Aparat Fuji Film Instax Mini 11, czyli popularna w ostatnich latach kontynuacja polaroidów
Aparat trafił do mnie po wyjeździe wakacyjnym pod koniec czerwca. Bez przerwy migała dioda - jedyna dioda sygnalizująca jaka tam jest, nie dało się zrobić zdjęcia. Wg instrukcji, internetu, a nawet elektrody (viewtopic.php?p=19548691) jest to problem z bateriami, jednak to już podobno zostało sprawdzone i baterie wymienione.
Zacząłem od oględzin, kolejnej wymiany baterii, jednak to nie pomogło. Zmieniła się tylko częstotliwość migania. W krótkiej instrukcji jest opisany jedynie błąd dot. baterii, nawet AI innych błędów nie znał, więc konieczne było zajrzenie do środka.
Sprzęt rozkłada się na szczęście dość przyjemnie, bez zatrzasków i obaw o połamanie obudowy. Trzeba tylko uważać, żeby nie zgubić blaszki - sprężynki od przycisku (ona okaże się tutaj kluczowa).
Wnętrze na pierwszy rzut wygląda na dość skomplikowane - przynajmniej mechanika, na szczęście nie musiałem jej rozbierać.
Od drugiej strony mamy PCB.
Co na nim widać? Lampa błyskowa, jakiś fotoelement, tranzystor
Scalak wygląda na jakiś mikrokontroler, ma wyprowadzenia do wspomnianego IGBT'a, fotoelementu do pomiaru natężenia światła, na dole znajduje się prawdopodobnie przetwornica do ładowania lampy, kolejny tranzystor (tym razem MOSFET) do sterowania silnikiem napędu. A strzałki to etykiet dla AI, ponieważ szukałem, co to za układ, próbując diagnozować usterkę. Nie udało się znaleźć co to za układ, na szczęście nie było to wymagane do naprawy...
A, i jest też spory kondensator dla lampy błyskowej, z drugiej strony, poza PCB.
Żadnych uszkodzeń nie stwierdziłem, nawet udało się wyzwolić lampę (nie pytajcie jak, nie jest to zgodne ze sztuką), więc nie był to problem z ładowaniem czy bateriami. Na szybko posprawdzałem kondensatory czy nie mają zwarć, szukałem dalej uszkodzeń mechanicznych. Nic. Dodatkowo okazało się, że z płytką bez obudowy aparat zadziałał.
Zastanawiacie się co było przyczyną? Siedziałem nad tym prawie godzinę. Aparat po złożeniu sygnalizował błąd, rozłożony działał - nie zakładałem filmu, ale cykał zdjęcie i uruchamiał napęd.
Kombinując dalej: przycisk - wyzwalacz migawki ma gumową, miłą w dotyku i fosforyzującą w ciemności nakładkę. Jest ona przyklejona za pomocą tzw. gluta. Nie termogluta, tylko gluta, coś podobnego było kiedyś stosowane w czasopismach z płytami CD - moje pierwsze skojarzenie.
Po jego odklejeniu wyglądało to tak jak powyżej. Prawdopodobnie od temperatury glut spłynął do wewnątrz obudowy, blokując przycisk i powodując, że przycisk migawki był permanentnie wciśnięty.
Naprawa polegała na wyczyszczeniu wszystkiego nożem i papierem ~1000, a następnie ponownym sklejeniu, tym razem klejem cyjanoakrylowym w żelu.
Na koniec oczywiście zapomniałem o wspomnianej na początku blaszce, więc musiałem rozkładać drugi raz, ale przy okazji dodatkowo ją jeszcze dogiąłem, żeby stawiała większy opór.
Aparat zaczął działać, a przycisk ma "przyjemny" klik.
Swoją drogą taki aparat przywraca trochę zabawę z czasów aparatów analogowych.
Nie wiadomo od razu jak wyszło zdjęcie, jest ten moment oczekiwania na to, co będzie na zdjęciu...
Fajne? Ranking DIY