Hej,
Na wstępie zaznaczę, że jestem zielona w temacie i proszę o wyrozumiałość.
Jakiś czas temu odziedziczyliśmy dom po dziadku budowany na początku lat 70. Od tamtej pory instalacja elektryczna raczej nie była w nim zmieniana, a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo.
Podczas zmiany właściciela licznika Tauron wysłał do nas elektryka, który miał sprawdzić instalację i zmienić plomby. Dostaliśmy informację, że bezpieczniki są do wymiany, bo są już na tyle stare. Zdecydowaliśmy się na to i umówiliśmy elektryka, który wymienił bezpieczniki. I tutaj zaczyna się problem. Nigdy nic się nie działo z prądem w tym domu, dziadek nic nie zgłaszał, a też my nic nie zauważyliśmy przebywając tam. Obecnie, po wymianie bezpieczników, po kilku do kilkunastu minutach dochodzi chyba do zwarcia i wyzwala ten główny bezpiecznik znajdujący się w zaplombowanej skrzynce. Nie zauważyliśmy tego wcześniej, bo po wymianie sprawdziliśmy, czy działa światło i TV i rozstaliśmy się z elektrykiem. Jakiś czas później, będąc w domu, okazało się, że nie ma prądu. Elektryk od wymiany umywa ręce i twierdzi, że nie będzie nic naprawiał, bo on już swoją działkę zrobił i nie ma terminów. Tauron zezwolił na rozplombowanie; bezpiecznik podniesiono i po kilku minutach znów go wyzwoliło. Podkreślę, że w tym czasie nie jest używany żaden sprzęt, nie pali się światło. Wczoraj był tam mój tata i dokładnie taka sama sytuacja: podniósł bezpiecznik — ten w zaplombowanej skrzynce — (osoba zakładająca plombę na nowo zrobiła to na tyle luźno, że można bez problemu podnieść ten bezpiecznik przy pomocy śrubokręta) i poszedł do samochodu, bo zapomniał telefonu; jak wrócił, bezpiecznik znów wyzwoliło. Dodam, że wyzwala tylko ten w zaplombowanej skrzynce. Pozostałe, w tym różnicowoprądowy, są w poprawnej pozycji.
Co może być przyczyną?
Na wstępie zaznaczę, że jestem zielona w temacie i proszę o wyrozumiałość.
Jakiś czas temu odziedziczyliśmy dom po dziadku budowany na początku lat 70. Od tamtej pory instalacja elektryczna raczej nie była w nim zmieniana, a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo.
Podczas zmiany właściciela licznika Tauron wysłał do nas elektryka, który miał sprawdzić instalację i zmienić plomby. Dostaliśmy informację, że bezpieczniki są do wymiany, bo są już na tyle stare. Zdecydowaliśmy się na to i umówiliśmy elektryka, który wymienił bezpieczniki. I tutaj zaczyna się problem. Nigdy nic się nie działo z prądem w tym domu, dziadek nic nie zgłaszał, a też my nic nie zauważyliśmy przebywając tam. Obecnie, po wymianie bezpieczników, po kilku do kilkunastu minutach dochodzi chyba do zwarcia i wyzwala ten główny bezpiecznik znajdujący się w zaplombowanej skrzynce. Nie zauważyliśmy tego wcześniej, bo po wymianie sprawdziliśmy, czy działa światło i TV i rozstaliśmy się z elektrykiem. Jakiś czas później, będąc w domu, okazało się, że nie ma prądu. Elektryk od wymiany umywa ręce i twierdzi, że nie będzie nic naprawiał, bo on już swoją działkę zrobił i nie ma terminów. Tauron zezwolił na rozplombowanie; bezpiecznik podniesiono i po kilku minutach znów go wyzwoliło. Podkreślę, że w tym czasie nie jest używany żaden sprzęt, nie pali się światło. Wczoraj był tam mój tata i dokładnie taka sama sytuacja: podniósł bezpiecznik — ten w zaplombowanej skrzynce — (osoba zakładająca plombę na nowo zrobiła to na tyle luźno, że można bez problemu podnieść ten bezpiecznik przy pomocy śrubokręta) i poszedł do samochodu, bo zapomniał telefonu; jak wrócił, bezpiecznik znów wyzwoliło. Dodam, że wyzwala tylko ten w zaplombowanej skrzynce. Pozostałe, w tym różnicowoprądowy, są w poprawnej pozycji.
Co może być przyczyną?