Witam,
Jestem właścicielem skody fabii 1.2 od początku istnienia auta
2004 roku. Autko służyło do przejazdu 10-20 km max dziennie. Przez 15 lat przejechane zostało 100 tys km. Droga do pracy mi się wydłużyła stad postanowiłem założyć instalację gazową. I tu zaczyna sie problem. W aucie nigdy nic wiekszego nie bylo do roboty. Filtry oleje i tyle. Po instalacji LPG wszystko zaczęło sie sypac
Mam instalacje STAGa nówka sztuka. Auto po wyjeżdzie z warsztatu już szarpało ale myślałem, że musze sie nauczyc na gazie jeżdzić. Check engine po 2 dniach wyskoczył - EGR. Okej kiedyś też mi wyskoczyło. {Przeczysciłem i po 30 km znowu zaświecił - więc wymieniłem. Potem na kompie w warsztacie - czujnik wałka położenia - okej wymieniłem na nowy. (czujnik wału od razu też wymienione). Cewka jedna wymieniona. Świece zdrowe. Złącze elastyczne tłumika wymienione na nowe.Wczoraj na trasie znowu Check engine. Sprawdziłem na komputerze i błąd P0171 Sonda lamda (czujnik O2) rząd 1 - mieszkanka zbyt uboga. Dodam dodatkowo, że odkryłem po miesiącu użytkowania, że wężyk przy MapSensorze od gazu był luźny (nie dokrecona obejma). Dokreciłem i obroty przestały, aż tak szaleć. Obajwy jakie miałem do tej pory przed wymianą tego wszystkiego : skaczące obroty, gasnący silnik i problem przy odpalaniu na gazie, szarpanie autem i wibracje na kierownicy. W tym momencie zostało tylko szarpanie autem od 1900 do 2200 obrotów( tak jakby się dusił). Mam teraz serwis gwarancyjny po 2 tys km przejechanych. I tu moje pytanie. Co tu jeszcze można zrobić, bo mi ręcę opadają. Auto ma służyć, żeby przemieszczać sie z pkt A do pkt B.
Jestem właścicielem skody fabii 1.2 od początku istnienia auta