logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Fenomen lampowego brzmienia sprzętu audio, mity i rzeczywistość

andreyatakum 02 Cze 2026 14:00 2934 42

TL;DR LABEL_AI_GENERATED

  • Lampowe brzmienie sprzętu audio konfrontuje popularny mit „ciepłego” dźwięku z wymaganiami Hi‑Fi i pyta, czy lampy nadają się do wiernego odtwarzania muzyki.
  • Sednem jest porównanie wzmacniaczy lampowych i tranzystorowych pod kątem pasma, liniowości oraz THD; lampy wymagają transformatora wyjściowego, który ogranicza parametry.
  • Pasmo wzmacniacza lampowego zwykle nie przekracza 10–50 kHz, a najlepsze lampowe THD wynosi 1–2% wobec około 0,1% w sprzęcie wysokiej jakości.
  • Układy double‑ended dają 3–4 razy większą moc wyjściową niż single‑ended, poprawiają liniowość i zmniejszają zniekształcenia, ale wymagają wydajniejszego zasilacza.
  • Kenotron może łagodniej kształtować zniekształcenia przy przesterowaniu, lecz autor uznaje to za mało istotne i wybiera lampy głównie ze względu na wygląd.
Podsumowanie AI na podstawie dyskusji. Może zawierać błędy.
Słuchaj:
  • W poprzednim artykule o jakości brzmienia audio poruszyłem temat tranzystorów germanowych w torach wzmocnienia akustycznego, który wywołał duże zainteresowanie i ożywioną dyskusję. W materiale poniżej omówimy zjawisko brzmienia lampowego, które ostatnio cieszy się dużą popularnością. Powstało mnóstwo zakładów produkujących sprzęt audio na lampach, a czasopisma fachowe reklamują go jako bezkompromisowy dla „prawdziwych” audiofilów. Ten trend dotarł nawet do producentów płyt macierzystych (AOpen AX4B-533 Tube).

    Fenomen lampowego brzmienia sprzętu audio, mity i rzeczywistość


    Jestem w wieku, w którym wciąż pamiętam lampowe odbiorniki, odtwarzacze płyt i wzmacniacze. Moje pierwsze doświadczenia związane są z analogowymi konstrukcjami lampowymi. I tak naprawdę nadal podoba mi się obcowanie z lampami. Mają pewne zalety… ale to nie dotyczy jakości brzmienia. Szczerze mówiąc, nie jestem zwolennikiem używania lamp w torach akustycznych wysokiej jakości. Dlaczego? Już wyjaśniam.
    Od razu zaznaczę, że chodzi tutaj tylko o wzmacniacze akustyczne, czyli o końcowy tor zestawu muzycznego używanego w warunkach domowych, którego źródłem są odtwarzacze płyt, magnetofony lub tunery. Moje sugestie nie dotyczą układów wzmacniaczy i kształtowania dźwięku gitary lub innych instrumentów muzycznych. Urządzenia te działają na innych zasadach i to temat dla innych artykułów.

    Cała historia sprzętu audio stawiała sobie za cel odtworzenie utworu muzycznego w możliwie najbardziej dokładny sposób (Hi‑Fi, czyli High Fidelity). Oznacza to, że nagranie odtwarzane przez użytkownika w domu miało brzmieć tak samo jak w studiu nagrań. Jakość brzmienia z obiektywnego punktu widzenia zakłada szerokie pasmo, równomierność tego pasma, mały współczynnik zniekształceń harmonicznych (THD) i to w zasadzie wszystko.

    Pasmo współczesnych utworów muzycznych obejmuje zakres od 20 Hz do 20 000 Hz i powyżej, ale człowiek nie potrafi słyszeć dźwięków powyżej około 15 kHz. Inna sprawa – im szersze pasmo, tym lepsza jest jego równomierność. Chociaż nie zawsze jest to zauważalne, każdy projektant lub producent dąży do osiągnięcia jak najlepszej równomierności. Może i słusznie.

    Parametr THD określa procentową zawartość harmonicznych w sygnale audio. Jak wiadomo, przejście sygnału przez element nieliniowy powoduje powstawanie niepożądanych (w przypadku Hi‑Fi) harmonicznych. Na przykład wzmocnienie sygnału o częstotliwości 1 kHz powoduje powstanie pasożytnych sygnałów o częstotliwościach 2, 3, 4, 5, … kHz. Im mniejsza zawartość pierwszej harmonicznej, tym lepsza charakterystyka THD.

    Co mamy w przypadku wzmacniaczy lampowych oraz tranzystorowych?

    Pasmo wzmacniacza lampowego jest ograniczone właściwościami transformatora i zwykle nie przekracza 10–50 kHz. Jeszcze gorzej wygląda liniowość. Jeżeli jest ona w miarę równa w zakresie od 100 do 5000 Hz, to poniżej i powyżej znacznie się pogarsza. Transformator, przynajmniej wyjściowy, jest niezbędny do dopasowania wysokiej impedancji lampy do niskiej impedancji głośnika. Istnieją układy lampowe bez transformatorów oraz sposoby ich wykonania, ale fizyki nie da się oszukać – żelazo i uzwojenia mają swoje właściwości w określonym zakresie częstotliwości. Jeżeli w zakresie 200–5000 Hz nierównomierność jest praktycznie niezauważalna, to powyżej lub poniżej pogarsza się gwałtownie.

    Fenomen lampowego brzmienia sprzętu audio, mity i rzeczywistość


    Spotkałem w charakterystykach wzmacniaczy lampowych grafiki z bardzo dobrymi wynikami, ale była to reklama sprzętu w cenie luksusowego samochodu. Więc nawet jeśli to prawda, to nie jest to opłacalne. Wzmacniacze tranzystorowe mają prawie nieograniczone pasmo — od 20 Hz aż do kilku MHz — oraz nieporównywalnie lepszą liniowość.
    Co do THD — w sprzęcie wysokiej jakości dopuszczalny jest poziom rzędu 0,1%. Niższe wartości nie są słyszalne dla przeciętnego człowieka. Najlepsze wzmacniacze lampowe osiągają 1–2%. To już może zauważyć prawie każdy. Jednak zdaniem zwolenników sprzętu lampowego nie stanowi to problemu, ponieważ te zniekształcenia mają inną naturę i są odbierane jako przyjemne. Oznacza to, że nie chodzi im o wierne odwzorowanie oryginalnego brzmienia. W rzeczywistości nawet użytkownicy sprzętu Hi‑Fi nie słyszą w pełni oryginalnego brzmienia, ponieważ — jak słusznie zauważył jeden z naszych czytelników — zależy ono w dużej mierze od pomieszczenia, w którym odtwarzana jest muzyka. Jednak ze względu na współczesne warunki coraz więcej osób wybiera słuchawki. Do nich również stosuje się wzmacniacze lampowe.

    Zdaniem niektórych entuzjastów audio sprzęt lampowy charakteryzuje się przewagą harmonicznych parzystych, natomiast tranzystorowy — nieparzystych. I jest to prawda, jednak dotyczy ona każdego sprzętu lampowego oraz jedynie tanich — bardzo tanich — wzmacniaczy tranzystorowych. Ocena przyjemności wynikającej z obecności parzystych lub nieparzystych harmonicznych jest pojęciem subiektywnym. Na przykład ja wolałbym brak harmonicznych lub ich minimum zamiast „przyjemnie” brzmiących parzystych.

    Wzmacniacz single-ended

    Fenomen lampowego brzmienia sprzętu audio, mity i rzeczywistość


    Lepsze wyniki pod względem jakości brzmienia (zarówno obiektywnej, jak i subiektywnej) dają końcówki double‑ended. Na obrazkach poniżej przedstawiono schematy: z dwoma transformatorami oraz z pojedynczym.

    Fenomen lampowego brzmienia sprzętu audio, mity i rzeczywistość


    Schemat z pojedynczym transformatorem jest nieco bardziej skomplikowany i wymaga minimalnego rozrzutu wartości elementów C4–C5, R6–R7 oraz parametrów lamp VL2–VL3. Oznacza to, że niezbędny jest dobór elementów z kilku egzemplarzy.

    Schemat wzmacniacza lampowego z lampami 6N2P i 6P3SE, transformatorem TR2 i głośnikiem


    Końcówka w układzie double‑ended cechuje się 3–4 razy większą mocą wyjściową (przy tym samym napięciu), co korzystnie wpływa na liniowość i zmniejszenie zniekształceń. Na liniowość korzystnie wpływa tryb pracy transformatora, ponieważ zmiana kierunku prądu niemal eliminuje nasycenie rdzenia. W końcówkach typu single‑ended przez uzwojenie transformatora zawsze płynie prąd stały. To samo zjawisko występuje w przypadku układów double‑ended z dwoma transformatorami. Biorąc pod uwagę większą moc układów double‑ended, należy stosować zasilacz o większej wydajności prądowej.

    Niektórzy audiofile zapewniają, że wzmacniacz lampowy traci swoje zalety, jeżeli nie jest zasilany z prostownika na lampowych diodach (kenotronach). I o dziwo mogę się z tym zgodzić — nie w całości, jednak naprawdę kenotron w niektórych trybach wpływa pozytywnie na brzmienie. Przy dużych prądach pobieranych przez wzmacniacz, na przykład przy wysokim poziomie sygnału wejściowego (przesterowanie – clipping), rezystancja dynamiczna diody półprzewodnikowej rośnie gwałtownie, natomiast w przypadku diody lampowej rośnie nieco wolniej, co powoduje, że powstające zniekształcenia charakteryzują się łagodniejszym przebiegiem. Wyjaśnia to obrazek poniżej.

    Rysunek na papierze w kratkę: przebiegi sinusoidalne i podpisy „Dioda lampowa” oraz „Dioda półprzew.”


    Niestety nie mam możliwości sprawdzenia tej teorii, ale brzmi ona dość prawdopodobnie. Inna sprawa — nie ma to większego znaczenia, ponieważ nikt nie słucha muzyki w trybie przesterowania.
    Wniosek: mimo powyższego chciałbym wykonać wzmacniacz małej mocy na lampach, ponieważ po prostu podoba mi się design tego sprzętu, gdy lampa jest widoczna i świeci. Nie jestem melomanem na tyle, aby odróżnić brzmienie sprzętu lampowego od tranzystorowego.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Offline 
    Elektronik, podróżnik, dziennikarz niezależny
    Specjalizuje się w: komunikacja bezprzewodowa
    andreyatakum napisał 848 postów o ocenie 1171. Mieszka w mieście Antalya. Jest z nami od 2021 roku.
  • #2 21914330
    Itong
    Poziom 12  
    Posty: 41
    Pomógł: 13
    Ocena: 16
    Istotnym elementem odróżniającym dźwięk "tranzystorowy" (metaliczny, zapiaszczony) od "lampowego" (miękki wręcz aksamitny) - oczywiście na korzyść lamp - są minimalne zniekształcenia TIM (Transient Intermodulation Distortion).
    Zjawisko to było dość obszernie opisane w książce M. Feszczuka pt. "Wzmacniacze elektroakustyczne".
  • #3 21914339
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 848
    Ocena: 1171
    Itong napisał:
    oczywiście na korzyść lamp - są minimalne zniekształcenia TIM (Transient Intermodulation Distortion).

    To tak, zgadzam, ale to dotyczy idealnego obwodu z idealnym obciążeniem, w praktyce tego nie da się osiagnąć.
  • #4 21914414
    Fimek
    Poziom 16  
    Posty: 230
    Pomógł: 3
    Ocena: 355
    >>21914330

    co? W dzisiejszych czasach zniekształcenia TIM? W dobie Op-ampów, gdzie slew-rate (taki odpowiednik TIM) jest idealnie scharakteryzowane?
  • #5 21914435
    Pan.Kropa
    Poziom 35  
    Posty: 4200
    Pomógł: 252
    Ocena: 1184
    Czytając ten artykuł przypomniały mi się czasy telewizorów lampowych, oraz urok świecących lamp. Tak z ciekawości popatrzyłem na wzmacniacze lampowe. I mam takie pytanie. Są wzmacniacze powiedzmy w cenie 1000zł. Jak bym taki kupił (za droższy by mnie pewnie żona z domu wygoniła) to jest to coś warte? Czy jedynym walorem są świecące lampy ? Telewizor od lat słucham na zewnętrznych kolumnach ze wzmacniaczem tranzystorowym.
  • #6 21914454
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 848
    Ocena: 1171
    Pan.Kropa napisał:
    Jak bym taki kupił (za droższy by mnie pewnie żona z domu wygoniła) to jest to coś warte?

    To kwestia gustu. Wielu ludziom podoba się słuchać zniekształceń lampowych. Nie ma nic wspólnego z HiFi bo nawet najlepszy wzmacniać lampowy ma THD na poziomie 3-5%. Ale niektórym się to podoba. Warto posłuchać i zdecydować.
  • #7 21914476
    modziul
    Poziom 33  
    Posty: 1755
    Pomógł: 245
    Ocena: 454
    >>21914314 To może być historia hi fi. Osobiście byłem pod wrażeniem wzmacniacza lampowego wyciętego ze starego radia z lat 60. Żadne wzmacniacze tranzystorowe mu nie dorównywały ale to było dawno temu.
  • #8 21914664
    viayner
    Poziom 43  
    Posty: 10638
    Pomógł: 1563
    Ocena: 2055
    Witam,
    Już wspomniałem w różnych postach, że jestem zwolennikiem lamp oraz prostoty układu.
    Z drugiej strony wierność odtwarzania, czyli HiFi, to utopia. Jeżeli chcemy usłyszeć to, co realizator dźwięku uzyska w studio, to jest to możliwe tylko w tym studio. Każdy inny sposób odsłuchu to już zmiana jakości i brzmienia, bez względu na to, czy chcemy, czy nie. Dźwięk ze studia jest zapisywany w jakiejś postaci: płyta winylowa/CD/plik i tu już pojawia się pierwsza "interpretacja/modyfikacja". Nie ma metody, która w 100% odda pierwowzór, może matematycznie jest blisko, ale nigdy 100%. Dalej sprzęt odtwarzający, wzmacniacz końcowy, kolumny i pomieszczenie odsłuchowe dokładają swoje "5 groszy".
    Dlatego uważam, że opieranie się o same parametry wzmacniacza, aby brzmiał, to pomyłka w podejściu. Tak naprawdę wzmacniacz ma mieć odpowiednie brzmienie/barwę odpowiednią dla słuchacza, a nie sterylne brzmienie, które mało komu odpowiada.
    Jest wiele parametrów dźwięku, których nie udało się jeszcze zapisać matematycznie, a wszystkie te drobiazgi powodują, że coś brzmi ładnie albo nieprzyjemnie.
    Czy podejście osoby kupującej drogi wzmacniacz z super parametrami do odsłuchu i słuchającej go mimo tego, że brzmi fatalnie, sterylnie, jest słuszne? Może nie chęć wyjścia na "idiotę" przed kolegami, więc słucha.

    Teraz nieco odnośnie lamp. Jeden z kolegów pytał, czy wzmacniacz za 1000 PLN jest coś wart. Cena nie do końca jest wyznacznikiem brzmienia i jakości. Ja preferuję lampy stare = produkowane kiedyś, powodów jest wiele: inne materiały, technologia i jakość wykonania itd. Wbrew pozorom, podmieniając lampę współczesną na NOS, to nie tyle słychać, co jest ogromna różnica, nawet dla słyszących inaczej zauważalna. Wszystko zależy, jak jest on zaprojektowany/wykonany/jakie elementy zostały użyte itd. Dokładnie tak samo jak w przypadku tranzystorowych. Uważam, że wzmacniacza należy posłuchać i nie tyle w sklepie, a w miejscu docelowym i na kolumnach, z którymi ma pracować. Znaczenie całości jest ogromne. To jeden z powodów, dlaczego nie rozumiem postów typu "jaki będzie dobry wzmacniacz do kolumn xyz?" dla jednego firmy abc, a drugiego def - inne układy odniesienia i preferencje użytkownika.
    Każdy szuka czegoś innego w torze audio (uważam, że nie da się odseparować wzmacniacza od kolumn i pozostałej części toru audio, to jest zestaw, o który brzmi cały) jedni wolą łupanie czy drganie kieliszków, inni duże natężenie dźwięku, a inni spokój, klarowność, precyzję w lokalizacji np. instrumentów.
    Jako że mnie osobiście nie odpowiada każde brzmienie wzmacniacza/kolumn, od dawna poszukiwałem tego specyficznego brzmienia i w końcu go uzyskałem na zbudowanym lampowym właśnie wzmacniaczu i własnoręcznie zbudowanych kolumnach.
    Jeszcze mała uwaga co do budowy wzmacniaczy lampowych. Projekt i użyte elementy mają spore znaczenie, użycie "sowieckich" współczesnych lamp i typowych transformatorów powoduje, że mamy "chińczyka" pretendującego do nazwy wzmacniacz lampowy. Przy starannym doborze elementów nie musimy uzyskać kosztów na absurdalnym poziomie przy osiągnięciu bardzo dobrego brzmienia i dobrych wyników/wartości parametrów.

    Widzialem kilka postow w ktorych autorzy przytaczali przyklady kiedy to eksperci na audioshow nie byli w stanie odroznic super sprzetu (czy wykazac ktory jest lepszy) od niskiej klasy. Wszystko sie zgadza w tych konkretnych warunkach wzmacniacz z super parametrami na papierze poprostu nie brzmial a tych zlych parametrow w slabym sprzecie nie bylo slychac.
    Pozdrawiam.
  • #9 21914724
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 848
    Ocena: 1171
    viayner napisał:
    Jeżeli chcemy usłyszeć to, co realizator dźwięku uzyska w studio, to jest to możliwe tylko w tym studio

    To prawda. Wspominałem o tym w jednym z moich tematów. Nie wiem czy udało mi się tutaj wyjaśnić, że brzmienie lampowe nie jest lepsze, jest inne. Chociaż ze względu tworcy w studio, sprzęt tranzystorowy też daje inne brzmienie, niż w studio.

    Dodano po 4 [minuty]:

    Pan.Kropa napisał:
    Tak z ciekawości popatrzyłem na wzmacniacze lampowe.

    Podczas pobytu w miascie rodzimem, przygotowałem elementy to stworzenia zestawu jak na obrazku poniżej. Nie wiem jakby brzmiał, ale wygląda świetnie.


    Wzmacniacz lampowy w drewnianej obudowie z gałkami i lampami, w tle dwa drewniane głośniki




    Niestety zabraklo mi czasu, musiałem pilnie wyjechać z tego kraju z jasnych powodów.
  • #10 21914733
    viayner
    Poziom 43  
    Posty: 10638
    Pomógł: 1563
    Ocena: 2055
    Witam,
    dokładnie wzmacniacz lampowy będzie z założenia brzmieć nieco inaczej niż odpowiedni tranzystorowy, ale właśnie o to chodzi.
    Powyższe stwierdzenie oznacza, że nie da się określić, który będzie lepszy, wszystko zależy od preferencji słuchacza, a nie od absolutnych wartości pasma przenoszenia czy braku zniekształceń.
    Pozdrawiam.
  • #11 21914759
    bsw
    Poziom 22  
    Posty: 701
    Pomógł: 5
    Ocena: 732
    Ciekawyopis kilku konstrukcji ale temat potraktowano pobieżnie. Wspomniano o doborze lamp - tutaj istotne jest aby w układach push-pull lampy były parowane pod względem parametrów. Niestety nie wskazano prostej metody eliminacji zniekształceń jaką jest ujemne sprzężenie zwrotne - zarówno głębokie, globalne jak i lokalne.

    Nie wspomniano też o jednej bardzo istotnej kwestii - wpływie transformatorów głośnikowych na brzmienie. Bo to właśnie transformator pełni niebagatelną funkcję - musi przenosić wiernie cały zakres częstotliwości akustycznych - co jest problematyczne. Od jakości jego wykonania - wiele naprzemiennie nawijanych sekcji (pierwotne-wtórne), nawijanie ich z wyjątkową starannością oraz jakości samego rdzenia zależy brzmienie. Ponieważ precyzyjne nawinięcie transformatorów jest niemal niemożliwe pojawiły się konstrukcje "ultralinear" w których część uzwojenia jest wykorzystana jako lokalne sprzężenie zwrotne gwarantując kosztem mocy minimum zniekształceń.

    Pan.Kropa napisał:
    Są wzmacniacze powiedzmy w cenie 1000zł. Jak bym taki kupił (za droższy by mnie pewnie żona z domu wygoniła) to jest to coś warte?

    Nie - szkoda pieniędzy. Tyle potrafi kosztować jeden transformator głośnikowy a potrzeba ich dwa plus pokaźny transformator sieciowy. Do tego komplet dobrych lamp to wydatek też ok. 1000 PLN. Reasumując - nowy, fabryczny wzmacniacz lampowy - poniżej 5k to tylko świecąca zabawka.
    Ale piszę tu o "pełnym" wzmacniaczu - bez półprzewodników w torze audio. Bo zrobiła się moda na tzw. wzmacniacze hybrydowe, w którym lampy są tylko w przedwzmacniaczu pełniąc rolę "ocieplacza dźwięku" a końcówka mocy jest już półprzewodnikowa. Taki wzmacniacz jest dostępny w w/w cenie i może nawet grać jako-tako...

    Taki "budżetowy" wzmacniacz PP można sobie zbudować - tutaj większość elementów elektronicznych:
    https://sklep.lampyelektronowe.pl/?1345,avt2754-zestaw-do-samodzielnego-montazu-wersja-pelna
    Z obudową można się w 2k zmieścić :-)
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #12 21914887
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 848
    Ocena: 1171
    bsw napisał:
    Ciekawyopis kilku konstrukcji ale temat potraktowano pobieżnie. Wspomniano o doborze lamp - tutaj istotne jest aby w układach push-pull lampy były parowane pod względem parametrów. Niestety nie wskazano prostej metody eliminacji zniekształceń jaką jest ujemne sprzężenie zwrotne - zarówno głębokie, globalne jak i lokalne.

    Dzięki za krytykę. Masz rację, ale ten artykuł miał celem sprawdzić zainteresowanie tematem. Ze zgody Pana redaktora mogę kontinuwać, wykonując konstrukcji i sprawdzając rożne schematy za pomocą sprzętu pomiarowego. Niestety w mojej obecnej sytuacji nie mam takiej możliwości, bo podróżuję z kraju do kraju. Ale mam nadzieję, że wkrótce to się zmienie. Wtedy będę mogłem obecać kontinuwanie ttematu.
  • #13 21914888
    bsw
    Poziom 22  
    Posty: 701
    Pomógł: 5
    Ocena: 732
    andreyatakum napisał:
    Dzięki za krytykę. Masz rację, ale ten artykuł miał celem sprawdzić zainteresowanie tematem.
    [..]
    Wtedy będę mogłem obecać kontinuwanie ttematu.

    Czekamy zatem na kontynuację, tymczasem mogę polecić mój krótki felieton wprowadzający do tematu:
    Wzmacniacze lampowe – trochę historii, magii i... teorii
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #14 21915678
    maliniak80
    Poziom 17  
    Posty: 289
    Pomógł: 2
    Ocena: 377
    bsw napisał:
    Nie - szkoda pieniędzy. Tyle potrafi kosztować jeden transformator głośnikowy a potrzeba ich dwa plus pokaźny transformator sieciowy. Do tego komplet dobrych lamp to wydatek też ok. 1000 PLN. Reasumując - nowy, fabryczny wzmacniacz lampowy - poniżej 5k to tylko świecąca zabawka.
    Ale piszę tu o "pełnym" wzmacniaczu - bez półprzewodników w torze audio. Bo zrobiła się moda na tzw. wzmacniacze hybrydowe, w którym lampy są tylko w przedwzmacniaczu pełniąc rolę "ocieplacza dźwięku" a końcówka mocy jest już półprzewodnikowa. Taki wzmacniacz jest dostępny w w/w cenie i może nawet grać jako-tako...

    Taki "budżetowy" wzmacniacz PP można sobie zbudować - tutaj większość elementów elektronicznych:
    https://sklep.lampyelektronowe.pl/?1345,avt2754-zestaw-do-samodzielnego-montazu-wersja-pelna
    Z obudową można się w 2k zmieścić :-)

    A jak wygląda sprawa z transformatorami wyjściowymi? bo sporo można ich znaleźć na ali.. Złożyłem pare konstrukcji SE z wykorzystaniem części ze starych płyt od tv i jestem zafascynowany tą technologią, i np. takie trafo:
    https://a.aliexpress.com/_Eyu4hxu
    wygląda zacnie w porównaniu z takim tg5-53, widać spory rdzeń i indukcyjność pierwotna na poziomie 30h wiec powinno się udać wyciągnąć troche basiku🙂 bo tego troche brak w tych trafach od tv
  • #15 21915761
    viayner
    Poziom 43  
    Posty: 10638
    Pomógł: 1563
    Ocena: 2055
    Witam,
    już ktoś o tym wspominał niedawno, niestety współczesne transformatory są raczej "słabe", przekonałem się na własnej skórze, z założenia nie polecam transformatorów "lampowych" z Ali i podobnych, to tak naprawdę transformator sieciowy z powiększonym uzwojeniem, inaczej tego nazwać nie mogę. Sposób obliczania transformatorów też nieco się zmienił, no i materiały, blachy są z innego "żelaza". Osobiście zamawiam transformatory i jak narzie nie jest źle.
    Pozdrawiam
  • #16 21915770
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 848
    Ocena: 1171
    maliniak80 napisał:
    A jak wygląda sprawa z transformatorami wyjściowymi? bo sporo można ich znaleźć na ali.


    Tranformatory lepiej wykonywać samemu. Na ali, jak słuśnie odpowiedzial kolega, to raczej sieciowe pod nazwa "akustyczny" lub "wyjściowy". Dla czego samemu? Bo trzeba obliczyć kielka parametrów i nigdy nie trafisz na gotowy z odpowiednimi. Oprocz tego. Są sposoby na wykonanie lepszych transformatorów, niż były używane wcześnie. Np, metody uzwojeń. Wymagą sporo pracy ręcznej, dlatego nie nadają się do produkcji na szeroką skalę.
    W młodości nie lubiłem wykonać transformatory, ale tego potrzebowala prawie każda konstrukcja. W końcu nauczyłem się i wykonanie trasformatorów już sprawdzało mi przyjemność.
  • #17 21915845
    bsw
    Poziom 22  
    Posty: 701
    Pomógł: 5
    Ocena: 732
    andreyatakum napisał:
    Tranformatory lepiej wykonywać samemu.

    Nie zgodzę się. Owszem robiąc samemu "wie się co się ma" ale w przypadku transformatorów głośnikowych poprawne ich wykonanie jest bardzo trudne, zwłaszcza bez odpowiednich narzędzi. Materiały też nie są tanie (drut nawojowy, rdzenie itd.) zatem paradoksalnie nie będzie ani lepiej ani taniej. Moim zdaniem nie mając doświadczenia lepiej transformator kupić lub zlecić wykonanie ale wyłącznie u renomowanych producentów. W kraju transformatory głośnikowe produkują firmy indel, sizei, telto, torroidy czy ogonowski i inni mniejsi "rzemieślnicy" - jest z czego wybierać.

    BTW: Polecam znakomitą stronę o konstruowaniu wzmacniaczy lampowych - tu akurat artykuł o transformatorach:
    https://www.audioretro.pl/sid-13-tr-glosn.htm
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #19 21915877
    maliniak80
    Poziom 17  
    Posty: 289
    Pomógł: 2
    Ocena: 377
    Wiem że trzeba wspierać naszych producentów ale chciałem wejść tylko poziom wyżej niż stare trafa tg5, dlatego chyba jednak zamówię te z chin i przekonam się jak to gra. Kusi mnie wykonanie mitycznej konstrukcji rh84 na lepszych trafach. Pamiętam początek lat 2000 jak na rynku pojawily sie budżetowe konstrukcje manta v5, i nawet sporo ludzi pisało że były spoko a to przecież chińczyki. Problemem żeby nawijać samemu jest zdobycie blach.
  • #21 21916052
    maliniak80
    Poziom 17  
    Posty: 289
    Pomógł: 2
    Ocena: 377
    kulmar napisał:
    Skoro o transformatorach głośnikowych mowa, to podrzucę taki temat:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3946219.html

    Ciekawe rozwiązanie kolego, trzeba by sprawdzić oscyloskopem czy nie powoduje jakiś artefaktów w sygnale wyjściowym. A jak już rozmawiamy o trafach to może ktoś próbował wykonać lokalne prądowe sprzężenie zwrotne w katodach lamp mocy, czyli odpowiednio przepuścić prad katody lampy mocy przez rezystor katodowy i wtórne uzwojenie trafa wyjściowego, cos na wzor Sansui AU-70 tylko wiadomo że tam trafa są pod to nawijane. Bo AI mi podpowiada że powinno takie rozwiazanie lepiej w ryzach utrzymać glosnik. Musze to sprawdzić 🙂
  • #22 21916091
    kulmar
    Poziom 33  
    Posty: 1942
    Pomógł: 184
    Ocena: 383
    maliniak80 napisał:
    Ciekawe rozwiązanie kolego, trzeba by sprawdzić oscyloskopem czy nie powoduje jakiś artefaktów w sygnale wyjściowym.

    Charakterystyka przenoszenia była zdejmowana oscyloskopem. Nic podejrzanego tam nie było. A ten tranzystorowy układ z rysunku całkiem przyjemnie odtwarzał muzykę - bez żadnego sprzężenia zwrotnego.
  • #23 21916165
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 848
    Ocena: 1171
    kulmar napisał:
    Charakterystyka przenoszenia była zdejmowana oscyloskopem.

    Jakiego typu? Nie bardzo ufam współczesnym oscyloskopam cyfrowym. Sprawdzając sprząt audio, wolałbym używać starych oscyloskopów z lampami (czyli banką). Krótkie wyrzuty napięcia dają się zauważyć tylko na tych. Ale za mało czasu używałem oscyloscopów wspóczesnych i mogę się mylić.
  • #25 21916170
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 848
    Ocena: 1171
    bsw napisał:
    Owszem robiąc samemu "wie się co się ma" ale w przypadku transformatorów głośnikowych poprawne ich wykonanie jest bardzo trudne,

    Nie tak trudno jak się wydaje. Nie proponuje więc samemu wykonać błachy i wycinać z tych rdzenie. Rdzenie można wziąć gotowe, np. od zepsutego trafa seciowego. Drut nawojowy jest w sprzedarzy. Jak naprawdę nie wiem na ile jest drogi. Polska jest jednym z największych producentów miedzi.... na ile wiem.

    Dodano po 6 [minuty]:

    kulmar napisał:
    A jakich "wyrzutów napięcia" spodziewasz się w układzie w gruncie rzeczy liniowym o ograniczonym paśmie przenoszenia?

    Może zle napisałem, ale sprawdzając wzmacniać na tranzystorach krzemowych, wykonany wg. schematu wzmacniacza operacyjnego, nie raz obserwowalem "piłę" przy przejściu synusoidy przez zero. Kilka nV. Nie wiem na ile to się odbija na brzemieniu, bo częstotliwość po za moim słuchiem.

    Dodano po 11 [minuty]:

    kulmar napisał:
    Skoro o transformatorach głośnikowych mowa, to podrzucę taki temat:

    zerknełem, czekawe rozwiązanie...
  • #26 21916193
    kulmar
    Poziom 33  
    Posty: 1942
    Pomógł: 184
    Ocena: 383
    andreyatakum napisał:
    Może zle napisałem, ale sprawdzając wzmacniać na tranzystorach krzemowych, wykonany wg. schematu wzmacniacza operacyjnego, nie raz obserwowalem "piłę" przy przejściu synusoidy przez zero. Kilka nV. Nie wiem na ile to się odbija na brzemieniu, bo częstotliwość po za moim słuchiem.

    W dokładne badania się nie bawiłem. To tylko układ modelowy, który miał potwierdzić sensowność takiego rozwiązania. Podrzucam zainteresowanym do dalszych badań w rzeczywistym układzie lampowym.
  • #27 21916204
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 848
    Ocena: 1171
    kulmar napisał:
    . Podrzucam zainteresowanym do dalszych badań w rzeczywistym układzie lampowym.

    Po ewentualnej kolejnej przeprowadce i wyposażeniu nowego laboratorium przebadam. Dodaję do planu.
  • #28 21916935
    andreyatakum
    Poziom 15  
    Posty: 848
    Ocena: 1171
    viayner napisał:
    użycie "sowieckich" współczesnych lamp i typowych transformatorów powoduje, że mamy "chińczyka" pretendującego do nazwy wzmacniacz lampowy.

    A co z tymi lampami radzieckimi? Nawet na rosyskich forach narzekają i polecają importowane (co mi dziwi w tych czasach). Jak naprawdę w moim lampowym dzieciżstwie nie miałem innych lampp oprocz radzieckich. Mi wydaje że próżnia jest mniej więcej ta sama wszędzie. To z krystałami do półprzewodników jest problem - czystość materialum, sposób na podłączenie prewodów itd. Myślałem, że z lampami pod tym wzgłedem wszystko okay.
  • #29 21917158
    filipcichowskidev
    Poziom 12  
    Posty: 96
    Pomógł: 4
    Ocena: 197
    andreyatakum napisał:
    kulmar napisał:
    A jakich "wyrzutów napięcia" spodziewasz się w układzie w gruncie rzeczy liniowym o ograniczonym paśmie przenoszenia?

    Może zle napisałem, ale sprawdzając wzmacniać na tranzystorach krzemowych, wykonany wg. schematu wzmacniacza operacyjnego, nie raz obserwowalem "piłę" przy przejściu synusoidy przez zero. Kilka nV. Nie wiem na ile to się odbija na brzemieniu, bo częstotliwość po za moim słuchiem.


    Nie wyobrażam sobie pomiarów napięć liczonych w nV starym oscyloskopem, może o mV chodziło. Bez problemu wszystko zobaczysz na oscyloskopie cyfrowym o ile ma dostatecznie dużo rekordu, a nawet lupą powiększysz.

    andreyatakum napisał:
    bsw napisał:
    Owszem robiąc samemu "wie się co się ma" ale w przypadku transformatorów głośnikowych poprawne ich wykonanie jest bardzo trudne,

    Nie tak trudno jak się wydaje. Nie proponuje więc samemu wykonać błachy i wycinać z tych rdzenie. Rdzenie można wziąć gotowe, np. od zepsutego trafa seciowego. Drut nawojowy jest w sprzedarzy. Jak naprawdę nie wiem na ile jest drogi. Polska jest jednym z największych producentów miedzi.... na ile wiem.


    Miedź jak miedź, właśnie chodzi o przenikalność blachy użytej do wykonania transformatora głośnikowego.
  • #30 21917321
    viayner
    Poziom 43  
    Posty: 10638
    Pomógł: 1563
    Ocena: 2055
    Witam,
    andreyatakum napisał:
    viayner napisał:
    użycie "sowieckich" współczesnych lamp i typowych transformatorów powoduje, że mamy "chińczyka" pretendującego do nazwy wzmacniacz lampowy.

    A co z tymi lampami radzieckimi? Nawet na rosyskich forach narzekają i polecają importowane (co mi dziwi w tych czasach). Jak naprawdę w moim lampowym dzieciżstwie nie miałem innych lampp oprocz radzieckich. Mi wydaje że próżnia jest mniej więcej ta sama wszędzie. To z krystałami do półprzewodników jest problem - czystość materialum, sposób na podłączenie prewodów itd. Myślałem, że z lampami pod tym wzgłedem wszystko okay.

    wg. mnie to kwestia nie tyle technologii, bo te przejęto ze starych fabryk, a raczej materiałów, może też uproszczenia konstrukcyjne, czy precyzja wykonania.
    Ogólnie współczesne sovieckie lampy ujdą w układach wzmacniaczy instrumentalnych, a nawetczasem są polecane ze względu na zimne czy ostre brzmienia. W sprzęcie audio brzmi to tak nieprzyjemnie jak źle zaprojektowany układ wzmacniacza tranzystorowego klasy B z "domieszką" C o dość dużych zniekształceniach TIM.
    Testowałem wiele lamp i nawet Polam czy Tesla brzmi lepiej niż współczesne.
    Też mam dawne sovieckie lampy i jest dużo lepiej niż ze współczesnymi.
    Pozdrawiam.
Słuchaj:

Podsumowanie tematu

LABEL_AI_GENERATED
Dyskusja dotyczy fenomenu „lampowego brzmienia” w audio, jego popularności, mitów i rzeczywistych przyczyn różnic względem wzmacniaczy tranzystorowych. Uczestnicy poruszają wpływ zniekształceń TIM, THD, slew-rate, sprzężenia zwrotnego, doboru i parowania lamp, jakości transformatorów głośnikowych oraz materiałów rdzeni na charakter dźwięku. Wskazywane są ograniczenia współczesnych konstrukcji, różnice między starymi i nowymi lampami, a także znaczenie kolumn, kompresji nagrań i preferencji słuchacza. Omawiane są też praktyczne aspekty budowy i zakupu transformatorów wyjściowych, w tym konstrukcje SE, push-pull, ultralinear oraz rozwiązania z lokalnym sprzężeniem prądowym.
Podsumowanie AI na podstawie dyskusji. Może zawierać błędy.
REKLAMA