Witajcie.
Jestem świeżo po wymianie kompletu sprzęgła (tarcza, docisk, łożysko oporowe, uszczelniacz przy okazji).
Problem polega na tym, że sprzęgło się pali i cuchnie kiszoną kapustą. Pali się zazwyczaj przy manewrach (cofanie, parking, podjazd pod krawężnik) przy jeździe na lekkim półsprzęgle a gaz w okolicach 1000-1600 obrotów.
Nic się nie ślizga, chodzi w porządku ale się pali i potwornie przy tym cuchnie.
Od wymiany przejechałem już około 150km.
Początkowo myślałem, że to ja je upalam ale to nie możliwe. Jeżdze autem jak każdym innym, jeździłem setkami różnych samochodów i nigdy nie paliłem sprzęgła, tym bardziej że to moje prywatne auto.
Podejrzewam, że mechanicy odstawili jakąś lipę tylko nie wiem jaką.
Przy takim stanie rzeczy, to to sprzęgło nie wytrzyma 2 miesięcy.
Proszę podpowiedzcie co może byś nie tak?
Jestem świeżo po wymianie kompletu sprzęgła (tarcza, docisk, łożysko oporowe, uszczelniacz przy okazji).
Problem polega na tym, że sprzęgło się pali i cuchnie kiszoną kapustą. Pali się zazwyczaj przy manewrach (cofanie, parking, podjazd pod krawężnik) przy jeździe na lekkim półsprzęgle a gaz w okolicach 1000-1600 obrotów.
Nic się nie ślizga, chodzi w porządku ale się pali i potwornie przy tym cuchnie.
Od wymiany przejechałem już około 150km.
Początkowo myślałem, że to ja je upalam ale to nie możliwe. Jeżdze autem jak każdym innym, jeździłem setkami różnych samochodów i nigdy nie paliłem sprzęgła, tym bardziej że to moje prywatne auto.
Podejrzewam, że mechanicy odstawili jakąś lipę tylko nie wiem jaką.
Przy takim stanie rzeczy, to to sprzęgło nie wytrzyma 2 miesięcy.
Proszę podpowiedzcie co może byś nie tak?