Żyjemy w czasach, w których mamy dostęp do wielu rozmaitych narzędzi stworzonych z myślą o ułatwianiu nam pracy lub hobby. Niektóre z nich silą się na profesjonalizm, inne zaś nawet nie próbują ukrywać że są bardziej gadżetami dla niedzielnych majsterkowiczów. Oczywiście świat narzędzi nie jest czarno-biały i znajdziemy sporą grupę sprzętów które łączą cechy obu powyższych rodzajów lub... nie dają się jednoznacznie przypisać do żadnego z nich. Myślę, że bohater dzisiejszego opisu, czyli akumulatorowa lampa robocza YATO YT-82961 jest jednym z urządzeń, którego przeznaczenie i funkcjonalność zależna jest od oczekiwań i preferencji użytkownika. Jeden bowiem uzna, że reflektor ten jest solidnie wykonany, trzyma długo na akumulatorze i świeci jasno, więc może zaliczać się do grona narzędzi profesjonalnych. Inny zaś stwierdzi, że plastikowa obudowa i piankowe uchwyty trącą mocno budżetowym wykonaniem i sprzęt można co najwyżej wykorzystać jako oświetlenie kiełbasek przy ognisku, oczywiście z bezpiecznej odległości. Jeśli ktoś chce poznać moje zdanie na temat tego urządzenia, to znajdzie moją opinię na końcu tekstu. Ciekawi Was co kryje wnętrze akumulatorowej lampy warsztatowej YATO YT-82961? Jeśli tak, to zapraszam do lektury.
Żeby nie było wątpliwości: tekst nie jest sponsorowany lub autoryzowany, opisuję w nim urządzenie kupione dwa miesiące temu za 139 złotych na własny użytek.
Opis urządzenia, dane techniczne
Akumulatorowa lampa robocza YATO YT-82961 jest urządzeniem służącym do oświetlenia miejsca pracy. Źródłem światła jest moduł LED COB 20W. Do lampy dołączony jest metrowej długości przewód zakończony z jednej strony wtykiem męskim USB typu A, z drugiej zaś wtykiem męskim DC 5.5/2.5 mm. Nie znajdziemy tu ładowarki i akumulatora – musimy je zakupić oddzielnie lub wykorzystać posiadane przez nas akcesoria pochodzące z innych urządzeń YATO. Tutaj jednak ciekawostka: dwa lata temu kupiłem podkaszarkę akumulatorową Worcraft CGT-S20LI z akumulatorem 2 Ah CLB-20V-2.0 i ładowarką 20V CLC-20V-2.4. Okazuje się, że akumulator od tej kosy bez żadnych przeróbek pasuje do lampy roboczej YATO, więc o zasilanie lampy byłem spokojny.
Poniżej dane techniczne urządzenia (można je też znaleźć w instrukcji obsługi):
| Parametr | Jednostka miary | Wartość |
| Numer katalogowy | YT-82961 | |
| Napięcie zasilające | (V d.c.) | 18 |
| Strumień świetlny | (lm) | 1600 |
| Oddanie barw CRI Ra | ≥ 80 | |
| Temperatura barwowa | (K) | 6500 |
| Stopień ochrony | IP20 | |
| Klasa izolacji | III | |
| Masa | (kg) | 1,31 |
| Rodzaj akumulatora | Li-Ion | |
| Maks. czas świecenia (aku. 3 Ah) 50% / 100% | (h) | 10 / 5 |
Wygląd zewnętrzny
Obudowa akumulatorowej lampy roboczej wykonana jest z aluminium (korpus pełniący jednocześnie funkcję radiatora, odbłyśnik), metalu (uchwyt transportowy i podstawa lampy), tworzywa sztucznego (przednia ramka, wewnętrzne osłony), gumy (nóżki antypoślizgowe, podkładki) i szkła (osłona modułu LED COB). Wymiary lampy w pozycji stojącej to około 21 x 24 x 28 cm (długość, szerokość, wysokość). Naświetlacz jest przystosowany do przenoszenia dzięki rączce transportowej przymocowanej z użyciem nitów do obudowy. Reflektor można też postawić na odpowiednio wyprofilowanej metalowej podstawie z czterema gumowymi nóżkami antypoślizgowymi. Można regulować kąt nachylenia podstawy z użyciem pokręteł umieszczonych po bokach reflektora łączących ją z korpusem lampy. Urządzenie można również zawiesić z wykorzystaniem zintegrowanego z podstawą plastikowego haka.
Przód lampy to przede wszystkim moduł LED COB i jego odbłyśnik zabezpieczone szybą. Struktura COB składa się z 45 LED-ów. Próbowałem ująć to na zdjęciu, ale niestety zabrakło umiejętności i nie widać tego tak jakbym sobie tego życzył. Na dole ramki reflektora widoczne logo firmy.
Z tyłu lampy znajduje się przełącznik umożliwiający działanie urządzenia w trzech trybach: wyłączone, 50% jasności i 100% jasności. W trybie 50% lampa pobiera prąd 400 mA przy napięciu 20 V, natomiast w trybie 100% pobór prądu rośnie do około 1 A. Różnica między 50% a 100% na moje oko nie jest duża. Mamy też gniazdo akumulatora, do którego fizycznie pasują nie tylko akumulatory YATO jak już wcześniej wspomniałem. Oczywiście stosując inne akumulatory narażamy się na uszkodzenie urządzenia i łamiemy zapisy umieszczone w instrukcji obsługi. Pod przełącznikiem znajduje się tabliczka znamionowa w postaci naklejki, na której oprócz niektórych parametrów urządzenia ujętych we wcześniejszej tabelce mamy numer seryjny, rok produkcji, oznaczenie CE, informację o zakazie wyrzucania urządzenia razem z odpadami komunalnymi oraz o zapoznaniu się z instrukcją przed rozpoczęciem korzystania z urządzenia.
Na dole lampy znajduje się gniazdo DC do którego można podłączyć przewód DC-USB dołączony do lampy. Pomyślałem sobie, że może lampę można zasilać np. powerbankiem podłączonym po USB. Instrukcja w ogóle nie wspomina o tym przewodzie, nie opisuje również zastosowania tego gniazda. Z ciekawości podłączyłem do niego powerbank 30000 mAh (reflektor miał wówczas wyjęty akumulator). W efekcie z powerbanka ulotnił się dymek i od tej pory powerbank mimo iż pokazuje poziom naładowania nie zasila podłączonych do niego urządzeń. No cóż, jak najpierw się robi a potem myśli to efekty potem są takie jak w tym przypadku…
Zaglądamy do wnętrza lampy
Wstęp i podstawowe informacje mamy za sobą, przejdźmy zatem do tego, o czym jest dział w którym umieściłem ten opis. Pora zajrzeć do wnętrza akumulatorowej lampy warsztatowej YATO.
Dla wygody zacząłem od odkręcenia pokręteł bocznych, co pozwoliło oddzielić korpus lampy od podstawy. Zwróćmy uwagę na gumowe i plastikowe podkładki dystansujące korpus od boków podstawy. Głupio byłoby je zgubić lub założyć ponownie w niewłaściwej kolejności.
Tylna część obudowy połączona jest z korpusem z użyciem czterech wkrętów mocujących. Dzięki naprawionemu jakiś czas temu precyzyjnemu śrubokrętowi elektrycznemu Heckermann PRO ich odkręcenie nie stanowiło najmniejszego problemu. Mamy dwie pary wkrętów o różnej długości.
Po usunięciu wkrętów tylną część obudowy można oddzielić bez problemu od korpusu lampy. Odkręćmy jeszcze trzy wkręty mocujące PCB do pokrywy i przyjrzyjmy się tej niewielkiej płytce elektronicznej.
Gniazda na PCB służą do podłączenia modułu LED COB, gniazda na akumulator i gniazda DC, które na PCB jest połączone równolegle z gniazdem na akumulator. Z głównych układów widzimy tutaj stabilizator napięcia 5 V 0.15 A Holtek HT7550-1, tranzystor o oznaczeniu 9926A (prawdopodobnie podwójny N-MOSFET, chociaż nie mam tutaj 100% pewności) oraz niezidentyfikowany mikrokontroler FMD B2LTKKE od Fremont Micro Devices. Nudy, myślałem że będzie coś ciekawszego.
Odkręcamy kolejne cztery wkręty mocujące kolejną plastikową osłonę. Czy po jej zdjęciu dostaniemy się do modułu LED COB?
Ślepa uliczka – te wkręty odkręcaliśmy niepotrzebnie, one tylko łączą osłonę z radiatorem. Przykręcimy je z powrotem i odkręcimy cztery wkręty na rogach reflektora. Łączą one przód lampy z radiatorem.
Uwagę zwraca gumowa uszczelka zabezpieczająca wnętrze lampy przed czynnikami zewnętrznymi. Odkręcimy jeszcze aluminiowy odbłyśnik przymocowany czterema wkrętami.
Widzimy moduł LED COB o oznaczeniu NW-FC4240-5C9B-V1.1 przykręcony czterema wkrętami mocującymi do metalowego korpusu będącego jednocześnie radiatorem. Między modułem i korpusem zastosowano świeżą pastę termoprzewodzącą celem poprawy odprowadzania ciepła do radiatora.
To by było na tyle jeśli chodzi o rozbiórkę tego urządzenia. Nie będę odkręcał modułu LED COB od korpusu, bo pod nim jest tylko pasta. Lampa po złożeniu działa prawidłowo, nie popsułem jej (w przeciwieństwie do powerbanka który wypuścił dym po podłączeniu do reflektora).
Opinia o akumulatorowej lampie roboczej, podsumowanie
Nie mam póki co żadnych zastrzeżeń do lampy. Przydała się już kilkanaście razy, głównie na zewnątrz (mimo iż instrukcja zabrania używania lampy poza pomieszczeniami), świetnie też sprawdziła się w sytuacji braku prądu. Co prawda na razie mam do dyspozycji tylko jeden akumulator o pojemności 2 Ah, ale czas działania na tym małym akumulatorze jest zadowalający. W przyszłości albo kupię akumulator 6 Ah, albo spróbuję wykonać samodzielnie źródło energii mogące zasilić lampę. Za chwile zaczną się imprezy pod chmurką, a taka lampa zrobi robotę tam gdzie dostęp do prądu bywa utrudniony. Wygodny uchwyt do przenoszenia ułatwia transport, stabilna podstawa zapewnia dowolność pewnego ustawienia reflektora. Jedynie na haku nie wieszałem jeszcze tej lampy. Trochę jestem zawiedziony ubogością urządzenia pod względem elektronicznym i brakiem dokumentacji do mikrokontrolera, ale skoro sprzęt działa prawidłowo to nie będę narzekał.
Dziękuję wszystkim tym, którzy zapoznali się z tym opisem. Zachęcam do wymiany spostrzeżeń odnośnie tej konkretnej lampy lub podobnych urządzeń w komentarzach.
Fajne? Ranking DIY