Całe 300 zł za powerbank o malutkiej pojemności 20 Ah? Co kryje się za taką ceną? Na forum prezentowałem już egzemplarze o takiej samej pojemności kupione nawet za 80 zł, więc mamy tu nie lada zagadkę - za co płacimy prawie czterokrotnie większą cenę? Sprawdźmy!
Zacznijmy od opakowania. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to jednak duża ilość dodatkowych funkcjonalności, których nie ma w tańszych modelach. Mamy tu zapowiedzianą moc do 100 W, wsparcie protokołów szybkiego ładowania i czytelny wyświetlacz TFT zastępujący proste "cztery kropki" w tanich modelach. Trochę dziwi mnie to 165 W, skąd ono, jak tuż obok jest mowa o wartości o 1/3 mniejszej?
Z tyłu wszystko też jest wzorowo opisane. Te 165 W to rzekomo wyjście z wielu portów, obawiam się, że nawet tego w pełni nie sprawdzę. Oprócz tego powerbank wspiera napięcia do 20 V na USB C i do 12 V na USB A.
Wszystko jest ładnie zapakowane, mam wrażenie, jakbym wypakowywał nowy telefon. W zestawie jest też nowoczesny przewód USB C.
Powerbank ma też swój wyciągany i chowany przewód na mechanizmie ze sprężynką, dodatkowo ma magnes do utrzymania końcówki przewodu w pozycji schowanej, tak by nie zahaczała o rzeczy w torbie.
Pora przejść do testów. Najpierw coś prostego w wykonaniu - ładowanie mojego telefonu Xiaomi. Całość załącza napięcie 16 V i telefon pobiera około 1 A, pokazując "szybkie ładowanie". Nie jest to to samo co z oryginalnym zasilaczem, z którego mogło iść i kilkadziesiąt W, ale i tak jest niezłe.
To może w drugą stronę. Dla utrudnienia obciążyłem też wyjście. Teraz chcę naładować powerbank z mojego zasilacza od Xiaomi:
To już jest imponujące. Mój Xiaomi 11T jest jakoś z 2021 roku, a jego zasilacz i tak dogadał się z tym powerbankiem i daje dobre 60 W.
To teraz sprawdzenie QC na porcie A - rzeczywiście, jest zgodnie z informacjami na etykiecie. Da się pobrać do 1.5 A przy 12 V:
Co więcej, można go dalej obciążać - więc rzeczywiście może działać kilka portów na raz. Tu wbudowany kabelek zasila telefon podwyższonym napięciem, a osobno podłączony jest QC Trigger nastawiony na 12 V.
Wyświetlacz cały czas pokazuje bieżące napięcia, prądy i moce, poziom naładowania a dodatkowo też szacuje ile zostało czasu do rozładowania/pełnego naładowania.
Zostało sprawdzić pojemność - obrałem obciążenie 1.5 A przy 5 V:
Na etykiecie jest mowa o Rated Capacity 11600 mAh przy 5 V. Wewnętrznie jest 4 * 5000 mAh, ale to przy 3.7 V, na ogniwach. Moje pomiary pokazują nieco ponad 12 Ah przy 5 V, więc wszystko się zgadza. Można jeszcze przemnożyć: 12 Ah * 5 V = 60 Wh. Na opakowaniu jest mowa o 72 Wh, ale to chyba przed stratami na przetwornicach.
Podsumowując, to był test pojemności powerbanka UGREEN PB726 kupionego za całe 300 zł. Przy okazji sprawdziłem też częściowo jego zdolność do wsparcia QC i PD, choć do pełni szczęścia troszkę zabrakło mi sprzętu. Nie zmienia to faktu, że mogę już wydać częściowy werdykt:
- testowany powerbank rzeczywiście zostawia daleko w tyle tańsze modele, nawet te z QC
- nie spotkałem wcześniej się z tym, by powerbank był w stanie ładować się mocą 65 W i to z mojego pięcioletniego zasilacza od Xiaomi
- w podobny sposób zaimponowało mi to, że ten model jest w stanie utrzymać dwa połączenia z podwyższonym napięciem, tańsze modele wtedy wracają do 5 V (kontroler w środku tego nie wspiera)
- analogicznie sprawdziłem też jednoczesne ładowanie powerbanka i zasilanie dodatkowego urządzenia z powerbanka, co też wypadło pomyślnie
- na koniec mogę dodać, że sam wyświetlacz również świetnie się prezentuje oraz jest przydatny do diagnozowania i badania z jaką mocą i przy jakim napięciu/prądzie działają porty. Nie jest to tylko zbędny bajer.
Nie sprawdziłem samego zasilania urządzenia z 20 V, ale bazując na zebranym doświadczeniu mogę ocenić, że to pewnie też działa. Być może osobno do tego wrócę.
Mogę więc ostatecznie stwierdzić, że rzeczywiście, jest tu za co zapłacić. Tylko pytanie - czy aż tyle? Jakie jest Wasze zdanie? Warto jest dać 300 zł za powerbank wspierający standardy napięć do 20 V?
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.