logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Czy samochody elektryczne są już gotowe na długie, wakacyjne trasy?

(Sponsorowany) magic9 16 Mar 2026 08:20 3588 140
Najlepsze odpowiedzi

Czy samochód elektryczny nadaje się już do komfortowych, długich wakacyjnych tras?

Tak, ale głównie wtedy, gdy masz możliwość ładowania w domu i dobrze planujesz postoje; w praktyce elektryk sprawdza się na długich wyjazdach, lecz nie jest jeszcze tak bezproblemowy jak spalinowy. Jeden z użytkowników opisał wielomiesięczne trasy po Polsce i Europie bez sytuacji, w której zabrakło mu energii, ale zaznaczył też, że przy częstych odcinkach powyżej 300 km to już nie jest dobry wybór, a zimą zasięg spadał mu do ok. 250 km, latem dochodził do ok. 360 km [#21869941] Inny podał, że na komercyjnych stacjach przez cały przebieg wydał około 10 000 PLN, a resztę ładował z domowego prądu, darmowych ładowarek i PV [#21870017] Z drugiej strony forumowicze zwracali uwagę, że realny zasięg bywa dużo niższy niż katalogowy i poza głównymi trasami infrastruktura ładowania nadal jest słabsza, więc w górach czy w mniej uczęszczanych miejscach może to być problem [#21863448] Wniosek z dyskusji jest taki, że na wakacyjne trasy elektryk już się nadaje, ale wymaga większego planowania i najlepiej własnego punktu ładowania; dla osób jeżdżących często daleko nadal wygodniejszy bywa spalinowy [#21869983][#21863448]
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA
  • #61 21865838
    cranky
    Poziom 30  
    Posty: 2021
    Pomógł: 68
    Ocena: 372
    tzok napisał:
    USA już grożą zniszczeniem złóż Iranu.

    Nie złóż tylko infrastruktury. Planetę na razie mamy jedną i szaleńcy nie chcą samym sobie robić kuku.
  • REKLAMA
  • #62 21865844
    roman106
    Poziom 28  
    Posty: 1291
    Pomógł: 96
    Ocena: 211
    LightOfWinter napisał:
    A z drugiej strony po ulicach mają jeździć elektrowozy zasilane z kopalni węglowych

    Trochę nie jesteś na czasie, bo za prąd z węgla przewidziane są kary.
    kris8888 napisał:
    Przede wszystkim sprawdziłbym już w momencie zakupu jaki jest koszt wymiany akumulatora

    To na pewno są tanie rzeczy ;) Podaję listę producentów, którzy tanio wymieniają akumulatory w swoich używanych autach:
    "tabula rasa"

    Lecz nie musisz się martwić. Na akumulator masz gwarancję ~8 lat lub ~160k km.
    kris8888 napisał:
    więc to byłoby bez sensu żeby z powodu zużycia się tylko akumulatora trzeba było pozbywać się samochodu

    Oczywiście, że bez sensu, dlatego ludzie chętnie będą płacić za wymianę więcej, niż warte jest starsze auto.
    LightOfWinter napisał:
    Problem pojawia się gdy masz ochotę sprzedawać to co wytworzysz do sieci która nie jest do tego przystosowana

    Mydlenie oczu, a ludzie w to wierzą. Dla dostawcy energii płacenie komuś za produkcję energii, to upokorzenie, dlatego przepisy są jakie są. Najlepsza opcja dla dostawcy, to przyjmować energię za darmo, a odsprzedawać za konkretne pieniądze. W IE jak paneli trochę zainstalowali, to dostawcy energii obniżyli cenę skupu. Nie jest to dużo, bo z 0.21 na 0.195€, ale pokazuje trend. Oczywiście cena dla konsumenta nie spadła. W UK panele to rzadkie zjawisko. Dostawcy już o to zadbali, żeby chcącym zainstalować się odechciało.

    Jak powszechnie wiadomo, słońce świeci akurat wtedy, kiedy nikt prądu nie potrzebuje, bo ludzie są w pracy, a tam pracują ręcznymi narzędziami typu dłuta i młotki, więc na co komu prąd w dzień? Ale za to wieczorem i w nocy ruszają fabryki, otwierają się sklepy, więc prądu dużo potrzeba.
    LightOfWinter napisał:
    Ciekawą opcją jest też wodór

    To jest bardzo ciekawa opcja, żeby płacić jak najwięcej za użytkowanie samochodu.
    LightOfWinter napisał:
    Zarówno metanol jak i wodór można produkować w sposób odnawialny

    A świstaki mają dużo pracy zawijając w sreberka.
    Mobali napisał:
    Póki co ekologia generuje gigantyczne koszty

    Ale dzięki temu prąd jest coraz droższy. Spróbuj znaleźć "zaawansowany ekologicznie" kraj, który ma niska cenę energii.

    Dodano po 52 [minuty]:

    cranky napisał:
    roman106 napisał:
    Nie wiem wciąż na czym polega "wpychanie na siłę".

    Zapisy Ustawy o elektromobilności

    Wyjaśniłem wcześniej. Niektóre osoby pisały tak niejasno i ogólnikowo, że nie wiedziałem o co chodzi z tym "wpychaniem na siłę".
    cranky napisał:
    Roman potwierdź proszę w ciągu max 30 minut, że jednak dziś masz na sobie coś różowego i beret

    Nie mam, bo nie jestem samorządowcem, więc mnie to nie dotyczy ;)
  • #63 21865890
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6703
    Pomógł: 554
    Ocena: 1220
    LightOfWinter napisał:
    Ekologiczne, ciche i tanie w eksploatacji to są własne nogi lub rower.

    Rower spełnia funkcję "egzoszkieletu" i jest możliwie najlepszym środkiem transportu w przeliczeniu energii potrzebnej na przemieszczenie masy.
    Z tej perspektywy nogi są mało ekonomiczne, ale bardziej ekonomiczne od pojazdu - problem się zaczyna, gdy chcemy sobie porównać efektywność motocykla, na którym jedzie człowiek - bo żeby było sprawiedliwie, w przeliczeniu musimy policzyć człowieka pchającego motocykl - i wtedy efektywność człowieka jest znacznie gorsza nawet od samochodu :)
  • #64 21865916
    cranky
    Poziom 30  
    Posty: 2021
    Pomógł: 68
    Ocena: 372
    roman106 napisał:
    cranky napisał:
    Roman potwierdź proszę w ciągu max 30 minut, że jednak dziś masz na sobie coś różowego i beret

    Nie mam, bo nie jestem samorządowcem, więc mnie to nie dotyczy

    Samorządowcy obowiązkowo spełniają te obostrzenia od 2022. Ty jesteś zobligowany do ich wdrożenia od tego roku ;) Od 2035 wszyscy będą chodzić tylko w różowych beretach.

    Opservator: Nogi nie koniecznie są bardziej ekologiczne od samochodu - 5 osób na trasie 100 km emituje więcej CO2 idąc, niż samochód ich wioząc. Najbardziej ekonomiczny jest rower, ale jadący po torach.
  • REKLAMA
  • #65 21866092
    dzidek1968
    Poziom 28  
    Posty: 1007
    Pomógł: 93
    Ocena: 385
    roman106 napisał:

    Jak powszechnie wiadomo, słońce świeci akurat wtedy, kiedy nikt prądu nie potrzebuje, bo ludzie są w pracy, a tam pracują ręcznymi narzędziami typu dłuta i młotki, więc na co komu prąd w dzień?


    Mocno uogólniasz :-). Niestety coraz więcej pracujących ludzi siedzi w biurach, pracuje w sklepach itd. I oni coraz częściej chcieliby pracować w pomieszczeniach klimatyzowanych. Popatrz, dziwnym trafem deficyty energii występują w bardzo gorące dni. Oczywiście jest to w dużej mierze związane z chłodzeniem elektrowni, ale powszechne już klimatyzatory swój udział w tym zjawisku mają niebagatelny ;-).

    Dodano po 2 [minuty]:

    roman106 napisał:
    Ale za to wieczorem i w nocy ruszają fabryki, otwierają się sklepy, więc prądu dużo potrzeba.


    Sugerujesz że w Polsce fabryki pracują tyko wieczorami i nocami? ;-). A sklepy rano i w południe są zamknięte? Tak się składa że w przypadku sklepów spożywczych, które mają chłodziarki i zamrażarki, lwia część rachunku generowana jest przez te urządzenia. W przypadku hipermarketów jeszcze przez oświetlenie, które niestety też pracuje cały czas.
  • #66 21866239
    Mobali
    Poziom 43  
    Posty: 11702
    Pomógł: 1328
    Ocena: 3752
    roman106 napisał:
    słońce świeci akurat wtedy, kiedy nikt prądu nie potrzebuje, bo ludzie są w pracy, a tam pracują ręcznymi narzędziami typu dłuta i młotki,
    Kolega chyba cofnął się nieco w czasie?
    roman106 napisał:
    Ale za to wieczorem i w nocy ruszają fabryki, otwierają się sklepy, więc prądu dużo potrzeba.
    ...i strefę czasową też zmienił?
    OPservator napisał:
    ...musimy policzyć człowieka pchającego motocykl - i wtedy efektywność człowieka jest znacznie gorsza nawet od samochodu
    No to pojechałeś po bandzie ;-)
    cranky napisał:
    ...5 osób na trasie 100 km emituje więcej CO2 idąc, niż samochód ich wioząc.
    A planeta płonie ;-)
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #67 21866340
    dzidek1968
    Poziom 28  
    Posty: 1007
    Pomógł: 93
    Ocena: 385
    cranky napisał:
    Nogi nie koniecznie są bardziej ekologiczne od samochodu - 5 osób na trasie 100 km emituje więcej CO2 idąc, niż samochód ich wioząc.

    Obawiam się że te 5 osób wyemituje tyle samo CO2 siedząc w fotelu ;-). No, może kilka procent mniej, bo będą wolniej oddychać. No, chyba że siedząc nie oddychają w ogóle ;-). Czy sugerujesz wybicie ludzi?
  • #68 21866350
    Marcin125
    Poziom 29  
    Posty: 4032
    Pomógł: 48
    Ocena: 272
    Zapomnieliście o metanie który jest o wiele silniejszym gazem cieplarnianym ale nie tylko - bo jak 5 osób w samochodzie zacznie pierdzieć to może dojść do wybuchu i rozerwać samochód. Wniosek - jeździć tylko kabrioletem z otwartym dachem
    (nie bez powodu współczesne kabriolety, należące zazwyczaj do bogatych, mają czujniki metanu, tak na wszelki wypadek)
  • #69 21866409
    LightOfWinter
    Poziom 38  
    Posty: 4347
    Pomógł: 363
    Ocena: 918
    roman106 napisał:
    LightOfWinter napisał:
    A z drugiej strony po ulicach mają jeździć elektrowozy zasilane z kopalni węglowych

    Trochę nie jesteś na czasie, bo za prąd z węgla przewidziane są kary.

    Polska produkuje prąd z wegla, Niemcy teraz też. Czyli elektrowozy zasilanwe są węglem.

    roman106 napisał:
    LightOfWinter napisał:
    Ciekawą opcją jest też wodór

    To jest bardzo ciekawa opcja, żeby płacić jak najwięcej za użytkowanie samochodu.

    Opcja ma sens z punktu widzenia ekologi jak również bezpieczeństwa energetycznego.

    roman106 napisał:
    LightOfWinter napisał:
    Zarówno metanol jak i wodór można produkować w sposób odnawialny

    A świstaki mają dużo pracy zawijając w sreberka.

    Jak widać argumentów brak.
  • #70 21866443
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6703
    Pomógł: 554
    Ocena: 1220
    dzidek1968 napisał:
    powszechne już klimatyzatory swój udział w tym zjawisku mają niebagatelny .

    U mnie w firmie klimatyzator na parterze śmiga cały rok, bo w takie wiosenne dni jak teraz koleżanka się dogrzewa - toczę z nią spór o to od kiedy ten klimatyzator jest, bo ona się ubrać może, a ja się bardziej nie rozbiorę - na chwilę obecną 27*C w firmie... szefowi nie przeszkadza...
  • #71 21866664
    roman106
    Poziom 28  
    Posty: 1291
    Pomógł: 96
    Ocena: 211
    dzidek1968 napisał:
    Popatrz, dziwnym trafem deficyty energii występują w bardzo gorące dni

    Rozumiem. Skoro jest deficyt, to prosumentom (producentom) płaci się w tym okresie grosze. Gdyby to przenieść na producentów RAM-ów czy paliw, to w okresie wzmożonego zapotrzebowania producenci są stratni, bo jest deficyt. Ale jak rynek jest nasycony, to za swoje produkty mogą sobie zaśpiewać ceny ;)
    LightOfWinter napisał:
    Polska produkuje prąd z wegla, Niemcy teraz też

    To Niemcy też płacą kary.
    LightOfWinter napisał:
    Jak widać argumentów brak.

    Znajdź sobie informacje, jak w Niemczech anulowano bardzo duże projekty wodorowe pomimo ogromnych dotacji rządowych i początkowego entuzjazmu. Powód? Ogromne koszty, które nie miały żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Jeśli jednak jesteś zwolennikiem wodoru, to po prostu kup samochód od Toyoty - Mirai. Będzie tanio, ekonomicznie i ekologicznie ;)
  • REKLAMA
  • #72 21866704
    LightOfWinter
    Poziom 38  
    Posty: 4347
    Pomógł: 363
    Ocena: 918
    roman106 napisał:
    LightOfWinter napisał:
    Jak widać argumentów brak.

    Znajdź sobie informacje, jak w Niemczech anulowano bardzo duże projekty wodorowe pomimo ogromnych dotacji rządowych i początkowego entuzjazmu. Powód? Ogromne koszty, które nie miały żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Jeśli jednak jesteś zwolennikiem wodoru, to po prostu kup samochód od Toyoty - Mirai. Będzie tanio, ekonomicznie i ekologicznie


    Nie mam takich potrzeb. Będę jezdził tym co posiadam.
  • #73 21867191
    roman106
    Poziom 28  
    Posty: 1291
    Pomógł: 96
    Ocena: 211
    LightOfWinter napisał:
    Nie mam takich potrzeb. Będę jezdził tym co posiadam.

    W ogóle nie jestem zaskoczony, to częsta postawa głoszących hasła: "wodór to przyszłość", "tylko samochody wodorowe mają sens".
    - Puk, puk... obudź się! Samochód wodorowy jest już w sprzedaży od dobrych kilku lat. Biegnij do salonu i go kupuj.
    - Eee... nie... zostanę przy moim dieslu.
  • #74 21867668
    Marcin125
    Poziom 29  
    Posty: 4032
    Pomógł: 48
    Ocena: 272
    PESA zbudowała lokomotywę na wodór jedną i mam nadzieję ostatnią. Pytanie pozostaje po co?
  • #75 21867784
    dzidek1968
    Poziom 28  
    Posty: 1007
    Pomógł: 93
    Ocena: 385
    roman106 napisał:

    W ogóle nie jestem zaskoczony, to częsta postawa głoszących hasła: "wodór to przyszłość", "tylko samochody wodorowe mają sens".
    - Puk, puk... obudź się! Samochód wodorowy jest już w sprzedaży od dobrych kilku lat. Biegnij do salonu i go kupuj.


    Dodano po 1 [minuty]:

    Marcin125 napisał:
    PESA zbudowała lokomotywę na wodór jedną i mam nadzieję ostatnią. Pytanie pozostaje po co?


    Pierwszy telewizor plazmowy kosztował (w swoich czasach) kilkadziesiąt tysięcy. Idąc Waszym tokiem rozumowania należało przestać prowadzić nad nimi prace bo jest za drogi i nikt go nie kupi? ;-).
    To, że dziś pozyskiwanie wodoru kosztuje dużo nie oznacza, że tak będzie za klika, kilkanaście lat

    Dodano po 9 [minuty]:

    W latach 30-tych, początek 40-tych, pełna kuracja penicyliną mogła kosztować (w przeliczenia na obecne pieniądze) nawet kilkaset tysięcy dolarów. Penicylina była ekstremalnie droga. Ale jakoś nie zaprzestano badań nad nią, nad technologią jej produkcji, i od 50-tych lat jej cena jest zupełnie inna.
    Dobrze że ludzie o, podobnym do Waszego, podejściu, nie decydują o rozwoju nauki ;-). Podejrzewam że nie prowadzonoby prawie żadnych badań, bo przecież "za pierwszym razem się nie udało" ;-). I na pewno "nigdy nie będzie się opłacać".
  • #76 21867839
    tzok
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Posty: 38663
    Pomógł: 3162
    Ocena: 6411
    Plazma (ekran plazmowy, PDP) akurat jest złym przykładem, bo ta technologia była rozwijana przez jakieś 30 lat, niemal równolegle z LCD, by ostatecznie zostać całkowicie zarzuconą i niemal zapomnianą (choć nie jest wykluczone, że kiedyś, w jakiejś formie, powróci). Niemniej, pod pozostałą częścią wypowiedzi podpisuję się obydwoma rękoma. Inwestujmy, póki mamy zasoby i czas, bo potem będzie za późno. Prąd elektryczny, ze względu na sprawność jego przekształcania, jest najefektywniejszym znanym nam źródłem napędu. Musimy pracować nad sposobami jego magazynowania. Niemniej nie da się tego robić "w tle". Żeby rozwijać jakąś technologię, trzeba to robić "w boju". Ona musi być wprowadzona, tylko wtedy ma szansę się rozwinąć. Możesz wynaleźć "cuda na kiju", ale jeśli nie uda ci się tego wdrożyć, nie będzie to nic znaczyło i nic ci to nie da. Z drugiej strony, wiele technologii tak miało, że przez dekady się "kisiło", aż wreszcie przyszedł moment, kiedy ich rozwój eksplodował; tak było choćby z komputerami.
    Powiem populistycznie — jeśli zawsze będziesz oszczędzał, wybierał najbezpieczniejszą i najtańszą opcję, to nigdy niczego nie osiągniesz; w końcu inni cię przegonią i zostaniesz nikim i z niczym. Nawet jeśli będziesz utrzymywał swój poziom zasobności, to inni będą go zwiększać, a tym samym ty będziesz efektywnie tracił. To się tyczy zarówno sytuacji ekonomicznej, jak i technologicznej.
  • #77 21867901
    kris8888
    Poziom 40  
    Posty: 6730
    Pomógł: 526
    Ocena: 1852
    magic9 napisał:
    Nowoczesne auta elektryczne oferują realny zasięg od 350 do nawet 600 km

    Ciekawe czy to rzeczywiście jest realny zasięg czy tylko taki z danych technicznych , które wiadomo że są naciągane przez producentów, to znaczy są badane w idealnych warunkach. Podobnie jak nierealne jest to podawane spalanie w l/100km dla samochodów spalinowych.

    A jak wygląda sprawność akumulatorów w tych samochodach elektrycznych? Czy jest bliska 100%. W sensie czy tyle samo kWh wepchanych do baterii można z niej później odzyskać? Jaka jest sprawność samego procesu ładowania (sprawność ładowarki plus sprawność procesu chemicznego), w sensie czy tyle samo kWh pobranych z sieci zasilającej jest później "wtłaczana" do akumulatora i jest możliwa do odzyskania.
  • #78 21867934
    tzok
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Posty: 38663
    Pomógł: 3162
    Ocena: 6411
    Sprawność oczywiście nie wynosi 100%, ale jest najlepsza ze wszystkich znanych nam procesów przemiany energii. Sprawność jest tym większa, im wolniej przebiega proces ładowania (i wydziela się mniej ciepła), ale nawet w pesymistycznym wariancie jest to poziom około 90%.

    Procedury testowania zasięgu zostały znacznie urealnione, ale dużo zależy od kierowcy. Mój samochód spalinowy potrafi w trasie spalić mniej niż deklaruje producent… Realny zasięg 600 km dla "elektryków" jest obecnie jak najbardziej osiągalny, choć oczywiście nie dla miejskich wozidełek, pokroju Dacii Spring.
  • #79 21867967
    roman106
    Poziom 28  
    Posty: 1291
    Pomógł: 96
    Ocena: 211
    dzidek1968 napisał:
    Pierwszy telewizor plazmowy kosztował (w swoich czasach) kilkadziesiąt tysięcy

    Złe porównanie. Cena tej przyszłościowej technologii (jak powtarzają zwolennicy od kilkudziesięciu lat) czyli samochodu wodorowego:
    - Toyota Mirai - 320 tys., ale można było kupić i za 150 tys. (wyprzedaże roczników),
    - Hyundai NEXO - 310 tys.
    - Honda CR-V - jeszcze tańszy, ale nie jest oficjalnie oferowany w PL (to nowość), więc pomijam.

    Jak porównać do cen jakie miała choćby Tesla S na starcie, to samochody wodorowe są bardzo tanie, tańsze od wielu dzisiejszych spalinowozów, a przecież to jest nowość.
    dzidek1968 napisał:
    To, że dziś pozyskiwanie wodoru kosztuje dużo nie oznacza, że tak będzie za klika, kilkanaście lat

    Po tych kilku/kilkunastu latach ponownie zacznie się odliczanie i następne kilka/kilkanaście lat. Oglądałem kilka lat temu archiwalne odcinki "Sondy" z lat osiemdziesiątych i tam już mówili: "wodór to przyszłość". Nie mam nic przeciwko badaniom i rozwojowi nawet w niszowych dziś technologiach. Chodzi mi o to, że wczorajsi i dzisiejszy krzykacze hasła "wodór to przyszłość", nie zadali sobie najmniejszego trudu aby choć pobieżnie poczytać jak trudne są do pokonania bariery technologiczne. Ot po prostu powtarzają zasłyszane hasła, bo taka moda.

    W tym temacie @LightOfWinter pisał o samochodach elektrycznych, że nikt ich nie chce, a używane są nie do sprzedania. Oczywiście jako zwolennik hasła "wodór to przyszłość" nawet sobie trudu nie zadał, żeby sprawdzić ceny używanych wodorowców, które to pewnie są rozchwytywane i potencjalni nabywcy biją się przed posesjami sprzedawców.

    Otomoto i...
    - 50 tys. 2021 "Przebieg zaledwie 29 tys. km. Auto w perfekcyjnym stanie technicznym. Zarejestrowany w kraju"
    - 55 tys. 2021 "32k km. Auto wygląda jak nowe"
    - 50 tys. 2021 114k km

    Ostatnia pozycja, ktoś naprawdę musiał się męczyć, żeby zrobić te ponad 100k km. Przecież to są "nówki sztuki" z minimalnym przebiegiem i już właściciele ich się pozbywają? Chcesz aby auto jak najwięcej straciło na wartości po kilu latach? Kup auto wodorowe ;)
    kris8888 napisał:
    A jak wygląda sprawność akumulatorów w tych samochodach elektrycznych? Czy jest bliska 100%. W sensie czy tyle samo kWh wepchanych do baterii można z niej później odzyskać?

    Nie myśl o bateriach w samochodach, tylko spróbuj odpowiedzieć na pytania o powszechne w Twoim domu urządzenia akumulatorowe (laptop, telefon, wkrętarka):
    - baterie nie grzeją się podczas ładowania?
    - ładowarka nie wydziela ciepła?
  • #80 21867977
    tzok
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Posty: 38663
    Pomógł: 3162
    Ocena: 6411
    roman106 napisał:
    Chodzi mi o to, że wczorajsi i dzisiejszy krzykacze hasła "wodór to przyszłość", nie zadali sobie najmniejszego trudu aby choć pobieżnie poczytać jak trudne są do pokonania bariery technologiczne.
    Gdyby wszyscy tak myśleli, to nadal "rzucalibyśmy kamieniami w dinozaury". Ktoś mądry musi zdecydować, co ma przyszłość i co należy promować. Bez tej promocji problemy nigdy nie zostaną pokonane. Nigdy nie wybiera się jednej technologii. Obecnie są to wodór i prąd — za kilkanaście lat się przekonamy, co wygra. Takie rewolucje nie dzieją się w ciągu roku czy dwóch lat…

    roman106 napisał:
    Nie myśl o bateriach w samochodach, tylko spróbuj odpowiedzieć na pytania o powszechne w Twoim domu urządzenia akumulatorowe (laptop, telefon, wkrętarka):
    - baterie nie grzeją się podczas ładowania?
    - ładowarka nie wydziela ciepła?
    Wydziela, ale coraz mniej. Współczesne ładowarki GaN praktycznie się nie nagrzewają. Co więcej – wydzielane ciepło to pojedyncze % transferowanej energii. Ile ciepła wydziela silnik spalinowy? Ile ciepła wydziela się w procesie wydobycia ropy naftowej? Ile w procesie jej rafinacji i transportu? Poza tym ropa jest — nie produkujemy jej, ona się "sama" wyprodukowała przez miliony lat, kosztem niewyobrażalnie dużej energii. Potrafimy produkować paliwa syntetyczne, ale ten proces jest energetycznie o wiele mniej wydajny niż produkcja prądu.
  • #81 21867984
    roman106
    Poziom 28  
    Posty: 1291
    Pomógł: 96
    Ocena: 211
    tzok napisał:
    Ile ciepła wydziela silnik spalinowy? Ile ciepła wydziela się w procesie wydobycia ropy naftowej? Ile w procesie jej rafinacji i transportu?

    To nie ma znaczenia dla przeciwników samochodów elektrycznych. Topowy argument: "mój diesel zrobi 1100km na jednym tankowaniu". Nic innego się nie liczy.
  • #82 21868009
    kris8888
    Poziom 40  
    Posty: 6730
    Pomógł: 526
    Ocena: 1852
    roman106 napisał:
    Topowy argument: "mój diesel zrobi 1100km na jednym tankowaniu". Nic innego się nie liczy.

    W sensie finansowym nic innego się nie liczy.

    Mnie po prostu interesuje ile wynosi koszt przejechania jednego kilometra, liczony w złotówkach, średniej wielkości elektrykiem i spalinowym. Uwzględniając w tym koszt zakupu samochodu, koszty serwisowe, koszty przeglądów, rozłożone powiedzmy że na 100 tyś km, bo tyle zakładam że zrobię jakimkolwiek samochodem od momentu jego zakupu do momentu jego sprzedaży (lub zezłomowania jeśli taka zajdzie potrzeba). Oraz uwzględniając te tak zwane "spadające ceny rezydualne" w przypadku odsprzedaży jednego i drugiego samochodu.

    Czyli jednym słowem jaki jest całkowity, sumaryczny koszt zakupu i normalnej eksploatacji jednego i drugiego samochodu od momentu jego zakupu (jako nowego) do momentu gdy osiągnie przebieg 100 tyś km i zostanie sprzedany.

    Pewnie jest to bardzo trudne do wyliczenia bo koszty eksploatacyjne mogą się mocno zmieniać w czasie, nie mniej jednak coś tak czuję że eksploatacja elektryka wyjdzie sporo drożej.

    Nawet gdyby mieć PV na dachu, bo przecież założenie PV też kosztuje i też zwraca się dopiero po długim czasie.
  • #83 21868047
    dzidek1968
    Poziom 28  
    Posty: 1007
    Pomógł: 93
    Ocena: 385
    kris8888 napisał:
    Podobnie jak nierealne jest to podawane spalanie w l/100km dla samochodów spalinowych.



    Wiesz? Ja uważam że ono jest realne. Nierealne do spełnienia w praktyce są kryteria, które określają to "fabryczne" spalanie ;-). Może nie dla każdego auta tak jest, ale jakoś w swoich potrafiłem bez problemu osiągać fabryczne spalanie, nawet specjalnie się nie denerwując. Ale faktem jest że na dłuższą metę ciężko by było...
  • #84 21868069
    Pan.Kropa
    Poziom 35  
    Posty: 3921
    Pomógł: 249
    Ocena: 1124
    kris8888 napisał:
    Mnie po prostu interesuje ile wynosi koszt przejechania jednego kilometra, liczony w złotówkach, średniej wielkości elektrykiem i spalinowym. Uwzględniając w tym koszt zakupu samochodu, koszty serwisowe, koszty przeglądów, rozłożone powiedzmy że na 100 tyś km
    Z tego co słyszałem to koszty naprawy elektryka są absurdalnie drogie. Często za byle co trzeba płacić krocie. A drobna stłuczka może spowodować szkodę całkowitą.
  • #85 21868088
    MiG25
    Poziom 23  
    Posty: 529
    Pomógł: 35
    Ocena: 93
    No a jakiś konkretny przykład ?
    Nie wiem , wymiana wahacza w Passacie to tyle ,a w ID.7 absurdalnie drożej .... W tym samym serwisie....

    Za byle co i w spalinowcu możesz zapłacić krocie. Tak samo drobna stłuczka też może okazać się szkodą całkowitą.

    Na pewno prawdą jest , że jak przyjeżdża samochód na wymianę tarcz , klocków , elementów zawieszenia , to nikt nie rozróżnia ,czy to spalinowy ,czy elektryk ,bo to samo trzeba zrobić. Ale jak już coś z napędem ,no to rozróżnienie jest , i pewnie , w elektryku bateria , inwerter czy silnik są cholernie drogie , ale czy one psują się tak często w stosunku do spalinowych ? A jakby przyszło wymieniać cały silnik , czy skrzynię biegów w spalinowym to nie byłby to równie absurdalny koszt ....
    Może takie przekonanie , że wymiana świec , wymiana oleju ,czujnika jest do przełknięcia , ale takich rzeczy w elektryku nie ma ,więc siłą rzeczy się nie robi .
  • #86 21868094
    roman106
    Poziom 28  
    Posty: 1291
    Pomógł: 96
    Ocena: 211
    Syn znajomego miał stłuczkę, zagapił się i na światłach nie wyhamował przed poprzedzającym samochodem. Samochód nie wyglądał źle (według słów znajomego), ale ubezpieczyciel zakwalifikował jako szkodę całkowitą. Po prostu cena naprawy przekraczała jakiś procentowy pułap wartości auta.

    Inny znajomy ma BMW. Coś tam źle działało i oddał do warsztatu. Za wymianę jakiegoś czujnika zapłacił 800€. Nie wnikam co to było. Takie teraz są ceny napraw tych nowszych samochodów spalinowych, dlaczego elektryki mają być tańsze?
  • #87 21868478
    MiG25
    Poziom 23  
    Posty: 529
    Pomógł: 35
    Ocena: 93
    Jeśli w samochodzie (bez znaczenia , czy to elektryk czy spalinowy , czy może hybryda) powiedzmy za 100tys oryginalne przednie lampy plus zderzak to kwestia 20tys ( bez robocizny , lakiernika) ,więc jak niewiele potrzeba ,żeby samochodu nie opłacało się naprawiać ( samochód stoczy się na ścianę , zderzak pęka , wyrywa sobie zaczepy jednocześnie pociągając lampy - tym też urywają się zaczepy...)

    Normalnie jak nie mamy AutoCasco to każdy rzeźbiarz mechanik nam "pospawa zderzak , zrobi reparaturki uchwytów do lamp , i za te ~8tys samochód wygląda jak nowy , a z ubezpieczenia to zaczynają się schody, bo przecież wszystkie części oryginalne....
    Dodatkowo jak samochód będzie już starszy dwuletni , to on już nie będzie wart 100tys dla ubezpieczalni ,tylko będzie wyceniony za ~80tys... A ceny części dalej tyle samo.
  • REKLAMA
  • #88 21868532
    kris8888
    Poziom 40  
    Posty: 6730
    Pomógł: 526
    Ocena: 1852
    MiG25 napisał:
    A ceny części dalej tyle samo

    Właśnie te ceny oryginalnych części zamiennych to chora sprawa. Sztucznie są windowane do absurdalnych wartości.

    Gdyby z takich części złożyć cały nowy samochód to kosztowałby kilka razy tyle co w salonie.
  • #89 21868693
    LightOfWinter
    Poziom 38  
    Posty: 4347
    Pomógł: 363
    Ocena: 918
    roman106 napisał:
    LightOfWinter napisał:
    Nie mam takich potrzeb. Będę jezdził tym co posiadam.

    W ogóle nie jestem zaskoczony, to częsta postawa głoszących hasła: "wodór to przyszłość", "tylko samochody wodorowe mają sens".
    - Puk, puk... obudź się! Samochód wodorowy jest już w sprzedaży od dobrych kilku lat. Biegnij do salonu i go kupuj.
    - Eee... nie... zostanę przy moim dieslu.


    To Twoja opinia nie moja.
    Czujesz potrzebę to kupuj.

    Ja pisąłem
    LightOfWinter napisał:
    Mi osobiście podoba się zasilanie samochodów etanol-em co działa bardzo dobrze w Brazyli. Ciekawą opcją jest też wodór.


    A przy diesel-u nie zostanę bo go nie mam :)

    roman106 napisał:
    Inny znajomy ma BMW. Coś tam źle działało i oddał do warsztatu. Za wymianę jakiegoś czujnika zapłacił 800€. Nie wnikam co to było. Takie teraz są ceny napraw tych nowszych samochodów spalinowych, dlaczego elektryki mają być tańsze?


    Słaby argument. BMW - jest autem z segmentu premium.
    Nie każdy potrzebuje BMW. Dużo bardziej przystepne ceny w autoryzowanych serwisach oferuje choćby Fiat czy Peugeot.

    Dla mnie elektryki i części do nich mogą być dowolnie drogie :)
    Nie chcę i nie potrzebuję takiego pojazdu.
    Natomiast w obecnych warunkach elektryki są pojazdami nie ekologicznymi, nie ekonomicznymi jeśli nie ładujemy ich w domu i kłopotliwymi w serwisowaniu w razie awarii.
  • #90 21868922
    roman106
    Poziom 28  
    Posty: 1291
    Pomógł: 96
    Ocena: 211
    kris8888 napisał:
    Gdyby z takich części złożyć cały nowy samochód to kosztowałby kilka razy tyle co w salonie.

    To niemożliwe. Przecież składając z części będzie znacznie taniej, bo odchodzą roboczogodziny na montaż. Jeśli jest jak piszesz, świadczy to o tym, ile koncerny dopłacają do każdego samochodu, żeby ich cena była dostępna dla ludu ;)

    Takie ceny części z kosmiczną marżą dotyczą oczywiście także innych dziedzin, choćby elektroniki. Oczywiście jest to zgodnie z dbałością o dobro planety.
    LightOfWinter napisał:
    Ja pisąłem
    LightOfWinter napisał:
    Mi osobiście podoba się zasilanie samochodów etanol-em co działa bardzo dobrze w Brazyli. Ciekawą opcją jest też wodór.

    Samochód na etanol, to świetna sprawa. Jeden litr etanolu kosztuje jedyne 20zł, więc paliwo już masz. Działasz już w sprawie sprowadzenia tego wynalazku z Brazylii? Bo z wodoru nie wiem czemu zrezygnowałeś.
REKLAMA