logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Budowa lasera na cieczy wg Junyj technik – błędy w adaptacji ZSRR vs. oryginał

andreyatakum 19 Mar 2026 03:29 2223 14

TL;DR

  • Porównuje radziecką adaptację lasera na cieczy z „Junyj technik” z oryginałem z Scientific American z 1970 roku i pokazuje, dlaczego wersja była błędna.
  • Wskazuje kluczowe wpadki: transformator linii TBC zasilany 50 Hz, pominięty kondensator o małej ESL oraz zbyt długie przewody w układzie pompującym.
  • Ta publikacja nie pozwala zbudować nawet lasera zdolnego zapalić zapałkę, ale nadal może zachęcać do nauki fizyki, chemii i matematyki.
  • Na końcu pojawia się praktyczniejsza domowa konstrukcja Yun Sothory: lampa ksenonowa z aparatu, rodamina 6G i wysokie napięcie z paralizatora elektrycznego.
Podsumowanie wygenerowane przez AI na podstawie treści dyskusji.
REKLAMA
📢 Słuchaj (AI):
  • W ostatnich czasach laser nie jest już żadną ciekawostką. Jest stosowany prawie wszędzie — nawet w każdym domu można spotkać jakieś urządzenie, w którym działa laser. Jednak podczas mojego wczesnego zainteresowania elektroniką było to coś fantastycznego.
    Już kilka lat po wynalezieniu lasera w literaturze fachowej można było znaleźć opisy konstrukcji amatorskich — nawet w Związku Radzieckim. Ja osobiście pamiętam dwie publikacje na ten temat w czasopiśmie „Junyj technik” („Młody Technik”). Jedna sugerowała samodzielne wykonanie lasera na ciele stałym, druga zaś — na ciele ciekłym.
    W pierwszym przypadku zaproponowano wytworzenie sztucznego rubinu w warunkach domowych za pomocą metody Czochralskiego (chociaż nie pamiętam, aby wspomniano tam o tym nazwisku — dziś wiem o tej metodzie z Wikipedii). Nie udało mi się znaleźć na wsi odpowiednich składników, więc wybrałem laser na ciele ciekłym.
    Po tylu latach już nie pamiętam, w jaki sposób znalazłem komponenty i substancje. Jednak laser nie zadziałał. Dopiero niedawno trafiłem na artykuł, którego autor również poniósł podobną porażkę — i wyjaśnił dlaczego.
    Jak się okazało, publikacja w „Junyj technik” była plagiatem (co było zaskakujące nawet jak na ZSRR!) artykułu z czasopisma Scientific American z 1970 roku. Adaptacja tej konstrukcji na warunki radzieckie była niedokładna i podejrzewam, że jej autor nigdy jej nie wykonał, bo niektóre błędy nie są oczywiste. Ale po kolei…

    Ilustracje przedstawiające schemat i wygląd domowej konstrukcji lasera barwnikowego.


    Porównajmy oryginalny obrazek z obrazkiem z radzieckiego czasopisma. Co ciekawe, radziecki obrazek jest kopią lepszą od oryginału — ale tylko obrazek. Reszta to zbiór absurdów.
    Na przykład w oryginalnym artykule zasilanie wysokiego napięcia do układu pompującego zaleca się uzyskać za pomocą sieciowego transformatora od oscyloskopu. Autor radzieckiej adaptacji natomiast zaproponował zastosowanie transformatora linii (flyback) od telewizora — przynajmniej na to wskazuje schemat, na którym oznaczono TBC (трансформатор выходной строчный).
    W rzeczywistości taki transformator pozwala uzyskać napięcie wystarczające do zapalenia lampy błyskowej, ale pracuje na częstotliwości kilku kiloherców, ponieważ ma rdzeń ferrytowy. Tymczasem na schemacie uzwojenia wejściowe są podłączone do źródła o częstotliwości 50 Hz. Na tej częstotliwości transformatory z rdzeniem ferrytowym nie działają.
    Inna kwestia, której radziecki autor adaptacji nie zauważył, to konieczność stosowania kondensatora o małej indukcyjności pasożytniczej (ESL). W artykule oryginalnym wyraźnie się o tym wspomina. W czasopiśmie radzieckim autor już tego nie zaznaczył, choć ta właściwość jest kluczowa dla laserów na ciele ciekłym — wymagają one bardzo krótkiego czasu pompowania. Co gorsza, radziecki przemysł produkował kondensatory o takich parametrach.
    Autor oryginału zwraca także uwagę, że przewody w układzie pompującym muszą być możliwie jak najkrótsze, aby ograniczyć indukcyjność pasożytniczą. W rosyjskiej wersji artykułu również zabrakło tej wzmianki.
    Wydaje się więc, że albo redakcja czasopisma „Junyj technik” nie była zainteresowana tym, by czytelnicy rzeczywiście zbudowali laser samodzielnie, albo autor adaptacji nie miał pojęcia, o czym pisze.

    Schemat prostownika wysokiego napięcia z mikrosamperomierzem i obwodem wyjściowym


    Nie zwracam uwagi czytelników na oczywistą nawet dla początkujących pomyłkę w schemacie prostownika układu pompującego. Widać ją gołym okiem.
    Czasopismo z tym artykułem znalazłem w szkolnej bibliotece, bo rodzice prenumerowali je dopiero od roku 1976. W bibliotekach dużych miast stron z opisem tego lasera często brakowało, co sugeruje, że temat był bardzo popularny. Przyczyniła się do tego premiera adaptacji filmowej powieści „Hiperboloid inżyniera Garina". W filmie chodzi o wynalazku inżyniera-chemika w rodzaju dzisiejszego lasera, za pomocą którego ten chciał zniszczyć gospodarkę światową i zostać dyktatorem świata. Ale brak stron w czasopiśmie spowodował plotkę, że ktoś z czytelników na podstawie publikacji wykonał laser o gigantycznej mocy i KGB rzekomo wyciągnęło strony ze wszystkich czasopism.
    Jak można wnioskować z tego, co napisałem powyżej, na podstawie tej publikacji nie da się wykonać lasera nawet o znikomej mocy, wystarczającej, żeby zapalić zapałkę. Chociaż ten artykuł daje coś większego — zainteresowanie tematem i chęć do badań. Zachęca do nauki w dziedzinach fizyki, chemii oraz matematyki, bo wykonanie lasera wiąże się z obliczeniami w zakresach wykraczających poza program szkolny.


    Ale na serio — czy naprawdę można zbudować laser na ciele ciekłym w domu? Jak najbardziej. Istnieje wiele publikacji na ten temat, również w języku rosyjskim. W każdym razie, zanim zdecydujemy się na wykonanie lasera, należy po pierwsze poznać podstawy teorii, a po drugie — przejrzeć kilka konstrukcji i wybrać tę, która najlepiej pasuje pod względem dostępności komponentów i przyrządów.
    Musimy też mieć świadomość, że nie chodzi tu o praktyczne zastosowania, lecz raczej o ciekawostkę o wartości edukacyjnej.
    Moją uwagę przyciągnęła konstrukcja autora znanego jako Yun Sothory. W dużej mierze powtarza laser opisany w Scientific American z 1970 roku, ale w znacznie większym stopniu wykorzystuje gotowe elementy.
    Na przykład nie ma potrzeby samodzielnego wykonania lampy pompującej — autor używa lampy ksenonowej od aparatu fotograficznego. Jako ciało czynne stosuje roztwór wodny rodaminy 6G, która używana jest w czerwonych pisakach. Można ją kupić, albo uzyskać z pisaków za pomocą spirytusu.
    Jako źródło wysokiego napięcia do lampy pompującej stosowany jest paralizator elektryczny.
    Problem może pojawić się jedynie przy wykonaniu kondensatora o małej indukcyjności pasożytniczej. Obecnie jestem w trakcie budowy tej konstrukcji. Opis na podstawie doświadczeń oraz ewentualne porady — to temat następnego artykułu.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Offline 
    Elektronik, podróżnik, dziennikarz niezależny
    Specjalizuje się w: komunikacja bezprzewodowa
    andreyatakum napisał 810 postów o ocenie 1135. Mieszka w mieście Antalya. Jest z nami od 2021 roku.
  • REKLAMA
  • #2 21865665
    viayner
    Poziom 43  
    Posty: 10627
    Pomógł: 1563
    Ocena: 2047
    andreyatakum napisał:
    ...
    Moją uwagę przyciągnęła konstrukcja autora znanego jako Yun Sothory. W dużej mierze powtarza laser opisany w Scientific American z 1970 roku, ale w znacznie większym stopniu wykorzystuje gotowe elementy.
    Na przykład nie ma potrzeby samodzielnego wykonania lampy pompującej — autor używa lampy ksenonowej od aparatu fotograficznego. Jako ciało czynne stosuje roztwór wodny rodaminy 6G, która używana jest w czerwonych pisakach. Można ją kupić, albo uzyskać z pisaków za pomocą spirytusu.
    Jako źródło wysokiego napięcia do lampy pompującej stosowany jest paralizator elektryczny.
    Problem może pojawić się jedynie przy wykonaniu kondensatora o małej indukcyjności pasożytniczej. Obecnie jestem w trakcie budowy tej konstrukcji. Opis na podstawie doświadczeń oraz ewentualne porady — to temat następnego artykułu.

    Witam,
    zastosowania lamp wyładowczych nie są nowością, w sumie od tego zaczynano, chodzi o to, aby zapewniła odpowiednią moc przy danej długości fali, ale zasilanie lampy ksenonowej z paralizatora to chyba tekst tygodnia, bardzo mi się podoba i życzę powodzenia w jego realizacji, podobnie jak ekstrakcja niewiadomego "barwnika" z pisaków i używanie go w roztworze alkoholowym - brawo!. Wszystko sobie tu przeczy.
    Kiedyś pamiętam w jakiejś polskiej książce był opis lasera rubinowego nawet do wykonania w domu, a dla tych co nie mają pręta rubinowego w domu była namiastka z prętem z PMMA.
    Pozdrawiam
  • REKLAMA
  • #3 21865716
    zdziwiony
    Poziom 28  
    Posty: 1990
    Pomógł: 64
    Ocena: 302
    Budowa lasera rubinowego była w książce Wojciechowego "Nowoczesne zabawki". Oczywiście zbudowanie czegoś takiego w tamtych czasach czyli lata 70 XX wieku było niemożliwe w warunkach domowych. Natomiast mogłaby się udać budowa lasera azotowego. Laser azotowy
  • REKLAMA
  • #5 21865842
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 810
    Ocena: 1135
    acctr napisał:
    Na schemacie mostek prostowniczy jest źle narysowany.


    Tak, ale to nie jest największy błąd opisu konstrukcji. Nawet początkujący to zauważy, co nie mogę powiedzić o resztę.....
  • #6 21865920
    latajaca_harmonijka
    Poziom 9  
    Posty: 23
    Ocena: 1
    Niesamowita historia, która doskonale oddaje ducha tamtych lat i "romantyzm" pionierskiej elektroniki, gdzie granica między nauką a czystą fantazją bywała bardzo cienka. Próba domowej hodowli rubinu metodą Czochralskiego na podstawie uproszczonego opisu w radzieckim piśmie brzmi dziś jak projekt z pogranicza alchemii, ale to właśnie takie porażki najlepiej uczą pokory wobec technologii i pokazują, jak wielkie znaczenie ma precyzja parametrów fizycznych, których w warunkach amatorskich bez odpowiedniego zaplecza po prostu nie da się utrzymać. Bardzo chętnie poznam szczegóły techniczne tych błędów w adaptacji z Scientific American – czy chodziło o niewłaściwy barwnik w laserze cieczowym, brak odpowiedniej mocy pompowania optycznego, czy może o błędy w samej geometrii rezonatora, które ostatecznie uniemożliwiły uzyskanie akcji laserowej?


    ____________________________
    https://justroll.it/crpg-to-ttrpg
  • #7 21866040
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 810
    Ocena: 1135
    latajaca_harmonijka napisał:
    zy chodziło o niewłaściwy barwnik w laserze cieczowym, brak odpowiedniej mocy pompowania optycznego, czy może o błędy w samej geometrii rezonatora, które ostatecznie uniemożliwiły uzyskanie akcji laserowej?

    Raczej brak odpowiedniej krótkości czasu promienowania lampy pompującej. To jest istonte dla laserów tego typu. Jasne, że nawet mimo błedów w adaptacji oryginalu, dość uporczywy majsterkowiec może uzyskać działania tej lampy, ale promienowania lasera będzie brakować. Podejrzewam, że większość niesczestnych czytelników błędnie uwierzyło, że przyczyna porażki polega na lustrkach lub barwniku, tylko bardzo doświadczone wiedzą, że czas prominowania też jest bardo istotny. Co ciekawe, w ZSRR kondensatory z małą indukcyjnością pasożytną byli produkowane i można było w jakiś sposób ich uzyskać. Ale kto wiedział, że problem może polegaś na tym. W artykułu oryginalnym o tym chodzi i proponowano wykonać kondensator samodzielnie.
  • #8 21866369
    viayner
    Poziom 43  
    Posty: 10627
    Pomógł: 1563
    Ocena: 2047
    Witam,
    latajaca_harmonijka napisał:
    ... Bardzo chętnie poznam szczegóły techniczne tych błędów w adaptacji z Scientific American – czy chodziło o niewłaściwy barwnik w laserze cieczowym, brak odpowiedniej mocy pompowania optycznego, czy może o błędy w samej geometrii rezonatora, które ostatecznie uniemożliwiły uzyskanie akcji laserowej?

    analizuję, bazując na dostarczonych informacjach, jest wiele powodów, że to nie będzie działać, ale barwnik w roztworze z rozpuszczalnikiem, który gasi wszelkie wzbudzenia, jest od razu skazany na porażkę.
    Tak na marginesie to się nazywa laser barwnikowy po polsku, a nie ciekły, taka nazwa wskazywałaby, że za "akcję laserową" odpowiada ciecz.
    Pozdrawiam
  • #10 21866551
    gregor124
    Poziom 29  
    Posty: 1592
    Pomógł: 99
    Ocena: 845
    Całkiem możliwe, że błędy były wprowadzone specjalnie, w końcu nie chodziło o to, aby ktoś takie urządzenie zbudował. A jak ktoś się zorientował, a był na tyle nieostrożny, aby trzymać język za zębami i np. napisał do redakcji, to automatycznie zaczynały interesować się nim służby.
    To były lata 70' więc już zasoby niemieckich jeńców wojennych w roli inżynierów się wyczerpywały.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #11 21866554
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 810
    Ocena: 1135
    viayner napisał:
    Tak na marginesie to się nazywa laser barwnikowy po polsku, a nie ciekły,


    Laser barwinkowy jestraczej rodzajem laseru na cieci. Bo przed napisanie artykułu sprawdziłem w wikipedii, bo jak naprawdę nie wiedziałem odpowiedniego słowa w polskim dla "Лазеры на органических красителях".

    lasery na cieczy
    lasery barwnikowe – ośrodkiem czynnym są barwniki rozpuszczone w nieaktywnym ośrodku przezroczystym, np. rodamina
    lasery chelatowe
    lasery neodymowe

    Ale dziękuję za korektę. W przypadku tego artykułu określenie "laser barwnikowy" wygłąda (dok)ładniej.

    Dodano po 22 [minuty]:

    gregor124 napisał:
    Całkiem możliwe, że błędy były wprowadzone specjalnie, w końcu nie chodziło o to, aby ktoś takie urządzenie zbudował. A jak ktoś się zorientował, a był na tyle nieostrożny, aby trzymać język za zębami i np. napisał do redakcji, to automatycznie zaczynały interesować się nim służby.

    No to chyba przesiada. Na ile pamiętam w ZR twórczość techniczna nie była aż na tyle ograniczona. Co nie mogę powiedzić o innych dziedzinach. Służby "bezpeki" obawiali się raczej ideologicznych "wynalazków" niż fizycznych. Ale w dużej mierze zależało od redaktora technicznogo czasopisma też. Mógł być bezmiernie baczny. To prawda.
  • REKLAMA
  • #12 21866623
    gregor124
    Poziom 29  
    Posty: 1592
    Pomógł: 99
    Ocena: 845
    html
    andreyatakum napisał:
    No to chyba przesiada. Na ile pamiętam w ZR twórczość techniczna nie była aż na tyle ograniczona. Co nie mogę powiedzić o innych dziedzinach. Służby "bezpeki" obawiali się raczej ideologicznych "wynalazków" niż fizycznych. Ale w dużej mierze zależało od redaktora technicznogo czasopisma też. Mógł być bezmiernie baczny. To prawda.

    Przesada? Nie byłbym tego taki pewny.
    Budowa superlasera była czymś w rodzaju "idee fixe" radzieckiej wierchuszki, która w ciągłych omamach upojenia alkoholowego już widziała te tysiące satelitów krążących nad ZSRR, które strącały jedną po drugiej ich rakiety z głowicą jądrową natychmiast po starcie.
    Bardzo dobrze wykorzystał to w latach 80. Ronald Reagan, który, wiedząc od swoich naukowców, że taki laser jest w tamtym czasie niemożliwy do zbudowania, ciągle podsuwali im argumenty, że USA wkrótce taką zdolność nabędzie dzięki w większości fikcyjnemu programowi Gwiezdnych Wojen.
    Na Kremlu tak bardzo się tego bali, że naprawdę uwierzyli, że jest to możliwe, i w rezultacie zaczęli topić miliardy w projekcie takiego lasera, co w efekcie było jedną z ważniejszych przyczyn bankructwa, a w konsekwencji upadku ZSRR.

    A co do statusu "naukowca" w ZSRR to w zasadzie niewiele się różnił od statusu więźnia ;(
    Jeden i drugi był skazany na izolację, no może więzień miał szansę po latach wyjść na wolność.

    Tak więc @andreyatakum ciesz się, że nie odkryłeś tych błędów w tamtym czasie, bo gdybyś jeszcze się tym publicznie pochwalił jak tutaj, to pewnie dziś nie czytalibyśmy twoich w sumie ciekawych artykułów ;)

    Mogło być tak, że jak ktoś napisał do redakcji w sprawie błędu, to mógł być automatycznie podejrzanym o czytanie, dostęp do zakazanej prasy z wrogich państw zachodnich.
    A to już było poważnym przestępstwem ;)
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #13 21867110
    LEDówki
    Poziom 43  
    Posty: 9522
    Pomógł: 1312
    Ocena: 2566
    Ja odkrywam błędy ale nie wzbudza to zainteresowania czytających. Andrey Atakum - transformator linii pracuje na KILKUNASTU kHz, dokładnie na 15625 Hz. Z taką częstotliwością podawane są impulsy odchylania poziomego i nie trzeba być guru, żeby to widzieć.
  • #14 21867153
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 810
    Ocena: 1135
    LEDówki napisał:
    transformator linii pracuje na KILKUNASTU kHz, dokładnie na 15625 Hz


    o tym wspominam w artykułu "ale pracuje na częstotliwości kilku kiloherców,"

    LEDówki napisał:
    i nie trzeba być guru, żeby to widzieć.


    tak, ale to czasopismo jest dedykowane do młodych tecników - nastolatów.
  • #15 21867161
    LEDówki
    Poziom 43  
    Posty: 9522
    Pomógł: 1312
    Ocena: 2566
    Ale to Ty napisałeś kilka kHz zamiast kilkanaście. Tamto ruskie badziewie było napisane na odczepkę i z błędami, które gryzą w oczy. Małolat bez wiedzy tylko by wpadł w koszty. Czy poszukiwacze części byli na celowniku służb specjalnych? Tam wszystko było możliwe.
📢 Słuchaj (AI):

Podsumowanie tematu

✨ Dyskusja dotyczy konstrukcji laserów na ciele ciekłym według publikacji z czasopisma „Junyj technik” („Młody Technik”) z okresu ZSRR. Autor wspomina dwie amatorskie konstrukcje laserów: na ciele stałym, gdzie proponowano domową syntezę sztucznego rubinu metodą Czochralskiego, oraz na ciele ciekłym, którą sam próbował zrealizować. Wspomniane są trudności z dostępem do odpowiednich składników i adaptacją oryginalnych instrukcji z ZSRR, które często zawierały błędy lub niepełne informacje. Temat porusza kwestie techniczne związane z doborem substancji czynnych, układem optycznym i źródłem zasilania. Dyskusja podkreśla różnice między oryginalnymi metodami a ich radzieckimi adaptacjami, wskazując na problemy w praktycznej realizacji laserów ciekłych w warunkach amatorskich.
Podsumowanie wygenerowane przez AI na podstawie treści dyskusji.
REKLAMA