Witam wszystkich. Mieszkam w terenie podgórskim, działka długa i wąska o lekkim nachyleniu. W tym roku zaczęły się duże problemy z wodą. Do tej pory użytkowałem wodę ze studni kopanej odległej od domu ok 1 km, woda płynęła pod własnym ciśnieniem. W okolicy nie ma szans na wodociąg i zapadła decyzja o wierceniu studni głębinowej. Szukałem firmy która dysponuje małą wiertnicą gąsienicową bo działka wąska i zabudowana i nie każdy sprzęt wjedzie. Znalazłem firmę która podjęła się wiercenia i myślałem że wcześniej przyślą jakiegoś różdżkarza który będzie szukał gdzie wiercić, ale właściciel poprosił tylko o numer działki i powiedział że oni opierają się tylko na mapach hydrogeologicznych. Po sprawdzeniu okazało się że na mojej działce woda powinna być wszędzie. Wiercenie wykonano metodą udarową. Pierwszy odwiert 46 m, na początku do ok. 10 metra glina i ił, a potem łupek. Woda pojawiła się na początku wiercenia a później do samego końca sucho. Wykonano drugi odwiert oddalony od pierwszego ok. 40 m. Sytuacja podobna, na początku glina i ił a potem aż do 46 m łupek a wody ani kropli. Zdesperowany pomyślałem żeby w miejscu pierwszego odwiertu, gdzie na początku wiercenia pojawiło się trochę wody wykopać studnię kręgową. Wezwałem na działkę różdżkarza żeby wyznaczył miejsce pod kopanie. Facet po sprawdzeniu zaznaczył kilka punktów odległych od pierwszego odwiertu ok 10 i 15 m i stwierdził że w tych miejscach jest woda i na głębokości mniejszej niż był wykonany odwiert. Panowie co o tym sądzić, czy to jest możliwe.