bo on to tak po prostu "wrzuca w koszta" w ogóle ich nie ponosząc... ale
    OPservator napisał:
    Co więc mnie interesują jego koszty?
    OPservator napisał:
    może zrezygnować z pracowników, jeśli minimum nie zarabiają na siebie
    - i tak się robi. Potem możemy poczytać historie sfrustrowanych i niedocenianych pracowników, jakich nikt nie chce zatrudnić, ale
    OPservator napisał:
    Co więc mnie interesują jego koszty?

    OPservator napisał:
    w moim przypadku mam 100% pewności, że zarabiam na dwa swoje byty w firmie
    - naprawdę jest to dostateczny powód, by otworzyć swoją firmę i nie robić na kogoś. Nie rozumiem, dlaczego jeszcze tego nie zrobiłeś.
    OPservator napisał:
    kolega dopiero co zamknął swój warsztat motocyklowy, bo zajechały go koszta.
    ale
    OPservator napisał:
    Co więc mnie interesują jego koszty?


    OPservator napisał:
    zatrudnienie pracownika na ostatnie pół roku tak naprawdę pomogło mu przedłużyć żywotność serwisu - a pracownik nie pracował za przysłowiowe odpadki
    - i tu się zgadzam - lepiej zatrudnić specjalistę za dobre pieniądze, bo on wniesie do firmy sensowną wartość, niż byle kogo za grosze, bo nie chodzi o to, by oszczędzać na kosztach, ale by zwiększać dochody. Jak firma wnosi dużą wartość, wtedy jest i na dobre wypłaty dla pracowników i dla prezesa zostanie, ale jak się nie patrzy na tę wartość, tylko na cięcie kosztów, to zaraz brakuje na wszystko i oszczędza się nie tylko na wypłatach, ale i na narzędziach, materiałach, innych, zależnych od specyfiki działalności rzeczach mających wpływ na jakość i wartość dla klienta. Być może decyzja o zatrudnieniu tego pracownika przyszła za późno? Nie znam tej sytuacji, ale w firmie długofalowo wszystko musi się zgadać z kartką i ołówkiem i kasa musi być nie tylko na bieżące koszty, ale też na inwestycje i jakaś rezerwa na awaryjne/nieprzewidziane sytuacje. Jak tego nie ma, to albo firma odstanie od postępu w swojej branży albo położy ją jakiś kryzys, jaki ktoś inny by spokojnie przetrwał.
    Konto firmowe:
    Kaleron sp. z o. o.
    Hirszfelda 4/18, Jelcz-Laskowice, 55-231 | Tel.: 713XXXXXX (Pokaż) | Strona WWW: https://kaleron.pl
  • #34 21761992
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6790
    Pomógł: 555
    Ocena: 1233
    Jak tu pracuję, to cięcia kosztów nie uświadczyłem, ale nieustanny rozwój firmy i majątku własnego prezesa - za to my, pracownicy, na przestrzeni głupich ostatnich 5ciu lat widzimy na ile mniej nas stać, mimo wykonywania tej samej pracy.

    I to nawet nie jest wina tego "zachłannego prywaciarza", a tego że trwa dodruk pieniądza, rozdawnictwo i rabunek obywateli - minimalna rośnie, ale pensje nie rosną stosunkowo równo - efekt jest taki, że na przestrzeni czasu wszyscy na tych etatach zarabiamy albo mniej, albo tyle samo - patrząc choćby poprzez index bigmaca - mimo większego doświadczenia, a niejednokrotnie i większej ilości obowiązków płynących z rozwoju firmy - bo np. 5 lat temu było mniej wielkich klientów, a więcej detalicznych.

    Tak, mogę założyć firmę. Wiesz na czym będzie polegać różnica? Że ja firmy nie założyłem w 98, bo dopiero się urodziłem, ja nie mam siatki kontaktów z prezesami innych firm budowanej latami i ja nie wchodzę na świeży rynek, tylko próbuję wydrążyć dziurę w zabetonowanej branży. I mimo że szef nie ma i nigdy nie miał nic wspólnego z działalnością firmy, to wbił się w dobrym czasie i nabył doświadczenia - choć niejednokrotnie udowadniał, że potrafię znacznie więcej od niego. Ja wejdę z drobnym 10 letnim doświadczeniem i jedyni klienci jakich mogę mieć od ręki to Ci, których miałem już teraz i Ci, których mu podbiorę - bo bez renomy żadna poważna firma nie podejmie długoplanowej współpracy z małym, świeżym graczem na rynku, który Bóg sam wie, czy się utrzyma - w końcu klient nie musi wiedzieć ile mam doświadczenia, jego interesuje co mogę, za ile i czemu tak drogo ;)

    Inną, zasadniczą wręcz różnicą jest to, że ja pieniędzy na rozwój firmy nie dostałem od rodziców i nie dostanę - w końcu nie każdy wywodzi się z bogatej rodziny i czasem ma trochę trudniej w życiu ;)
    No ale co Cię to przecież interesuje ;)
  • #35 21762042
    kaleron

    Specjalista - HDD i odzyskiwanie danych
    Posty: 7076
    Pomógł: 962
    Ocena: 2335
    OPservator napisał:
    minimalna rośnie, ale pensje nie rosną stosunkowo równo
    - to prawda - wzrost minimalnej chroni przed inflacją tych, kto minimalną zarabia, ale ta minimalna dogoniła wielu ludzi, jacy własnym wysiłkiem i staraniem się od niej oderwali, ale nie byli w stanie tego dystansu utrzymać. Wystarczy spojrzeć na dwie wartości, jak się zmieniały w czasie:
    1/ - odsetek pracowników zarabiających minimalną,
    2/ - stosunek mediany do minimalnej.
    - te wskaźniki najlepiej obrazują, jak przez
    OPservator napisał:
    dodruk pieniądza, rozdawnictwo i rabunek
    oberwał szary obywatel.
    OPservator napisał:
    nie mam siatki kontaktów z prezesami innych firm budowanej latami
    - i to kolejna rzecz, jakiej często się nie widzi - tak, kiedyś rynek był świeży i łatwiej było na nim zaistnieć. Sam po sobie wiem, że gdybym dzisiaj miał zaczynać od zera, to najprawdopodobniej nie dałbym rady. Ale zbudowanie firmy wymaga czasu i wysiłku i firm, jakich właściciele chcieli się w dwa lata dorobić tego, na co na Zachodzie pracowały dwa pokolenia najczęściej już nie ma.
    OPservator napisał:
    pieniędzy na rozwój firmy nie dostałem od rodziców i nie dostanę
    - i też nie dostałem, ale to nie o pieniądze chodzi. Dużo ważniejsze jest co innego, co można dostać "na start" - pewien kapitał intelektualny, kulturę przedsiębiorczości, jakieś doświadczenie rynkowe, też kontakty, możliwość zaistnienia w pewnym środowisku. To widać po wielu firmach, gdzie jedno pokolenie z mozołem tworzyło fundamenty, a kolejne ma łatwiej, bo ma już bazę, jaką może rozwijać i nieraz nie potrafi docenić wysiłku nie obcych ludzi, a własnych rodziców. Jak pierwszy raz pojechałem na giełdę elektroniczną, miałem 400 zł i parę starych części. Do wszystkiego musiałem się dorabiać stopniowo krok po kroku. Ale gdyby ktoś mi wtedy dał bańkę na start, z pewnością bym ją rozpieprzył, bo nie miałbym ani doświadczenia w zarządzaniu takim majątkiem, ani pomysłu, co z tą kasą zrobić. W Polsce ja należę do pierwszego, a Ty do drugiego pokolenia żyjącego w +/- kapitaliźmie. I jeszcze ze dwa pokolenia będziemy się go uczyć. Na razie dajemy się rozgrywać jak dzieci pracownicy przeciw pracodawcom i odwrotnie, chociaż tak naprawdę jedziemy na jednym wózku. Ale silne firmy i samodzielni obywatele, jacy potrafią godnie zarobić własną pracą i staraniem bez oglądania się na zasiłki od państwa, to nie jest ten elektorat, o jakim marzą politycy.
    Konto firmowe:
    Kaleron sp. z o. o.
    Hirszfelda 4/18, Jelcz-Laskowice, 55-231 | Tel.: 713XXXXXX (Pokaż) | Strona WWW: https://kaleron.pl
  • #36 21762053
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6790
    Pomógł: 555
    Ocena: 1233
    kaleron napisał:
    Ale silne firmy i samodzielni obywatele, jacy potrafią godnie zarobić własną pracą i staraniem bez oglądania się na zasiłki od państwa, to nie jest ten elektorat, o jakim marzą politycy.

    Otóż to. Wobec prawa to ja jestem już podstarzałym bezdzietnym chłopem, więc poza dymaniu na nieskromnie olbrzymie podatki jestem dla nich bezużyteczny - mi się żaden socjal nie należy, ale za to należy mi się pracować na cudze dzieci, cudze emerytury i cudze leczenie, jednocześnie pracując na utrzymanie wszelkich imigrantów, alkoholików, patologii i innych ewenementów. A no i wiadomo, jestem za to idealnym kandydatem na zostanie rozstrzelanym przez *wstaw nazwę dowolnego potencjalnego agresora* - nic mi nie dają, zabierają wszystko, łącznie z postawieniem gwiazdki przy moim nazwisku - no po prostu żyć nie umierać w takim kraju...
  • REKLAMA
  • #37 21762200
    Matuzalem

    Poziom 43  
    Posty: 17311
    Pomógł: 1651
    Ocena: 1097
    W końcu poznałem(?) kogoś, kto pracuje na moją emeryturę.
    W zamian mam, po przeczytaniu Pańskich przemyśleń oraz żalów i ans, radę:
    Weź Pan wyjedź tam gdzie: kapitalista nie żyje z cudzej pracy najemnej,
    gdzie są "skromnie maleńkie podatki",
    gdzie świadczenia socjalne są wypłacane tylko tym, którzy je sobie fundują i do wysokości tej "fundacji"
    itp.

    Przecież na pewno jest jakiś kraj na Ziemi, w którym takie cuda się zdarzają chyba, że... Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.
    Konto firmowe:
    Doradztwo podatkowe
    Wilczyńskiego 25/13, Olsztyn, 10-686
  • #38 21762325
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6790
    Pomógł: 555
    Ocena: 1233
    Matuzalem napisał:
    Przecież na pewno jest jakiś kraj na Ziemi, w którym takie cuda się zdarzają chyba, że... Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

    Jakiś kraj na pewno jest, ale zapominasz o pewnym istotnym szkopule - nawet jak będę miał 40 obywatelstw, to rezygnacja z Polskiego musi zostać podpisana przez Prezydenta - a takich przypadków w historii za dużo nie było, w większości kończy się to odmową - zawsze przecież lepiej śrubować z Polaka za granicą, albo w razie wojny go ściągnąć, lub co lepsze - rozstrzelać za zdradę stanu ;)

    Dla mnie zarówno ubezpieczenie chorobowe, jak i emerytura to fikcja. Na chorobowe zabierają Ci więcej, niż realnie wyciągniesz, choćbyś był bardzo chorowity, albo nie pokrywa pewnych chorób - na przykład raka - zaś emerytura jest ponownie opodatkowana - serio? Opodatkowanie opodatkowanego zarobku? :D To ja poproszę te składki emerytalne, będę sobie sam odkładać na subkonto i nawet coś ekstra sobie dorzucać.

    Jestem dorosłym, zdrowym psychicznie człowiekiem, który potrafi gospodarować swoimi pieniędzmi - oczywistym jest, że moje porównanie, że stać mnie tylko na pomarańcze w promocji było analogią do tego co mogłem kupić za pensję 10 lat temu, jako początkujący bez doświadczenia, a obecnie, mając 10 lat doświadczenia, pracując szybciej i wydajniej ze względu na nabyte doświadczenie, czy nawet dorabiając nadgodziny - ot, żeby uciułać sobie więcej grosza na ewentualne zachcianki.

    I tak, mogę (pomijając oczywiście koty) zejść z kosztem mojego życia poniżej 1000 zł miesięcznie - i nawet się nie będę przy tym zagładzać.
    Jednak czy życie polega na zbieraniu ochłapów i trzymaniu ich na trudne czasy, czy jednak w życiu istotne jest to, aby no nie wiem.. żyć?

    System od początku nas uczy, że za młodu mamy podążać za schematami, po wejściu w dorosłość mamy być uczciwymi pracownikami czy przedsiębiorcami, zaiwaniać, żeby odłożyć na starość, że na emeryturze sobie pożyjemy... a potem spotykam Pana na emeryturze, który patrzy na mój motocykl i mówi że zawsze chciał taki mieć, ale był zajęty zapewnianiem bytu rodzinie, czy odkładaniem na przyszłość swoich dzieci, obecnie jest już za stary na motocykl, ba, rozważa sprzedać auta, bo nie czuje się już pewnie za kierownicą, a na wycieczki jeździ autobusem z przewodnikiem na mikrofonie, bo sam języka choćby angielskiego nie zna, a sił na zwiedzanie miasta nie ma.

    Moje 3 dniowe "wakacje" w Pradze wystarczyły mi, aby zwiedzić dobre 80% atrakcji - tak naprawdę dzień dłużej i swobodnie zwiedziłbym wszystko co mnie interesuje, zostawiając za sobą jedynie atrakcje, które mnie nie przekonały. 3 dni wystarczyły mi, abym czuł się tam jak u siebie, chodził po mieście z pamięci czy nauczył się podstaw języka do stopnia komunikatywnego - w końcu Czesi po mojej urodzie wnioskowali, że "swój" i nawet nie próbowali mówić po angielsku, jak do Niemca, Francuza czy Włocha. Warto wspomnieć, że był to wyjazd na totalnego wariata - obowiązkową apteczkę kupiłem na stacji o 3 w nocy, ograniczałem sen do minimum, aby jak najefektywniej wykorzystać ten krótki okres i jadłem w mniejszych restauracjach z menu wyłącznie w języku czeskim - aby uniknąć godzinnego czekania w kolejce turystów + domyśliłem się, że prawdziwie czeska kuchnia będzie tam, gdzie menu po angielsku nie występuje.

    Nie miałem przewodnika, nie miałem dostępu do internetu, na dobrą sprawę telefon leżał wyłączony, bo operator nie chciał ze mną współpracować.
    Ba, nawet map drogowych nie miałem, bo i kto w 2025 roku kupuje papierowe mapy, skoro za 3 dni od wydania będą już nieaktualne, bo a to objazdy, a to remonty...

    Myślisz, że - jeśli w ogóle dożyję - na emeryturze będę miał pieniądze i siły na tak intensywne zwiedzanie?
    Nie, na emeryturze będę pracował dalej, bo nie potrafię siedzieć na d*pie i nic nie robić.
    Dopiero silne choróbsko mnie uziemi. Na dobre.
  • #39 21762380
    gps79
    Poziom 37  
    Posty: 2193
    Pomógł: 495
    Ocena: 794
    Dałbyś już spokój z pisaniem nie na temat. Nie po to mam dzwoneczek w tym wątku, żeby czytać takie banialuki.
    OPservator napisał:
    emerytura jest ponownie opodatkowana - serio?

    Jakbyś choć raz się rozliczał z podatków, to byś wiedział, że składki emerytalne nie są opodatkowane.
  • #40 21762619
    Nepto
    Poziom 24  
    Posty: 564
    Pomógł: 57
    Ocena: 246
    OPservator napisał:
    Jakiś kraj na pewno jest, ale zapominasz o pewnym istotnym szkopule - nawet jak będę miał 40 obywatelstw, to rezygnacja z Polskiego musi zostać podpisana przez Prezydenta - a takich przypadków w historii za dużo nie było, w większości kończy się to odmową - zawsze przecież lepiej śrubować z Polaka za granicą,

    xD
    Człowieku, mógłbyś zarabiać jako zawodowa płaczka, bo zupełnie się nie znając zalewasz się łzami, jaki to świat zły i podły.

    Uświadomię cię, bo mieszkałem i pracowałem sporo lat za granicą. Jeśli nie jesteś rezydentem do celów podatkowych, Polska w żaden sposób Cię nie "śrubuje". Jeśli masz podwójne obywatelstwo, możesz posługiwać się tym drugim paszportem i w sumie tylko przy wjeździe do Polski powinieneś pokazać swój polski paszport. Ale przecież nie wracałbyś do Polski. Co do "ściągania w czasie wojny", podaj jeden przykład dowolnego kraju z ostatnich 40 lat, gdy coś takiego się zdarzyło. To jest fantasmagoria, bo wymagałoby zgody i współpracy obcego kraju w którym ci obywatele już mieszkają, a takie kraje mają to zazwyczaj w d.... .

    OPservator napisał:
    ja jestem już podstarzałym bezdzietnym chłopem, więc poza dymaniu na nieskromnie olbrzymie podatki jestem dla nich bezużyteczny - mi się żaden socjal nie należy, ale za to należy mi się pracować na cudze dzieci,

    Dostałeś jakiś zakaz ożenku? Nie? To czemu narzekasz, twój wolny wybór, inni poszli w związki, Ty jesteś stanu wolnego, co kto lubi i preferuje.
    Nie, nie pracujesz na cudze dzieci. Ludzie z dziećmi dostają de facto ulgę podatkową, bo wydatki na dzieci i tak wracają do gospodarki i napędzają wiele firm (przedszkola, szkoły, kluby sportowe, szkoły językowe, lekarze, rolnicy, producenci zabawek, ubrań...)
  • #41 21762646
    Citizen75
    Poziom 30  
    Posty: 2441
    Pomógł: 157
    Ocena: 472
    kaleron napisał:
    lepiej zatrudnić specjalistę za dobre pieniądze, bo on wniesie do firmy sensowną wartość, niż byle kogo za grosze, bo nie chodzi o to, by oszczędzać na kosztach, ale by zwiększać dochody. Jak firma wnosi dużą wartość, wtedy jest i na dobre wypłaty dla pracowników i dla prezesa zostanie, ale jak się nie patrzy na tę wartość, tylko na cięcie kosztów, to zaraz brakuje na wszystko i oszczędza się nie tylko na wypłatach, ale i na narzędziach, materiałach, innych, zależnych od specyfiki działalności rzeczach mających wpływ na jakość i wartość dla klienta. Być może decyzja o zatrudnieniu tego pracownika przyszła za późno?

    Za specjalistę się nie uważam, ale pracowałem w firmie jako operator lasera 3D do cięcia metalowych profili. Zaczynałem od zera. Szef kupił ten laser na zasadzie "jakoś to będzie" nie mając pojęcia o niczym. Część produkcji udało się tak rozplanować, że z całego profilu wychodziło 0,033% odpadu, ale ciągle było szefowi źle i mało.

    Laser był chłodzony azotem w postaci gazowej. Zestaw takiego gazu zwany potocznie "wiązką" to koszt około 1000 zł. Nie wiem czy netto czy brutto. Azot ten wystarczał na 12-16 godzin pracy lasera. Szefowi ciągle było źle, zmniejsz dyszę na mniejszą, przykręć reduktor. Aż w końcu zaczęły pojawiać się usterki. Tyle wyszło z przesadnych oszczędności szefa.

    Laser zastępował pracę dwóch pracowników, którzy wcześniej po wycięciu detalu na pile taśmowej musieli w tym detalu wiercić otwory i szlifować ostre krawędzie. Wcześniej pracownik na pile taśmowej pracował nawet po 16 godzin, aby nadążyć z wycinaniem tych detali. Nagle się okazało, że ja na tym laserze wyrabiam się w ciągu 8 godzin. Nikt nie musi zostawać po dodatkowo płatnych godzinach. Pracownicy, których pracę zastąpił laser mogli zająć się czym innym co przyśpieszało produkcję. Nikt nie musi wiercić otworów i tępić ostrych krawędzi bo zapewnia to laser, ale ciągle było źle. Szło głównie o koszt azotu do chłodzenia lasera, który pomimo, że pozornie drogi (azot) to przynosił realne oszczędności. W końcu się stamtąd zwolniłem.

    Tylko to była firma z gatunku "krzak", nieudolnie zarządzana, gdzie pomimo, że udało się usprawnić produkcję to ciągle brakowało pieniędzy na materiały, wypłaty, czynsz za halę produkcyjną, itd. Szefowa wiedzę do prowadzenia firmy czerpała z filmików na "TikTok'u".
  • #42 21762691
    KOCUREK1970
    Specjalista Sieci, Internet
    Posty: 35487
    Pomógł: 3838
    Ocena: 5440
    @Nepto
    Co to jest za argument, że komukolwiek należą się ulgi podatkowe, bo ma dzieci?
    Argument z czapy.
    Ulgi podatkowe winny wynikać tylko i wyłącznie z faktu, że ktoś pracuje.
    Bo teraz doszliśmy do preferencji, że niepracujący konkubent wraz z niepracującą konkubiną, mającą dziesiątkę natrzaskanych dzieci, są dla państwa lepsi niż ja.


    Jeden pracuje i ma ulgi, bo należą mu się ulgi na dzieci.
    Drugi też pracuje, ale nie ma dzieci, to dlaczego nie należą mu się ulgi podatkowe, na przykład na ogród, albo ulga podatkowa z tytułu, że codziennie na wieczór wypija butelkę whisky?
    W czym jeden pracujący posiadający dzieci jest lepszy od drugiego, który pracuje, ale dzieci nie posiada?
    Skoro jest 800 zł na dziecko, dlaczego nie ma 800 zł na trawnik?
    Jakim prawem ktoś za mnie pracującego arbitralnie uznał, do czego ja nie mam prawa?
    Konstytucja zakazuje dyskryminacji ze względu na płeć, wyznanie, seksualność i całą resztę.
    Jakim prawem kobiety mają krótszy staż pracy i przechodzą szybciej na emeryturę, bo uzasadnienie było takie, że rodzą dzieci i poświęcają się temu?
    Ale kobiety, które nie mają dzieci, też przechodzą na emeryturę w wieku 60 lat.
    Czyli na emeryturę przychodzisz jako kobieta wcześniej nie dlatego, że masz dzieci, tylko dlatego, że jesteś kobietą.
    Wszyscy pracujący płacą takie same podatki wynikające z przepisów, jakim prawem ktoś rości sobie tutaj, że jemu się należy coś więcej, bo ma dzieci?
    Wprowadzili te wszystkie ulgi podatkowe na dzieci i dodatki i co, rodzi się więcej dzieci?
  • #43 21762701
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6790
    Pomógł: 555
    Ocena: 1233
    Nepto napisał:
    jaki to świat zły i podły.

    Nie no pewnie, świat jest kolorowy, motyli i kwiatuszki, kraina mlekiem i miodem płynąca xD
    Wszyscy jeździmy na wakacje na Bora Bora, śmigamy w pełni sprawnymi Bentleyami i popijamy drinki z palemką.
    Prawda jest taka, że życie to pierniczona loteria, bo ani nie wybierasz genów, ani rodziców, ani tego czy będziesz miał dobry start czy zły.
    Nie wmówisz mi, że przeciętny Jacek z twarzą jak betoniarka ma w życiu łatwiej niż głupia, acz ładna kobitka.
    Nie wmówisz mi, że przystojniak nie ma w życiu łatwiej jak statystyczny Kowalski.
    Nie wmówisz mi, że obciążenia genetyczne to fikcja i nie wmówisz mi, że każdy jeden jest w stanie dość od zera do milionera - bo jest za dużo czynników, które muszą zaskoczyć, żeby to się udało - oczywiście ten "milion" to przez palce, bo dzisiaj to większość pokolenia lat 70-80 ma wartość miliona w postaci domu kupionego za "grosze" w porównaniu do czasów dzisiejszych.
    Ot głupim przykładem może być mój przyjaciel, który 15 lat temu kupił mieszkanie za ćwierć miliona, a obecnie sprzedał za 1.33M - fajnie zarobić milion na nomen omen używanym przedmiocie, w który nie wtopiłeś nawet ułamka tej kwoty na remont czy utrzymanie, prawda? Przez 15 lat pensje tak się zmieniły, że on te ćwierć miliona spłacił zamiast 30, w 13 lat. Tak, Ci co brali hipotekę w tamtych czasach wyszli OSTRO na plus.
    Nie wmówisz mi więc, że nie urodziłem się "w złym momencie" czy "w złych czasach" - bo ja przyszedłem na zabetonowany rynek, napompowaną bańkę nieruchomości i rewolucję AI. No i jeszcze wojna za granicą, do której usilnie nas próbują wciągnąć - żyć nie umierać, dobry kolorowy świat, gdzie 500km od Ciebie giną ludzie.
  • REKLAMA
  • #44 21762748
    Ktoś_tam
    Poziom 40  
    Posty: 5321
    Pomógł: 504
    Ocena: 2873
    KOCUREK1970 napisał:
    Co to jest za argument, że komukolwiek należą się ulgi podatkowe, bo ma dzieci?
    Argument z czapy.
    Ulgi podatkowe winny wynikać tylko i wyłącznie z faktu, że ktoś pracuje.
    Bo teraz doszliśmy do preferencji, że niepracujący konkubent wraz z niepracującą konkubiną, mającą dziesiątkę natrzaskanych dzieci, są dla państwa lepsi niż ja.

    Aby mieć ulgę podatkową trzeba te podatki odprowadzać, czyli trzeba pracować lub mieć inny przychód legalny. Jakby co, to od 800 plus nie da się uzyskać ulgi podatkowej bo jej nie uwzględnia się w picie.

    Dodano po 21 [minuty]:

    OPservator napisał:
    Nepto napisał:
    jaki to świat zły i podły.

    Nie no pewnie, świat jest kolorowy, motyli i kwiatuszki, kraina mlekiem i miodem płynąca xD
    Wszyscy jeździmy na wakacje na Bora Bora, śmigamy w pełni sprawnymi Bentleyami i popijamy drinki z palemką.
    Prawda jest taka, że życie to pierniczona loteria, bo ani nie wybierasz genów, ani rodziców, ani tego czy będziesz miał dobry start czy zły.
    Nie wmówisz mi, że przeciętny Jacek z twarzą jak betoniarka ma w życiu łatwiej niż głupia, acz ładna kobitka.
    Nie wmówisz mi, że przystojniak nie ma w życiu łatwiej jak statystyczny Kowalski.
    Nie wmówisz mi, że obciążenia genetyczne to fikcja i nie wmówisz mi, że każdy jeden jest w stanie dość od zera do milionera - bo jest za dużo czynników, które muszą zaskoczyć, żeby to się udało - oczywiście ten "milion" to przez palce, bo dzisiaj to większość pokolenia lat 70-80 ma wartość miliona w postaci domu kupionego za "grosze" w porównaniu do czasów dzisiejszych.
    Ot głupim przykładem może być mój przyjaciel, który 15 lat temu kupił mieszkanie za ćwierć miliona, a obecnie sprzedał za 1.33M - fajnie zarobić milion na nomen omen używanym przedmiocie, w który nie wtopiłeś nawet ułamka tej kwoty na remont czy utrzymanie, prawda? Przez 15 lat pensje tak się zmieniły, że on te ćwierć miliona spłacił zamiast 30, w 13 lat. Tak, Ci co brali hipotekę w tamtych czasach wyszli OSTRO na plus.
    Nie wmówisz mi więc, że nie urodziłem się "w złym momencie" czy "w złych czasach" - bo ja przyszedłem na zabetonowany rynek, napompowaną bańkę nieruchomości i rewolucję AI. No i jeszcze wojna za granicą, do której usilnie nas próbują wciągnąć - żyć nie umierać, dobry kolorowy świat, gdzie 500km od Ciebie giną ludzie.

    Nie narzekaj, z mieszkaniami zawsze był problem, albo ich nie było albo były drogie, albo to i to. Na to kim jesteś masz pewien wpływ. Możesz iść do jakieś szkoły branżowej (zawodówka) i rzucać kamieniami w szkole albo się lepiej kształcić.
    Spytaj się starszych ludzi jak wyglądało życie po wojnie w zburzonych miastach albo wsiach. Spytaj się ludzi jak wyglądało ich życie podczas transformacji ustrojowej gdzie jeden zakład po drugim upadał, a ludzie jak już dostawali pieniądze to były nic nie warte, poza tym dostawali wynagrodzenie nawet z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Spytaj się jak wyglądało BHP w firmach lub praca w polu jak jeszcze ciągników było. Spytaj się ludzi jak uczyli się przy świeczkach lub lampie naftowej. Tak, to nie są odległe czasy na wsi.
    Spytaj się ludzi ile czekali na telefon lub mieszkanie. Spytaj się ludzi o dostępność towarów w sklepie i ich cenę np ile przeciętnych pensji kosztował zwyczajny telewizor. Spytaj się ludzi jak wyglądała przestępczość w Polsce w latach 90, ta zwyczajna i ta mafijna.
    W innym temacie narzekasz na wysokie OC. Spytaj się ludzi kto miał powiedzmy 40 lat temu samochód od kilku lat tak jak ty masz, a masz podobno mniej niż 26 lat obecnie. Spytaj się kto miał w tym wieku mieszkanie. Więc nie narzekaj.
    Wy młodzi tego nie rozumiecie bo macie wszystko pod nos podstawione, musicie mieć wszystko na już a jak nie macie to jest wielki żal na ten świat.
  • #45 21762824
    KOCUREK1970
    Specjalista Sieci, Internet
    Posty: 35487
    Pomógł: 3838
    Ocena: 5440
    Ktoś_tam napisał:
    Jakby co, to od 800 plus nie da się uzyskać ulgi podatkowej bo jej nie uwzględnia się w picie.

    A szkoda i to bardzo szkoda.
    Teraz ten, co pracuje i ma jedno dziecko, jest frajerem względem rodziny niepracujących konkurentów, którzy mają 10 dzieci.

    W sumie to po co pracować – założyć patologiczną, przemocową i pijącą związek nieformalny, natrzaskać sporą gromadkę dzieci i żyjesz jak w pączku w maśle.
    Wstajesz sobie o 12:00 w południe, zero zmartwień, gmina zapłaci ci za prąd, gmina kupi węgiel do ogrzewania domu, gmina wykupi ci obiady.
    Eldorado i zero zmartwień i tak do końca życia, bo zawsze jakiś nowy dzieciak może pojawić się na świecie.

    A ty, pracujący frajerze, będziesz się zastanawiał, czy dasz radę dojechać do pracy, czy masz za co kupić bilet na autobus, czy pociąg, albo zatankować samochód, żeby do pracy dojechać, czy masz zdrowie, żeby zasuwać po 12 godzin dziennie, czy masz z kim i gdzie zostawić dzieciaka, jak jedziesz do pracy...

    Na Białorusi świetnie to rozwiązali.
    Pracujesz, jakoś w miarę normalnie żyjesz.
    Nie pracujesz, to wsparcie finansowe od państwa masz tylko przez sześć miesięcy. Potem, nadal nie pracujesz, to wszystkie twoje rachunki życiowe idą o 100% do góry i co każde sześć miesięcy twojego niepracowania twoje rachunki idą do góry o kolejne 100%.
    Można się zabrać za patologię, no można, ale to trzeba chcieć.
  • #46 21762857
    karolark
    Poziom 42  
    Posty: 14351
    Pomógł: 701
    Ocena: 2486
    KOCUREK1970 napisał:
    Pracujesz, jakoś w miarę normalnie żyjesz.
    Nie pracujesz, to wsparcie finansowe od państwa masz tylko przez sześć miesięcy. Potem, nadal nie pracujesz, to wszystkie twoje rachunki życiowe idą o 100% do góry i co każde sześć miesięcy twojego niepracowania twoje rachunki idą do góry o kolejne 100%.
    Można się zabrać za patologię, no można, ale to trzeba chcieć.


    Jaki byłby kwik poprawnościowych 😭
    Jest to proste ale żadna partia nie podejmie takiej decyzji bo opozycja by wygrała i na odwrót
    Oczywiście pomoc dla niepełnosprawnych itd
    Ale tzw "kaleką" może pracować 😸 sam wiem po sobie 🤔
  • #47 21762867
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6790
    Pomógł: 555
    Ocena: 1233
    @Ktoś_tam Jak już czytasz inne tematy, to zagłęb się w nie troszkę, a nie po łebkach - jestem rocznik 98, mam 27 lat, nie poniżej 26 i nigdzie tego nie pisałem, zaś wielokrotnie pisałem, że jestem rocznik 98 😹

    Mieszkanie "kupowałem" ja - ja oglądałem, ja negocjowałem, ja wykonywałem przelew - w imieniu narzeczonej, która dostała pieniądze w spadku po dziadku - żadne z nas magicznie nie wyczarowało ćwierć miliona oszczędności - i o tym również pisałem w jednym z tematów.

    Tak, narzekam na wysokie OC - bo w cywilizowanych krajach OC jest na kierowcę, nie na pojazd. U nas nawet bez obaw nie możesz koledze auta pożyczyć, bo poleci po TWOICH zniżkach.

    Myślisz że BHP obecnie jest? Może w korpo, choć pewnie i tam jest brane przez palce. O opóźnieniach to mi nie mów, bo przez covida pół roku minęło zanim wpadł przelew. To nie był znak tamtych czasów - to jest właśnie znak szukania oszczędności gdzie popadnie - żeby prezes mógł spłacić ratę za nowego Mercedesa AMG 😹

    Nie dyskutujcie w sprawie mieszkań, bo naprawdę
    Nepto napisał:
    zupełnie się nie znając zalewasz się łzami

    Ciężko poszukać informacji, ile wynosiła kiedyś pensja i koszt przeciętnego mieszkania, a ile wynosi teraz? To są miażdżące różnice na korzyść pokolenia, które sukcesywnie rujnuje nam, młodym, kraj. Bo to my jesteśmy mniejszością, jesteśmy w niżu demograficznym, bo WY wybieraliście kariery, zamiast robić dzieci, do czego to NAS zachęcacie - znowu z pobudek egoistycznych - bo nie będzie komu zaiwaniać na wasze emeryturki.

    Ktoś_tam napisał:
    Wy młodzi tego nie rozumiecie bo macie wszystko pod nos podstawione

    No teraz to mnie rozbawiłeś 😹😹😹
  • #48 21762897
    roman106
    Poziom 28  
    Posty: 1379
    Pomógł: 101
    Ocena: 238
    OPservator napisał:
    Tak, narzekam na wysokie OC - bo w cywilizowanych krajach OC jest na kierowcę, nie na pojazd

    A UK/IE, to cywilizowane kraje? Bo OC jest na kierowcę i jego samochód. Mając swoje ubezpieczenie nie możesz jeździć innym samochodem (są wyjątki), ktoś inny nie może jeździć Twoim, nawet Twoje dziecko. Co do stawek, to niskie są, młody kierowca może dostać €6tys., a były przypadki ofert powyżej 12 tys. Ja kiedyś dostałem ofertę przedłużenia z 600€ na 2400€, oczywiście bez żadnych szkód. Ot tak, bo wolna amerykanka. Oczywiście znalazłem taniej. Nie ma tu czegoś takiego jak trzymanie się swojego ubezpieczyciela, no chyba, że chcesz płacić dużo więcej. Ubezpieczycielom nie zależy na zachowaniu klienta, zależy im na podnoszeniu stawek, bo może klient nie zauważy, że jest podwyżka i zaakceptuje.

    - Dlaczego moja stawka tyle wzrosła?
    * bo to nowy samochód,
    * bo to stary samochód,
    * bo w zeszłym tygodniu padał deszcz,
    * bo w zeszłym tygodniu nie padało.

    Różne głupoty wymyślają.
  • #49 21762901
    KOCUREK1970
    Specjalista Sieci, Internet
    Posty: 35487
    Pomógł: 3838
    Ocena: 5440
    karolark napisał:
    Jest to proste ale żadna partia nie podejmie takiej decyzji bo opozycja by wygrała i na odwrót

    Bo co to jest za demokracja, gdzie każdy ma swoje zdanie :D
    karolark napisał:
    Ale tzw "kaleką" może pracować 😸 sam wiem po sobie 🤔

    No ja też z "tych" - witam w klubie.
    Nie dostał kolega pisemka od ZUS-u, że zabiorą Koledze rentę, bo pracując, przekracza kryteria dochodowe?
    By tyle może jedynie zrobić państwo polskie tym, którzy chcą pracować niezależnie od okoliczności.
    Bo wiesz:
    - pracujesz, toś frajer,
    - pracujesz, to jesteś idiotą,
    - pracujesz, to państwo polskie goli ci 60% dochodów.
    Pewnie jeszcze masz orzeczenie o stopniu znacznym kalectwa, to już w ogóle przebierasz w ofertach pracy - kariera i PEFRON, wszystko dla Ciebie.
    Czekają owocowe czwartki, kwiatowe środy i nieformalne piątki...
    Jak idziesz ulicą, to dzieciaki Ci się kłaniają i szepcą do siebie "ten to żyje, ten to ma hajsu jak polityk na emigracji, lokalny bonzo, warto z nim trzymać".
    A kiedy witają się z Tobą słownie, to mówią "bondziorno Padre, capo di tutti capi", a Ty łaskawie im pozwalasz pocałować Twoją dłoń :D
  • #50 21763063
    Nepto
    Poziom 24  
    Posty: 564
    Pomógł: 57
    Ocena: 246
    KOCUREK1970 napisał:
    Co to jest za argument, że komukolwiek należą się ulgi podatkowe, bo ma dzieci?

    Takim samym prawem, które ustala, że np. VAT na żywność to 5 czy 8% a na telewizory to 23%.

    KOCUREK1970 napisał:
    Ulgi podatkowe winny wynikać tylko i wyłącznie z faktu, że ktoś pracuje.

    No dokładnie, posiadanie dzeci to pewnego rodzaju wysiłek, rodzaj pracy przydatnej całej społeczności.

    KOCUREK1970 napisał:
    Skoro jest 800 zł na dziecko, dlaczego nie ma 800 zł na trawnik?

    Cywilizacja ludzka już tysiące lat temu zauważyła, że lepiej żyć w państwie silniejszym niż słabszym. A państwo silniejsze to takie, które ma więcej obywateli a nie więcej trawy.

    OPservator napisał:
    Wszyscy jeździmy na wakacje na Bora Bora, śmigamy w pełni sprawnymi Bentleyami i popijamy drinki z palemką.

    Wygląda na to, że Twoim problemem są jakieś serialowe wyobrażenia o tym, czym jest szczęśliwe życie. Dlaczego uważasz, że pojeżdżenie sobie Bentleyem miałoby kogoś uczynić szczęśliwym? Dlaczego uważasz, że dobre wakacje to te spędzone na Bora Bora?

    OPservator napisał:
    Prawda jest taka, że życie to pierniczona loteria, bo ani nie wybierasz genów, ani rodziców, ani tego czy będziesz miał dobry start czy zły.

    Żyjąc współcześnie w Polsce już wyprzedziłeś około 85% światowej populacji jeśli chodzi o warunki startu życiowego. Gratulacje, a teraz wykorzystaj tą szansę.

    OPservator napisał:
    Nie wmówisz mi więc, że nie urodziłem się "w złym momencie" czy "w złych czasach" - bo ja przyszedłem na zabetonowany rynek, napompowaną bańkę nieruchomości i rewolucję AI.

    Wczoraj jechałem pociągiem. W tym samym wagonie siedziała grupka studentów. Dziewczyna najpierw ponarzekała na trudności z dokańczaniem pracy magisterskiej a potem rozmowa przeszła na temat startupu, który robią. Zapadło mi w pamięć jedno jej zdanie "Kurcze, myślałam, że to będzie taka trochę zabawa, a my tu zakładamy już spółkę w Stanach Zjednoczonych".
    Nigdy wcześniej Polacy nie mieli tak szerokich możliwości zarabiania i uczestniczenia w tworzeniu dóbr i zasobów. Tak, rynek nieruchomości jest jedną wielką patologią, sztucznie pompowaną przez fundusze inwestycyjne i u nas państwowe dotacje dla deweloperów. Ale sytuacja wygląda podobnie w wielu krajach świata, nawet takich fajnych jak np. Australia.

    OPservator napisał:
    gdzie 500km od Ciebie giną ludzie.

    Wpływa to w jakikolwiek sposób na Twoje życie? Ludzie ginęli, giną i będą ginąć w różnych wojnach. W latach 90 tych to była Jugosławia, ludobójstwo w Rwandzie to 800 tys. - 1 milion ofiar, więcej niż wszystkich zabitych do tej pory po obu stronach w napaści Rosji na Ukrainę.
  • REKLAMA
  • #51 21763089
    KOCUREK1970
    Specjalista Sieci, Internet
    Posty: 35487
    Pomógł: 3838
    Ocena: 5440
    Nepto napisał:
    Takim samym prawem, które ustala, że np. VAT na żywność to 5 czy 8% a na telewizory to 23%.

    Czyli różnicujemy obywateli, zależnie od potrzeb politycznych.
    Czy to nie czasem prawo stanowi, że każdy obywatel względem prawa jest równy, równo i uczciwie traktowany?
    Nepto napisał:
    No dokładnie, posiadanie dzeci to pewnego rodzaju wysiłek, rodzaj pracy przydatnej całej społeczności.

    To niech to będzie ulga dla pracujących, a nie dawanie wszystkim kasy do łapy.
    I dlatego tylko lekarze mają składać zobowiązanie, że po zakończeniu szkół, przez 10 lat nie wyjadą z Polski, bo wszyscy żeśmy w nich inwestowali.
    Zatem i owe dzieci, albo ich rodzice, winni złożyć oświadczenia, że po uzyskaniu pełnoletności owe dzieci z Polski nie wyjadą.
    Równe i sprawiedliwe zobowiązanie, czy znowu symetryzm?
    Nepto napisał:
    Cywilizacja ludzka już tysiące lat temu zauważyła, że lepiej żyć w państwie silniejszym niż słabszym. A państwo silniejsze to takie, które ma więcej obywateli a nie więcej trawy.

    I mamy więcej tych dzieci, czy dokładamy nowy park narodowy, co by ptaszkom nie działała się krzywda?
  • #52 21763115
    Ktoś_tam
    Poziom 40  
    Posty: 5321
    Pomógł: 504
    Ocena: 2873
    OPservator napisał:
    @Ktoś_tam Jak już czytasz inne tematy, to zagłęb się w nie troszkę, a nie po łebkach - jestem rocznik 98, mam 27 lat, nie poniżej 26 i nigdzie tego nie pisałem, zaś wielokrotnie pisałem, że jestem rocznik 98 😹

    Mieszkanie "kupowałem" ja - ja oglądałem, ja negocjowałem, ja wykonywałem przelew - w imieniu narzeczonej, która dostała pieniądze w spadku po dziadku - żadne z nas magicznie nie wyczarowało ćwierć miliona oszczędności - i o tym również pisałem w jednym z tematów.

    Tak, narzekam na wysokie OC - bo w cywilizowanych krajach OC jest na kierowcę, nie na pojazd. U nas nawet bez obaw nie możesz koledze auta pożyczyć, bo poleci po TWOICH zniżkach.

    Myślisz że BHP obecnie jest? Może w korpo, choć pewnie i tam jest brane przez palce. O opóźnieniach to mi nie mów, bo przez covida pół roku minęło zanim wpadł przelew. To nie był znak tamtych czasów - to jest właśnie znak szukania oszczędności gdzie popadnie - żeby prezes mógł spłacić ratę za nowego Mercedesa AMG 😹

    Nie dyskutujcie w sprawie mieszkań, bo naprawdę
    Nepto napisał:
    zupełnie się nie znając zalewasz się łzami

    Ciężko poszukać informacji, ile wynosiła kiedyś pensja i koszt przeciętnego mieszkania, a ile wynosi teraz? To są miażdżące różnice na korzyść pokolenia, które sukcesywnie rujnuje nam, młodym, kraj. Bo to my jesteśmy mniejszością, jesteśmy w niżu demograficznym, bo WY wybieraliście kariery, zamiast robić dzieci, do czego to NAS zachęcacie - znowu z pobudek egoistycznych - bo nie będzie komu zaiwaniać na wasze emeryturki.

    Ktoś_tam napisał:
    Wy młodzi tego nie rozumiecie bo macie wszystko pod nos podstawione

    No teraz to mnie rozbawiłeś 😹😹😹

    1. Nie wszystko czytam, może obił mi się temat z zeszłego roku. Wielka mi różnica 26 czy 27 lat.
    2. Obejrzyj stare filmy dokumentalne zobaczysz jakie było BHP i porównaj z dzisiejszym.
    3.
    Kariery mówisz. Ok, masz 27 lat, może napisz jak tam z dzietnoscią wśród twoich kolegów lub koleżanek i czy bardzo się różni od oficjalnych statystyk.Piramida wieku ludności Polski na dzień 30 czerwca 2025 r. według płci i grup wiekowych
    Dla równego rachunku zobacz ilu jest obecnie 60-latków i ile mieli dzieci (obecni 30-latkowie). Następnie zobacz jak tam wypada twoje pokolenie czyli ci 30-latkowie i ile mają dzieci.
    Tylko nie mów mi że masz 27 lat a nie 30, tu nie ma różnicy.
    Nie pisz też że kiedys było łatwiej bo łatwiej było z mieszkaniami. Zobacz ile było dzieci zaraz po wojnie (dzisiejsi 70-latkowie) i porównaj z danymi dotyczącymi mieszkań po wojnie i ich standardów. Ty się lepiej martw o swoją emeryturę a nie o moją, bo ja jakąś tam będę miał, ale patrząc po tym wykresie co wstawiłem to twoja emerytura może starczy na waciki.
    Jeśli chodzi o mieszkania to po swoim a właściwie narzeczonej przykładzie wasze pokolenie w dużej mierze będzie korzystać ze spadków. Od dłuższego czasu więcej ludzi umiera niż się rodzi. Moje pokolenie tak nie miało, rodzice mieli średnio więcej niż 2 dzieci.
  • #53 21763123
    Nepto
    Poziom 24  
    Posty: 564
    Pomógł: 57
    Ocena: 246
    KOCUREK1970 napisał:
    Czyli różnicujemy obywateli, zależnie od potrzeb politycznych.
    Czy to nie czasem prawo stanowi, że każdy obywatel względem prawa jest równy, równo i uczciwie traktowany?

    Nie wiem, w jaki sposób doszedłeś do wniosku, że ktoś jest nierówno traktowany.
    Każdy obywatel, niezależnie od potrzeb politycznych płaci 8% VAT na żywność i 23% na telewizor.
    Obywatele są równo traktowani, natomiast to nie oznacza np. równych stawek podatkowych albo nieistnienia ulg podatkowych.

    KOCUREK1970 napisał:
    To niech to będzie ulga dla pracujących, a nie dawanie wszystkim kasy do łapy.

    Jaka to różnica? W pewnym sensie państwo podpisuje kontrakt z obywatelem - ty wychowujesz dziecko, my dajemy ci kasę na jego wychowanie. Jeśli policzyć wszystkie wydatki związane z rodziną, to i tak te pieniądze wracają do obiegu przez wydatki na dziecko.

    KOCUREK1970 napisał:
    I mamy więcej tych dzieci, czy dokładamy nowy park narodowy, co by ptaszkom nie działała się krzywda?

    Niestety nie jest to jedyna zła inicjatywa, ale na temat obecnego rządu nie chcę się tutaj wypowiadać bo i tak dryfujemy dość daleko od głównego tematu wątku.
  • #54 21764238
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #55 21764722
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6790
    Pomógł: 555
    Ocena: 1233
    _________ napisał:
    85% tych "dziwnych" ofert.

    Żeby tylko 85% :D
    Moim ulubionym typem jest minimalna na pierwsze 3 miesiące, a jak się sprawdzisz to "pomyślimy".
    O jakichkolwiek widełkach też możesz zapomnieć, wiadomo - korpo jest np. gotowe za serwisanta położyć 8k netto, ale po co wyskakiwać przed szereg, jak zaraz się znajdzie taki za 5kę czy nawet taniej.
    Ja aktywnie szukam alternatywy w fachu, jak nie pójdzie, to te same pieniądze z lepszymi warunkami i hhehehehe benefitami mam poza branżą od ręki.
  • #56 21764762
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #57 21764829
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6790
    Pomógł: 555
    Ocena: 1233
    @3 Ja już mam ofertę 2400 netto wyższą niż zarabiam obecnie, tyle że nie jest w branży - oczywiście przed podjęciem decyzji dam szefowi znać, żeby miał szansę mnie zatrzymać - albo znaleźć drugiego jelenia za pieniądze, za które pracuję obecnie.

    Praca w sensie pracy niczym się od obecnej nie różni tak naprawdę, teraz robię nadgodziny, weekendy, święta, zależy jak wezwie - tam mam 3 zmiany, ale za święta i weekendy mam płacone ekstra, nie to co tutaj. Do tego mam bare-minimum jeśli chodzi o benefity, czyli multisport - czego obecna firma mi nie oferuje. Do tego zamiast zleceniówki mam UoP, a więc i płatny urlop - dla mnie bajka, szanse że obecna firma o mnie zawalczy oceniam na jakieś 40-60% - bo znam fach, mam spore doświadczenie, a przede wszystkim - znam naszych klientów, ich potrzeby i nie marudzę jak trzeba po godzinach podjechać, bo klientowi się nie spina wstrzymanie pracy na 2-3 godziny, żeby informatyk zrobił porządek. Na wszelkie awarie też jeżdżę bez zbędnego gadania.
    Złoty pracownik, zapier... nicza i nie marudzi - może jednak warto dołożyć, i go przy sobie zatrzymać? ;)

    Zmiana branży i akurat te 2400 netto robią mi jeszcze jedną różnicę - mogę faktycznie otworzyć działalność na małym ZUS i powolutku sobie działać w temacie - może wyjdzie, może nie - w razie czego będę mógł zamknąć firmę i nie będzie to mnie jakoś mocno bolało.
  • #58 21764841
    rafels
    Poziom 26  
    Posty: 721
    Pomógł: 69
    Ocena: 166
    OPservator napisał:
    Złoty pracownik, zapier... nicza i nie marudzi - może jednak warto dołożyć, i go przy sobie zatrzymać?

    Niestety, wielu się zdziwiło. Taki pracownik jest złoty jedynie dla bezpośredniego przełożonego. Natomiast firmami rządzą inni, dla których liczą się pieniądze. I dla nich złoty pracownik to taki, który pobiera mało złotych. I to, że po odejściu doświadczonego pracownika na jego miejsce zostanie zatrudniony nowy, mniej wydajny, będzie tylko problemem tego bezpośredniego przełożonego. On będzie rozliczany z efektywności działu. Natomiast księgowi i HR wykażą się w takim przypadku oszczędnościami.
    Tak, l to jest krótkowzroczne myślenie. Ale niestety w większości ludzie obsadzeni w drzewie zarządzania nie kierują się długotrwałym dobrem firmy, a jedynie swoim tymczasowym dobrem.

    W mniejszych firmach zarządzanych bezpośrednio przez prezesów jest podobnie. Zdarza się, że bardzo doświadczeni ludzie, mamieni widzą stałej współpracy, są zatrudniani za rynkowe, godziwe pieniądze, tylko na chwilę, żeby rozwiązać problemy, z którymi nie radzą sobie tańsi zatrudnieni w firmie. Po zrealizowaniu projektu czy rozwiązaniu problemów, pracownik jest zmuszany do odejścia, najczęściej przez redukcję wynagrodzenia.
  • #59 21764843
    karolark
    Poziom 42  
    Posty: 14351
    Pomógł: 701
    Ocena: 2486
    Zmiana profesji tym moim zdaniem żaden problem.
    Zrezygnowałem z elektroniki na rzecz basenów
    Działalność mam od "zawsze" jak się zagłębiłem w technologię basenowa to się okazało że tam sterowania i automatyki dużo i drogiej
    Klienci też inna półka 😸
    Także warto ryzykować.
  • #60 21764846
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6790
    Pomógł: 555
    Ocena: 1233
    @rafels Widzisz, problemem w Twojej analizie osoby jest to, że jak wspomniałem - pracuję w typowym januszexie - mój przełożony to bezpośrednio prezes/właściciel spółki. Ale zwróciłeś mi uwagę na fajny aspekt.
    rafels napisał:
    Zdarza się, że bardzo doświadczeni ludzie, mamieni widzą stałej współpracy, są zatrudniani za rynkowe, godziwe pieniądze, tylko na chwilę, żeby rozwiązać problemy, z którymi nie radzą sobie tańsi zatrudnieni w firmie. Po zrealizowaniu projektu czy rozwiązaniu problemów, pracownik jest zmuszany do odejścia, najczęściej przez redukcję wynagrodzenia.

    Może więc po prostu powinienem złożyć listownie i mailowo informację, że po wygaśnięciu umowy jej nie przedłużam i tyle.
    Do odważnych świat należy, różnica w przychodach od razu pokryje mi koszta JDG, więc tak naprawdę można powiedzieć, że dostałem darmową szansę od losu na sprawdzenie swojego pomysłu.
REKLAMA