roman106 napisał:cranky napisał:fakt zmiany miejsca/ sposobu emisji zanieczyszczeń nie ma już takiego znaczenia. Czy elektrownia smrodzi koło Łodzi, czy rura wydechowa dymi za samochodem, czy to tlenki azotu w powietrzu czy lit w wodzie pitnej - to kwestie marketingu, nie komfortu czy środowiska
Są kraje, gdzie nie ma czegoś takiego jak wywóz śmieci. Odpadki lądują w najbliższym rowie, rzece czy gdzie tam kto wyrzuci. Według powyższego rozumowania oni mają rację, bo śmieci, to śmieci i ich ilość nie zmniejszy się gdyby je magazynować w jednym miejscu za miastem. Po co więc bezsensownie tracić energię na zbieranie tych śmieci? Dla środowiska nie ma znaczenia w którym miejscu one lądują. Najlepiej niech będą równomiernie rozmieszczone gdzie się da, a nie w specjalnych miejscach.
Jeśli miejsce składowania/wydzielania zanieczyszczeń "nie ma już takiego znaczenia", to pewnie zwolennicy tej teorii wypróżniają się gdzie popadnie. Bo kupa, to kupa i tak trafi do środowiska, więc po co korzystać ze specjalnych miejsc?
Niestety, ale w skali planety tak, to bez znaczenia czy śmieci lądują w najbliższym rowie i szybko ulegają degradacji, czy jak za lat 80 są wywożone za miasto i zakopywane zbiorowo po owinięciu w folię, czy też jak dziś zostają przebrane i albo wysłane do Indii, gdzie się je pali, albo zostają zakopane pod światłowodem w wykopie w Polsce czy pod gajem cytrynowym w Italii. Różnica jest dla jednostek, które żyją na bardziej skażonym terenie (będą wymierać) w zamian za co te żyjące na mniej skażonym będą się rozwijać lepiej.
Kluczem jest nie produkowanie śmieci.