Jestem w trakcie planowania instalacji kozy do 30 m² domku drewnianego (ocieplonego wełną). Najtrudniejszym dla mnie elementem jest przejście przez ścianę. Drewniana, sucha ściana i komin 500°C. Gotowe, izolowane przejścia przez ściany są raczej przeznaczone do ścian murowanych, a jedyne, co dobrego znalazłem, to ogromny kominowy rękaw izolacyjny, ale to 1 500 zł, a jednak zależy mi na dużo mniejszych kosztach. Jak widzę te różne, zwykłe przejścia, które mają 3 cm wełny, to może nawet lepszym rozwiązaniem byłoby to zrobić samemu? Koza, którą wybrałem, ma komin Fi 130 mm, owinąć tę rurę kilkoma warstwami wełny kominowej, nawet 10 cm, i na to druga, większa rura. To ma sens i jest bezpieczne? Jakie wy rozwiązania stosujecie oraz jak rozwiązać w tym przypadku szczelność, bo jednak rura wychodzi na zewnątrz, co z deszczem? (teoretycznie jest to pod dachem, ale jednak coś chyba może ściekać, a raczej nie mogę użyć pianki z powodu temperatury) Dodam, że kominem zamierzam wyjść przez ścianę, blisko sufitu.
Może rozważ opcję: rura w rurze. Wykonać to można z nierdzewki lub ze stali czarnej do kominów. W necie są oferty krótkich odcinków 25–50 cm takich rur. Jeśli masz 130, to daj po 5–6 cm wełny jako otoczkę i szukaj rury 250 jako zewnętrznej. Jako denka zaślepiające ww wełnę (by np. ptaki nie wyrywały) dałbym siatkę alu rozciąganą - wycięte pierścienie.
Kolego, zastanów się. Rura kominowa może się rozgrzewać do czerwoności i osiągać temperaturę 500–600°C. Wydaje Ci się, że 1500 zł za odpowiedni rękaw to za dużo, a na ile wyceniasz ten domek oraz swoje życie.
Mam kolegę. Postawił dom drewniany, ale komin systemowy ceramiczny, ale pseudofachowiec robiący zabudowę kominka okazał się cymbałem i z tyłu kominka nie zrobił izolacji pomiędzy tym kominkiem a drewnianą ścianą. Dał tam tylko zwykłą płytę z wełny mineralnej.
O ile wełna taka izoluje termicznie, ale ciepło i tak przenika poprzez tą wełnę i jeżeli po drugiej stronie nie ma luki wentylacyjnej i to ciepło nie jest odprowadzane, a za drewnianą ścianą jest kolejna warstwa izolacyjna z wełny i to jeszcze grubsza to ciepło się kumuluje w drewnie i z czasem drewno osiągnie wysoką temperaturę.
Nawet jak ten cymbał robił tę zabudowę to mu zwróciłem uwagę i zacząłem to tłumaczyć, że powinien postawić ściankę murowaną, choćby z gazobetonu, pozostawiając lukę wentylacyjną pomiędzy tą ścianką, a drewnem i dopiero do tej ścianki przykleić płyty izolacyjne. Ale gość wyskoczył na mnie z pyskiem. Kolega stwierdził, że chyba tamten wie co robi.
Kolega zrobił imprezę, zaprosił rodzinę i znajomych. Wypili trochę piwa i po libacji poszli spać na poddasze, a na parterze paliło się w kominku.
W nocy drewniana ściana za kominkiem się zapaliła. Na szczęście kolega się obudził, bo go spiął mocz. Zrobił wszystkim pobudkę. Dom gasiło kilka jednostek straży pożarnej. Na szczęście dom się nie spalił, ale mało brakowało. Gdyby kolegi nie przycisło, aby iść do ubikacji, to prawdopodobnie czad dotarłby na poddasze i nikt już by się nie obudził i wszyscy spłonęliby w pożarze.
Po pierwsze, jeżeli już upierasz się na taką kozę, to musisz zachować odpowiednie odległości od elementów łatwopalnych i/lub dobrze je zabezpieczyć przed promieniowaniem cieplnym oraz gorącym powietrzem.
Następnie zabezpieczyć ściany odpowiednim materiałem odpornym na wysoką temperaturę, a jednocześnie tworzącą barierę izolującą termicznie.
Do kozy trzeba zastosować specjalny komin żaroodporny, ocieplony.
Najlepiej byłoby postawić na zewnątrz komin murowany z ocieplonym wkładem ceramicznym. Ale równie dobrze można zastosować komin ocieplony ze stali żaroodpornej.
Ocieplenie komina ma dwie role:
1. Odizolowanie ciepła od otoczenia, aby uniknąć pożaru.
2. Poprawić ciąg kominowy, tzw. cug. Bez tego ocieplenia można się zaczadzić.
Poza tym nie możesz poprowadzić wysoko pod sufit rury spalinowej bez ocieplenia, bo ciepło może zapalić sufit, gdyż ciepło będzie się unosić do góry i kumulować ponad tą rurą.
Trzeba by sufit oraz ścianę za rurą zabezpieczyć odpowiednimi płytami izolacyjnymi, np. wermikulitowymi lub krzemianowo-wapniowymi.
Zaletą takich piecyków jest to, że wyrzut spalin wymuszony jest wentylatorem, dlatego rura spalinowa ma małą średnicę, nagrzewa się do niewielkich temperatur. Nie potrzeba kominów. Wystarczy tylko wyrzut poprzez ścianę. Owinąć tę rurę wełną mineralną i nasadzić rurę osłonową nierdzewną. Zastosować po obydwu stronach rozety i po sprawie.
Ponadto powietrze może być zasysane z zewnątrz drugą rurą o takiej samej średnicy. Piecyk rozpala się samoczynnie, posiada zabezpieczenia, a ciepło oddawane jest poprzez wyrzut ciepłego powietrza. Obudowa piecyka nagrzewa się do temperatur poniżej 100°C. Czyli nie ma możliwości aby coś się zapaliło od promieniowania. Przy tym taki piecyk ma dużo wyższą sprawność od zwykłej kozy.
Gotowe, izolowane przejścia przez ściany są raczej przeznaczone do ścian murowanych, a jedyne, co dobrego znalazłem, to ogromny kominowy rękaw izolacyjny, ale to 1 500 zł, a jednak zależy mi na dużo mniejszych kosztach.
Na temat tej kozy jeszcze 2 ciekawe tematy tegoż autora z oryginalnymi pomysłami otwarte Link i Link.
Sprzedaż i serwis kas fiskalnych oraz sprzętu towarzyszącego.
Sprzedaż części zamiennych.
Porady tylko na forum!
Pozdrowienia z Podlasia (nie mylić z woj.podlaskim)