logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

[Rozwiązano] Sprzedaż auta na odległość bez oględzin i negocjacji - czy to oszustwo?

dudi82 08 Kwi 2025 09:16 3558 69
Najlepsze odpowiedzi

Czy mogę bezpiecznie sprzedać prywatne auto kupującemu, który chce zapłacić z góry i podpisać umowę mailem bez oględzin?

Nie wchodziłbym w to — taka propozycja jest co najmniej podejrzana, a bez oględzin i podpisu na miejscu lepiej nie przyjmować przedpłaty, tylko ewentualnie zarezerwować auto do przyjazdu albo wziąć zadatek po ustaleniu ceny [#21511328][#21511363][#21511604] Przy prywatnej sprzedaży kupujący nie ma typowego prawa odstąpienia jak przy zakupie na odległość przez przedsiębiorcę, ale podpisywanie umowy e‑mailem i płacenie z góry tworzy ryzyko fałszywych danych, sporów i prób kombinowania po odbiorze [#21511764][#21513080] Umowę najlepiej podpisać w Twojej obecności, sprawdzić dane z dowodu i dopiero wtedy przyjąć pieniądze oraz wydać auto [#21511764] Jeśli chcesz się dodatkowo zabezpieczyć, opisz znane wady w ogłoszeniu i w umowie oraz wpisz wyłączenie rękojmi, ale w wątku podkreślano, że nie daje to 100% ochrony przed roszczeniami [#21512803][#21513080][#21514131] Podsumowując: nie wygląda to na pewny „nowy wałek”, ale jako sposób sprzedaży jest zbyt śliski jak na zwykłe auto za mniej niż 10 tys. i lepiej trzymać się transakcji twarzą w twarz [#21513005][#21512803]
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA
  • #31 21513229
    kris8888
    Poziom 41  
    Posty: 6812
    Pomógł: 532
    Ocena: 1870
    karolark napisał:
    Ma znaczenie i to ogromne.

    No ale jakie, wytłumacz?
    Co do korekty licznika to było tylko takie ustalenie:
    "...zmuszony był do naprawy pojazdu, w toku której okazało się, że przebieg silnika został najprawdopodobniej zaniżony, a silnik jest zużyty i nadaje się do wymiany..."

    Czyli prawdopodobnie zaniżony a nie na pewno.

    Nie chcę absolutnie tu bronić sprzedawcy bo prawdopodobnie w momencie sprzedaży wiedział że silnik to już totalny złom i bardzo dobrze że zapadł taki wyrok a nie inny.
    Chodzi mi o to że te przepisy są chore i moim zdaniem wcale nie są bardziej restrykcyjne w stosunku do handlarzy niż w stosunku do prywatnych osób. A moim zdaniem powinny głównie dotyczyć handlarzy i powinna być też konkretna lista wad ukrytych (lub nie) które bezdyskusyjnie podlegają rękojmi.

    To jest też dość kuriozalne stwierdzenie w tej całej sprawie:
    "...K. S. (sprzedający samochód w imieniu pozwanego) poinformował powoda, że zapalenie się kontrolki „check engine” może być skutkiem przepalenia się lampki..."
    Czyli sprzedawca już coś tam kręcił ale też dziwne że kupujący dał się na to nabrać.
    Druga sprawa która tu pogrążyła sprzedawcę to że twierdził że kupujący gdzieś tam niby sprawdził stan techniczny w momencie zakupu czego już sąd nie potwierdził w toku postępowania.
  • REKLAMA
  • #32 21513886
    dudi82
    Poziom 11  
    Posty: 107
    Pomógł: 1
    Ocena: 9
    misiek1111 napisał:


    Do sądu idzie się po wyrok, a nie po sprawiedliwość. Jakbym dobrze poszukał, to ci znajdę wyrok oddalający żądania powoda w podobnych sprawach. Wiem co sprzedaję, wymieniam w ogłoszeniu wady auta i będą również wymienione w umowie. Będzie na umowie tekst "Kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany i nie będzie z tego tytułu występował z żadnymi roszczeniami wobec Sprzedającego." To jest tekst z umowy znalezionej na samorzad.gov.pl. Będzie też tekst "Rękojmia za wady fizyczne zostaje niniejszym wyłączona i nie ma zastosowania". Sprzedaje prywatne auto, którym jeździłem kilka lat. Nie zajmuje się handlem autami. Jeśli kupującemu po miesiącu zatrą się panewki, padnie skrzynia albo upg, a sąd mi powie, że o tym wiedziałem i zataiłem, to będę mocno zdziwiony.
  • #33 21514036
    misiek1111
    Poziom 37  
    Posty: 4001
    Pomógł: 321
    Ocena: 1074
    dudi82 napisał:
    Będzie na umowie tekst "Kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany i nie będzie z tego tytułu występował z żadnymi roszczeniami wobec Sprzedającego."

    Ten zapis nie ma zastosowania do rękojmi. Równie dobrze możesz napisać, że kupujący przyszedł z żoną ubraną w ładne białe kozaczki.
    Zapis, który przytoczyłeś jest ominięciem prawa (ustawy) i nie ma mocy prawnej.
    Zadaj sobie pytanie:
    w jaki sposób kupujący miałby oświadczyć, że znany jest mu stan techniczny UPG, która jest zużyta w 95% i po miesiącu mu padnie.

    dudi82 napisał:
    Wiem co sprzedaję, wymieniam w ogłoszeniu wady auta i będą również wymienione w umowie.

    Tak, to dobry kierunek, ale nie wystarczający, aby w przypadku konfliktu spać spokojnie.

    dudi82 napisał:
    Będzie też tekst "Rękojmia za wady fizyczne zostaje niniejszym wyłączona i nie ma zastosowania".

    Tak, to też dobry kierunek, ale jak wyżej, to może być za mało jeśli sędzia będzie miała akurat tego dnia PMS i uzna, że potajemnie zataiłeś, itd.

    dudi82 napisał:
    Jakbym dobrze poszukał, to ci znajdę wyrok oddalający żądania powoda w podobnych sprawach.

    Tak, są takie wyroki, w których sąd bierze pod uwagę, że 20-letni niemiecki złom nie jest nowym z salonu.

    dudi82 napisał:
    Sprzedaje prywatne auto, którym jeździłem kilka lat. Nie zajmuje się handlem autami.

    Bez znaczenia w przypadku rękojmi.

    dudi82 napisał:
    Do sądu idzie się po wyrok, a nie po sprawiedliwość.

    Czy wygrasz, czy przegrasz, będziesz stratny z powodu kosztów, straty czasu i nerwów w stosunku do 10K za transakcję auta.

    dudi82 napisał:
    Jeśli kupującemu po miesiącu zatrą się panewki, padnie skrzynia albo upg, a sąd mi powie, że o tym wiedziałem i zataiłem, to będę mocno zdziwiony.

    Będziesz mógł się dziwić razem z byłym właścicielem Supry z Wawy. Dużo tekstu, ale przeczytaj sobie powoli:
    https://orzeczenia.warszawa.so.gov.pl/content...5000001503_V_Ca_000323_2016_Uz_2016-12-23_001
  • #34 21514081
    dudi82
    Poziom 11  
    Posty: 107
    Pomógł: 1
    Ocena: 9
    misiek1111 napisał:
    Zapis, który przytoczyłeś jest ominięciem prawa (ustawy) i nie ma mocy prawnej.

    Więc co on robi na umowie pobranej z rządowej strony? Przypominam, że zgodnie z Art. 558.§ 1. Strony mogą odpowiedzialność z tytułu rękojmi rozszerzyć, ograniczyć lub wyłączyć.
    Jeśli masz wzór umowy idealnej, to poproszę.

    misiek1111 napisał:
    Tak, to dobry kierunek, ale nie wystarczający, aby w przypadku konfliktu spać spokojnie.


    A jaki będzie wystarczający?

    misiek1111 napisał:
    w jaki sposób kupujący miałby oświadczyć, że znany jest mu stan techniczny UPG, która jest zużyta w 95% i po miesiącu mu padnie.

    Odwróćmy sytuację. W taki sposób sprzedający ma poświadczyć w jakim stanie są elementy auta, do których nie ma dostępu? Panewki, tryby w skrzyni, upg?

    misiek1111 napisał:
    Czy wygrasz, czy przegrasz, będziesz stratny z powodu kosztów, straty czasu i nerwów w stosunku do 10K za transakcję auta.

    Znasz złoty środek jak sprzedać auto bez ryzyka bycia pozwanym? Ja nie. Kupujący zawsze będzie mógł założyć sprawę chociażby z powodu lakieru, który jest zbyt mało lśniący, albo dźwięk silnika mało wyrazisty.
  • #35 21514109
    danielzy
    Poziom 31  
    Posty: 1244
    Pomógł: 163
    Ocena: 312
    Wyłącz rękojmię zapisem w umowie i tyle co możesz zrobić. Nikt kto ma trochę oleju w glowie nie będzie zakładał spraw w sądzie o auto o wartości 10tyś ,a auto w dodatku 20-letnie. By załozyć sprawę musi powołać rzeczoznawcę który też kosztuje nie mało , co przy takiej wartości auta się nie opłaca.
  • #36 21514131
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30188
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4292
    leonov napisał:
    Ciebie, jako sprzedawcę, obowiązuje rękojmia, o ile się nie mylę 2 lata, na wady ukryte. Czy sprzedasz osobiście, czy przez internet, nie ma różnicy, a wpisy w umowie typu, kupujący zapoznał się ze stanem technicznym, nic nie dają.

    Sam wpis ''kupujący zapoznał się ze stanem technicznym'' coś daje ale niewiele. Dużo więcej daje wpis o wyłączeniu rękojmi a taki jest możliwy.
    Jeżeli kupujemy samochód jako osoba fizyczna, dokonująca tzw. zakupu prywatnego od innej osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej w branży motoryzacyjnej, to nie jesteśmy już konsumentem w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i przepisy o ograniczeniach w wyłączeniu rękojmi nie będą miały zastosowania, poza jednym ''ograniczenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi jest bezskuteczne, jeżeli sprzedawca zataił podstępnie wadę przed kupującym''
    Czyli nie ''wada ukryta'' a wada znana sprzedającemu i zatajona przed nabywcą.
    ''Wada ukryta'' nie jest terminem prawnym a technicznym.

    Dodano po 9 [minuty]:

    misiek1111 napisał:
    dudi82 napisał:
    Sprzedaje prywatne auto, którym jeździłem kilka lat. Nie zajmuje się handlem autami.

    Bez znaczenia w przypadku rękojmi.
    Bez znaczenia w przypadku utrzymania rękojmi ale pozwala na jej ograniczenie lub wyłączenie.
  • #37 21514147
    misiek1111
    Poziom 37  
    Posty: 4001
    Pomógł: 321
    Ocena: 1074
    dudi82 napisał:
    Znasz złoty środek jak sprzedać auto bez ryzyka bycia pozwanym? Ja nie. Kupujący zawsze będzie mógł założyć sprawę chociażby z powodu lakieru, który jest zbyt mało lśniący, albo dźwięk silnika mało wyrazisty.

    8-) No nie, lakier, dźwięk i części eksploatacyjne, to nie rękojmia.
    TUTAJ masz temat, a w #88 rozwiązanie.
  • REKLAMA
  • #38 21514149
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30188
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4292
    dudi82 napisał:
    Znasz złoty środek jak sprzedać auto bez ryzyka bycia pozwanym? Ja nie. Kupujący zawsze będzie mógł założyć sprawę chociażby z powodu lakieru, który jest zbyt mało lśniący, albo dźwięk silnika mało wyrazisty.

    Założyć może ale sędzia go wyśmieje. Lakier można obejrzeć a dźwięk silnika odsłuchać przed podpisaniem umowy.
    Kupujący może założyć sprawę, np. wtedy gdy pod lakierem jest warstwa szpachli na dużej powierzchni a sprzedający zapewniał, że tylko drobne zaprawki robiono.
  • REKLAMA
  • #39 21514217
    dudi82
    Poziom 11  
    Posty: 107
    Pomógł: 1
    Ocena: 9
    misiek1111 napisał:
    No nie, lakier, dźwięk i części eksploatacyjne, to nie rękojmia.


    Ale nadal upierdliwy kupujący może sprzedającego do sądu cywilnego o to pozwać.

    vodiczka napisał:
    Lakier można obejrzeć a dźwięk silnika odsłuchać przed podpisaniem umowy.


    Lakier błyszczał, a po deszczu przestał. Silnik po miesiącu zaczął brzmieć inaczej. I co wtedy? Kupujący rozczarowany, wprowadzony w błąd.

    vodiczka napisał:
    sprzedający zapewniał, że tylko drobne zaprawki robiono


    Podaj definicję "drobnej zaprawki".

    To wszystko jest płynne, niejasne, nieokreślone i daje duże pole do interpretacji przez biegłych i sądy.
    Jak już sprzedam to auto to wkleję tu jego opis, bo przy jego wadach dyskusja na ten temat może być jeszcze ciekawsza.
  • #40 21514251
    karolark
    Poziom 42  
    Posty: 14325
    Pomógł: 701
    Ocena: 2482
    Roszczeniowi kupujący to dramat
    Ostatnio chciałem sprzedać Megane 2 w normalnym dobrym stanie 2008, zacząłem od 6 -5-4 przy 4 przyjechał młody gniewny z miernikiem lakieru i dwóch majstrów z nim 😸
    Po 40 minutach chcieli zejść na 2 i mieli swoją umowę jak ja przejrzałem to
    Grzecznie poprosiłem aby się oddalili - samochód został a że ma oc i przegląd do końca roku to dobije ja i pójdzie za złom 😔
  • #41 21514266
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30188
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4292
    dudi82 napisał:
    Silnik po miesiącu zaczął brzmieć inaczej. I co wtedy? Kupujący rozczarowany, wprowadzony w błąd
    A kto go wprowadził? Czy w umowie był zapis o ''niezmiennym brzmieniu silnika'' w okresie rękojmi? Czy przed podpisaniem umowy zarejestrowano brzmienie na legalizowanym rejestratorze dźwięku w celach porównawczych? Określonego brzmienia nie gwarantuje producent pojazdu, nie jest to cecha którą kupujący może wymagać od seryjnie produkowanego samochodu. Wysil swój intelekt i zastąp ten durny przykład bardziej prawdopodobnym.

    dudi82 napisał:
    To wszystko jest płynne, niejasne, nieokreślone i daje duże pole do interpretacji przez biegłych i sądy.
    Zgoda, że margines niepewności jest duży ale to do kupującego należy przedstawienie dowodu, że sprzedający podstępnie zataił jakieś wady. Natomiast przy utrzymaniu rękojmi to sprzedający musi udowodnić, że nabywca próbuje tej rękojmi nadużyć, domagając się zwrotu części zapłaty lub zwracając pojazd ktorym pojeżdzłi sobie kilka tygodni lub miesięcy.
  • #42 21514306
    dudi82
    Poziom 11  
    Posty: 107
    Pomógł: 1
    Ocena: 9
    vodiczka napisał:
    zastąp ten durny przykład bardziej prawdopodobnym


    Pewnie, że przykład durny, ale nie niemożliwy. Ale ok, idźmy w takim razie w te "drobne zaprawki". Czy ktoś przy sprzedaży latał z miernikiem, mierzył powierzchnię pokrytą szpachlą i wpisał to w umowę? Takich rzeczy się nie robi, a coś, co dla sprzedającego jest "drobną zaprawką", dla kupującego może być wielką powierzchnią i w umowie ciężko to określić.

    Dodano po 11 [minuty]:

    misiek1111 napisał:
    TUTAJmasz temat, a w #88 rozwiązanie.


    W osiemnastoletnim aucie musiałbym przy każdym elemencie auta napisać, że "może trwale uszkodzić się w okresie krótszym, lub dłuższym niż dwa lata od daty zakupu".
  • #43 21514332
    misiek1111
    Poziom 37  
    Posty: 4001
    Pomógł: 321
    Ocena: 1074
    Odpowiedziałem na Twoje pytanie:
    dudi82 napisał:
    Znasz złoty środek jak sprzedać auto bez ryzyka bycia pozwanym?

    a przymusu wpisywania formułek do umowy nie ma.
    Najwyżej sprzedasz auto z rękojmią.
  • #44 21514368
    dudi82
    Poziom 11  
    Posty: 107
    Pomógł: 1
    Ocena: 9
    misiek1111 napisał:
    Najwyżej sprzedasz auto z rękojmią.


    Nie, bo wpiszę "Rękojmia za wady fizyczne zostaje niniejszym wyłączona i nie ma zastosowania". Po co jeszcze wymieniać co się może zepsuć w ciągu 2 lat?
  • #46 21514386
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30188
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4292
    dudi82 napisał:
    Takich rzeczy się nie robi, a coś, co dla sprzedającego jest "drobną zaprawką", dla kupującego może być wielką powierzchnią i w umowie ciężko to określić.

    Są tacy co przyjeżdżają z miernikiem grubości lakieru a normalny kupujący gdy usłyszy o drobnych zaprawkach, może poprosić sprzedającego o sprecyzowanie co ten ma na myśli lub umówić się na powtórne oględziny z miernikiem gdy sprzedający ''będzie mataczył''. Żaden problem zapisać w umowie, np. ''trzy zaprawki, każda o powierzchni poniżej 50cm²''

    Dodano po 18 [minuty]:

    misiek1111 napisał:
    Odpowiedziałem na Twoje pytanie:

    Odpowiedziałeś podając rozwiązanie, które skrytykowałem w kolejnych postach tamtego tematu i nie tylko ja.
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic4027695-60.html#20917527
    Jeżeli nadal uważasz, że bardziej zachęcisz potencjalnego kupca, wpisując do umowy kilka/kilkanaście cząstkowych wyłączeń zamiast wyłączyć rękojmię na cały pojazd to uważaj tak dalej. Twoje formułki mają sens na dwa/trzy, może na pięć, jeżeli kupujący ma cierpliwość czytać długą umowę.
  • #47 21514445
    dudi82
    Poziom 11  
    Posty: 107
    Pomógł: 1
    Ocena: 9
    vodiczka napisał:
    ''trzy zaprawki, każda o powierzchni poniżej 50cm²''


    To już brzmi konkretniej niż "drobne zaprawki".
    Podsumowując, bo się temat rozjeżdża. Najlepiej wyłączyć rękojmie i do umowy dodać załącznik opisujący wady auta, (które opisałem też w ogłoszeniu). Tylko wtedy sprzedający może spać w miarę spokojnie.
  • #49 21514469
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30188
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4292
    dudi82 napisał:
    Najlepiej wyłączyć rękojmie i do umowy dodać załącznik opisujący wady auta,

    Dodanie załącznika przy całkowitym wyłączeniu rękojmi jest ryzykowne. Nabywca gdyby poszedł do sądu, mógłby argumentować, że wyłączenie dotyczy tylko części/podzespołów wymienionych w załączniku.
    Można spisać wady na kartce i wręczyć ją kupującemu jeszcze przed oględzinami auta aby co jakiś czas nie wykrzykiwał ''o ślady korozji, o opony mocno żużyte'' itp. a po odjechaniu samochodem nie zadzwonił po miesiącu ''bierze za dużo oleju''
  • #50 21514496
    misiek1111
    Poziom 37  
    Posty: 4001
    Pomógł: 321
    Ocena: 1074
    vodiczka napisał:
    Odpowiedziałeś podając rozwiązanie, które skrytykowałem w kolejnych postach tamtego tematu i nie tylko ja.
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic4027695-60.html#20917527
    Jeżeli nadal uważasz, że bardziej zachęcisz potencjalnego kupca, wpisując do umowy kilka/kilkanaście cząstkowych wyłączeń zamiast wyłączyć rękojmię na cały pojazd to uważaj tak dalej. Twoje formułki mają sens na dwa/trzy, może na pięć, jeżeli kupujący ma cierpliwość czytać długą umowę.

    Twoja krytyka i innych nijak ma się do wyroków sądu.
    Poniżej masz przykład wpisania Twojej formułki do umowy k-s i jego skutki:
    https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/153505100000503_I_C_000175_2022_Uz_2023-05-10_001



    Fragment tekstu umowy kupna sprzedaży dotyczący stanu technicznego pojazdu.

    Fragment wyroku sądowego dotyczący wyłączenia odpowiedzialności z rękojmi na podstawie umowy z dnia 17.07.2021 r.
  • #51 21514526
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30188
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4292
    misiek1111 napisał:
    Poniżej masz przykład wpisania Twojej formułki do umowy k-s i jego skutki:

    Twój przykład z dupy strony, albowiem /cytuję/
    ''Sąd nie dał wiary zeznaniom M. S. i I. S. w części, w której wynikało z nich, że pozwany nie wiedział o tym, że przedmiotowy samochód jest autem powypadkowym i uszkodzonym''
    Klasyczny przykład wady znanej sprzedającemu i zatajonej przed nabywcą, która nie podlega wyłączeniu rękojmi.
  • #52 21514533
    kris8888
    Poziom 41  
    Posty: 6812
    Pomógł: 532
    Ocena: 1870
    dudi82 napisał:
    Do sądu idzie się po wyrok, a nie po sprawiedliwość. Jakbym dobrze poszukał, to ci znajdę wyrok oddalający żądania powoda w podobnych sprawach. Wiem co sprzedaję, wymieniam w ogłoszeniu wady auta i będą również wymienione w umowie

    Tak to się niestety teraz porobiło, trzeba mieć dużo szczęścia żeby trafić na normalnego kupca a nie na jakiegoś naciągacza który będzie próbował wyłudzić odszkodowanie i zwrot auta w ramach rękojmi.
    Kiedyś, kupując auto, można było zostać ofiarą nieuczciwego handlarza, teraz sprzedając samochód jako prywatny własciciel można zostać ofiarą nieuczciwego kupca.

    A to co wyrabiają obecne, "wolne" sądy to już oddzielna historia...
  • #53 21514538
    misiek1111
    Poziom 37  
    Posty: 4001
    Pomógł: 321
    Ocena: 1074
    vodiczka napisał:
    Przyklad z dupy

    @dudi82, wpisuj tylko to co vodiczka tam Ci napisał. Będziesz spokojnie mógł spać.
    W końcu wie w jakim auto jest stanie technicznym i jaka była jego historia przed Twoim zakupem. Ty też pewnie wiesz.
  • #54 21514609
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30188
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4292
    misiek1111 napisał:
    Będziesz spokojnie mógł spać.

    Będzie mógł spać o ile nie kombinuje jak dziadek z przykładu, który przytoczyłeś w poście 50. Gdyby dziadek zastosował twoją metodę i oddzielnie a uczciwie wyłączał poszczególne wady powypadkowego auta to nie sprzedałby go za cenę jaką wziął. Możliwe, że sprzedałby po cenie złomu.
    misiek1111 napisał:
    W końcu wie w jakim auto jest stanie technicznym i jaka była jego historia przed Twoim zakupem.
    Nie ma znaczenia jaka była historia tylko czy mówiąc kolokwialnie, sprzedający o niej wiedział i nie powiedział nabywcy.
    Gdyby sąd dał wiarę zeznaniom M. S. i I. S to pozywający sprawę by przegrał.
  • #55 21515175
    dudi82
    Poziom 11  
    Posty: 107
    Pomógł: 1
    Ocena: 9
    misiek1111 napisał:
    wpisuj tylko to co vodiczka tam Ci napisał


    Raz tak, raz tak. Więc jestem głupi jak byłem i wracamy do punktu wyjścia, że umowa zabezpieczająca w 100% sprzedającego nie istnieje.

    vodiczka napisał:
    Dodanie załącznika przy całkowitym wyłączeniu rękojmi jest ryzykowne. Nabywca gdyby poszedł do sądu, mógłby argumentować, że wyłączenie dotyczy tylko części/podzespołów wymienionych w załączniku.


    Dopiero co pisałeś

    vodiczka napisał:
    Żaden problem zapisać w umowie, np. ''trzy zaprawki, każda o powierzchni poniżej 50cm²''


    To jak w końcu? Wpisywać wady w umowę, czy nie?
    Powtórzę się "To wszystko jest płynne, niejasne, nieokreślone i daje duże pole do interpretacji przez biegłych i sądy."
    Ja jednak treść ogłoszenia wolę do umowy podpiąć i mieć na tym podpis kupującego. Zawsze tak robiłem przy sprzedaży auta, nawet gdy Punto za 1100zł sprzedawałem. To raczej odsiewa wszystkich, którzy już w momencie zakupu wiedzą, że po kilku dniach zadzwonią z pretensjami.
  • REKLAMA
  • #56 21515188
    kris8888
    Poziom 41  
    Posty: 6812
    Pomógł: 532
    Ocena: 1870
    Codziennie w Polsce są pewnie setki sprzedawanych/kupowanych samochodów i 99% kupujących to normalni i rozsądni ludzie a nie naciągacze. A na ten 1% naciągaczy to niestety nie ma rady, żadne przepisy, sądy, czy wykluczenia w umowie nic nie pomogą. Trzeba mieć po prostu szczęście żeby nie trafić na takiego naciągacza.
  • #57 21515258
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30188
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4292
    dudi82 napisał:
    Dopiero co pisałeś
    vodiczka napisał:
    Żaden problem zapisać w umowie, np. ''trzy zaprawki, każda o powierzchni poniżej 50cm²''

    To jak w końcu? Wpisywać wady w umowę, czy nie?


    Napisałem w odpowiedzi na twoje stwierdzenie
    dudi82 napisał:
    coś, co dla sprzedającego jest "drobną zaprawką", dla kupującego może być wielką powierzchnią i w umowie ciężko to określić.

    Ty sprzedajesz, twoja decyzja i zgoda kupującego na to co zostanie zamieszczone w umowie.

    kris8888 napisał:
    A na ten 1% naciągaczy to niestety nie ma rady, żadne przepisy, sądy, czy wykluczenia w umowie nic nie pomogą
    Pomogą ale nie w 100%. Jeżeli tylko połowa naciągaczy nie podpisze umowy wykluczającej rękojmię to ryzyko procesowania się z naciągaczem maleje z 1% do 0,5%, jeżeli połowa z tej połowy przegra sprawę w sądzie to ryzyko utraty pieniędzy maleje do 0,25%.
    W mojej opinii zawodowi naciągacze, którzy nie obawiają się sprawy w sądzie i mają dobrego adwokata, raczej celują w auta powyżej 50 000 zł a nie w kończące swój żywot, do kupienia za 5-10 tysięcy złotych.

    Umowy gwarantującej pełne zabezpieczenie nie ma, podobnie jak nie ma pewności w sprawie karnej, że ofiara napadu nie zostanie skazana za uszkodzenie ciała napastnika a w sprawie cywilnej, że sporządzony notarialnie testament nie zostanie obalony przez pazernych a pominiętych w testamencie członków rodziny.
  • #58 21515296
    karolark
    Poziom 42  
    Posty: 14325
    Pomógł: 701
    Ocena: 2482
    vodiczka napisał:
    mojej opinii zawodowi naciągacze, którzy nie obawiają się sprawy w sądzie i mają dobrego adwokata, raczej celują w auta powyżej 50 000 zł a nie w kończące swój żywot, do kupienia za 5-10 tysięcy złotych.

    O to to to 😸
    Przy zlomkach za klika/kilkanaście tysięcy są drobne cwaniaczki którzy napinaja się
    Ich przeważnie nie stać na walkę
  • #59 21515305
    kris8888
    Poziom 41  
    Posty: 6812
    Pomógł: 532
    Ocena: 1870
    vodiczka napisał:
    W mojej opinii zawodowi naciągacze, którzy nie obawiają się sprawy w sądzie i mają dobrego adwokata, raczej celują w auta powyżej 50 000 zł a nie w kończące swój żywot, do kupienia za 5-10 tysięcy złotych.

    No właśnie niekoniecznie bo w takich starych "gruzach" łatwiej naciągnąć na jakieś zatarcie panewki łożyska wału czy też inne pęknięcie tłoka lub uszczelki pod głowicą jako wady ukryte.
    A takiego gruza bardzo łatwo i szybko można zakatować żeby doprowadzić do tego typu awarii.

    Sprzedając stary i tani samochód trzeba być szczególnie wyczulonym na wszelkiej maści naciągaczy.
  • #60 21515318
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30188
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4292
    kris8888 napisał:
    No właśnie niekoniecznie bo w takich starych "gruzach" łatwiej naciągnąć na jakieś zatarcie panewki łożyska wału...

    Naciągać łatwiej ale ewentualny zysk naciągacza niewielki. Zawodowiec nie gra o niską stawkę a drobnych cwaniaczków nie stać na dobrego adwokata i założenie sprawy. Zazwyczaj odpuszczają gdy na żądanie obniżenia ceny lub przyjęcia auta i zwrotu całej kwoty otrzymują odpowiedź ''proszę dowieść swojej racji przed sądem, ma pan prawo aby mnie pozwać''

Podsumowanie tematu

✨ Dyskusja dotyczy bezpieczeństwa sprzedaży samochodu na odległość bez oględzin i negocjacji, z wcześniejszą wpłatą pełnej kwoty na konto oraz podpisaniem umowy drogą mailową. Uczestnicy ostrzegają przed ryzykiem oszustwa, w tym wyłudzenia pieniędzy lub danych osobowych, zwłaszcza gdy kupujący nie ogląda auta i nie negocjuje ceny. Zalecane jest żądanie zaliczki na rezerwację auta lub oczekiwanie na zapłatę przy odbiorze. Poruszono kwestie prawne dotyczące rękojmi za wady fizyczne pojazdu, która trwa 2 lata i obowiązuje także przy sprzedaży prywatnej, choć można ją wyłączyć w umowie, z zastrzeżeniem, że nie dotyczy wad podstępnie zatajonych. Wskazano, że wpisy w umowie o zapoznaniu się kupującego ze stanem technicznym oraz wyłączeniu rękojmi mogą ograniczyć ryzyko, ale nie gwarantują pełnej ochrony przed roszczeniami. Podkreślono, że w przypadku auta używanego, zwłaszcza starszego (np. 18-letniego), naturalne zużycie i typowe wady są trudne do jednoznacznego określenia i mogą być przedmiotem sporów sądowych. Sprzedaż auta z wyraźnym opisem wad w ogłoszeniu i umowie, wraz z podpisem kupującego, jest rekomendowana jako najlepsza praktyka zabezpieczająca sprzedającego. Ostatecznie autor potwierdził, że sprzedał Fiata Doblo MultiJet 1.9 bez oględzin, z wyłączeniem rękojmi w umowie, a kupujący nie zgłaszał późniejszych roszczeń.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA