Panowie elektrycy, mam pytanie. Od razu mówię, że wiem, że nie tak powinno być, ale nie zawsze wszystko można zrobić tak, jakby się chciało. Firma remontowa położyła mi płytki i elektrykę pod nimi. W kuchni, gdzie pobory są duże, dali przewody o przekroju 1mm.... W dodatku pociągnęli metodą bezpuszkową na 3 gniazdka, tj. z gniazdka do gniazdka. Czy za to powinno się wsadzać, nie będę rozstrzygał. Ale jest, jak jest. Żeby było ciekawiej, nie użyli peszli, więc wymiana oznacza rozkucie wszystkiego, co zrobione. Remont był już jakiś czas temu, problem odkryłem niedawno, więc nie ma co dyskutować o roszczeniach. Mam pewien pomysł. Karkołomny. Ale nie wiem, czy w konsekwencji nie jedyny dobry bez zniszczenia kuchni w całości. Załóżmy, że prąd jest doprowadzony z lewej strony pierwszego gniazdka, następnie idzie dalej przewodem 1mm. A gdybym wykonał tylko jedno przekucie i doprowadził prąd do ostatniego gniazdka (czyli od prawej strony "zestawu"?). Z tej samej puszki? I zostawił wszystko w ścianie tak, jak jest? Wtedy każde gniazdko byłoby zasilane "z dwóch stron" i z 1mm zrobi się automatycznie 2mm, prawda?