Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wasza największa wpadka przy montażu.

29 Paź 2006 08:20 91523 147
  • Użytkownik usunął konto  
  • Relpol przekaźniki
  • Poziom 33  
    Ja tam jakiś większych wpadek nie miałem ale z tego co pamiętam jak zakładałem swój pierwszy alarm.Był to Seat Toledo ojca(zresztą nadal jest).Zajęło mo to dwa dni.Teraz około dwóch godzin.Zawsze to wspominam z uśmiechem na twarzy.Ale alarm nadal działa i ma się dobrze :spoko:
  • Relpol przekaźniki
  • Użytkownik usunął konto  
  • Pomocny post
    Specjalista - Alarmy Samochodowe
    Ja wpadek w karierze alarmiarza miałem kilka: jedna z pierwszych to przyjechał kiedyś do nas Audi 80 na radiowy sterownik zamka centralnego kolega go zamontował i niby wszystko było ok po 15min facet wraca z rozbitą szybą i pogiętą maską (pokrywa silnika była otwarta na pierwszym stopniu a on nie miał zabezpieczenia), kiedyś też w trakcie montażu alarmu w starej mazdzie 626 diesel przy włączonym zapłonie zwarł mi się na chwile stały + z rozrusznikiem auto momentalnie zapaliło a że miało rozklekotaną skrzynię biegów wpadł bieg wsteczny i auto wyjechało przez zamkniętą bramę na ulice wyciągając mnie na zewnątrz, taki przypadek jak u Norberta też mi się trafił montowaliśmy alarm kartę audio i kto wie, co jeszcze do bmw 7 z 99r i jako ostatnie podłączałem odcięcie zapłonu które zamiast poprowadzić nad kolumną poprowadziłem na przegubie kardana zdajemy auto wszystko działa jak malinka facet wyjeżdża zawraca i dupcia auto zgasło ;)
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 33  
    A patrzcie i ja coś mam.Kiedyś zakładałem do świeżo sprowadzonego opla kadetta alarm.Autko było znajomego to i cena minimalna.Alarm założony ładnie pięknie.Zabieram się za ustawianie udaru...a jakoś tak zawsze sprawdzałem go uderzając ręką w przednią szybę.I teraz też tak zrobiłem :sm31: a tu zonk.Z szyby zrobiła się pajęczyna 8-O można powiedzieć,że tylko lekko ją dotknąłem.A jakiś helmut ją tak wkleił,że zapierając się mocniej od środka majster co ją wklejał ją wypchnął.Przy silniejszym hamowaniu by też wyleciała :lol: No i co... i musiałem do całego interesu dołożyć.Taki to miałem zarobek :spoko: Od tego czasu już udaru nie sprawdzam na szybach a szczególnie przedniej :wink:
  • Specjalista - Alarmy Samochodowe
    norbert.s. napisał:
    z tą mazdą wyjeżdżającą z garażu to już niezłe jaja :D,dobrze,że obyło się bez obrażeń ciała.


    żebra mnie bolały jeszcze z pół roku, dobrze że miałem ubezpieczenie oc na warszat
  • Specjalista elektryk
    Witam

    Może nie alarm - z majstrem w zuricie zakładaliśmy radio do audi - w pewnym momencie tylnia szyba poszła w kosteczki - dlaczego, nie wiemy do dziś - może zbieg okoliczności.
    U kierownika w aucie czyściłem deskę rozdzielczą - tym znanym autoplak? - za chwilkę po tym zachciało mi się bawić zapalniczką - błysk, mały huk - cały kokpit zajął się ogniem - ale tylko na chwilkę - więcej tego nie zrobiłem...

    Pzdr
  • Poziom 20  
    Największy nr jaki wyciąłem to było że założyłem alarm i immobiliser do samochodu innego niż powinienem.Klient prosił tylko o montaż radia.
    Musiałem dobrze sie nagimnastykowac językiem aby już tego nie demontować.Staneło na tym że zapłacił mi za materiały. Drugi przypadek to z wolkswagenem.Gośc miał cwiekowaną szybę przednią ,a ja po załozeniu autoalarmu tak sprawdzałem czujnik udaru ze po stuknięciu w słupek posypała sie szyba. 400 zł poszło sie rypać
  • Poziom 32  
    Pomyśleć, że ja normalnie sprawdzam udar kopnięciem w koło... Po wpadkach xwita i anteny zaczynam się bać, bo jak za mocno kopnę...
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Z szybami to nie tylko w autach...
    Wieszam alarm w jednej z placówek pewnego banku w Poznaniu. Alarm zainstalowany, uruchomiony - no to trzeba przetestować czujki zbicia szyby; podchodzę do okna, zapodaję cios z piąchy w szybę - czy aby nie wyzwoli fałszywki - jest OK, próbuję drugi raz...

    ...no cóż; jak to się mówi "o jeden most za daleko". Na szybie pojawiło się fenomenalne, piękne pęknięcie dokładnie po przekątnej. Nawet nie miałem szans się wybronić - szef placówki wszystko widział, ale zachował się OK - nie robił hałasu w centrali, jednak zabolało mnie finansowo :-( .
    Ale alarm zachował się zawodowo - za drugim razem alarm został wywołany.

    pozdrawiam - Maciej
  • Poziom 27  
    Nawiązujac do sprawdzania udarów to nie polecam stukania w boczny słupek przy przedniej szybie w golfieV.Taki test kosztował mnie wizytę u lakiernika.Trzeba było wyciagnąc wgniecenie i pomalować.Blacha cienka jak papier.
  • Użytkownik usunął konto  
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Ja po długim czasie zdecydowałem się na montaż alarmu w swoim samochodzie, bo wiadomo, że szewc bez butów... A że robiłem to w wolnym czasie, to robiłem to na raty. I jednego dnia okazało się, że alarm działa, blokuje, ale jeszcze nie kasuje się poprzez otwarcie drzwi (o czym dowiedziałem się boleśnie za chwilę). Wracałem z jakimiś większymi zakupami do auta, otworzyłem sobie z pilota, dokumenty i kluczyki wrzuciłem na fotel, żeby mieć wolne ręce, przymknąłem drzwi, bo od ulicy było i zabrałem się za przepakowywanie, bo któraś z reklamówek nadwerężona była. No i po chwili auto mi się zamknęło, z kluczykami w środku... Dobrze, że w pobliżu był sklep "metalowy", to kupiłem jakiegoś pręta (na kredyt, bo wszystko zatrzaśnięte w aucie) i włamałem się do auta.Trochę się ludzie dziwnie na mnie patrzyli jak kombinowałem...
  • Użytkownik usunął konto  
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    No i jeszcze "wypierdaszenie" jednego z głównych bezpieczników w skrzynce na akumulatorze w VW. Zdaje się, że 160A mu było. Dokręcałem coś na listwie zasilającej na kolanami kierowcy. I auto po tym umarło. Co ciekawsze, nie było żadnych iskier, czy innych efektów. Zastanowiło mnie jedynie, czemu klucz zrobił się tak przyjemnie ciepły...
  • Poziom 32  
    Mnie, podobnie jak norbertowi.s. też "przeszkadzały" popielniczki w pewnym Polonezie. U mnie sprawa wyglądała tak, że zamki założyłem, boczki zamontowałem, wszystko ładnie pasuje. Włączam alarm, zamek się zamknął i ... popielniczki otworzyły.
    Innym razem udało mi się zrobić tylną wycieraczkę "na pilota" w jakimś Focusie.
    Rekord pobiłem jednak w pewnym PuntoII. Klient przyjechał na centralny zamek i alarm. Alarmik poszedł bajka. Zrobiłem przerwę, bo inny klient przyjechał na radio. W końcu wprowadzam samochód z powrotem, zabieram się za zamki i zonk. Przy zdejmowaniu boczka cały się rozsypał w drobny mak. Posklejałem, wyszło w miarę przyzwoicie, więc ostrożnie zdejmuję drugi... Klapa, odłamał się narożnik boczka wielkości 20/20 cm. Rozpacz... Przy czwartym boczku (drzwi kierowcy) byłem już tak załamany, że z nerwów, przy składaniu piąchą źle przycelowałem żeby wbić spinki i obudowa lusterka poszła w piii... Do tej pory zimny pot mnie oblewa jak pomyślę o tym samochodzie. Teraz już wiem, że w takich autkach trzeba najpierw dobrze nagrzać plastiki przed zdejmowaniem, a ja zabrałem się za dobrze zmrożony (nie mieszany).
  • Poziom 17  
    Witam.
    Piszecie tu głównie o alarmach samochodowych. Ja w swojej karierze njwięcej wstydu najadłem się, gdy realizowałem projekt dla jednej z sieci banków. Zrobiliśmy w placówce alarm, kamerki, kontrolę dostępu, ful opcja. Był to pierwszy obiekt w tej sieci banku z całej serii, którą mieliśmy robić. Zależaóło nam więc aby wszystko było cacy od samego początku. Wsztstko sprawdziliśmy. Działa. Nadchodzi dzień odbioru, przyjeżdża dyrekcja banku z centrali a tu... nie chodzi transmisja do stacji monitorowania. Człowiek cały w nerwach, bo 2 dni wcześniej wszystko chodziło. Sprawdzam cały system, każdy element po kilka razy. W takich sytuacjach nerwy zaczynają brać górę nad racjonalnym myśleniem. Doszukuję się cudów, a tu się okazało, że po nas był informatyk i podpinał sieć komputerową. Tak pokombinował, że transmisja przez telefon nie szła w ogóle. Radiowo też nie szło, bo się okazało że firma która to miała monitorować założyła nadajnik radiowy, który uległ na drugi dzień uszkodzeniu. Wstyd jak jasna cholera. W sumie nie ze zswojej winy. Ale że byłem za to odpowiedzialny, to tylko ja wiem co przeżyłem. Po tym została nauczka: sprawdzać wszystko powoli i spokojnie, a zaczynać od szukania prostych przyczyn usterek, a nie od razu doszukiwać się skomplikowanych awarii.
    Pozdrawiam

    Post był raportowany.
    Popraw błędy i interpunkcję. Użyj przycisku PISOWNIA -->REGULAMIN pkt 15.
    Następnym razem będzie OSTRZEŻENIE.
    [hefid]
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 32  
    A propos bezpieczników, to kiedyś w B6 1.8 benzyna zdjąłem osłonę bezpieczników i jeden bezpiecznik, bodaj 20A wydał mi się obluzowany. No to go wyjąłem i sprawdziłem czy nie przepalony albo "zwatowany", nie pomyślałem jednak, że autko jest zapalone. Silnik grzecznie zgasł, myślę sobie "o będzie fajna blokada!" Chcę zapalić znowu, a tu awaria, samochód martwy. Dobrze, że miałem komputer, wykasowałem błędy i zagdakał, ale przez moment zimno mi się zrobiło.
    Jeszcze jedno mi się przypomniało, ale to już nie mój przypadek tylko znajomego. Klient wstawił mu Astrę na naprawę podgrzewania foteli. Męczył się, nie mógł dojść o co chodzi, więc wpadł na "pomysła". Znalazł przewody idące do fotela kierowcy (albo tak mu się wydawało) odciął je i podpiął mały akumulatorek 7Ah żeby sprawdzić "na krótko" czy działa ogrzewacz. A tu jak nie pier... koledze wszystkie włosy stanęły dęba. Całą osłonę słupka i listwę progową rozpi...ło. Okazało się, że te dwa kabelki były od... napinacza pasów.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 16  
    Witam.
    Instalowałem alarm u gościa w domku.Domek wykończony, pomalowany wszytsko ladne i piekne, a gosc obudzil sie i chce alarm.
    Pokazal gdzie sa peszle idace z poddasza do kazdego z pokoi i przedsionka, wskazal miejsce gdzie nalezy wykuc i poszedl. Zabralem sie do pracy i kuje...Po kilku minutach kucia cos nie moge znalesc owego peszla, zjawai asie klient i pyta co robie...Ja mu na to ze szukam peszla we wskazanym uprzednio przez niego miejscu, a on na to, ale to to mialo byc pomieszczenie dalej:)
    Naszczescie gosc byl spoko i nic sie nie stalo.
    Znow domek zamieszkaly i chec posiadania alarmu.
    Wszystkie przewierty zalatwione za wyjatkiem jednego. Kolega wierci ja jestem w piwnicy, nagle slyszel rozpaczliwy krzyk.Wybiegam na gore i patrze .Kolega palcem zatyka dziure w suficie, z ktorej cieknie woda spogladam na sufit a tu efekt jak w kreskówce pojawia sie pajeczynka i juz w kilku miejscach jest wyciek:). Tutaj naszczescie klient uprzednio wskazal miejsca w ktorych mozemy wiercic:) Na tej samej robocie klient wskazal ponownie miejsce odwiertu wywiercilem, cos mu sie nie spodobalo i kazal ponownie obok i tak okolo 6 razy, wszystkie te odwierty trafily w kabel elektryczny, ktory w mniemaniu klienta mial biec inna droga niz w poziomie od puszki do puszki:)
  • Poziom 32  
    norbert.s. napisał:
    ...jest przy nim trochę rozrywki i nauki jednocześnie.

    ... i pociechy dla początkujących, że nawet tym doświadczonym przytrafiały się wpadki.
    ... i przestrogi dla tych pewnych siebie, że nawet największemu specjaliście nie zawadzi odrobina ostrożności.
    Bardzo dobry pomysł z tym tematem norbert.s. Forum trochę się odświeży, bo ostatnio strasznie poważnie się jakoś zrobiło...
  • Poziom 33  
    A co do wycieraczek :lol: VW T4.Jak wiecie autko proste jak budowa cepa.Alarmik założony ładnie pięknie.Wiązeczka jak oryginał.Ostatnie testy....pyk pilocikiem.Syrenka pięknie jeden kieruneczek pięknie i :?: Wycieraczki też pięknie.A to dlatego,że przewód od wycieraczek to czarno-szary a kieruneczek czarno-biały.A,że tam ciemno lampeczka też już swoje ma na karku to świeci tak sobie.No i były syrenka,kierunek i wycieraczki :wink: Ale na szczęście klienta jeszcze nie było :cunning:
  • Specjalista - Alarmy Samochodowe
    Tak mi się jeszcze przypomniały 2 historie: jak się pokazała na rynku skoda fabia montuje alarmik i wszystko jest ok no, ale trzeba przejść kablem pod maskę do syrenki, więc biorę zaostrzona antenę i od strony komory silnika wbijam się w przelotkę cisnę cisnę a tu nagle jak nie pierdyknie zwarcie i grzyb białego dymu (jak przy wybuchu jądrowym) klienta obserwujący wszystko mało nie zemdlał, sprawdzam napięcie na skrzynce a tu nic okazało się potem, że przepalił się tylko bezpiecznik na aku 150A.
    Jakiś rok temu prawie na fajrant kolega przyprowadził megane scenic myślimy ok późno, ale łatwa robota to bierzemy, ale to była przeróbka z "Anglika" ta sama sytuacja, co z fabią prowadzę kabel pod maskę (mechanik, który montował linkę maski wywiercił w grodzi otwór i przepuścił linkę) podałem przez ten otwór antenę i położyłem ją luźno pracownik, który łączył centralkę wziął się za przytaśmowanie wiązki do anteny, antena się oparła o klemę + ja patrzę a antena od klemy po gródź cała czerwona ja szybko złapałem za nią jak ją wyjmowałem to prawie ciekły metal. Na szczęście trochę się tylko przysmażył peszel od czujnika poziomu płynu hamulcowego. Najedliśmy się strachu, co niemiara.
  • Poziom 32  
    No cóż, można powiedzieć, że ci sie robota w rękach paliła... :D
  • Poziom 18  
    Słyszałem kiedyś o duecie, który zakładał alarmi i blokadę skrzyni biegów. Jeden mieszał w kabelkach a drugi mordował się z blokadą, pomagając sobie młotkiem w ustawieniu. Ponieważ był włączony zapłon a czujnik od SRS był na tunelu odpaliły poduchy. Podobno skończyło się na połamanym obojczyku.
  • Poziom 25  
    Witam
    ja miałem 2 wpadki obie połączone z odwrotnym połączeniem zasilania
    pierwsza wpada to a alarmem w VW golf 2 wszystko cacy ostatnie sprawdzenie i wszystko działa więc pozostaje podłączenie już do instalacji na stałem alarmu a tu mój brat cioteczny bawi się miernikiem wyciągnął kable przez przypadek , mówie mu daj miernik i jak zawsze mierze gdzie plusik , zdążyłem podłączyć wkładam bezpiecznik a tu jeb dym coś błysneło ehh ( brat zamienił przewody w mierniku wrrrrrrrr...)
    druga wpada to z radiem jakis Pioneer wysoki model i ta sama sytuacja odwrotnie podłączone zasilanie na domiar złego brat również bawił sie miernikiem w plecy 500 byłem ehhh szkoda gadac teraz zawsze sprawdzam z 3 razy prze włożeniem bezpiecznika


    pozdr
  • Specjalista elektryk
    Witam

    Jakiś czas temu zakładaliśmy alarmy dla Poczty polskiej - zleceniodawca opowiedział jeden przypadek z innymi monterami - zakładali system w starym obiekcie, był on pod opieką konserwatora zabytków, w czasie montażu nawiercili rurkę z wodą - włożyli kołek, wkręcili śrubę i ok! Strop był stary, wewnątrz prawdopodbnie słoma i inne stare technologie - po kilku dniach "napił się wody" i sufit spadł, szkody wycenione na kilkadziesiąt tysięcy złotych - sprawa wylądowała w sądzie.

    Z przykrych wypadków - wszystkie prace na pocztach robione są w czasie normalnej pracy urzędów - w Swinoujściu - pełno ludzi do kasy jeszcze podeszła interesująca dziewczyna, kolega na drabinie, zaplątał się w kable i spada z drabiną na posadzkę... na holu najpierw wszyscy przerażonym "uuuuuu" za chwilę cisza - ale obciach - kolegę podnoszę - wszystko ok, wszystko ok mówi - oczywiście ukrywa, że ręka napuchnięta. ;)