robokop napisał: E8600 napisał:
Rury gwintowało się na kilka razy gdyż niektóre partie rur lubiły pękać przy gwintowaniu a gwintowanie na 2-3 razy minimalizowało ryzyko pęknięcia oraz ewentualnego wykruszenia narzynki.
pękać jak pękać, jak zbyt łapczywie było kręcić gwintownicą, to noże zamiast skrawać, rwały materiał - dlatego że idzie to po stożku.
I tu znów muszę dołożyć swoje zdanie. Gwintowanie rur trochę odbiega od wzorcowego gwintowania prętów w szkole, gdzie zalecano (już nie pamiętam dokładnie, więc to będzie przykład)- po "załapaniu" się narzynki, obrót do przodu, po czym 1/4, albo może 1/2 obrotu do tyłu i znów obrót do przodu itd. Gwintowanie rury,czasem z cofaniem, a nieraz bez cofania, często było zależne od jakości gwintownicy, a pewnie i od jakości rury. Zdarzało się że właśnie cofanie zrywało gwint. A jeśli chodzi o to ze gwint rurowy idzie po stożku, to czy gwintowanie gwintownikiem odbywa się inaczej? Najpierw zbiera się materiał delikatnie, w w miarę postępowania gwintownik wchodzi coraz szerzej.
Gwint "po stożku " w wykonaniu na rurze(woda, gaz) wszystko po to, by kształtka(kolanko, trójnik itd) w miarę dokręcania ciaśniej, pasowniej "siadała"