serum napisał: (...) odpady są stosunkowo krótkożyjące (trzeba składować przez ok. 300 lat a nie kilka tysięcy) i mogą pracować na odpadach z obecnie istniejących elektrowni. (...)
Przepraszam, a jaka to różnica z punktu widzenia średniego czasu życia człowieka (powiedzmy 70 lat) czy to będzie 300 lat czy 3000 ???
Bo dla mnie to jakby żadna różnica ...
Sumka18 napisał:
W takim razie powiem a wychodzenie z domu jest bezpieczne? a siedzenie w domu jest bezpieczne ? a życie jest bezpieczne ? Kolega Filip ma racje myślenie nie boli odpowiedz sobie sam.
PS "jak by wiedział że upadnę to bym usiadł" a co do Czarnobyla to poczytaj trochę to dowiesz się co tak naprawdę się stało i jakie niosło ze sobą niebezpieczeństwa.
Wiesz, to czy to się stało, bo dyrektor elektrowni oszalał czy też pijany obsługant potknął się o główną dźwignię regulacji mocy reaktora czy też miała miejsce inna naukowo wyjaśnialna przyczyna, to jest dokładnie obojętne tym co zostali napromieniowani, zmarli z tego powodu, czy też noszą w sobie do dziś jakąś "bombę", która przerodzi im się w nowotwór (ależ gdzieżby, oczywiście bez związku z Czarnobylem). To są równie sensowne w tym ujęciu rozważania jak zastanawianie się czy terrorysta ubrany w ładunki wybuchowe wyleciał w powietrze z powodu naciśnięcia przycisku, przypadkowego zwarcia czy też tego, że ktoś obok używał przypadkowo telefonu komórkowego firmy X lub Y.
Ważne jest to, że elektrownia jądrowa może narobić szkód daleko sięgających w terenie i czasie, ze względu na specyfikę użytych w niej materiałów.
Nie rozpatrujmy wszystkiego tylko przez perspektywę zysków, oszczędności i radosnych informacji zamieszczanych w prospektach reklamowych.
Jak na razie świat idąc tą drogą tonie co raz bardziej w jednorazowym chłamie, który rozkłada już się w drodze ze sklepu do domu, a z doświadczeń zawodowych i styku z tak zwaną nowoczesną techniką (od strony serwisowej), to wiem, że ta BYLEJAKOŚĆ nie kończy się na urządzeniach powszechnego użytku ale dotyczy także urządzeń sprzedawanych jako profesjonalne. Niestety kultura techniczna upada w szczegółach mimo pozornego rozwoju w prospektach reklamowych.
Jakiś czas temu zaczęła się epoka kleju z pistoletu (gluta) i zaniku umiejętności czytania nawet kart katalogowych przez projektantów układów. Dopóki te wymienione czynniki dotyczą jednorazowego nawilżacza powietrza to jeszcze można to znieść, ale to niestety wkracza w sferę technologii niebezpiecznych dla otoczenia i jak na razie nie widać by coś się miało w tej dziedzinie zmienić na lepsze.
Z ciekawostek, dziś widziałem elektroniczne stateczniki do świetlówek, renomowanej firmy XXXXX, naćkane elementami jak kto głupi, po 2 latach wiszenia pod sufitem w 3 sztukach
odlutowały się końcówki transformatorów a układy te zasilały po dwie świetlówki rurowe o ZAWROTNEJ MOCY 18W.
Skoro technika poszła tak "do przodu", że nie jest w stanie zrobić porządnych niesamorozlutowujących się stateczników do lamp, to ja nie chcę żadnych urządzeń niebezpiecznych w stanach awaryjnych, bo nie mam pewności, kto to projektował, czego nie przewidział, jakie oszczędności dla oszczędności poczynił na zabezpieczeniach, materiałach, procedurach, wersjach oprogramowania, długościach przewodów, grubościach osłon.
A jak nas traktują zagraniczniacy i kto u nas wydaje decyzje lub dokonuje zakupy to pokazuje pięknie przykład tych puszek z "mięsem" ze 26 letniego szwedozaura ...
Dla oszczędności ktoś nam sprzeda jakieś g.... a u nas ktoś z bezmyślności albo dla korzyści osobistej to kupi a wszyscy za to zapłacą ... oby nie cenę ostateczną.
Niestety widziałem już sporo dziwnych rzeczy za ciężkie pieniądze, tyle, że na szczęście nie groziły one urwaniem ręki albo zwykłym napromieniowaniem, a tylko zwykłymi uciążliwościami w działaniu (typu smród spalenizny po wyładowaniach w urządzeniu, bo projektant przeszedł do porządku dziennego, nad problemem np. zachowania odległości w urządzeniach WN) ...
A do tego wszystkiego żyjemy w czasach gdy pazerność góruje na rozsądkiem i poczuciem odpowiedzialności ...