Od jakiegoś czasu interesowałem się piaskowaniem. Jak do tej pory to chyba najprostsza metoda czyszczenia elementów przed malowaniem która da się zrealizować w domu. Wiadomo jak to na wiosce zawsze znajdzie się jakaś maszyna którą można by odnowić
Piaskarkę zrobiłem sam głównie wykorzystując wskazówki kolegów z poniższego tematu:
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1121300.html
O ile piaskarkę udało się zrobić to jak sam się przekonałem najważniejsza rzecz w całym zestawie to sprężarka. Próbowałem piaskowania sprężarka 3 tłokową z butla 200L chińskiej firmy Kraft Welle. Niestety nie szło tak jak chciałem - wydajność była za mała.
Moją uwagę przykuły wówczas sprężarki śrubowe. Jako że piaskuje sporadycznie i na tylko na własne potrzeby nie chciałem kupować sprężarki z silnikiem spalinowym. Mając do dyspozycji ciągnik pojawił się pomysł przerobienia sprężarki na napęd z wałka WOM. Sprężarki śrubowe czy też stopnie śrubowe bo takie mnie wówczas interesowały potrzebowały stosunkowo niewiele mocy ale osprzęt który im towarzyszy jest dość skomplikowany. Znalazłem więc alternatywę krajowej produkcji - sprężarkę 3 tłokową WD-53.
Sama sprężarka jak wiadomo charakteryzuje się dość prostą budową. Posiada 3 tłoki i miedzy stopniową chłodnice powietrza. Boczne tłoki stanowią pierwszy stopię kompresji który osiąga wartość około 1,4-2 bar. Powietrze z tych cylindrów jest podawane na chłodnice skąd pobiera je środkowy tłok. Po drugim stopniu na wyjściu mamy ciśnienie około 7 bar.
W głowicach tłoków znajdują się płytki ze stali sprężystej które pełnią role zaworów. To proste i niezawodne rozwiązanie. Na górnej części cylindrów zamontowano popychacze które przez regulowany zawór są podłączone do wyjścia sprężarki. Jeżeli ciśnienie na wyjściu sprężarki osiągnie odpowiednia wartość tj taka jak ustawimy na zaworze sprężone powietrze jest podawana metalowymi przewodami na górę tłoków wciskając popychacze. Popychacze z kolei naciskają na płytki powodując utratę kompresji. W taki sposób ciśnienie wyjściowe jest automatycznie regulowane.
Sprężarka posiada własną pompę oleju wiec ważny jest kierunek obrotów oraz i liczba, która ma wynosić około 1470 obr/min
Tyle odnośnie teorii
Swoją sprężarkę udało mi się zakupić już po wstępnym przerobieniu na napęd z ciągnika, jednak nie wszystko działało tak jak chciałem. Napęd był przekazywany za pomocą pasów. Koła pasowe zostały tak dobrane że obroty WOM musiały być przełączone na 1000. Rama na której została postawiona nie miała uchwytów transportowych. Wymagała też długiego wałka do podłączenia którego nie miałem.
Wstępnie wyglądała tak jak poniżej:
Trzeba było coś wykombinować wiec powstał plan postawienia sprężarki na koła i zmiany przekładni pasowej na zębatą i ustawienie jej wzdłuż osi sprężarki.
Póki sprężarka była na chodzie wypiaskowałem ramę, felgi oraz oś które miały docelowo stanowić nowe podwozie. Rama to skrócona podstawa od starego agregatu malarskiego. Koła i oś zostały zaadoptowane ze starego wozu.
Kolejny etap to demontaż, uszczelnienie i malowanie samej sprężarki. Jako że piaskowanie nie było już możliwe trzeba było to zrobić po staremu. Teraz dopiero przekonaliśmy się jak łatwo czyściło się piaskiem
Na początku odcięliśmy starą ramę i umyliśmy całość.
Akcesoria zostały pomalowane, natomiast sama sprężarka została w oryginalnej farbie. Co prawda na cylindrach nieco wychodziła rdza ale nie sposób było ich wyczyścić ręcznie.
Wracając do samego uszczelnienia, w moim przypadku przeciekał simering pod kołem zamachowym. Koło jest zamontowane na stożku ma na obwodzie dwa otwory z gwintem M12 do ściągacza, który wykonaliśmy z kawałka ceownika:
Rama dostała kółka jezdne:
I całość została "ożeniona"
Najłatwiejsza cześć została zrobiona. Przyszła kolej na napęd. Sprężarka w oryginale miała silnik o mocy około 60KM. Mój ciągnik ma 90KM wiec spokojnie da rade ale przy takiej mocy niezbędna jest solidna przekładnia przenosząca napęd. Znalazłem używaną przekładnie zębatą o przełożeniu ok 1:3 odwracającą kierunek obrotów. To bardzo ważne ze względu na pompę oleju. Przekładnia miała wałki z klinami do których dorobiliśmy tuleje. Z przodu została dołączona tuleja z dospawanym wałkiem pasującym do przekaźnika. Z tyłu przekładni do tulei dospawaliśmy flaszę która po przetoczeniu została przykręcona do małego wału kardana z dwoma przegubami. Początkowo mieliśmy plan połączenia sprężarki z przekładnia wałem z jednym przegubem (taki mieliśmy) ale byłoby to bardzo problematyczne i wymagało by idealnego ustawienia sprężarki względem przekładni. Przy takiej mocy nawet najmniejsze bicie mogłoby doprowadzić do uszkodzenia sprężarki. Zastosowanie wału z dwoma przegubami niweluje niewielkie przesunięcie sprężarki i przekładni nie wprowadzając dodatkowych drgań.
Filtry powietrza które były w komplecie zastąpiłem nowymi większymi pochodzącymi z kombajnu BIZON
Na koniec układ napędowy została zaopatrzony w osłonę z siatki stalowej. Nie jest to idealne rozwiązanie bo nadal są duże otwory ale wstępnie zabezpiecza przed przypadkowym zetknięciem się z wirującymi elementami.
Zegary pokazujące parametry pracy sprężarki zostały zamontowane z przodu dzięki czemu są widoczne z ciągnika.
I kilka zdjec gotowej konstrukcji:
Podliczając sumaryczne koszta gotowa sprężarka w wersji finalnej kosztowała mnie około 2300zł. Czy to dużo czy mało - oceńcie sami. Moim zdaniem to kwota akceptowalna jak na takie urządzenie. Najważniejsze - tak jak chciałem sprężarka nie ma silnika co przy mojej częstotliwości użytkowania miałoby się z celem.
Na koniec chciałbym podziękować mojemu Tacie, bez pomocy którego ta konstrukcja zapewne by nie powstała
Fajne? Ranking DIY