Futrzaczek napisał: Jaka jest zasadność przebudowy obwodu żarzenia? Zaspokojenie Twojej ambicji przebudowy wszystkiego co na drzewo nie ucieka?
Z czystej ciekawości chociażby. Odbiorniki kombinowane i pełnolampowe (np. sowiecki "Dorożnyj") z szeregowym żarzeniem bateryjnych bezpośrednio żarzonych lamp też istniały, i warto odtworzyć odbiornik o podobnym układzie skoro nie ma nadziei na zdobycie oryginalnego. A zaletą szeregowego obwodu żarzenia w takim przypadku jest możliwość zasilania przetwornicy z baterii żarzeniowej (dzięki wyższemu jej napięciu, 7,5V lub nawet 9V w przypadku obecności w układzie jeszcze i lampy DM70), a tym samym zasilania całego odbiornika z jednej baterii.
Cytat: Spokojnie tu wystarczy MC34063A.
LITOŚĆI!!! Tak brutalnie
zaśmiecać zabytkowy układ, krzemem i do tego pewnie jeszcze plastikiem?

Pare lat temu podczas naprawy głownej światowej sławy polskiego parowozu z epoki II RP Pm36-2 "Piękna Helena" wstawiono do paleniska rury cyrkulacyjne aby węgiel się lepiej palił - ale to co Ty proponujesz dałoby się porównać ze wstawieniem diesla w miejsce maszyny parowej!

(no, powiedzmy może nie w miejsce maszyny ale oprócz niej, w roli generatora prądotwórczego dużej mocy aby mogło działać ogrzewanie i klimatyzacja w luxusowych niebieskawych wagonach spółki PKP PIC) Jak już ma być przetwornica - to trzymajmy się historycznej bazy elementowej (współczesnej lub nieco tylko nowszej niż radio które chcemy z niej zasilać).
Cytat: zasilać ją można np. z zasilacza wtyczkowego.
Z zasilacza wtyczkowego to i całe radio można by zasilić, bez użycia jeszcze i scalonej przetwornicy, co dużo bardziej będzie odpowiadać ówczesnemu stanowi techniki. Obudowy do zasilaczy są w sprzedaży, pozostaje dobrać transformator (lub dwa oddzielne) zdolny dostarczyć stałego prądu żarzenia 125mA (lub 25mA, w pzypadku przebudowy obwodu żarzenia na szeregowe) przy napięciu odpowiednio 1,4 lub 7V (do stabilizacji napięcia żarzenia można użyć łańcucha diod krzemowych; dobrze byłoby aby były to diody z tamtej epoki, np DK60, w razie ich braku trzeba z bólem zastosowć współczesne), oraz napięcia anodowego w zakresie 45-105V (lepiej jednak nie przekraczać katalogowego 90V) przy poborze prądu ok. 15mA. W wypadku trudności ze znalezieniem pasującego transformatora anodowego warto przypomnieć sobie o prostowniku - powielaczu napięcia (zasilanemu z transformatora o odpowiednio niższym napięciu wtrórnym, takim jaki uda się znaleźć), który w tym zastosowaniu nadaje się całkiem dobrze.