Przedstawiam dzisiaj prosty gadżet jaki zmajstrowałem jakiś czas temu. Jest to w zasadzie zwykły elektroniczny metronom i nie różniłby się od wielu podobnych tu prezentowanych gdyby nie sposób ustawiania czasu pikania.
Założenia:
1.Wykorzystać stare diody led, które leżały w szafce około 15lat...
2.Realizacja na mikrokontrolerze (tak dla wprawki)
3.Układ ma być taktowany „nabijaniem rytmu”.
4.Żadnych zbędnych wodotrysków – po prostu metronom.
5.Ma być tanio - koszt attiny24, diod nie liczę bo długo leżały i prawie o nich zapomniałem), jakaś obudowa pilotopodobna, i parę elementów RC
Działanie układu:
Układ za pomocą LED ma przedstawiać ruch wahadełka znanego z metronomów mechanicznych. Jest to dużo lepsze rozwiązanie niż słuchanie tylko pikania - po prostu widać za ile to piknięcie nastąpi. Ustawianie rytmu to dwukrotne stuknięcie w obudowę (miejsce po jej lewej stronie). Pierwsze stuknięcie zeruje licznik i zapala skrajną diodę po prawej stronie, drugie natomiast kontynuuje rozpoczęty rytm od lewej diody. Przycisk służy do pauzowania i wznawiania pracy oraz do wyłączania urządzenia (dłuższe przytrzymanie). Rytm można modyfikować w trakcie pikania jak również w trakcie pauzy – wtedy po drugim stuku automatycznie metronom ruszy. Jeśli drugiego stuknięcia nie będzie to automatycznie metronom ruszy po około 2,5s. Jest też funkcja automatycznego wyłączenia, która zadziała jeśli po 20s na pauzie nie będzie stuknięcia.
Program napisałem w BASCOM i zajmuje po kompilacji nieco ponad 1300 bajtów. Diody zasilane są multipleksowo. Początkowo miało być 16szt. (nawet miejsce na płytce jest) ale okazało się że, się przeliczyłem i mam tylko 14szt. LED tego samego typu. Rozdzielczość pracy to około 0,5ms – w praktyce wystarcza. Maksymalna szybkość pikania to około 150ms, minimalna – 2,5s.
Największym problemem jak się okazało w praktyce było odpowiednie umieszczenie czujki piezo. Urządzenie musiało być na tyle czułe, żeby bez problemu rozpoznać stuknięcia i na tyle odporne na zewnętrzne sygnały, żeby nie reagował na np. klaśnięcie itp.... Podchodziłem do zagadnienia chyba z 5 razy na czym ucierpiała najbardziej obudowa rozwiercona i wysmarowana klejem. W końcu wprowadziłem pewne modyfikacje do stopnia wejściowego wzmacniacza (dodałem 220nF żeby odfiltrować zbyt wysokie częstotliwości) i zmieniłem nieco czułość (służy do tego równolegle z tym kondensatorem rezystor 100k). Co ciekawe nawet samo przyklejenie czujki piezo miało kolosalne znaczenie. Najlepsze efekty uzyskałem z takim rozwiązaniem jak na zdjęciu. Układ teraz reaguje w zasadzie nawet na lekkie puknięcie opuszkiem palca po lewej stronie obudowy, a nie reaguje nawet kiedy dość mocno stukam po jego prawej stronie. Również, kiedy metronom leżał na stole i obstukiwałem stół ciężką rękojeścią wkrętaka wokół metronomu ten był nieugięty i nadal nie reagował...
Jako sygnał dźwiękowy wykorzystałem standardowy buzer-piszczek za kilka zł. W programie jest furtka (zmiana jednej linii), która pozwala na generację dźwięku ale w praktyce ten piszczek okazał się praktyczniejszy (niewielkie rozmiary) i głośniejszy, a ja nie chciałem już rozbudowywać układu o jakieś dodatkowe głośniki i stopnie mocy. Jedyną rzeczą (nie uwzględnioną na schemacie), którą jeszcze dodałem to wyjście słuchawkowe. Sygnał pociągnąłem przez kondensator i potencjometr z kolektora tranzystora wyjściowego. Myślałem zamiast tego o opcji „kopania prądem” i być może kiedyś to zmodyfikuję, a na razie wystarczy mi tak jak jest.
Żadnych stroików, tunerów itp. bajerów dodawał nie będę, bo akurat gram na perkusji i to mi do szczęścia nie jest potrzebne. Tak samo nie myślę, o podziałach 3/4, 4/2 itd. bo zwykły wahadłowy metronom też tego nie ma. Mnie zależało, żeby na szybko ustalić sobie tempo i tego się trzymać.
Na zakończenie krótka prezentacja jak to działa w praktyce:
W załączniku schemat i wsad do procka.
Fusebity - Program pracuje na 8Mhz i należy wyłączyć dzielenie zegara przez 8.
Zapraszam do komentowania
Fajne? Ranking DIY