logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Jak zdobyć i używać program serwisowy do naprawy bad sectorów na dysku?

PRIMK 14 Sie 2002 20:02 30457 14
  • #1 32296
    PRIMK
    Poziom 14  
    Posty: 153
    Pomógł: 2
    Ocena: 7
    Mam jedno pytanie.

    Oddałem dysk maxtor 40 gb do reklamacji ze względu na bad- sectory liczyłem na wymianę dysku na nowy a tu niespodzianka - bady zniknęły!

    Dowiedziałem się że jest program serwisowy do naprawy
    uszkodzonych sektorów tyle że zmniejsza się wielkość dysku.

    Gdzie zdobyć taki program i jak go obsługiwać?

    Mam jeszcze dwa dyski z badami, proszę o pomoc i z góry dziękuję.
  • #2 32317
    Tomasz
    Poziom 18  
    Posty: 378
    Pomógł: 5
    Ocena: 29
    Sadzę,że w serwisie dokonano formatowania w tzw. niskim poziomie czyli z biosu,Umożliwiają to niektóre starsze płyty,które mają tę opcję w biosie.
  • #3 32320
    Jaca
    Poziom 32  
    Posty: 1332
    Pomógł: 239
    Ocena: 217
    Hi !
    Większość dysków twardych ma taki mechanizm markowania błędnych sektorów. Kontroler dysku twardego mając tzw listę znanych błędów (GEL) + tablicę uszkodzeń fabrycznych, przesuwa lub zastępuje niesprawne sektory i ścieżki innymi tak, że z poziomu systemu dysk widziany jest jako sprawny (sector-slipping).
    Jeszcze jedno, niektóre kontrolery rezerwowo formatują o jeden sektor więcej na każdej ścieżce by w razie uszkodzenia sektora, wyeliminować błąd bez utraty pojemności dysku.
    Oprogramowanie do korekcji tych błędów aktualizuje tablicę znanych błędów (GEL - Grown Error List). Podstawowym narzędziem jest w tym momencie komenda FORMAT lub oprogramowanie ściągnięte ze strony producenta dysku.
  • #4 32366
    fachman
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Posty: 1878
    Pomógł: 13
    Ocena: 124
    Nic dodać nic ująć. Warto tylko wiedzieć, że zabieg ten nie usuwa przyczyny powstania bad sectorów, czyli mogą wkrótce pojawić się nowe.
  • #5 32372
    Darekkk
    Poziom 24  
    Posty: 853
    Pomógł: 15
    Ocena: 11
    Tylko jeżeli sformatujesz na niskim poziomie to po pewnym czasie mogą się znowu pojawić błędy.
  • #6 32631
    Bestyjek
    Poziom 17  
    Posty: 250
    Pomógł: 1
    Ocena: 4
    Ale równie dobrze błędy mogły być "programowe" i więcej się nie pokażą :)
  • #7 32646
    LA72
    Poziom 41  
    Posty: 6600
    Pomógł: 648
    Ocena: 1661
    Mozna taki dysk najlepiej zaniesc do jakiegos znajomego linux'owca
    lub amigowca, ktory do hdd ma wiecej ciekawych narzedzi.
    Na razie trafilem tylko 2 dyski twarde, ktore mialy
    uszkodzone elementy. Jeden mial odklejona glowice a drugi porysowany talerz.

    Przyklad meczenia hdd na mojej stronie:
    http://leszczamiga.prv.pl/
    w linku HDPrep
  • #8 34325
    DariuszM
    Poziom 16  
    Posty: 140
    Pomógł: 3
    Ocena: 8
    Bad sectors:

    Na początek mam pytanie: czy ktoś formatował dyski IDE na poziomie low-level (obecnie lub KIEDYKOLWIEK) i z jakim rezultatem? Kieruje mną czysta ciekawość.

    Obecna technologia HDD używa szeregu technik w celu uzyskania maksymalnego stopnia wyeliminowania błędów zapis/odczyt. Odbywa się to na poziomie kontrolera dysku (czyt. kontrolera na samym dysku a nie kontrolera HDD na płycie głównej). Poważniejsze błędy nie są przywracane do ponownego użytku lecz są zapisywane w tablicy kontrolera dysku (w rejestrach kontrolno-diagnostycznych, rejestrach błędu itd.) i albo zastępowane są zapasowymi sektorami ze ścieżek bardziej centralnych (wewnętrznych) albo eliminowane kompletnie z użycia. Monitoring i ewentualna korekcja ECC (Error Correction Code) odbywa się "on-the-fly" czyli "w locie" i poprzedza każdą operację zapis/odczyt sektorów. Dzieje się to zanim system operacyjny otrzyma do nich dostęp. Strata pojemności dysku wskutek procesu korekcji uszkodzonych sektorów jest w praktyce niezauważalna.

    Dysków IDE NIE WOLNO formatować na poziomie niskim tzw. low-level format. Tak można było postępować z dyskami z epoki 20MB-owej. Każda sformatowana ścieżka zawiera specyficzne dane, które są konstruowane na poziomie formatowania przez producenta dysku, w tym informacje kalibracyjne dla każdego sektora, informacje servo itd. Użycie ogólnie dostępnych programów do formatowania na poziomie low-level niszczy te informacje i czyni ten dysk bezużytecznym. Tylko producent danego dysku wie dokładnie jakie dane muszą być zapisane w obszarze kontrolnym sektora aby dysk funkcjonował prawidłowo.O tym przestrzega kaźdy producent dysków - jeśli ktoś postępuje inaczej to gra w rosyjką ruletkę. Chyba, że nia ma już nic do stracenia (ale na takim dysku nie odważyłbym sie już skopiować danych z ostatnich 10 lat mojej pracy).

    Tzw. "soft errors" tj. błędy korygowalne na poziomie systemu operacyjnego stanowią odrębną grupę i do nich zaliczają się błędy typu "bad sectors". Do ich korekcji służą narzędzia DOS-owskie i Windows SCANDISK. Formatowanie high-level na poziomie DOS-u lub Windows również usuwa nowo powstałe wadliwe sektory (tzn. zaznacza je jako wadliwe i nie przywraca do ponownego użycia - z pewnymi wyjątkami, w zależności od użytej wersji DOS-u i opcji).

    Wadliwe sektory (wykrywane na poziomie OS) są zapisywane wartościami FFF7h a ich adres odnotowywany jest w tablicy FAT (File Allocation Table). Na tej podstawie DOS lub Windows wie, że musi pominąć te sektory przy próbie alokacji nowych sektorów podczas operacji zapisu plików na dysku. Najlepszym sposobem na sprawdzenie i ewentualne usunięcie wadliwych sektorów jest użycie systemowego SCANDISK a jeszcze lepiej z wybraną opcją ADVANCED i zaznaczeniem okienka z opcją wykrycia i naprawy wadliwych sektorów - dokładnie to już zależy od wersji Windows.

    Również CHKDSK z opcją /F ("Fix" - napraw) jest w stanie w wielu przypadkach usunąć z użycia tego typu "miękkie błędy". Formatowanie normalnie nie przywraca do użycia (choć może) już wcześniej wykrytych wadliwych sektorów. Z tym, że jeśli podczas formatowania dodamy opcję wykasowania oryginalnej listy wadliwych sektorów z FAT (próba przywrócenia wadliwych sektorów do ponownego użycia) a te sektory są autentycznie wadliwe, to w procesie formatowania zostaną one ponownie oznaczone przez OS jako wadliwe i wyłączone z obiegu. I tu nie należy mylić terminu GEL (Grown Error List - używana w starszej technologii HDD) i wspomnianym już we wcześniejszym poście kol. Jaca, z tablicą FAT, gdzie znajduje się informacja o lokalizacji sektorów zawierających zarówno dane jak i wartości FFF7h odpowiadające wadliwym sektorom.

    W przeszłości GEL był dostarczany jak wydruk albo nawet naklejony na samym dysku i należało podczas jednego z etapów formatowania nisko-poziomowego wprowadzić ręcznie informacje o nowo wykrytych błędnych sektorach do tej tablicy GEL zapisywanej później na HDD po zakończonym procesie formatowania nisko-poziomowego aby uniknąć możliwości zapisania danych na nieużytecznych sektorach.

    Dla mniej zaznajomionych z tematem:
    Jeśli chodzi o inne narzędzia to Norton Disk Doctor (NDD.EXE), CPS FixDisk i szereg innych firm dostarcza programów, które są w stanie zlokalizować i usunąć wadliwe obszary na dysku. Chodzi tu podkreślam, o zaznaczenie tych sektorów w tablicy FAT jako nieużytecznych - niektóre programy testują takie sektory i próbują z powrotem przywrócić je systemowi operacyjnemu do użytku. Nie zawsze jest to dobra idea. Z jednym wyjątkiem: jeśli program "poszedł w las" i BŁĘDNIE zapisał tablicę FAT długą listą wadliwych sektorów, które NIE SA WADLIWE, to wtedy można stracić duży procent pojemności dysku nie z powodu jego wadliwego działania ale z powodu wadliwego działania oprogramowania. Wtedy programy typu NDD.EXE próbują przywrócić systemowi operacyjnemu te BŁĘDNIE usunięte i rzekomo wadliwe sektory. Format (bez odpowiedniej opcji) po prostu je pominie.

    Jeśli mamy do czynienia z poważniejszymi przekłamaniami na dysku, których nie dało się skorygować na poziomie narzędzi systemowych, wtedy należy zwrócić uwagę na narzędzia, które są dostępne od producentów dysków. Western Digital np. ma swoje oprogramowanie diagnostyczne Data LifeGuard, Maxtor używa oprogramowania firmy Ontrack a Seagate swój diagnostyczny program SeaTools - nie wszystkie pozwalają na dokonywanie zmian na dysku. Zazwyczaj nie można stosować tych programów zamiennie (odradzają tego zresztą sami producenci z przyczyn oczywistych - nie jest bowiem możliwe stworzenie uniwersalnego i niezawodnego programu do wszystkich rodzajów dysków).

    Warto przy tej okazji wspomnieć o nowszych dyskach, które stosują technologię S.M.A.R.T. (Self-Monitoring, Analysis and Reporting Technology). Jest to technika mająca na celu wczesne wykrywanie przewidywalnych problemów jakie mogą wystąpić w trakcie eksploatacji dysku ale niestety nie ma ona nic wspólnego z zapobieganiem wystąpienia błędów lecz raczej z wczesnym ostrzeganiem, iż dysk nie pracuje w granicach ścisłych norm narzuconych przez producenta w związku z czym stopień prawdopodobieństwa awarii dysku może wykraczać poza założone granice bezpieczeństwa.

    I jeszcze jedno - te wszystkie narzędzia systemowe (SCANDISK itd.) nie tylko nie formatują, czyli nie niszczą danych ale wręcz odwrotnie - mogą przyczynić się do odzyskania danych, które moglibyśmy już uznać za stracone. Chociaż nie ma gwarancji oczywiście, że odbędzie się to bezproblemowo i bez przekłamań danych z odzyskanych wadliwych sektorów. Próbować warto. I tu w sposób naturalny nasuwa się zakończenie tego referatu:

    ZAWSZE zrób kopię ważnych danych na inny dysk przed przystąpieniem do jakiejkolwiek operacji testowania/korygowania ewentualnych błędów na dysku. O konsekwencjach nieprzestrzegania tego typu ostrzeżeń nie muszę już chyba pisać. A dobry back-up rób regularnie niezależnie od tego jak drogi i dobry posiadasz dysk!

    A co do przyczyn powstawania błędów to często jesteśmy winni sami sobie. Wyłączanie komputera w trakcie wykonywania operacji zapis/odczyt (no bo przecież komputer się "zawiesił" - ale LED HDD w tym samym czasie aż "czerwony z przegrzania"), próby przesunięcia komputera "tylko o parę centymetrów" - też w momencie kiedy komputer ładuje z HDD Twoją ulubioną tapetę windosowską, wygaszacz ekranu, czy tez zapisuje trochę przydługi plik Excela, itd. itp. Już nie wspomnę o uderzaniu pięścią - w momentach desperacji - w stół, na którym stoi nasz "ukochany" PC.

    Pozdrawiam i dziękuję za uwagę :roll:
  • #9 34332
    Bestyjek
    Poziom 17  
    Posty: 250
    Pomógł: 1
    Ocena: 4
    Mówiąc o formatowaniu niskiego poziomu chyba każdy ma na myśli programy dedykowane do producenta danego rodzaju dysku, (ja przynajmniej tylko takie stosuję) które to programy w swoich najnowszych wersjach o dziwo rozpoznają nowe dyski rzędu 40 czy 60GB. Więc nie wiem dlaczego nie miałoby się stosować tego sposobu do "wyczyszczenia dysku".

    p.s. Szkoda że nie przeczytałem całego Twojego postu ale mój monitor nie ma nawet TCO'95, a wydruki na "atramencie" są dość drogie. :D .
  • #10 34379
    DariuszM
    Poziom 16  
    Posty: 140
    Pomógł: 3
    Ocena: 8
    Wiam
    Niekoniecznie - przytaczane są na tym forum metody formatowania low-level z opcji dostępnej z BIOS-u. A ten właśnie proces nie jest kompatybilny z procesem low-level format stosowanym w przypadku nowszej generacji dysków.
    Dzisiaj pojęcie "low-level format" uległo pewnemu rozmyciu, a mianowicie czasem właśnie takie programy producentów mają opcje do formatowania dysków albo ich inicjalizacji przy pierwszym użyciu. One po prostu wpisują zera do wszystkich sektorów podczas formatowania usuwając często w ten sposób powstałe błędy czy wirusy na dysku. Low-level format, jak wspomniałem wcześniej, wpisuje podczas formatowania poszczególnych sektorów masę dodatkowych informacji do specjalnego obszaru każdego sektora a niewidocznych dla systemu operacyjnego i niepotrzebnych - z punktu widzenia OS - do jego normalnego działania. Zapisywane są on tylko 1 jeden raz podczas procesu low-level format w fazie produkcji dysku przed wypuszczeniem dysku z fabryki. Czytane są natomiast przed każdą próbą odczytu zawartości sektora, gdyż np. zawierają informacje korekcyjne dla systemu serwo naprowadzenia głowic i wiele innych. Te specjalne obszary zczytywane są przez elektronikę/procesor zintegrowany z dyskiem (IDE) i nie są przekazywane w żaden sposób do systemu operacyjnego jako informacje o zawartości sektora. Potrzebne są do bezawaryjnej i niezawodnej pracy dysku. Przytaczam fragment po ang. ze strony Maxtor'a:

    What does "low level formatting" mean?

    Actually the term "low level" is a bit of a misnomer. The low level process first used years ago in MFM hard drives bears little resemblance to what we now call a "low level format" for today's ATA (IDE) drives. A better name for today's low level formatting utility is intermediate- or mid-level formatting. This is sometimes referred to as the "initialize" or "re-initialize" process. The basic purpose of a mid-level format is to erase everything currently on the drive.


    Proponuje on (Maxtor) zastąpić pojęcie "low-level" innym, tj. poziom przejściowy (pomiędzy normalnym formatowaniem pod OS-em a formatowaniem low-level) lub pośredni.

    Pozdrawiam
  • #11 34408
    draakul
    Poziom 20  
    Posty: 492
    Ocena: 6
    DariuszM napisał:
    Wiam
    Niekoniecznie - przytaczane są na tym forum metody formatowania low-level z opcji dostępnej z BIOS-u. A ten właśnie proces nie jest kompatybilny z procesem low-level format stosowanym w przypadku nowszej generacji dysków.
    Dzisiaj pojęcie "low-level format" uległo pewnemu rozmyciu, a mianowicie czasem właśnie takie programy producentów mają opcje do formatowania dysków albo ich inicjalizacji przy pierwszym użyciu. One po prostu wpisują zera do wszystkich sektorów podczas formatowania usuwając często w ten sposób powstałe błędy czy wirusy na dysku. Low-level format, jak wspomniałem wcześniej, wpisuje podczas formatowania poszczególnych sektorów masę dodatkowych informacji do specjalnego obszaru każdego sektora a niewidocznych dla systemu operacyjnego i niepotrzebnych - z punktu widzenia OS - do jego normalnego działania. Zapisywane są on tylko 1 jeden raz podczas procesu low-level format w fazie produkcji dysku przed wypuszczeniem dysku z fabryki. Czytane są natomiast przed każdą próbą odczytu zawartości sektora, gdyż np. zawierają informacje korekcyjne dla systemu serwo naprowadzenia głowic i wiele innych. Te specjalne obszary zczytywane są przez elektronikę/procesor zintegrowany z dyskiem (IDE) i nie są przekazywane w żaden sposób do systemu operacyjnego jako informacje o zawartości sektora. Potrzebne są do bezawaryjnej i niezawodnej pracy dysku. Przytaczam fragment po ang. ze strony Maxtor'a:

    What does "low level formatting" mean?

    Actually the term "low level" is a bit of a misnomer. The low level process first used years ago in MFM hard drives bears little resemblance to what we now call a "low level format" for today's ATA (IDE) drives. A better name for today's low level formatting utility is intermediate- or mid-level formatting. This is sometimes referred to as the "initialize" or "re-initialize" process. The basic purpose of a mid-level format is to erase everything currently on the drive.


    Proponuje on (Maxtor) zastąpić pojęcie "low-level" innym, tj. poziom przejściowy (pomiędzy normalnym formatowaniem pod OS-em a formatowaniem low-level) lub pośredni.

    Pozdrawiam


    Zgadzam się z tym postem. Kiedyś dawno już temu poruszałem ten temat na forum. Dotyczył dokładnie tego samego - czyli błędnego pojęcia o low-level format z pozycji Bios-a.

    Wtedy także przytoczyłem fragment ze strony Seagate'a, który praktycznie pokrywa się z tym który zacytował kolega DariuszM w swoim poście, a pochodzący ze strony MAxtora.

    Temat po raz kolejny został wyprostowany - ale powróci on zapewne za jakiś czas - kiedy ktoś znowu doradzi jako sposób na bad sectory - low-level format z Bios'a.

    Ps. Low- level format nie działa z dyskami IDE/EIDE. To była zapaomniana już epoka dysków CHS. -> ale może faktycznie komuś kiedyś udała się taka operacja ?

    :arrow: Bestyjek - no niestety Nie każdy ma to samo na myśli co akurat ty. Niektórzy nadla widzą oczyma wyobraźni funkcję zapamiętaną z Bios-u swojego 486 - Low-level format, o którym powstało już tak wiele mitów.

    Pozdrawiam wszystkich :wink: [/u]
  • #12 34419
    Bestyjek
    Poziom 17  
    Posty: 250
    Pomógł: 1
    Ocena: 4
    Tak się składa iż bardzo dobrze rozróżniam metody LowLevelFormat z BIOSów starych PCetów i np. FeelWithZero z nowych programów narzędziowych, lecz nie sądzę żeby można było mówić o "rozmyciu pojęcia" w przypadku gdy wcześniejsza metoda nie ma już zastosowania. Chodzi raczej o zmianę sposobu realizacji prawie tego samego zadania, co nazwałbym raczej postępem. Zwrot LowLevelFormat przyjął się powszechnie w stosunku do drugiej metody i nie widzę powodów aby z niego rezygnować. Pozdrawiam wszystkich zatwardziałych konserwatystów :). PS. Proponuję zająć się na poważnie pojęciem FDD (FloppyDiskDrive) które uległo pewnemu "rozmyciu" w wyniku wejścia do użytku powszechnego dyskietek w twardych obudowach :lol: .
  • #13 34666
    DariuszM
    Poziom 16  
    Posty: 140
    Pomógł: 3
    Ocena: 8
    Witam
    W dalszym ciągu należy jednak rozróżniać Low-Level Format od formatu pod DOS-em czy Windows. Istnieją różnego rodzaju programy typu Low-Level Format nie do końca przetestowane, o bliżej niezbadanych możliwościach wyrządzenia szkód na nowszej generacji dysków IDE. Większość dysków nowej generacji nie da takim programom dotępu do swojego kontrolera IDE ale nie wiadomo do końca czy dyski np. w obszarze 1- 2GB lub poniżej mogą tak skutecznie bronić się przed tak prymitywnymi sposobami low-level formatowania (stąd było moje pytanie czy ktoś poddawał takie dyski procesowi formatowania low-level).

    Sugestie Maxtor'a i innych firm co do nazewnictwa są jak najbardziej uzasadnione: pojęcie Low-Level Format powinno być obecnie zarezerwowane do procesu inicjalizacji dysku przez producenta a wszelkie inne formy inicjalizacji dysku pod kontrolą systemu operacyjnego (OS) powinny mieć formy pośrednie w swoim nazewnictwie. Kiedyś aby dysk mógł zostać rozpoznany przez system MUSIAŁ być sformatowany na poziomie low-level, następnie musiała być założona partycja(e) i dysk dopiero mógł być formatowany pod DOS-em (Windows jeszcze nie istniały). I ten proces formatowania pod DOS-em nosił (słusznie) nazwę High-Level Format. Pierwszy człon tego określenia został intuicyjne zarzucony, jako że wiadomo było, iż musiał go poprzedzać proces formatowania low-level. Obecnie można to czynić na poziomach różniących się od tego High-Level Format, czyli poziomach pośrednich.

    Formatowanie pod DOS-em/Windows95 inicjalizuje tylko tablicę FAT i nie kasuje zawartości sektorów. Programy narzędziowe typu Norton czy Partition Magic mogą to robić w zupełnie inny sposób, zapisując przy tym każdy sektor wartością 00h (i czynią to przy tym znacznie wydajniej od DOS-u). W ten sposób likwidują CAŁKOWICIE zawartość poszczególnych sektorów a co za tym idzie całego dysku/partycji a nie tylko tablicy FAT. Dlatego dla tego typu programów powinna istnieć odzielna grupa nazw oddających w pełniejszym stopniu ich funkcyjność, która w dalszym ciągu jest przecież ZUPEŁNIE odmienna od formatu typu Low-Level. Inna chociażby dlatego, że żadna z omawianych wersji oprogramowania Format (oprócz "prawdziego" Low-Level Format) nie wpisuje nic do dysku na poziomie kontrolera IDE (istotnie low-level!) a na poziomie BIOS/OS (poprzez INT13h).
    System operacyjny (jak już wyjaśniałem) nie wie NIC o tzw. header-ach sektorów, gdzie znajdują się informacje o CRC (Cyclic Redundancy Check), serwo czy obszarach ID sektora lecz jedynie tylko to co przekaże OS-owi kontroler IDE dysku poprzez BIOS/INT13h. A poziom BIOS/INT13h jest to znowu poziom wyższy od poziomu kontrolera IDE itd. itd.

    Poprzez INT13h możemy zapisać DOWOLNY sektor na dysku DOWOLNĄ wartością (w tym również 00h oczywiście) jak również odczytać taki sektor(y). I na tym bazują WSZYSTKIE programy formatujące dyski. Nie muszą one wiedzieć NIC o wewnętrznej strukturze sektora tak jak musi to wiedzieć program do formatowania Low-Level (i nie tylko o strukturze poszczególnych sektorów ale i wiele innych szczegółowych informacji odnośnie elektroniki IDE itd. - zabraknie tego forum aby to streścić!). A to czy program "Format" pod OS-em, czy Norton czy jakiś inny zapisze w danym sektorze zero czy FFh czy co mu się tylko podoba albo czy przy tym zainicjalizuje tablicę FAT lub zechce przy "okazji" sprawdzać czy nie ma BŁĘDNYCH SEKTORÓW na dysku, to tylko i wyłącznie sprawa PROGRAMISTY, który taki program napisał (nie wyłączając programu "Format" pod DOS-em czy Windows!) i założeń użytkowo-systemowych a nie umowności nazewnictwa!

    Low-Level Format ZAWSZE pozostanie mocno związany z kontrolerem IDE, elektroniką i milionem innych uwarunkowań na poziomie hardware-u, natomiast wszystkie inne sposoby formatowania dysku, niezależnie od finalnego efektu ZAWSZE będą na poziomie WYŻSZYM od Low-Level i nic już na to nie poradzimy.

    Dobrze byłoby te różnice rozumieć i umieć wyciągać praktyczne wnioski stąd wynikające - wszelkie próby formatowania nowej generacji dysków IDE (tzw. RLL w przeciwieństwie do starszej generacji dysków typu MFM) NIEODPOWIEDNIM do tego celu oprogramowaniem mogą zakończyć się zniszczeniem struktur wewnętrznych sektorów, których nie będzie można już zregenerowac na dysku, który opuścił jego macierzystą wytwórnię.

    Nazewnictwo takie czy inne nie jest tu bez znaczenia - oddaje istotę rzeczy! I to bez względu na ilośc czasu jaka mineła od momentu wyprodukowania pierwszego twardego dysku i dalszego rozwoju technologi twardych dysków i komputerów wogóle. Mam nadzieję, że opisałem to w miarę przejrzyście i że nie piszę tego wszystkiego na próżno!

    Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich, którzy się pofatygowali aby doczytać to wszystko do końca :wink:

    P.S. Czy na asembler ktoś powie, że jest to program WYŻSZEGO rzędu ponieważ ma dostęp do pewnych detali systemowych (swego rodzaju wyższość-przewaga), do których nie mają dostępu niektóre języki wyższego rzędu? Albo na C++, że jest językiem NIŻSZEGO rzędu ponieważ może - powiedzmy - dokonywać manipulacji rejestrami procesora (dostęp do procesora! - można by rzec, na poziomie bliższym hardware-u czyli NISKIM)? Jak wiadomo, jest akurat zupełnie odwrotnie w tym podanym naprędce przykładzie i dlatego pozory łatwo mogą mylić i należy trzymać sie pewnych utartych definicji aby nie popełniać oczywistych błędów, nawet jeśli rozumie się omawiane procesy i ma pełne wyobrażenie o tym o czym się mówi. Ważne jest zarówno JAK się MYŚLI jak i też jak się MÓWI -zwłaszcza jeśli chodzi o precyzyjną terminologię techniczną.
  • #14 35373
    mały
    Poziom 12  
    Posty: 34
    Ocena: 5
    ja parę lat temu sformatowałem niskopoziomowo (z biosu) kumplowi 40MB dysk IDE chyba Seagate'a. za pierwszym podejściem, gdy komp sam wykrył pojemność i ustawienia dysku, była :x , wywalało po kolei bad track. dopiero po chwili zauważyłem, że bios odczytał źle paramerty, ustawiłem ręcznie i poszło. wszystkie badsectory zeszły. nowszych dysków się tak nie da formatować. po przepuszczeniu przez taki format, caviar 1,6GB, całkiem ogłupiał (ale przed tym formatem do niczego i tak się nie nadawał). osobiście teraz stosuję tylko soft od producentów dysków. jak na razie ze stuprocentową skutecznością, na żadnym z moich dysków bady nie wróciły.
  • #15 35449
    azbest
    Poziom 11  
    Posty: 59
    Ocena: 2
    Dawniej to robili dopiero TWARDE dyski :D w pełnym słowa tego znaczenia
    posiadam jusz antyczny dysk caviar 140 o pojemności 40 mb i nic go nie rusza wilgoć mróz i upadki a ostatnio kupiłem nowego Maxtora DiamondMAX+ 40 GB 7200rpm padł na bady po dwóch tygodniach :( .
    dodam jeszcze rze ten staruszek caviar jestz 1992 roku dodam jeszcze rze czymam na nim wszystkie warzne dokumenty. do tej pory chodzi bez zarzytu.

    pozdrawiam.....................

Podsumowanie tematu

LABEL_AI_GENERATED
Dyski twarde posiadają mechanizmy kontroli i korekcji uszkodzonych sektorów, które są zarządzane przez kontroler dysku poprzez listę znanych błędów (GEL) i rezerwowe sektory. Usuwanie bad sectorów często odbywa się przez formatowanie niskiego poziomu (low-level format), jednak obecnie pojęcie to uległo zmianie. Formatowanie niskiego poziomu wykonywane z BIOS-u dawnych komputerów dotyczyło starszych dysków CHS i nie jest kompatybilne z nowoczesnymi dyskami IDE/EIDE. Nowoczesne dyski mają własne, wbudowane mechanizmy zarządzania uszkodzonymi sektorami, a programy serwisowe producentów umożliwiają inicjalizację lub zerowanie dysku, co może pomóc w eliminacji błędów, ale nie usuwa przyczyny powstawania bad sectorów. Formatowanie niskiego poziomu z BIOS-u może zmniejszyć pojemność dysku i nie jest zalecane dla nowych modeli. Zaleca się stosowanie dedykowanego oprogramowania producentów dysków, które aktualizuje tablicę błędów i rezerwuje sektory. W przypadku poważnych uszkodzeń mechanicznych (np. odklejona głowica, porysowany talerz) programy serwisowe nie pomogą. Dyski takie jak Maxtor DiamondMax+ 40 GB czy Seagate Caviar były omawiane w kontekście skuteczności formatowania niskiego poziomu i narzędzi serwisowych. Warto również rozważyć pomoc specjalistów korzystających z narzędzi systemów Linux lub Amiga do diagnostyki i naprawy dysków.
Podsumowanie AI na podstawie dyskusji. Może zawierać błędy.
REKLAMA