elektro1991 wrote:od dziadka niemca nie na komisie
Taaak. Dziadek płakał jak oddawał. Panowie-litości.
Stare auta już swoje wyjeździły, a nowe mimo, że tyle co kiedyś stare już nie zrobią to i tak zrobią więcej niż te właśnie starocie od teraz (one już zwyczajnie swoje przejechały). Znalezienie czegoś w dobrym stanie z realnym przebiegiem który gwarantował by bezproblemową jazdę przez kolejne setki tyś km graniczy z cudem. Niemcy też kręcą- co więcej- kolega opowiadał, że jego znajomy naprawia uszkodzone fury z Niemiec po czym one znów wracają do kraju pochodzenie gdzie lądują w komisach.
Z pytania o trwałość silników zrobi się zaraz wątek o motoryzacji jako takiej a wiadomo, że w tym temacie każdy polak jest ekspertem a co drugi wybitnym ekspertem.
Wracając do tematu...jeżeli napaliłeś się na grupę Renault to kupił bym na Twoim miejscu benzynę pod zagazowanie z realnym przebiegiem w okolicach 100 tyś km (szacowanym raczej po zużyciu elementów a nie liczniku) 3-4 latka. Kupowanie auta nowego nie ma sensu. Kwotę którą na wartości auto traci przez pierwsze 3-4 lata (którą w ten sposób zaoszczędzisz nie kupują auta w salonie) spokojnie możesz wydać na paliwo i ewentualnie remonty- i tak będziesz na plus. A co do bezawaryjności...zależy od modelu,egzemplarza, stylu eksploatacji. A kiedy się popsuje to będziesz naprawiał. Auta tak już mają, że czasem się psują i nic się na to nie poradzi. Mechanicy i producenci części muszą w końcu z czegoś żyć.