To, że takie instalacje się wykonuje, nie oznacza, że są korzystniejsze ekonomicznie:
jest tendencja do wybierania tego, co nowoczesne, choćby było za wygórowaną cenę.
Drogi (co główniejsze) starają się omijać miejscowości, ale jadąc taką drogą
prawie cały czas widzi się zabudowania jakichś wiosek o jakiś kilometr od niej
- chyba, że droga prowadzi przez las, ale tam i tak nie stawia się takich znaków.
Swoją drogą, jak będę jechał, i zauważę takie baterie słoneczne,
to postaram się rozejrzeć, na ile to daleko od jakiejś wioski...
Co do kontroli naładowania: jeśli to akumulator ołowiowy, to dość dobrze
można ocenić jego naładowanie po napięciu; jeśli zasadowy (NiCd, NiMH), to
przypuszczalnie pomiar oporu wewnętrznego da niezłą ocenę naładowania.
A co do przetwornicy, to czy trzeba ją zasilać, kiedy nic nie zasila?
Swoją drogą może warto pokombinować i zrobić instalację na 12V?
Ogniwo 30W... czy to jest moc, jaką ono daje latem w południe, jak Słońce
świeci na nie prostopadle? Producenci zwykle taką moc podają, a zimą
w pochmurny dzień będziesz miał z niego 100x mniej, dobrze byłoby
zastanowić się, jaka musi być moc ogniwa, i pojemność akumulatora,
żeby się nie rozładował przez dłuższą serię pochmurnych dni.