matiiiiiii1 napisał: Ja chcę się pobawić i przy okazji nauczyć
To wzbudza we mnie ambiwalentne odczucia.
Z jednej strony bowiem darzę wielkim szacunkiem ludzi, którzy chcą podnosić poziom swojej wiedzy kosztem niezliczonej ilości godzi spędzonych nad osiągnięciem wyznaczonego sobie celu.
Z drugiej zaś... Tutaj jest więcej.
• Najważniejsze to sam przedmiot, nad którym pracujesz.
To obcowanie z układem podłączonym do sieci energetycznej. Tam jest wbrew pozorom niebezpieczne napięcie. Poza tym przypadkowe zwarcie to snop iskier i różnych, trudnych do opisania skutków. Koniecznym elementem wyposażenia warsztatu jest transformator separujący.
• Zasilacz to układ impulsowy. Warto trochę wiedzieć jak to działa.
Wiem, że najczęściej naprawa to wymiana uszkodzonych elementów, których wymiana nie przekracza umiejętności zdolnego ośmioklasisty. I większość ludzi tak naprawia, nie ma w tym nic złego - ważny jest efekt końcowy.
• Nie nauczysz się wiele zaczynając od akurat tego egzemplarza. Zakładam się, że raczej się zniechęcisz. A to skutek odwrotny od założonego.
Pomyśl - ktoś tę płytkę wymontował (rozumiem, gdyby chciał odtworzyć schemat ideowy gdyż rzadko znalezione w sieci pasują).
Jaki był cel usuwania potencjometrów? Rzadko ulegają awarii a każdy kto cokolwiek wie na ten temat raczej ich nie rusza wiedząc, że to elementy fabrycznie ustawione. Ustawiane by jakiś parametr wskazany przez projektanta osiągnął właściwą wartość.
Mógłbym tu jeszcze wymieniać powody ale nie chcę Ci psuć zabawy.
Więcej nauczyłbyś się obcując ze sprawnym zasilaczem, który dziś łatwo pozyskać za symboliczną złotówkę.
Mimo wszystko bez podstawowej wiedzy i skromnie wyposażonego warsztatu, bez oscyloskopu niewiele się nauczysz. Woltomierz nie zawsze nadaje się do pomiarów w układach impulsowych.
Wiem, że dostanie mi się za ten wpis gaszący Twój zapał, ale... Sam pomyśl.