Krzysztof Kamienski napisał: tw84 napisał: No właśnie bez tego kondensatora może nie odpalić. Bo ten kondensator zamyka obwód WN napięcia wyindukowanego w dławiku. Bez tego kondensatora obwód zamyka się przez resztę instalacji, przez co:
a). mogą się uszkodzić inne urządzenia podłączone do tej instalacji
b). świetlówka może nie odpalić, bo prąd inicjujący będzie ograniczony impedancją tejże instalacji.
Gdzie to wyczytałeś ?

A o takowym ,,czymś" jak cos φ Kolega może gdzieś słyszał ? A o podgrzewanych katodach w tych lampach to On słyszał ? Jasiu, do książek marsz, zostaw natychmiast ten komputer!

Uważasz kolego, że w czasach, kiedy wymyślono kondensator w oprawie świetlówkowej, kogoś obchodziło cos fi tak jak dzisiaj?
Może rozumiesz, że oprawa świetlówkowa ma 4 fazy pracy:
1. zapłonnik otwarty, spadek napięcia na neonówce w zapłonniku ogrzewa bimetal
2. zapłonnik zamknięty, cały spadek napięcia jest na dławiku i grzejnikach lampy
3. zapłonnik otwiera się - przerwanie obwodu powoduje wygenerowanie impulsu WN z dławika (taka przetwornica bida-boost), który przebija gaz w lampie i rozpoczyna jonizację
4. zapłonnik pozostaje otwarty, bo napięcie na zjonizowanym gazie w lampie nie wystarcza na ponowny cykl zapłonnika.
W fazie 3. ten kondesator zamyka obwód WN dławika. Jak go nie ma, to też może lampa zapali (zależy jaka jest pojemność kompensacyjna reszty instalacji), ale pewności nie ma.