Cześć
Proszę o poradę. Wystawiłem na otomoto auto do sprzedania, zadzwonił zainteresowany i mówi, że wpłaci mi pieniądze na konto i w sobotę przyjedzie po auto. Bez oglądania, sprawdzania auta, nawet bez negocjacji wpłaci na konto kasę i w sobotę jest po auto (szybciej nie może, bo pracuje i ma do mnie 400km). Nawet podpisaną umowę chce mi mailem wysłać. Czy taka sprzedaż auta jest bezpieczna? Czy to jakiś nowy wałek "na auto z ogłoszenia"? Czy jeśli w sobotę facet przyjedzie i się rozmyśli to jestem zobligowany oddać mu pieniądze? Jeśli na umowie będzie tekst "kupujący zna i akceptuje stan auta", to kupujący może następnego dnia powiedzieć, że auto mi odwiezie i chce zwrot pieniędzy bo "coś tam"?
Iść w to, czy zrezygnować z takiej formy sprzedaży żeby się nie władować na minę?
Proszę o poradę. Wystawiłem na otomoto auto do sprzedania, zadzwonił zainteresowany i mówi, że wpłaci mi pieniądze na konto i w sobotę przyjedzie po auto. Bez oglądania, sprawdzania auta, nawet bez negocjacji wpłaci na konto kasę i w sobotę jest po auto (szybciej nie może, bo pracuje i ma do mnie 400km). Nawet podpisaną umowę chce mi mailem wysłać. Czy taka sprzedaż auta jest bezpieczna? Czy to jakiś nowy wałek "na auto z ogłoszenia"? Czy jeśli w sobotę facet przyjedzie i się rozmyśli to jestem zobligowany oddać mu pieniądze? Jeśli na umowie będzie tekst "kupujący zna i akceptuje stan auta", to kupujący może następnego dnia powiedzieć, że auto mi odwiezie i chce zwrot pieniędzy bo "coś tam"?
Iść w to, czy zrezygnować z takiej formy sprzedaży żeby się nie władować na minę?