Witam!
Problem wygląda następująco: czasami (bardzo rzadko) przestawał działać jeden z kanałów wzmacniacza. Ostatnio wkurzyło mnie to, bo trwało dość długo(zwykle problem sam ustępował) i nie pomagało (jak sądziłem poprzednio) ruszanie wtyczek wejść liniowych. Wykluczyłem problem z podłączeniem głośników (poprzez zamianę wyjść głośnikowych).
W poszukiwaniu przyczyny rozkręciłem wzmacniacz (zimne luty czy coś- myślałem) a tu moim oczom ukazały się niewiarygodne, ale jakże prawdziwe- KROPLE WODY na płytce oraz obudowie wzmacniacza, w kilku miejscach, akurat w okolicy wtyczki wejść liniowych, w dodatku na całej płytce drukowanej wzmaka widoczny był wyraźny osad po odparowanej już wodzie...
Wtedy skojarzyłem- faktycznie, problemy z jednym kanałem miałem tylko i wyłącznie podczas deszczowej pogody, najczęściej jak wzmacniacz grał a później stygł(kondensacja pary)- przy jego ponownym włączeniu po paru godzinach przerwy.
Zamontowany jest tak, że NA PEWNO nic na niego nie kapie, nie leje się czy cokolwiek. Ot co- po prostu wilgoć w samochodzie
I teraz pytanie- czy miewacie z tym wzmacniaczem podobne problemy? I jak zaradzić kondensacji pary na wzmacniaczu, tj czy są jakieś środki (żywice, spraye, cokolwiek), którymi możnaby pokryć płytkę drukowaną aby uchronić ją przed skondensowaną wodą (to pytanie już pewnie bardziej z elektroniki ogólnej)?
W końcu idzie zima, autem będzie się jeździć częściej a jak tu bez muzyki
Problem wygląda następująco: czasami (bardzo rzadko) przestawał działać jeden z kanałów wzmacniacza. Ostatnio wkurzyło mnie to, bo trwało dość długo(zwykle problem sam ustępował) i nie pomagało (jak sądziłem poprzednio) ruszanie wtyczek wejść liniowych. Wykluczyłem problem z podłączeniem głośników (poprzez zamianę wyjść głośnikowych).
W poszukiwaniu przyczyny rozkręciłem wzmacniacz (zimne luty czy coś- myślałem) a tu moim oczom ukazały się niewiarygodne, ale jakże prawdziwe- KROPLE WODY na płytce oraz obudowie wzmacniacza, w kilku miejscach, akurat w okolicy wtyczki wejść liniowych, w dodatku na całej płytce drukowanej wzmaka widoczny był wyraźny osad po odparowanej już wodzie...
Wtedy skojarzyłem- faktycznie, problemy z jednym kanałem miałem tylko i wyłącznie podczas deszczowej pogody, najczęściej jak wzmacniacz grał a później stygł(kondensacja pary)- przy jego ponownym włączeniu po paru godzinach przerwy.
Zamontowany jest tak, że NA PEWNO nic na niego nie kapie, nie leje się czy cokolwiek. Ot co- po prostu wilgoć w samochodzie
I teraz pytanie- czy miewacie z tym wzmacniaczem podobne problemy? I jak zaradzić kondensacji pary na wzmacniaczu, tj czy są jakieś środki (żywice, spraye, cokolwiek), którymi możnaby pokryć płytkę drukowaną aby uchronić ją przed skondensowaną wodą (to pytanie już pewnie bardziej z elektroniki ogólnej)?
W końcu idzie zima, autem będzie się jeździć częściej a jak tu bez muzyki
