Witam
Miałem zwarcie na linii 12V z obudową komputera, i zrobiło się "pyk" i zasilacz przestał działać.
Jako, że ostatnio dawałem "specowi" Chiefteca do naprawy i za wylutowanie 2-óch elementów wziął 30 pln, to teraz postanowiłem, że sam coś zrobię z problemem.
Jeśli chodzi o konkrety: na pewno padł bezpiecznik F6.3AL 250V i pewnie coś jeszcze, bo po wymianie bezpiecznika i podłączeniu zasilacza do sieci znów zrobiło "pyk" i poszedł lekki dymek. Bezpiecznik nie został spalony, a teraz moje pytanie?
W Chieftecu "fachowiec" wylutował 2 elementy przypominające te niebieskie na zdjęciu (by the way, one nie odpowiadają czasem za zabezpieczenie przeciwzwarciowe / przeciwprzepięciowe?).
Co mogę zrobić osobiście, aby przywrócić zasilacz do życia? (to, że oddać do innego specjalisty, to wiem, ale chciałbym sam uporać się z tym problemem - wszak człowiek uczy się całe życie...).
Od razu też napiszę, że na elektronice to się niezbyt znam :/ więc jeśli ktoś chciałby odpisać, to proszę o w miarę łopatologiczny tekst. Oczywiście więcej dokładnych zdjęć mogę zrobić.
Pozdrawiam.