Jak wszystkim wiadomo, UE postanowiła zredukować moc pobieraną przez odkurzacze domowe do 800W z powodów ekologii, ochrony środowiska itd.
Tymczasem moc pobierana przez zwykłe żelazka domowe (małe, ręczne, nie stacje parowe) zaczyna osiągać jakieś absurdalnie wysokie (dla mnie) wartości.
Pojawia się coraz więcej modeli, których moc oscyluje już wokół 3kW, rekordziści doszli nawet 3200W.
Czy ma to jakieś logiczne uzasadnienie? Czy różnica w prasowaniu żelazkiem o mocy 2kW i 3kW jest bardzo widoczna? Czy jest to kolejny marketingowy wyścig na cyferki?
Tymczasem moc pobierana przez zwykłe żelazka domowe (małe, ręczne, nie stacje parowe) zaczyna osiągać jakieś absurdalnie wysokie (dla mnie) wartości.
Pojawia się coraz więcej modeli, których moc oscyluje już wokół 3kW, rekordziści doszli nawet 3200W.
Czy ma to jakieś logiczne uzasadnienie? Czy różnica w prasowaniu żelazkiem o mocy 2kW i 3kW jest bardzo widoczna? Czy jest to kolejny marketingowy wyścig na cyferki?